Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Cud na wojnie – 10 braci Łysenko powróciło do domu cało i (względnie) zdrowo

Jewdokiji Łysenko i jej dziesięciu synów. Fot. Domena Publiczna

Chociaż jednemu z braci urwało nogę, a czterech zostało poważnie rannych, tę historię można uznać za cud. W czasie wielkiej wojny ojczyźnianej 10 synów ukraińskiej kołchoźnicy Jewdokiji Łysenko wyruszyło na front. A po jej zakończeniu wszyscy wrócili do domu!

W czasie wojny – według oficjalnych danych – zginęło 28 mln obywateli, choć historycy uważają, że liczba ofiar może sięgać nawet 40 mln! Nierzadko zdarzało się, że jedna rodzina traciła nawet kilku swoich członków.

Zwykła radziecka rodzina

Rodzina Łysenko składała się z matki Jewdokiji i ojca Makara oraz 16 dzieci: 11 synów i 5 córek. Mieszkali oni we wsi Browachy w obwodzie czerkaskim.

W wielu aspektach losy Łysenków były podobne do dziejów tysięcy radzieckich rodzin. W latach 20. XX wieku posiadali oni duże gospodarstwo rolne: dom, 7 ha ziemi, konie, owce, krowy. Ale pod koniec tamtej dekady w ZSRR rozpoczęła się kolektywizacja. Łysenków uznano za kułaków.

Najpierw skłaniano ich do wstąpienia do kołchozu, a gdy rodzina odmówiła, państwo znacjonalizowano ich majątek i dało im nieduży domek w sąsiedniej wsi. Aby ratować życie własne i dzieci, Makar i Jewdokija wstąpili do kołchozu.

W 1933 roku zmarł ojciec. Trzy lata później przepadł bez wieści jeden z synów, Jwatuch, który wyjechał na Daleki Wschód za pracą.

Czytaj też: Trzech braci, których połączyła śmierć

Wojna: triumfy i tragedie

Gdy 22 czerwca 1941 roku III Rzesza zaatakowała Związek Radziecki, wszyscy bracia – oprócz 14-letniego Aleksandra – byli już pełnoletni. Fieodosij miał 30 lat i pracował jako woźnica w kołchozie. Stiepan był kierowcą, Paweł pastuchem, Wasilij pracował na budowie… Nie próżnował nawet Aleksander, który zatrudnił się w kuźni.

Bracia wyrazili gotowość wstąpienia do armii. Jako pierwszy na front wyruszył Michaił. Zanim opuścił rodzinny dom, matka upiekła mu chleb i dała garść ojczystej ziemi – w ten sposób Jewdokija żegnała później wszystkich swoich synów.

Michaił walczył w jednostce piechoty, znalazł się w słynnym kotle korsuńskim, otrzymał odznaczenie za podpalenie faszystowskiego sztabu w jednej z ukraińskich wsi. W pobliżu miasta Kaniów trafił do niewoli, skąd udało mu się uciec. Po dotarciu do swoich wylądował w szpitala. W 1944 roku, po wyleczeniu, wrócił na front.

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, w sierpniu 1944 roku podczas operacji jasko-kiszyniowskiej Michaił spotkał swojego brata Fieodosija. Wraz z kilkoma kolegami miał udać się na wyprawę zwiadowczą, gdy nagle zobaczył, że w okopie siedzi Fieodosij. Podbiegł do okopu, skoczył do niego i go objął. „W jednej chwili gdzieś zniknęło zmęczenie” – wspominał po latach Michaił.

W chwili zakończenia wojny Michaił był na Węgrzech. Niestety został wówczas poważnie ranny w klatkę piersiową. Wrócił do domu okaleczony z Orderem Chwały. Fieodosij miał mniej szczęścia, bo stracił nogę. Relacjonował:

Pamiętam, jak urwało mi nogę. Wyniesiono mnie z pola boju, krzyczałem z bólu i strachu. Podszedł do mnie lekarz: „Dlaczego krzyczysz? Możesz żyć i pracować bez nogi. Przed chwilą żołnierz stracił oczy, on ma prawo do krzyku”. I wtedy pomyślałem – rzeczywiście, ktoś jest w gorszej sytuacji. Już nie krzyczałem (…). Potem płakałem tylko raz – kiedy wróciłem z frontu bez nogi, a moja mama zaczęła szlochać i mnie tulić.

Najkrócej – tylko miesiąc – na froncie walczył Nikołaj. Młody człowiek został ciężko ranny w nogi, a po pobycie w szpitalu uznano go za nienadającego się do służby wojskowej. Nikołaj wrócił do domu. Potem do rodzinnej wsi przyjechał Andriej. On z kolei najpierw trafił na roboty przymusowe do Niemiec, skąd uciekł i dołączył do Armii Czerwonej, został ranny na terenie dzisiejszej Mołdawii, po czym w 1944 roku odesłano go do domu.

Także Paweł trafił do Niemiec jako robotnik przymusowy. Wyzwolili go żołnierze I Frontu Ukraińskiego i Paweł dołączył do jednej z radzieckich jednostek. Czołg Stiepana palił się pod Smoleńskiem, potem mężczyzna został ciężko ranny w Prusach Wschodnich. Po wyleczeniu wysłano go na Daleki Wschód, na wojnę z Japonią.

