Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Upadek Festung Kolberg

Liczba mieszkańców Kołobrzegu na przełomie lutego i marca 1945 r. wzrosła z 35 000 do nawet 85 000. Obrona Festung Kolberg była ich jedyną nadzieją na ratunek.

Dla mieszkańców powiatów koszalińskiego, kołobrzeskiego i białogardzkiego próba ucieczki przed Armią Czerwoną przez Odrę była nierealna. Ostatnią możliwością ratunku stał się kołobrzeski port. Już na koniec lutego, aby wydostać się z miasta, trzeba było walczyć o miejsce w pociągu. W kierunku Szczecina odjeżdżały tylko dwa składy dziennie. Pierwsi pasażerowie wskakiwali do wagonów, jeszcze zanim pociąg wjechał na peron. Gdy odjeżdżał, połowa ludzi zostawała. W ten sposób często rozdzielały się rodziny, a dzieci gubiły się matkom.

Śnieżna noc z 2 na 3 marca 1945 r. przepełniona była niepokojem. Wśród mieszkańców krążyły przeróżne plotki. Niektórzy opowiadali, że w pobliskim Koszalinie są już Rosjanie. Na dworcu czekano na pociąg, jednak nikt nie wiedział, kiedy i czy w ogóle jakiś odjedzie. Na torach stały przepełnione ludźmi składy towarowe, które od 24 godzin próbowały odjechać. Prawdopodobnie ostatni pociąg, który wyjechał z Kołobrzegu, został ostrzelany przez radzieckie czołgi. Pasażerowie (głównie kobiety z dziećmi) ukrywali się pod nim oraz uciekali w kierunku pobliskich zabudowań. Wkrótce weszli tam żołnierze Armii Czerwonej. Okradli uciekinierów, a kobiety zgwałcili.

Gehenna niemieckich mieszkańców Kołobrzegu rozpoczęła się 4 marca, gdy Armia Czerwona podeszła pod miasto. Część mieszkańców z powodu śnieżycy zdecydowała się pozostać w domach i przeczekać walki. Ci, którym udało się wydostać, nie zaszli daleko. Kołobrzeżanin Johannes Voelker wraz z żoną, dwoma synami i dobytkiem umieszczonym na dwóch ręcznych wózkach wyszedł z miasta tuż przed okrążeniem go przez Armię Czerwoną. Jego podróż zakończyła się w Dźwirzynie, 12 km od Kołobrzegu, gdzie dogonił ich front. Inni też nie zdołali uciec przed czerwonoarmistami.

Portowe piekło

Niemal od razu z portu zaczęły wypływać statki z uchodźcami. 4 marca wyszedł w morze parowiec „Heluan”, ratując 1500 osób. Ludzi zabierały kutry rybackie. Dopływały do Świnoujścia, skąd – po wysadzeniu pasażerów – ruszały w drogę powrotną do Kołobrzegu. Początkowo na statki próbowali się dostać głównie uciekinierzy z innych rejonów Trzeciej Rzeszy. Kołobrzeżan zniechęcała myśl o opuszczeniu domów oraz wspomnienie katastrof wcześniej zatopionych „Wilhelma Gustloffa” i parowca „General Steuben”. Tym bardziej że ocaleni z „General Steuben” trafili do Kołobrzegu, co potęgowało tylko strach przed morską ucieczką. W pierwszych dniach oblężenia niektórych mieszkańców trzeba było praktycznie siłą doprowadzać do portu, aby statki wypływały w pełni załadowane. Młoda kobieta będąca już na pokładzie wymusiła nawet odwiezienie jej do miasta.

Nieustający ostrzał portu powodował olbrzymie straty wśród cywilifot.NAC/domena publiczna

Nieustający ostrzał portu powodował olbrzymie straty wśród cywili

Wraz z pogarszającą się sytuacją oblężonego miasta coraz więcej ludzi gromadziło się w porcie. Wszystkie otaczające go domy i piwnice zajmowali uchodźcy czekający na ratunek. Mimo ciągłego ostrzału, gdy ktoś krzyknął: „Widać statek!”, wszyscy wybiegali z kryjówek. Przepychając się, tratując i wpychając do wody, ginęli w oczekiwaniu na ratunku, którego nie było.

