Grigorij Potiomkin rządził imperium u boku Katarzyny Wielkiej. Jego historia zaczęła się jednak w polsko-rosyjskim świecie Smoleńska – pełnym skandali i rodzinnych tajemnic.
Grigorij Aleksandrowicz Potiomkin urodził się 30 września 1739 roku w małej wsi Czyżowo, niedaleko od starego miasta-twierdzy, świętego Smoleńska. Potiomkinowie mieli skromny majątek i czterystu trzydziestu męskich poddanych. Rodzina nie należała do najbogatszych, ale też trudno było nazwać ją ubogą. Słynęła jednak ze swojego zachowania, dziwnego nawet jak na normy przyjęte na dzikich pogranicznych terenach imperium rosyjskiego. Stanowili liczny klan o polskim rodowodzie i, jak cała szlachta, mieli spreparowaną wątpliwą genealogię. Im drobniejsza szlachta, tym bardziej była ambitna, więc Potiomkin twierdził, że jego ród wywodzi się od Telesina, księcia italskiego plemienia, który w 100 roku p.n.e. zagroził Rzymowi, i od Istoka, dalmackiego księcia z XI wieku. Po stuleciach niewyjaśnionego nieistnienia królewscy italsko-dalmaccy potomkowie pojawili się w okolicy Smoleńska, nosząc zupełnie niełacińskie nazwisko „Potiomkin”, czy też spolszczone „Potempski”.
fot.domena publicznaGrigorij Aleksandrowicz Potiomkin urodził się w małej wsi Czyżowo
Rodzina okazała się biegła w żeglowaniu po wzburzonych morzach między carami Moskwy a królami Polski, ponieważ otrzymała ziemie w okolicy Smoleńska od obu stron. Patriarchą rodu był Hans-Tarasy (rzekomo wariant Telesina) Potiomkin, ojciec dwóch synów, Iwana i Iłariona, od których wywodzą się dwie gałęzie rodziny. Grigorij pochodził z młodszej linii Iłariona. Obie strony szczyciły się oficerami i dworzanami średniego szczebla. Od czasów pradziadka Potiomkina rodzina służyła wyłącznie Moskalom, którzy stopniowo wydzierali historyczne ziemie ruskie Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Między Polską a Rosją
Potiomkinowie stali się filarami spowinowaconej poprzez małżeństwa smoleńskiej szlachty, kultywującej tu polską tożsamość. Podczas gdy rosyjska szlachta nazywała siebie „dworiaństwem”, smoleńscy szlachcice mówili o sobie „szlachta”, tak jak ich bracia z Polski. Dziś Smoleńsk jest bez wątpienia miastem rosyjskim, ale kiedy urodził się Potiomkin, były to jeszcze tereny pograniczne. W 1739 roku rosyjskie imperium rozciągało się na wschód od Smoleńska przez Syberię do granicy chińskiej, i od Bałtyku na północy do Kaukazu na południu – ale jeszcze nie sięgało do złotej żyły, Morza Czarnego. Smoleńsk został podbity przez ojca Piotra Wielkiego, cara Aleksego, dopiero w 1654 roku, przedtem miasto należało do Polski. Miejscowa szlachta pod względem kulturowym pozostała związana z Polską, więc car Aleksy potwierdził jej przywileje, zezwolił, by Pułk Smoleński wybierał swoich oficerów (chociaż zabronił utrzymywania kontaktów z Polską), i zarządził, że nowe pokolenie ma żenić się z Rosjankami, a nie Polkami. Ojciec Potiomkina mógł nosić luźne spodnie, długi żupan polskiego szlachcica i mówić po polsku w domu, ale na zewnątrz musiał zakładać bardziej niemiecki w stylu mundur oficera armii rosyjskiej. Potiomkin wychował się zatem w środowisku w połowie polskim i odziedziczył o wiele bliższe powiązania z Polską niż większość szlachty rosyjskiej. Koneksje te później nabiorą znaczenia: zdobędzie polski indygenat, zabawi się tronem polskim, a chwilami będzie się uważał za Polaka.
Przeczytaj także: Kim był ojciec cara Pawła I?
Ojciec Potiomkina – szaleniec czy bohater?