Synowie przy pomniku matki. Zdjęcie: Jurij Rost.

Aleksander, zastępcą dowódcy plutonu, jako jedyny z braci dotarł do Berlina, gdzie zostawił swój podpis na ścianie Reichstagu. Z pobytu w stolicy Niemiec wspominał taki epizod – pewnego dnia on wraz ze swoimi podwładnymi spożywał posiłek składający się z chleba i tuszonki. Nagle przed radzieckimi żołnierzami pojawiła się chudziutka niemiecka dziewczynka i zaczęła wpatrywać się w nich głodnymi oczami. Wówczas Aleksander dał jej trochę jedzenia i zaczął tłumaczyć się żołnierzom ze swojego postępku. Podwładni oburzyli się: „Co ty, dowódco, co mówisz, czy nie jesteśmy ludźmi?!”.

Czytaj też: Aleksiej Mariesjew. Historia niezwykłego pilota

Epilog

Co ciekawe, gdy synowie zaczęli wracać do domu, Jewdokija nie zawsze ich rozpoznawała. A to dlatego, że w ciągu kilku wojennych lat bracia bardzo zmienili się fizycznie: byli wychudzeni, postarzali, zarośnięci. Mężczyźni postarali się jednak o powrót do normalnego życia i szybko znaleźli sobie żony. Także ich siostry wyszły za mąż. Jewdokija została babcią aż 36 wnucząt!

Wkrótce wieść o niezwykłej rodzinie i matce 10 bohaterów wojennych dotarła do Kijowa. Władze Ukraińskiej Republiki Socjalistycznej postanowiły nagrodzić kobietę Złotą Gwiazdą matki bohaterki. Gdy Jewdokiję zaproszono do Kijowa, wystraszyła się, bo nigdy nie była nawet w mieście powiatowym. Wizyta w stolicy Ukraińskiej Republiki Socjalistycznej zrobiła na niej ogromne wrażenie – w trakcie odbierania nagrody tylko płakała i ocierała łzy chusteczką. Do końca swoich dni pamiętała honory okazywane jej przez partyjnych dygnitarzy.

Dekret Prezydium Rady Najwyższej ZSRR o przyznaniu Jewdokiji Łysenko tytułu matki-bohaterki.

Jewdokija zmarła w 1967 roku w wieku 74 lat. Po jej śmierci w poczytnej „Literaturnoj Gazietie” pojawił się artykuł o matce bohaterce i zdjęcie jej 10 synów. Autor tekstu, Jurij Rost, zaapelował o wzniesienie pomnika pani Łysenko. W 1984 roku odbyło się jego odsłonięcie, na ceremonii pojawiły się wszystkie dzieci Jewdokiji oprócz zmarłego niedługo przedtem Wasilija. Wokół pomnika zasadzono 15 drzew na cześć wszystkich dzieci kobiety.

W budynku wiejskiej szkoły założono muzeum rodziny Łysenko. Są tam płaszcze wojskowe braci, 9 par wojskowych butów i jeden but Fieodosija. Gości oprowadza Jana, prawnuczka Jewdokiji.

Bibliografia:

  1. Б. Егоров, Мать отправила на войнy 10 сыновей …. и все вернулись!!!, https://ru.rbth.com/read/1227-10-sons-returned-alive (dostęp: 16.07.2021).
  2. Г. Кириченко Материнское счастье Евдокии Лысенко. „Родина” z 01.01.2019, https://rg.ru/2019/01/18/rodina-desiat-synovej-evdokii-lysenko-ushli-na-vojnu-i-vse-vernulis.html (dostęp: 16.07.2021).
  3. Е. Марченко, Они освобождали Киев – десять братьев Лысенко воевали на фронтах Второй мировой и все вернулись домой живыми, https://vesti.ua/strana/311250-oni-osvobozhdali-kiev-desjat-bratev-lysenko-voevali-na-frontakh-vtoroj-mirovoj-i-vse-vernulis-domoj-zhivymi (dostęp: 16.07.2021).

Czy wiesz, że ...

...nie dla wszystkich moment zakończenia II wojny światowej okazał się radosny? 9 maja 1945 roku ruszył kolejny transport na wschód, wiozący na Kołymę grupę polskich jeńców.

...polska lekarka, Stefania Perzanowska, gdy za swoją działalność w podziemiu została aresztowana i wywieziona do Majdanka, od razu zakasała rękawy i na przekór Niemcom zaczęła ratować ludzi. Udało jej się zorganizować w obozie szpital, który szybko stał się ogromnym przedsięwzięciem, a ona sama była w nim… jedynym lekarzem.

...w Auschwitz funkcjonował dom publiczny dla więźniów? Utworzono go, by zmotywować więźniów do cięższej pracy. Wstęp do niego był przywilejem dla wybranych.

...jedyna polska cichociemna generał Elżbieta Zawacka będąc dzieckiem nie umiała powiedzieć ani słowa po polsku? Było to bezpośrednim tego, że mieszkała na ziemiach zaboru pruskiego, gdzie jej rodzinę poddawano germanizacji.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.