Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

„Polska jest nasza!”. Wybuch i przebieg powstania wielkopolskiego

27 grudnia 1918 roku wybuchło Powstanie Wielkopolskie, jedno z zaledwie pięciu zwycięskich polskich powstań.

fot.Leon Prauziński/domena publiczna 27 grudnia 1918 roku wybuchło powstanie wielkopolskie, jedno z zaledwie pięciu zwycięskich polskich powstań.

Do wzniecenia ognia rebelii wystarczyła iskra. Okazał się nią przyjazd Ignacego Jana Paderewskiego do Poznania. To wystarczyło, by 27 grudnia 1918 roku wybuchło powstanie wielkopolskie. Powstanie inne, niż dotychczasowe – bez wielkich walk, bez dziesiątków tysięcy zabitych i rannych, jedno z nielicznych, które Polacy wygrali. 

Mija kolejny dzień, który zamienia się w nieznośnie długi i monotonny, pełen niepewności tydzień.

Podczas gdy ja uczę się naszych córeczek, a one poznają mnie, w trakcie niekończącego się karmienia piersią i zmieniania pieluszek, Konstanty w Poznaniu toczy swoją walkę. I choć domyślam się, że wszystko jest skomplikowane i niebezpieczne, to nie mam pojęcia, jak wielką przeżywa ekscytację.

Iskra zapalna

Ponownie zakwaterowuje się w mieszkaniu rodziców, gdzie lokuje również Pawła i dwóch jego znajomych. W sumie jest w nim stłoczonych aż osiemnastu mężczyzn, którzy tylko czekają na sygnał.

I choć Niemcy jeszcze niedawno ostentacyjnie prężyli muskuły i urządzali demonstracyjne defilady wojsk w mieście, zapominając przy tym, ilu w ich szeregach maszeruje Polaków, teraz jakby przycichli i stracili animusz. Co daje sporą nadzieję, że walczyć też im się nie będzie chciało. Oby.

Ale chwilą, na którą wszyscy czekają, a w której ja z uwagi na stan, w jakim się znalazłam, nie mogę uczestniczyć, jest przyjazd do przyszłej stolicy Wielkopolski naszej eksportowej dumy – Ignacego Paderewskiego. Tak ogromnie żałuję, że nie jest mi dane go zobaczyć!

Ignacy Jan Paderewski wśród osób witających go na dworcu w Poznaniu.

fot.NAC/domena publiczna Ignacy Jan Paderewski wśród osób witających go na dworcu w Poznaniu.

Artysta jest w drodze z Anglii do Warszawy, a Niemcy usiłują zablokować postój pociągu w Poznaniu i robią wszystko, by nie dopuścić, aby wysiadł na ślicznym dworcu letnim. Jest 26 grudnia godzina dwudziesta pierwsza dziesięć, właśnie w tej chwili zaczyna odmieniać się nasz los. Paderewski zatrzymuje się w przepięknym, monumentalnym hotelu Bazar i mimowolnie staje się iskrą zapalną powstańczego zrywu.

Podejrzewam, że musi być dość mocno skonsternowany rolą, w jakiej niespodziewanie obsadziło go życie. A biedna pani Paderewska? Z pewnością zmęczona podróżą, nie jest uszczęśliwiona, że znalazła się w centrum uwagi tłumu.

Choć z drugiej strony musi to być niezwykle ekscytujące, tak sądzę, bo przecież nigdy nie porwałam za sobą żadnego tłumu. Ot, co najwyżej Konstantego, który zakochany chodzi za mną krok w krok i spełnia najdziwniejsze zachcianki. Tak bardzo go kocham i tak bardzo się martwię!

Czytaj też: Poznań 1918. Jak rozpoczęło się powstanie wielkopolskie?

Powstanie z klasą

Śmiać mi się chce na myśl o zaborcach, którzy, by zniechęcić poznaniaków, wygasili latarnie w mieście. Dobre sobie! Jakby ciemność mogła nas powstrzymać. A ponadto, skoro w ciemności gwiazdy błyszczą najbardziej, nietrudno przewidzieć, w kogo się zapatrzymy.