Ojciec Grigorija, Aleksandr Wasilijewicz Potiomkin, należał do tych niezdarnych wojskowych oryginałów, którzy musieli wieść życie w osiemnastowiecznych prowincjonalnych garnizonach, zarazem nużące i barwne. Był nieco zwariowany, wiecznie oburzony i lekkomyślnie impulsywny. Młody Aleksandr służył w armii Piotra Wielkiego podczas wojny północnej i brał udział w decydującej bitwie pod Połtawą w 1709 roku, kiedy to Piotr pokonał szwedzkiego najeźdźcę, Karola XII, i ocalił swoje nowe miasto, Sankt Petersburg, oraz dostęp Rosji do Bałtyku. Następnie walczył podczas oblężenia Rygi, pomógł przechwycić cztery szwedzkie fregaty, otrzymał za to odznaczenie, a później został ranny w lewy bok.
fot.Daniel Meisner / domena publicznaSmoleńsk został podbity przez ojca Piotra Wielkiego, cara Aleksego, dopiero w 1654 roku, przedtem miasto należało do Polski
Po wojnie jako weteran został skierowany do wojskowej pracy biurowej i przeprowadzał nużące spisy ludności w odległych guberniach, kazańskiej i astrachańskiej, oraz dowodził małymi garnizonami. Nie znamy zbyt wielu szczegółów na temat jego charakteru i kariery, ale wiemy, że kiedy poprosił o wcześniejszą emeryturę ze względu na dokuczające mu stare rany, został wezwany przed radę Kolegium Wojskowego. Zgodnie z panującym zwyczajem miał zdjąć mundur i pokazać blizny, jednak wśród członków rady zauważył człowieka, który niegdyś służył pod jego komendą jako podoficer. Natychmiast założył z powrotem mundur i wskazał na tego człowieka:
– Co? On ma badać mnie? Nie zgadzam się! Wolę zostać w służbie, bez względu na ból starych ran!
Następnie wypadł z sali. Po tym incydencie służył jeszcze przez dwa nudne lata. Wreszcie przeszedł w stan spoczynku jako niedomagający podpułkownik w 1739 – roku, kiedy urodził mu się syn.
Tyran i bigamista
Stary Potiomkin miał reputację domowego tyrana. Jego pierwsza żona jeszcze żyła, gdy poznał Darię Skuratową, prawdopodobnie w majątku Bolszaja Skuratowa, położonym obok Czyżowa. Daria Wasilijewna, z domu Kondyriewa, była już wówczas wdową po Skuratowie, właścicielu posiadłości. Pułkownik Potiomkin poślubił ją niemal od razu. Żaden z wiekowych konkurentów nie był dla młodej dziewczyny łakomym kąskiem, ale rodzina Skuratowów z chęcią znalazła jej nowy dom.
Młoda żona pułkownika przeżyła wielki szok. Dopiero będąc w ciąży ze swoim pierwszym dzieckiem, Marfą Jeleną, odkryła, że pułkownik Potiomkin jest nadal mężem swojej pierwszej żony, która mieszkała w wiosce. Przypuszczalnie cała wieś doskonale wiedziała o tajemnicy pułkownika, więc Daria musiała uznać, że w oczach własnych poddanych wyszła na głupią. Bigamia, tak jak teraz, stanowiła przestępstwo zarówno w oczach Cerkwi, jak i państwa, ale Czyżowo leżało na tak głębokiej prowincji, miało taki bałagan w dokumentacji, a mężczyźni tak bardzo dominowali nad kobietami, że przypadki bigamii wśród prowincjonalnych szlachciców były bardzo częste. Mniej więcej w tym samym czasie generał Abraham Hannibal, abisyński dziadek Puszkina, ożenił się ponownie, a pierwszą żonę zamknął w lochach i torturował dotąd, aż zgodziła się wstąpić do klasztoru. Zresztą jeden z jego synów powtórzył ten wyczyn. Zwykle nie trzeba było posuwać się do tortur, by zmusić rosyjskie żony do wstąpienia do klasztoru, co otwierało ich mężom drogę do ponownego małżeństwa. Daria odwiedziła pierwszą żonę pułkownika i płacząc, przekonała ją, żeby przyjęła śluby zakonne, przez co jej małżeństwo stanie się legalne.
Przeczytaj także: Czy caryca Katarzyna była nimfomanką?