Nieustający ostrzał portu powodował olbrzymie straty wśród cywili, którzy opanowani byli jedną myślą – byle dostać się na statek. Oszalałe ze strachu konie z porzucanych zaprzęgów wpadały w tę ludzką masę. Z każdym dniem ludziom coraz bardziej doskwierał brak pitnej wody. Czerpano ją z basenu portowego, w którym pływały trupy. Jeden z oficerów odnotował, że: „Żywność jest pierwszej klasy. Czekolady, papierosów, alkoholu każdy może mieć, ile chce. W piwnicznych magazynach hoteli i pensjonatów leżą zakonserwowane delikatesy. A mimo to za szklankę dobrej wody pitnej ludzie oddaliby majątek”.

Czytaj też: Zatopiliśmy „Wilhelma Gustloffa”, żeby wygrać wojnę. Wielkie kłamstwo sowieckiej propagandy

Zobacz również:

Śmierć i szaleństwo

Na mrozie i podczas sztormu przy nadbrzeżnej promenadzie, w porcie, w szkole w Budzimiu i Chrześcijańskim Sanatorium Siloah na ratunek czekały tysiące kobiet i dzieci. Komendant twierdzy, próbując zapanować nad chaosem, utworzył patrol portowy. Jego zadaniem było dopilnowanie, aby w pierwszej kolejności ewakuowano matki z dziećmi oraz mężczyzn powyżej 65. roku życia. Część mężczyzn odsyłano z powrotem i wcielano do Volkssturmu. W konsekwencji często rozdzielano rodziny. Wiele kobiet odmawiało ewakuacji bez mężów i decydowało się na pozostanie w walczącym mieście. 6 marca podjęto decyzję, że wszyscy mężczyźni mają uczestniczyć w walkach.

Wśród mieszkańców krążyły najróżniejsze plotki. Machina nazistowskiej propagandy wciąż działała. Cywilne stacje radiowe i prasa informowały o sukcesach Wehrmachtu. Podawano, że w walkach między Gryfinem a Kołobrzegiem zniszczono 300 czołgów. Takie komunikaty rozbudzały nadzieje o nowej Wunderwaffe. Rozsądnie myślący próbowali wydostać się z matni lub popełniali samobójstwa. Zdesperowane matki zabijały swoje dzieci, a potem siebie. Niektórzy oszaleli, jak starszy mieszkaniec domu przy Nettelbeckstraße. Nie dawał się ewakuować, odpowiadając żołnierzom, że czeka na swoje córki, które „poszły na zakupy”. Nie dostrzegał tego, co się wokół niego działo. Po każdym bombardowaniu wyjmował miotłę i zamiatał podwórko do czysta. W końcu wyszedł, aby „przyprowadzić swoje córki od kupca”.

Kołobrzeg w 1945 rokufot.domena publiczna

Kołobrzeg w 1945 roku

Czytaj też: Ostatnie tchnienie nazistowskiej propagandy. Tak Goebbels zamierzał odwrócić bieg wojny…

Organy Stalina

Z powodu silnego ostrzału niektóre statki opuszczały port, zanim zostały w pełni załadowane uciekinierami. Jedna z kołobrzeżanek tak wspominała zaokrętowanie: „Piątkowej nocy, około godz. 2, w ciągłym ostrzale, przeszliśmy na czworakach przez całe molo, mijając portowe spichrze, między zabitymi żołnierzami i końmi, w śnieżnej breji i deszczu. We mgle marynarze wprowadzili nas z końca mola na okręt wojenny – razem z ewakuowanymi żołnierzami i kolejarzami”.

Anna Krüger, którą niemieccy żołnierze wypędzili z domu 17 marca opowiadała: „Tymczasem dużo strzelano pociskami zapalającymi. Miasto było ostrzeliwane przez pięć »organów Stalina«. W tym piekle resztka naszych domowników – wśród nich siedemdziesięciosześcioletnia pani Elisabeth v. Schuckmann, oprócz tego kilku uciekinierów – zmierzała do portu, w towarzystwie właściciela drogerii Paula Schunke. Tam tysiące czekały na ewakuację, którą można było prowadzić tylko nocą. Staliśmy już jakieś dwie – trzy godziny, gdy zaczął się straszliwy ostrzał portu. Ludzie rozbiegli się jak szaleni”. W chaosie Krüger została rozdzielona ze starszą panią von Schuckmann. Krüger dostała się na prom. Po jakimś czasie dowiedziała się, że jej towarzyszka wróciła do miasta. Popełniła samobójstwo, rzucając się z okna swojego mieszkania.