Kostek, ulegając entuzjazmowi tłumu, w wielkim pochodzie z dworca maszeruje wraz z teściem pod Bazar i wysłuchuje krótkiego przemówienia Paderewskiego, który bynajmniej nie zagrzewa do chwycenia za broń. Ale jak się okazuje, nie ma to najmniejszego znaczenia: z małej iskierki rozgorzał wielki ogień, którego nie sposób ugasić.

Tekst stanowi fragment książki Niny Majewskiej-Brown „Florentyna i Konstanty 1916–1924. Zakładnicy wolności”, Bellona 2021.

Tekst stanowi fragment książki Niny Majewskiej-Brown „Florentyna i Konstanty 1916–1924. Zakładnicy wolności”, Bellona 2021. Kup teraz „

Nikogo nie zastrasza popołudniowa, zorganizowana dzień później manifestacja niemiecka, która wśród nacjonalistycznych pieśni, zrywania i niszczenia polskich flag przechodzi z Jeżyc do centrum, po drodze demolując komisariat Naczelnej Rady Ludowej. Ma być odpowiedzią na zryw mieszkańców, spowodować, że się zatrzymamy, cofniemy. Ale tylko sprawia, że dobitniej czujemy, iż to ten czas, że siła jest w nas! Z okolicznych miejscowości, z Kórnika, Pleszewa, ze Środy Wielkopolskiej, wyruszają tłumy mężczyzn, by własną piersią bronić ojczyzny, a w zasadzie narodzin ojczyzny.

W samym Poznaniu w intencji wyzwolenia odprawiane są liczne msze, które niebawem zmieniają się w wolnościowe manifestacje, zagrzewając mieszkańców do działania. I gdy około siedemnastej zdenerwowani zaborcy stają oko w oko z tłumem pod Bazarem, naprzeciw polskiej Straży Ludowej, nie wiedzieć komu puszczają nerwy i pada pierwszy strzał. Czy ma to znaczenie? Pewnie historycy będą to rozważać latami, usiłując dotrzeć do sedna sprawy, ale wiadomo jedno – zaczyna się.

O dziwo, nie dochodzi do masakry ani wielkiej walki, nie ma tego, nad czym zawsze najbardziej ubolewamy – rannych. Jakimś cudem zostaje sprawnie aresztowane niemieckie dowództwo, które po przesłuchaniu, po kilku dniach zostaje zwyczajnie zwolnione. Musicie przyznać, że co jak co, ale poznaniacy mają klasę.

Czytaj też: Powstanie Wielkopolskie – przemyślane, przygotowane, wygrane!

Bezradni Niemcy

Oczywiście największym problemem jest brak umundurowania oraz kadry oficerskiej. Przewidujący Niemcy zadbali o to, by w szeregach ich wojska Polacy nie awansowali i nie poznawali tajników prowadzenia wojny, strategii i bitew. Ale czy to nas powstrzyma? Bynajmniej!

Już 8 stycznia 1919 roku prosto z Warszawy przybywa Józef Dowbor Muśnicki, dowódca I Korpusu Polskiego w Rosji, by zastąpić głównodowodzącego, który położył podwaliny armii wielkopolskiej, Stanisława Taczaka.

Dowbor Muśnicki, jak na wojaka przystało, wprowadza żelazną dyscyplinę, forsuje decyzję o powszechnym poborze, rozbudowuje armię Taczaka, tak że w jej szeregach niebawem znajdzie się niemal sto dziesięć tysięcy żołnierzy. Wielka, niebywała rzecz, która niewątpliwie nie umknie uwagi osłabionym Niemcom. Nareszcie muszą się z nami liczyć.

Pociąg pancerny powstańców wielkopolskich „Danuta”.

fot. Narcyz Witczak-Witaczyński/NAC/domena publiczna Pociąg pancerny powstańców wielkopolskich „Danuta”.

Najbardziej bawi nas to, w jaki sposób przesyłają do Poznania posiłki! Pociągiem! Trzeba zupełnie nie mieć wyobraźni, aby nie przewidzieć, że na dworcu zgotujemy im zacne przyjęcie, rozbrajając, biorąc w niewolę i zdobywając przy okazji broń, która tak bardzo jest nam potrzebna!