Sen o słońcu i narodziny potężnego człowieka
Zachowało się dość informacji o tym małżeństwie, by stwierdzić, że nie należało do szczęśliwych: żona Aleksandra Potiomkina niemal cały czas chodziła w ciąży. Urodziła pięć córek i jednego syna – Grigorij był jej trzecim dzieckiem. Ponadto kłótliwy i wymagający mąż okazał się także obsesyjnie zazdrosny. Ponieważ zazdrość często przyciąga to, czego zazdrośnik się najbardziej obawia, młodej żonie nie brakowało adoratorów. Jedno ze źródeł podaje, że mniej więcej w okresie, kiedy na świat przyszedł Grigorij, pułkownik Potiomkin z ogromną podejrzliwością odnosił się do kuzyna, ojca chrzestnego chłopca, światowca Grigorija Kizłowskiego, wyższego urzędnika z Moskwy. Prawdopodobnie Grigorij otrzymał imię po Kizłowskim – ale czy był on jego biologicznym ojcem? Tego nie wiemy: wiemy natomiast, że młody Grigorij wykazywał pewne cechy charakteru Aleksandra. Po śmierci pułkownika kochał Kizłowskiego jak ojca. Należy jednak pamiętać o pewnym prozaicznym fakcie, a mianowicie, że w pełnym rozpusty XVIII wieku dzieci rzadko były potomstwem swoich oficjalnych ojców.

Abraham Hannibal, abisyński dziadek Puszkina, ożenił się ponownie, a pierwszą żonę zamknął w lochach i torturował
O wiele więcej wiemy o matce Potiomkina, ponieważ dożyła czasów, kiedy Grigorij został człowiekiem numer jeden w imperium. Daria była przystojna, zdolna i inteligentna. Namalowany dużo później portret przedstawia starszą kobietę w czepku, o surowej, bezbarwnej, ale sugerującej jędzowaty charakter twarzy z zadartym, kartoflowatym nosem i spiczastym podbródkiem. Miała rysy surowsze niż syn, ale uważano, że był do niej podobny. Kiedy w 1739 roku zorientowała się, że po raz trzeci jest w ciąży, przeżyła ponoć znamienne wydarzenie. Mieszkańcy Czyżowa do dziś opowiadają, że miała sen: śniło jej się, że słońce spadło z nieba do jej brzucha – wtedy się obudziła. Miejscowa wieszczka, Agrafina, odczytała to jako znak, że urodzi syna. Pułkownik jednak i wówczas na najróżniejsze sposoby rujnował jej szczęście. Gdy nadszedł jej czas, Daria czekała na poród w wiejskiej bani, czyli łaźni, prawdopodobnie w towarzystwie służebnych. Według wciąż powtarzanej przez miejscowych opowieści jej mąż przez całą noc pił mocne wino jagodowe miejscowej produkcji. Poddani także czekali – pragnęli wreszcie dziedzica po dwóch córkach. Kiedy urodził się Grigorij, rozdzwoniły się cerkiewne dzwony. Poddani tańczyli i pili do białego rana. Miejsce urodzin Grigorija było znamienne, ponieważ bania w Pałacu Zimowym miała pewnego dnia stać się ulubionym miejscem jego schadzek z Katarzyną Wielką.
Dzieci Darii przychodziły na świat w domu, na który cień rzucała ojcowska paranoja. Małżeństwo Darii straciło zapewne ostatni ślad romantyzmu – o ile go kiedykolwiek miało – kiedy dowiedziała się ona o bigamii męża. Jego oskarżenia o niewierność pogarszały jeszcze sprawę: był tak zazdrosny, że gdy córki wyszły za mąż, zakazał zięciom całować rękę Darii, gdyż dotknięcie przez męskie usta delikatnej skóry nieuchronnie musiało doprowadzić do grzechu. Po narodzinach dziedzica odwiedził pułkownika, wśród innych osób składających gratulacje, kuzyn Siergiej Potiomkin, który poinformował go, że Grigorij nie jest jego synem. Do przekazania tej nowiny Siergieja nie popchnęły bynajmniej pobudki filantropijne: pragnął, by to jego rodzina odziedziczyła majątek. Stary żołnierz wpadł w gniew, wystąpił o anulowanie małżeństwa i uznanie Grigorija za bękarta. Daria, mając wizję zamykających się za nią klasztornych bram, wezwała obytego, wrażliwego ojca chrzestnego dziecka, Kizłowskiego. Ten błyskawicznie przyjechał z Moskwy i przekonał starzejącego się męża do wycofania pozwu rozwodowego. Matka i ojciec Grigorija byli już więc na siebie skazani.

KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.