Szczęście „Winricha von Kniprode”

Nie dla wszystkich, którzy dostali się na statki, oznaczało to ocalenie. Z każdym dniem port był coraz intensywniej ostrzeliwany przez radziecką artylerię. Niektóre statki zatopiono. Innym los wydawał się sprzyjać.

8 marca do portu kołobrzeskiego dotarł były okręt wojenny „Winrich von Kniprode” z około tysiącem uciekinierów i rannych z Gdańska. Tu załadowano na niego kolejnych pasażerów (około 3000). Większość z powodu fatalnej pogody cierpiała na chorobę morską. Poza tym część chorowała na czerwonkę. Po zaledwie godzinie rejsu w ładowniach skończył się węgiel, a statek zdany był na łaskę radzieckiego lotnictwa i marynarki. Dopisywało mu niebywałe szczęście – nie został ani razu zbombardowany; jakby go nie zauważano. Pasażerowie cierpieli głód, jednak wszyscy w końcu dotarli do Świnoujścia.

Czytaj też: Rejs śmierci – ostatnie chwile parowca Karlsruhe

Płonące miasto

Na tych, którzy zdecydowali się pozostać w mieście lub nie zdołali uciec, czekała jeszcze gorsza gehenna. Żołnierze polscy i radzieccy, którzy weszli do Kołobrzegu, początkowo dla bezpieczeństwa wrzucali granaty do każdej mijanej piwnicy. Miasto nawet po zakończeniu walk nadal było na linii frontu. Poza tym w Kołobrzegu pojawiły się oddziały tyłowe, które szabrowały i łupiły wszystko, co przedstawiało jakąkolwiek wartość. Kobiety gwałcono, mężczyzn aresztowano i często wywożono.

Miejscową ludność potraktowano tak samo, jak w innych miastach Pomorza – jako tanią siłę roboczą.fot.NAC/domena publiczna

Miejscową ludność potraktowano tak samo, jak w innych miastach Pomorza – jako tanią siłę roboczą.

W mieście co chwilę wybuchały pożary – czerwonoarmiści podpalali ograbione budynki. Według wspomnień pierwszego polskiego prezydenta miasta Stefana Lipickiego 24 kwietnia Kołobrzeg wciąż płonął:

Na miejsce przybyliśmy o zmroku. Z daleka widać było Kołobrzeg, a właściwie tylko wielką łunę. Po wjechaniu do rogatek miasta od strony Białogardu zostaliśmy otoczeni palącymi się wzdłuż ulic budynkami, wrażenie było niesamowite – huk ognia, trzask załamujących się dachów i stropów, chmury dymu i iskier.

Miejscową ludność potraktowano tak samo, jak w innych miastach Pomorza – jako tanią siłę roboczą. Niemców wykorzystano do odgruzowywania miasta i chowania zmarłych (radziecka komendantura nie zajęła się zwłokami). Następnie ich wysiedlono, a Kolberg stał się polskim Kołobrzegiem.

Bibliografia:

  1. Gładysiak Ł., Wielkie szczęście uchodźców z oblężonego Festung Kolberg, Głos Koszaliński (dostęp: 21.05.2022).
  2. Sroga A., Na drodze stał Kołobrzeg, Warszawa 1985.
  3. Voelker J., Ostatnie dni Kołobrzegu. Walki o niemieckie miasto w marcu 1945 r., Oświęcim 2014.

KOMENTARZE (14)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

rotnak

Tokio 9/10 marzec 1945.Amerykanie dokonali zmasowanych nalotów z użyciem bomb zapalających.W wyniku nalotu zginęło 80- 100 tys. cywilów a około 125 000 zostało rannych.To więcej ofiar niż przy zrzuceniu bomby atomowej na Nagasaki.Ten atak na Tokio został przez amerykanów potraktowany jako wzorzec do skopiowania przy następnych nalotach na inne japońskie miasta.

