Niebezpieczny element bielizny, niezalecany w pobliżu rzeczy wrażliwych na nakłucie.
Zaczęło się niewinnie – jako prosta metoda konstrukcji wczesnych biustonoszy w latach 20. i 30. XX wieku, ale dość szybko zrobiło się ryzykownie. Już w okolicy lat 40. i 50. Ekstremalnie spiczaste biustonosze (zwane przez ówczesnych bullet bra ze względu na ich podobieństwo do pistoletowego naboju) noszone były przez modelki pin-up i aktorki, takie jak Jayne Mansfield, Jane Russell, Mamie Van Doren, Diana Dors, Bettie Page czy Anita Ekberg – w skrócie dziewczyny, które wiedziały, że są po prostu hotówami. Innym przykładem jest oczywiście Marilyn Monroe, która nie tylko preferowała bullet bra, ale i nosiła skrojone w ten sposób suknie na ekranie (widać to na przykład w Pół żartem, pół serio).
fot.Courtesy Everett Collection/Everett Collection/East NewsHOME TOWN STORY, Marilyn Monroe, 1951
I ja to szanuję, ale kiedy cienki sweterek jest napięty do tego stopnia, że wygląda, jakby sutki wyposażone były w ostre kolce, to robi się trochę niekomfortowo. Zwłaszcza jeśli do tego biust jest spłaszczony u góry i u dołu, jak przy mammografii.
Miałam kiedyś taki biustonosz – czerwony autentyk z lat 50. – i był tak sztywny, że można było zrobić komuś krzywdę podczas przytulania. Tak naprawdę granica pomiędzy bullet bra a powszechnie noszoną wówczas bielizną pozostawała dość cienka. Biustonosze różnych rodzajów krojone były w podobny sposób, z poziomym szwem na środku i szeroką taśmą na dole.
Choć trudno w to uwierzyć, patrząc na biusty szykujące się do wystrzału jak Adam Małysz do skoku z Wielkiej Krokwi, anatomicznie rzecz biorąc, te „spiczaste” staromodne biustonosze miały więcej wspólnego z prawdziwym biustem (i sutkami) niż gładkie, okrągłe, przypominające jabłka współczesne wynalazki, do których jesteśmy przyzwyczajeni.
fot.General Artist Corporation / domena publicznaPatti Page w staniku typu bullet, 1955
A jednak to właśnie te biustonosze vintage wywołują u nas o wiele bardziej żywiołową reakcję, może dlatego, że uczeni jesteśmy za wszelką cenę ukrywać kobiece ciało? W latach 40., gdy bullet bra pojawił się po raz pierwszy, moda zaczynała bardziej niż kiedykolwiek wcześniej akcentować naturalną kobiecą sylwetkę za pomocą rozciągliwych dzianin, dopasowanych spodni i zyskujących popularność pod koniec dekady ołówkowych spódnic. Noszenie widocznej bielizny i przyciąganie uwagi czymś tak seksualizowanym jak kobiece piersi musiało być w pewien sposób aktem odwagi przeciwko sztywnym normom społecznym i wiecznemu wyglądaniu „porządnie” i „jak dama”.
Patrząc na fotografie z lat 40. i 50. – nie stylizowane portrety, a zdjęcia, które ludzie robili sobie na gankach domów lub na piknikach z przyjaciółmi– można zauważyć, że naprawdę odważne biustonosze-naboje były wybierane przez totalne kociaki.
Jeśli mam być szczera, nie wiem, co myśleć o bullet bra. Z jednej strony, poprzez naciągnięcie tkaniny na torsie, pomaga on w osiągnięciu charakterystycznej, znanej z lat 50. sylwetki osy i może wyglądać naprawdę sexy. Z drugiej, jeśli się z nim przesadzi, sprawia wrażenie, jakby sutki miały kilkanaście centymetrów długości. Aż przypominają się te długie balony z odpustu, z których klaun wykręcał balonowego pieska; po paru godzinach zazwyczaj schodziło z nich powietrze i końcówki stawały się podejrzanymi gumowymi dzyndzelkami. Co kto lubi.
Ciekawostki to kwintesencja naszego portalu. Krótkie materiały poświęcone interesującym anegdotom, zaskakującym detalom z przeszłości, dziwnym wiadomościom z dawnej prasy. Lektura, która zajmie ci nie więcej niż 1 minutę, oparta na pojedynczych źródłach. Ten konkretny materiał jest fragmentem książki Karoliny Żebrowskiej „UGLY. Encyklopedia brzydkiej mody” wydanej przez Znak Horyzont, 2026.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.