Śmiejemy się do rozpuku, gdy obok karabinów mauser 7,92 mm, ciężkich karabinów maszynowych Maksima odbijamy bezradnym Niemcom pancerny pociąg! Pomijam już akcję z 29 na 30 grudnia 1918 roku, gdy młodzi chłopcy w Inowrocławiu walczyli jak dorośli, doświadczeni mężczyźni.

Kompania Rezerwy Skautowej w Kościanie przeprowadziła akcję pod kryptonimem Wolność, w wyniku której z magazynów niemieckiego II batalionu zapasowego 37. pułku piechoty wykradziono broń, m.in. 6 ciężkich i 12 lekkich karabinów maszynowych, ok. 800 karabinów i 107 pistoletów. Zdobyta broń została wykorzystana m.in. przez oddziały powstańcze z Krzywinia i Wielichowa. Przejęto władzę wojskową i administracyjną nad miastem.

Czytaj też: Batalion śmierci. Tam wyrzutkowie spod znaku trupiej główki walczyli o polskie granice

Bezmyślne psucie amunicji

I pomyśleć, że to wszystko dzieje się niemal na moich oczach. Konstanty w listach nie chce zdradzać szczegółów, pomija to, w jaki sposób Paweł złamał nogę, i nawet zaczynam podejrzewać, że zwyczajnie został poturbowany przez napierający tłum, albo gdzieś się przewrócił, niekoniecznie w jakiejś krwawej walce (…).

Pierwszą ofiarą powstania, która poniosła śmierć w dniu jego wybuchu, był Antoni Andrzejewski, nota bene najprawdopodobniej zginął od polskiej kuli!

Demonstracyjny pochód niemiecki przeszedł w pobliżu Bazaru w stronę Generalnej Komendy. Żadnej strzelaniny pod Bazarem nie było, bo nie było tam w chwili przechodzenia pochodu niemieckiego żadnej policyjnej osłony Paderewskiego i towarzyszących mu oficerów alianckich. Pod Bazarem stanęła dopiero w godzinę po przejściu pochodu kompania Straży Ludowej i na rozkaz Rybki zaczęła bezładną strzelaninę. […]

Walk żadnych nie było, za to bezmyślne psucie amunicji, strzelanie w powietrze, bo wroga nie było. Od strzałów spod Bazaru zginął [Antoni] Andrzejewski, chłopak do posług w bilardowni na I piętrze Espanty, który z ciekawości wyszedł na taras. Legenda pasowała go na «poległego powstańca». Walczono z ulic, prywatnych mieszkań, używając ciężkich karabinów maszynowych i granatów. Podczas jednego ze szturmów zginął pierwszy powstaniec, górnik westfalski Franciszek Ratajczak.

Zwycięski szturm na Prezydium Policji i śmierć Franciszka Ratajczaka.

fot.Leon Prauziński/domena publiczna Zwycięski szturm na Prezydium Policji i śmierć Franciszka Ratajczaka.

I choć Paderewski wraz z żoną już w sylwestra wybierają się w dalszą podróż do stolicy, nie czujemy się opuszczeni; wręcz przeciwnie. Jesteśmy niemal pewni, że przyszły premier i szef dyplomacji będzie myślał o nas z dumą i ze wzruszeniem. Przynajmniej mnie towarzyszyłyby takie uczucia. Zastanawiam się, czy mężczyźni myślą nieco inaczej, czy podzielają nasze emocje.

Najbardziej niezwykłe w tym wszystkim jest to, że niejako spełnia się przepowiednia Kostka. Nie ma wielkich walk, setek zabitych i tysięcy rannych. Niemcy zachowują się tak, jakby im się nie chciało, pozwalając na to, by już wkrótce na ratuszu łopotała biało-czerwona flaga; przez lata ukrywana w kamienicy przy Starym Rynku, w której mieści się najstarsza apteka w mieście. To takie wzruszające.

Konstanty z teściem i Pawłem wracają do domu w wyjątkowym dniu – 6 stycznia 1919 roku. Wtedy w nasze ręce przechodzi lotnisko.