    niepoprawny politycznie

    Tak, wiemy straszliwe USA wypowiedziało miłującej pokój Japonii wojnę, używało japońskich młodych kobiet jako załogi burdeli dla swego wojska, zakładało japońskim jeńcom obozy nie gorsze od niemieckich koncentracyjnych oraz stosowało marsze śmierci dla jeńców japońskich, kanibalizm – zjadanie „białego mięsa”, oraz to Amerykanie dokonali masakry w Nankinie – to tyle… skrajnie czarnego humoru.
    ………………..
    A tak naprawdę jedynie japoński „gwałt nankiński” pochłonął wg nowszych szacunków uwzględniających tzw. odległe w czasie prześladowania, prawie 0,5 miliona osób.
    Tylko w samych Chinach wymordowano na rozkaz bezkarnego cesarza Japonii, ponad 17 milionów ludności cywilnej (ogólnie ok. 21 – szczególnie oprócz Chin, Filipiny tutaj ucierpiały). „Dopiero hekatomba ludności cywilnej doprowadziła do przełamania oporu japońskich wojskowych i skłoniła władze do podpisania porozumienia pokojowego.” – pisze jedna z przeglądowych rzetelnych prac.
    Ach tak? Drogi pseudo-liberalny miłujący pokój pacyfisto, jeden z twórców zatem imperialistycznej twarzy Putina?
    To dzięki wam np. Hitler i Putin mogli się na tyle wzmocnić, by wydać wojny kosztujące życie milionów!
    Militaryści słuchają tylko argumentów siły!!!

    Gdyby nie to – naloty, to szacuje się że być może ok. 1,5 miliona żołnierzy amerykańskich zginęłoby w czasie zdobywania wysp macierzystych Japonii i…
    I co najmniej 3 razy więcej cywili japońskich, niż w czasie amerykańskich nalotów dywanowych czy atomowych!
    Vide Berlin, Wrocław czy Warszawa w czasie powstania i zdobywania, czy teraz np. dzisiaj Mariupol – i to mimo istnienia rzekomych korytarzy humanitarnych…
    Np. w Gdańsku strzelająca potężna artyleria okrętów niemieckich i polowa w dzielnice już zajęte przez Rosjan, zabiła wielokrotnie więcej cywili niemieckich niż wszystkie naloty alianckie, a te zaczęły się już w 1940 roku…

TZ.

No i co, mamy współczuć Niemcom i potępiać Ruskich?

de_ent

I za to właśnie dziękuję Rosji że wzięła odwet na niemieckich sukinsynach. Czytanie o gehennie niemców to jak dobra komedia, uciekali jak szczury a mieli być rasą panów. Teraz mają więcej ruskich genów niż niemieckich i trochę zmądrzeli

PLman

Biedni ci Niemcy, dlaczego oni tak musieli cierpieć?

PLman

Biedni ci Niemcy. Dlaczego oni tak musieli cierpieć?

    niepoprawny politycznie

    A choćby dla Tego poniżej, że…

    „Data przejęcia władzy przez nazistów… …była również kluczowa dla prowincji pomorskiej, której mieszkańcy z zadowoleniem powitali wprowadzanie przez Hitlera okraszonych pruskim anturażem… …nowych porządków. Świadczyły o tym już chociażby wyniki wyborów parlamentarnych z 5 marca 1933 r., w których hitlerowcy uzyskali aż [!!!] 56,3% głosów, co potwierdziło jeszcze raz BARDZO WYSOKIE SFASZYZOWANIE TEGO OBSZARU wśród innych okręgów Rzeszy…”
    „Mieszkańcy Pomorza Zachodniego PONADPRZECIĘTNYM POPARCIEM dla NSDAP… …w skali całych Niemiec, walnie przyczynili się do sukcesu przyszłego Führera.”
    …………….
    „Pod względem skali sympatii dla narodowych socjalistów mieszkańcy Pomorza ustępowali jedynie mieszkańcom Prus Wschodnich.” (…)

    (cyt. W. Wichert, różne artykuły)

niepoprawny politycznie

No i uwaga techniczna: „Winrich von Kniprode” nie był nigdy okrętem wojennym, nawet pomocniczym. Jak pisze wyżej podany Głos Koszaliński: „Został zwodowany w 1922 r. i do chwili upadku Francji pływał pod jej banderą jako pasażerski „Kerguelen”. ”
Może pomyłka wynikała z pomyleniem go z innym niemieckim transportowcem norweskiej budowy „Goya”, który był przerobiony do jesieni 1944 roku rzeczywiście w okręt pomocniczy – i pełnił taką rolę całkiem nieźle uzbrojony szczególnie w artylerię przeciwlotniczą. Później już jako znowu transportowy statek, wioząc uchodźców z Gdańska i Prus, został zatopiony przez okręt podwodny L-3. Zginęło wówczas aż 6-7 tys. ludzi! Szacuje się przy tym, że była to najprawdopodobniej druga, po „Wilhelmie Gustloffie”, największa w dziejach katastrofa morska pod względem ilości ofiar.

niepoprawny politycznie

No i jako mieszkaniec Pomorza Zachodniego, „nie chcę ale muszę” jeszcze dodać…
Ehhh…
Przedstawić często skrywaną wstydliwym milczeniem bezwzględną i niezwykle okrutną walkę przy zdobywaniu Kołobrzegu między… polskimi żołnierzami, a… francuskimi…
Kilkuset bowiem z nich, tj. francuskich, z rozbitej 33 dywizji grenadierów Waffen SS „Charlemagne”, dawało pokaz niezwykłego męstwa, właściwie trzymając cała obronę twierdzy (niemieccy żołnierze początkowo nie wykazywali „ducha walki” i podawali się masowo, dopiero przykład Francuzów…).
Część z nich walczyła z Rosjanami ale większość z polskimi jednostkami. Przy tym zarówno Polacy jak Francuzi uważali się wzajemnie za zdrajców. Zwłaszcza Francuzi nie mogli zrozumieć jak Polacy mogą bronić komunizmu, walczyć razem ramię w ramię z sowietami. Obie strony nie brały zatem jeńców (…).
Francuzi jako mający większe doświadczenie frontowe, lepsze przygotowanie szkoleniowe, mimo dość marnego, gorszego niż Polaków, uzbrojenia, zadali naszym wręcz ogromne straty.
Było to chyba pierwsze w dziejach, tak liczne i krwawe starcie Polaków z Francuzami (być może po San Domingo, gdy część legionistów zasiliła siły powstańców, choć i w czasie wojny prusko-francuskiej i I wojny, takie starcia były, ale to Polacy z zaboru pruskiego z reguły siłą wcieleni, byli wtedy po niemieckiej stronie).
Walczyli zresztą francuscy SS-mani do końca, do ostatka broniąc i chroniąc port w czasie ewakuacji – niemiecki okręt zabrał 12 ostatnich obrońców twierdzy, oczywiście byli to sami Francuzi…
A wściekli ze względu na poniesione znaczne straty Polacy, z zemsty po raz pierwszy na taka skalę zabijali niemieckich cywili i masowo gwałcili Niemki…
Voelker pisze, że w czasie walk i zaraz po zdobyciu Kołobrzegu właściwie robili to tylko nasi żołnierze, a Rosjanie dopiero po przybyciu zdemoralizowanych jednostek tyłowych.

Mycek

To jakaś paranoja na siłę ktoś chce porównać walki o Kołobrzeg z obecną sytuacją na Ukrainie, zawsze jest jakieś „prawdopodobnie” radzę poczytać opisy ludzi którzy tu walczyli z Niemcami i próbowali organizować na tych terenach jakąś władzę i życie ludziom którzy tu przybyli i się osiedlili.Nie lubię ruskich ale i nie mam Za co kochać”biednych pokrzywdzonych”Niemców, nie lubię słowa rusofobia ale wszystko wskazuje na to, że to jest właśnie rusofobia

Krysobys

Nie wiedziałem, że Niemcy tak bardzo cierpieli w czasie wojny. Polacy i Rosjanie powinni ich przeprosić i wypłacić odszkodowanie. Przydałyby się w każdym większym polskich mieście pomniki czczące poległych Niemców żołnierzy i cywilów.

Nikita

Ojej, biedny, miłujący pokój naród niemiecki! Dlaczegóż, ach, dlaczegóż musieli tak cierpieć??? A tak serio, to niech ich wszystkich szlag!