Batalion Służby Straży i Bezpieczeństwa, pluton artylerii, oddział konny, oddział wywiadowczy oraz sanitarny dokonują spektakularnego ataku na niemiecką stację lotniczą na podpoznańskiej Ławicy. Ginie 1 żołnierz, 3 zostaje rannych. Poddaje się 7 oficerów i ok. 200 niemieckich żołnierzy. Zgrupowanie pod dowództwem ppor. Andrzeja Kopy zdobywa sprzęt (m.in. kilkadziesiąt samolotów i kilkaset silników), który legnie u podstaw budowy polskiego lotnictwa wojskowego w okresie międzywojennym.

To nie tylko wielkie zwycięstwo, ale też wielki cywilizacyjny przełom. Działania prowadzone z powietrza mogą w znacznym stopniu zmienić sposób prowadzenia walk (…).

Czytaj też: Grzechy pierworodne. Krwawe narodziny niepodległej Polski

„Polska jest nasza!”

Gdy widzę Konstantego w feldgrauowym, chyba zdobycznym płaszczu z biało-czerwonym kotylionem, w ozdobionej biało-czerwoną wstążką rogatywce, drżą mi nogi, a on na mój widok odrywa się od auta i biegnie w moją stronę. Bierze mnie w ramiona i tuli z taką czułością, jakbyśmy nie widzieli się długimi latami (…).

– Kochanie, jak dobrze, że jesteś! Nic ci się nie stało?

– Nie, nie, wszystko jest dobrze! Wygraliśmy!

– Słyszałam! Aż trudno uwierzyć w…

– Uwierz i świętuj, bo jest co! Polska jest nasza! Nasza!

To nie tylko wielkie zwycięstwo, ale też wielki cywilizacyjny przełom. Działania prowadzone z powietrza mogą w znacznym stopniu zmienić sposób prowadzenia walk

fot. K. Kobrzyński, K. Koszewski, T. Malinowski, J. Malujdy/domena publiczna To nie tylko wielkie zwycięstwo, ale też wielki cywilizacyjny przełom. Działania prowadzone z powietrza mogą w znacznym stopniu zmienić sposób prowadzenia walk

Dotykam grubej nieprzyjemnej tkaniny ciężkiego płaszcza mojego męża. Nigdy wcześniej go w nim nie widziałam i po chwili uświadamiam sobie, że to mundur. Bynajmniej nie polski, bo niby skąd mielibyśmy mieć wojsko i całe żołnierskie stroje.

– Boże, co ty masz na sobie? Niemiecki mundur?

– A żebyś wiedziała. Złoiliśmy skurczybykom skórę i zdobyliśmy całkiem sporo mundurów, ale żeby się odróżnić od Niemców, tak pięknie je ozdobiliśmy (…).

– Tak się martwiłam.

– Niepotrzebnie, już po wszystkim. Teraz trzeba tylko oficjalnie podpisać papiery i już.

Gdyby to było takie proste! Rozejm w Trewirze zostanie podpisany za kilka tygodni, 16 lutego, a ostateczne zwycięstwo przypieczętujemy dopiero 28 czerwca 1919 roku traktatem wersalskim. W wyniku jego ustaleń prawie cała Wielkopolska wróci w granice naszego ukochanego kraju.

Źródło:

Tekst stanowi fragment książki Niny Majewskiej-Brown „Florentyna i Konstanty 1916–1924. Zakładnicy wolności”, Bellona 2021.

Czy wiesz, że ...

...Niemcy już wiosną 1919 roku planowali inwazję na Polskę? Operacja nosiła nazwę „Wiosenne słońce” i przewidywała „uderzenie, wyprowadzone z Pomorza Zachodniego, Śląska i Prus Wschodnich, koncentrycznie skierowane w stronę Warszawy”.

...na początku XX wieku kobiety musiały być bardzo pomysłowe, by dostać się na studia? Przykładowo utalentowana ilustratorka, Zofia Stryjeńska, przez rok studiowała na niemieckiej uczelni, posługując się dokumentami swojego brata.

...największy zjazd monarchów przed I wojną światową odbył się z okazji pogrzebu króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII? Zgromadzeni władcy dalecy byli jednak od żałobnego nastroju.