Anonim

Rosjanie bombardowali Niemców w zamienionym w twierdzę Kołobrzegu i co w tym dziwnego ? 01.09.1939 roku, Niemcy zbombardowali Wieluń, w którym nie było żadnego naszego wojska , a tylko cywile. Później bombardowali Warszawę, gdzie ich ulubionym celem były ….Szpitale, oznaczone płótnem ze znakiem czerwonego krzyża, które trzeba było szybko zwijać. Czy wtedy los polskich cywilów interesował Niemców, oczywiście że nie. A dziś Niemcy skomlą, że ich Ruscy zabijali. To niemieccy cywile sprowadzili wojnę na całą Europę, bo kto jak nie oni, wybrali NSDAP i Hitlera w Demokratycznych wyborach w 1933 roku ! Jak Niemcy bombardowanli i mordowali cywili to było dobrze, ale jak Niemców spotkało to samo to już placz. Niemcy to naród IDIOTÓW, wywołali 2 wojny, które przegrali, ponieśli straty terytorialne, stworzyli z USA i Rosji mocarstwa i doprowadzili do tego że Europa przestała się liczyć na świecie. Czy przegrane wojny czegoś Niemców nauczyły ? Zupełnie nic, bo dziś Niemcy wspierają prowadzącego wojnę z Ukrainą – Putina i Rosję.

stefcio

Piękny relatywizm w komentarzach. Bohaterska obrona prawa Kalego. Ofiary cywilne jednej strony dobre, drugiej złe. Dobrze jest pamiętać że w gigantycznej masie uchodźców znajdowali się zarówno Niemcy jak i Polacy, Rosjanie, Ukraińcy etc. Morderstwo jest morderstwem, gwałt – gwałtem niezależnie od motywacji tych czynów. Uznanie że część zbrodni ma moralne, historyczne uzasadnienie prowadzi dziś do jeżących włos na głowie zachowań rosyjskiej armii wobec ludności cywilnej w Ukrainie. Widać to wyraźnie nie tylko w samym patologicznym zachowaniu żołnierzy ale i w przyzwoleniu na to ich bliskich. Oba reżimy, niemiecki i radziecki skutecznie starły z powierzchni ziemi miliony cywilnych istnień w czasie wojny, przed i po ( po już tylko ten „zwycięski jedynie słuszny”

Zobacz również

Druga wojna światowa

Stała się twarzą polskich sanitariuszek, które z narażeniem życia ratowały żołnierzy podczas II wojny światowej. Kim była „Linka”?

Pomnik Sanitariuszki przedstawia dziewczynę w mundurze opatrującą żołnierza. Jej pierwowzorem miała być „Linka”, która zginęła w krwawych walkach o Kołobrzeg.

23 kwietnia 2022 | Autorzy: Soraya Kuklińska

Druga wojna światowa

Najtragiczniejsze pomyłki aliantów podczas II wojny światowej

„Nastąpiła przerwa między bombami zrzuconymi przez czołowe samoloty a tymi, które za nimi podążały. Wstałem, żeby wyjrzeć przez okno. Pociąg stał nieruchomo na torach, kierując...

17 czerwca 2021 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Druga wojna światowa

Bursztynowa Komnata, czyli Święty Graal naszych czasów. Czy skarb już dawno nie istnieje?

To jeden z najbardziej poszukiwanych artefaktów na świecie. Ostatnim „pewnym” miejscem przechowywania skarbu był zamek w Królewcu. Pod koniec wojny Niemcy wywieźli go i gdzieś...

6 maja 2021 | Autorzy: Marcin Moneta

Druga wojna światowa

Rejs śmierci – ostatnie chwile parowca Karlsruhe

Gdy przeraźliwy huk zatrząsnął 66-metrowym parowcem, wielu pasażerów wiedziało, co się stało – radzieckie samoloty osiągnęły cel. Bomba wyrwała dziurę z boku statku. Przerażeni ludzie...

14 grudnia 2020 | Autorzy: Marcin Moneta

Druga wojna światowa

Sierpem, młotem i propagandą. Jak wyglądało wyzwalanie Ziem Odzyskanych po II wojnie światowej?

Triumfalny pochód Armii Czerwonej przez tereny przyznane Polsce w 1945 roku pozostawił za sobą szlak naznaczony brutalnością, gwałtami i ludzką krzywdą. Propagandowe artykuły w gazetach...

15 września 2020 | Autorzy: Piotr Pytlakowski

Druga wojna światowa

Ta akcja nie miała prawa się udać. Szaleńczy atak na pięć razy silniejszego przeciwnika, który wsławił „Kompanię braci”

Atak na okopanego i dobrze uzbrojonego przeciwnika wydawał się czystym szaleństwem. Porucznik Richard Winters i jego spadochroniarze dowiedli jednak, że zdeterminowany i świetnie wyszkolony oddział...

28 marca 2018 | Autorzy: Dariusz Kaliński

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.