...z powodu zatrucia grzybami zmarł sam Budda? Nastąpiło to po tym, jak zjadł potrawkę z grzybami podaną mu przez pewnego kowala. Zanim jednak następnego dnia wyzionął ducha, to przebaczył temu, kto zaserwował mu przez pomyłkę toksyczne danie.

Komentarze (5)

  1. Anonim Odpowiedz

    To się nazywa Powstanie! Powstańcy Wielkopolscy pokazali łamagom, z Królestwa Polskiego i Galicji, jak i w jakim czasie organizuje się zwycięskie Powstanie. Zamiast organizować wojnę jak w 1831, lub powstanie 1863 w czasie pokoju,
    wielkopolanie poczekalni na koniec 1 wojny światowej którą przegrali zaborcy z Prus-Niemiec i Austrii. Szkoda że amatorzy z Warszawy 1944, niczego się nie nauczyli od Powstańców Wielkopolskich i zorganizowali swój zryw za wcześnie i prawie bez broni. Powstania – Wielkopolskie, 3 Śląskie i w Sejnach to jedyne zwycięskie Powstania w historii Polski. Ale durna propaganda wciska na okrągło głupie i przegrane powstania Kościuszkowskie 1794, Listopadowe 1831, Galicyjskie 1846, Styczniowe 1863 i Warszawskie 1944, które niczego Polsce nie przyniosły poza stratami materialnymi i morzem przesłanej krwii. Ale tak to się kończy kiedy za powstania i wojny biorą się amatorzy i oszołomy bez żadnego planu lub co gorsze w oparciu o nierealne plany. Co robili w latach 1848 – Wiosna Ludów i 1853-56 – Wojna Krymska „geniusze” z Królestwa i Galicji poza pierdzeniem w stołki ? Czekali aż w Europie będzie pokój i wówczas za Angielskie pieniądze organizowali z góry przegrane powstania ?

    • zak1953 Odpowiedz

      Powstanie Wielkopolskie zorganizowano długo po przegranej Niemiec w I wojnie. Polacy i tak odzyskali by tę ziemię w wyniku ustaleń konferencji pokojowej w Wersalu. A ich wygraną w powstaniu i tak musieli ratować Francuzi swoja interwencją i rozejmem w Trewirze. To raczej pokaz głupoty polskich elit szlacheckich, które nie potrafiły się wykazać w trakcie wojny. Tym bardziej, iż bohaterm powstania wielkopolskiego został carski generał, który do końca służył carowi w czasie I wojny światowej. I dowódcą powstania wielkopolskiego został dopiero w końcówce powstania. Nazywał się Dowbór-Muśnicki.

      • Hans Kloss Odpowiedz

        Słyszałeś że w jakimś kościele dzwonią tylko nie wiesz w którym. Powstanie Wielkopolskie wybuchło we właściwym czasie, 3 miesiące wcześniej zostało by spacyfikowane przez Niemców, natomiast gdyby wybuchło 3 miesiące później to powstańcy wielkopolscy zostali by wmieszani w walki z Bolszewikami, które wywołał Piłsudski. Czy bez powstania Polska też odzyska by Wielkopolskę podczas konferencji w Wersalu 1919, pewnie tak, tylko jeszcze mniejszą od tej którą wywalczyli Powstańcy, a ta wywalczona też była mniejsza od historycznych granic Wielkopolski, które utraciła RON w czasie rozbiorów w latach 1772-1793. Co mają wspólnego jakieś „elity szlacheckie” z Powstaniem Wielkopolskim ? Powstańcami byli mieszczanie i chłopi a nie żadna „szlachta” która była marginesem społeczeństwa zarówno pod względem ilości jak i wpływów w latach 1918-19. W Trewirze Francja zwyczajnie oświadczyła Niemcom, ( którzy zostali zresztą, nie tyle pokonani militarnie ile zwyczajnie zaglodzeni – próba sprzedaży Ukraincom ziemi Chelmskiej za…. jajka, mięso i zboże ), że atak na Polskę będzie oznaczał wznowienie działań wojennych aż do kapitulacji Niemiec. WP – Błękitna Armia Hallera, było sojusznikiem Francji, Anglii i USA, w przeciwieństwie do Legionów -3 z których tylko jednym dowodził sojusznik Niemiec i Austro-Węgier – Piłsudski. Bez Powstania Wielkopolskiego i Błękitnej Armii Hallera, pozycja Polskich negocjatorów w Wersalu 1919 była by jeszcze gorsza i Polacy jako sojusznicy pokonanych Niemiec i Austrii ( co wypominali Polskiej delegacji szczególnie Anglicy ) byli by w trudnej pozycji i uzyskali by jeszcze mniejszy fragment Wielkopolski i Pomorza. Powstania Śląskie to już inna historia chociaż łączy je z Wielkopolskim osoba – Korfantego i powstańców którzy brali udział także w 3 Powstaniu Śląskim. Pierwszym dowódcą PW był kapitan, później major Taczak, natomiast drugim generał Dowbor-Muśnicki, wcześniej dowódca I Korpusu Polskiego w Rosji ( był też II Korpus którym dowodził dowódca II Legionu, a później Błękitnej Armii – generał Haller oraz III pod dowództwem gen. Henninga-Michaelisa ). Wysyłając gen.Dowbora-Muśnickiego, do Wielkopolski, Piłsudski chciał się pozbyć konkurenta i przeciwnika politycznego, który był prawdziwym apolitycznym dowódca a nie zawodowym rewolucjonistą. Generał Dowbor-Muśnicki, objął dowództwo nad powstańcami, po niespełna 2 miesiącach, od jego wybuchu i dowodził nim do końca, kontynuował też rozpoczęty przez majora Taczaka proces budowy WP w Wielkopolsce. Wbrew przewidywaniom Piłsudskiego, nie popadł w konflikt z żołnierzami, tylko pogonił „partyzantów leginowych” na czele ze Stachlewiczem do Warszawy, wyznaczając na oficerów ( których brakowało z powodu polityki Niemiec względem Polaków ) młodszych miejscowych awansowanych oficerów, natomiast oficerowie starsi wywodzili się głównie z armii Rosyjskiej i I Korpusu, oraz armii Austriackiej. Konflikt pomiędzy Piłsudskim i generałem Dowborem-Muśnickim, zaczął się od próby przejęcia władzy w I Korpusie Polskim w Rosji przez ludzi przesłanych przez Piłsudskiego – Kula, Barta, Wańkowicz- ( tak ten sam od Monte Cassino ), która to próba zakończyła się kompromitacją „partyzantów legionowych”. Generał Dowbor-Muśnicki okazał łaskę buntownikom, i tylko ich wypedził, chociaż powinien rozstrzelac. Piłsudski po tzw. kryzysie przysiegowym, próbował pozować na przeciwnika Niemiec i w tym celu chciał wymordowac żołnierzy i oficerów I Korpusu którym dowodził gen. Dowbor-Muśnicki, prowokują konflikt z Niemcami. Ostatecznie I Korpus poddał się Niemcom, i został rozbrojony ale jego żołnierze, oficerowie i dowódca dotarli do Polski. Tak więc wyznaczenie gen. Dowbora-Muśnickiego na dowódcę Powstania Wielkopolskiego to nie był żaden awans tylko zesłanie.

  2. ppiwnt Odpowiedz

    Niestety to nie jest pociąg pancerny „Danuta” z powstania wielkopolskiego, tylko nazwa jest ta sama. Wagony widoczne na foto wybudowano w zakładach Cegielskiego w 1921 roku a więc po powstaniu.

  3. baśka Odpowiedz

    Mój Dziadek Ignacy Jurdeczka walczył w tym Powstaniu w okolicach Rawicza. Mamy nawet „dokument” (na zwykłej kartce papieru zaświadczenie trzech powstańców, że pod jego dowództwem oddział zdobył niemiecki posterunek, a on sam jako pierwszy na tym terenie wydał rozkaz po polsku). Po Powstaniu Dziadek uciekł do Francji, bo mimo zwycięstwa Polaków był poszukiwany przez władze niemieckie. Jestem dumna, że mam takiego Przodka

Odpowiedz na „AnonimAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.