Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Władysław Jabłonowski. Czarnoskóry polski generał

Generał Władysław Jabłonowski nazywany był „Murzynkiem”. Nie bez powodu – był jedynym polskim czarnoskórym generałem.

fot. Julia Grodzicka/Polona/domena publiczna Generał Władysław Jabłonowski nazywany był „Murzynkiem”. Nie bez powodu – był jedynym polskim czarnoskórym generałem.

Generał Władysław Jabłonowski nazywany był „Murzynkiem”. Nie bez powodu – był jedynym polskim czarnoskórym generałem. Wsławił się w obronie Pragi, w walkach na półwyspie Apenińskim i na San Domingo.

Władysław Jabłonowski był synem generała Wojsk Koronnych i inspektora mennicy królewskiej, Konstantego Jabłonowskiego oraz Marii Franciszki Dealire. A przynajmniej na papierze. Ciemna karnacja skóry zdradzała, że Konstanty nie mógł być biologicznym ojcem Władysława. Maria Franciszka zresztą nie ukrywała, że chłopak jest owocem jej krótkotrwałego romansu z lokajem.

Konstanty wybaczył jej ten moment słabości, tym bardziej że sam bywał niewierny. Usynowił Władysława i traktował go jak własne dziecko. Zadbał o jego wykształcenie i rozwój fizyczny. Zgodnie z rodzinną tradycją wysłał syna do szkoły kadetów. W przypadku młodego Jabłonowskiego była to jedna z najlepszych szkół na świecie – francuska École de Brienne w Brienne-le-Château.

W szkole był na jednym roku z Napoleonem Bonaparte. Wielu autorów twierdzi, że się zaprzyjaźnili. Nie jest to prawda. Bonaparte, znany z rasistowskich poglądów, traktował młodego Polaka z wyższością i pogardą. Uwidoczniło się to także podczas nominacji Jabłonowskiego na generała armii francuskiej. Władysław zaprzyjaźnił się za to z Louisem Nicolasem Douvatem – przyszłym marszałkiem i jednym z najwybitniejszych dowódców polowych wojen napoleońskich.

Błyskotliwa kariera

Jabłonowski otrzymał awans na podporucznika w 1786 roku, w wieku 17 lat. Rok wcześniej rozpoczął staż we francuskim regimencie Royal Allemand. W ciągu zaledwie ośmiu lat awansował do stopnia podpułkownika. Jeszcze jako major w 1791 roku przyłączył się do rewolucji, nie wiadomo jednak, jaką rolę w niej odegrał. Przez swoje zaangażowanie w walki we Francji nie wziął udziału w wojnie polsko-rosyjskiej.

Zdążył za to na insurekcję kościuszkowską. Wystąpił o zwolnienie ze służby francuskiej i wyjechał do Polski, gdzie wziął udział w przegranych bitwach pod Szczekocinami i  Maciejowicami. Wraz z korpusem Ponińskiego wycofał się na północ, do Warszawy. Tam objął dowództwo nad batalionem grenadierów krakowskich i milicją krakowską, z którymi brał udział w walkach o Pragę.

Jabłonowski wziął udział w przegranej bitwie pod Maciejowicami

fot.Jan Bogumi Plersz/domena publiczna Jabłonowski wziął udział w przegranej bitwie pod Maciejowicami

Dowodzący obroną Pragi i Warszawy, gen. Józef Zajączek rozkazał mu objąć dowództwo siłami broniącymi prawego skrzydła. Słabe umocnienia były obsadzone głównie przez zdemoralizowane i przemęczone oddziały litewskie, które od tygodni znajdowały się w boju i poniosły ciężkie straty w walkach odwrotowych.

Rosjanie uderzyli na lewe skrzydło, na czele którego stał gen. Jakub Jasiński. Rozbity został Pułk Lekkokonny Starozakonny, dowodzony przez Berka Joselewicza. Chwilę później zginął gen. Jasiński. Żeby nie stracić pozostałych sił, Zajączek wydał rozkaz wycofania się na lewy brzeg Wisły.

Chwilę później rozpoczęła się rzeź mieszkańców Pragi. Według różnych źródeł zamordowanych zostało od 5 do 20 tysięcy cywili. Następnego dnia Warszawa poddała się bez walki. Wkrótce upadło powstanie, Jabłonowski jednak zyskał opinię dobrego taktyka i sprawnego organizatora.

Czytaj też: Niespełniona miłość Tadeusza Kościuszki. Nasz bohater narodowy był… zbyt ubogi, by poślubić ukochaną, więc postanowił ją porwać!

W konspiracji

W 1796 roku był jednym z twórców Zgromadzenia Centralnego, powołanego w Krakowie dla walki przeciwko wszystkim trzem zaborcom. Niedługo później siedziba organizacji została przeniesiona do Lwowa i przeszła do historii jako Centralizacja Lwowska. Skupiała głównie szlachtę z zaborów rosyjskiego i austriackiego. Nie zapisała na swoim koncie spektakularnych osiągnięć.

W 1797 roku Władysław Jabłonowski został wysłany z misją do Imperium Osmańskiego, gdzie miał rozmawiać z przedstawicielami Francji i Imperium w sprawie działań przeciwko Austrii. W tym czasie członkowie Centralizacji Lwowskiej pod dowództwem Joachima Deniski podjęli próbę sprowokowania incydentu w Bukowinie i wywołania tym samym wojny turecko-austriackiej. Akcja skończyła się rozbiciem oddziałów pod Dobronowcami, a następnie aresztowaniami członków organizacji pozostałych we Lwowie i Krakowie. Misja Jabłonowskiego straciła rację bytu. Młody pułkownik wyjechał do Francji.

Czytaj też: Czarnoskórzy Sarmaci w szlacheckiej Polsce

W Legionach

W 1798 roku został mianowany szefem brygady kawalerii w armii rzymskiej pod dowództwem Jerzego Franciszka Grabowskiego. Stanął wówczas pośrodku konfliktu pomiędzy generałami Grabowskim, który chciał utworzyć Legion Litewski, a Dąbrowskim, który tworzył Legion Polski. Opowiedział się za Grabowskim, lecz nie zajął na tyle twardego stanowiska, aby przeszkodziło mu to w dalszej karierze.

Jako żołnierz armii rzymskiej wziął udział w wojnie francusko-neapolitańskiej, gdzie podczas bitwy pod Santa Maria di Falari dowodził 200 legionistami rzymskimi. Potem objął dowództwo francuskiej brygady w 2. Dywizji gen. Jean-Pierre’a Pougeta, a następnie brygady strzelców w Dywizji Kawalerii Lekkiej gen. Françoisa Jean Baptiste Quesnela, z którą wziął udział w bitwach pod Magnano i Cassano. Po zwycięskiej bitwie nad Trebbią przeniósł się do Legionów Polskich. 20 maja 1800 roku otrzymał awans na generała brygady. Został jednym z pierwszych czarnoskórych generałów w historii.

Po zwycięskiej bitwie nad Trebbią przeniósł się do Legionów Polskich

fot.Alexander Kotzebue/domena publiczna Po zwycięskiej bitwie nad Trebbią przeniósł się do Legionów Polskich

Jako legionista walczył pod Bosco i Posturaną. Następnie dowodził Legionem podczas walk w Alpach. W 1800 roku został dowódcą korpusu flankierów prawego brzegu Padu, a po kilku miesiącach objął dowództwo brygady w dywizji piechoty gen. Françoisa Watrina. Mimo to Napoleon Bonaparte nadal nie chciał awansować go na generała brygady armii francuskiej.

Dopiero naciski Dąbrowskiego i gen. dyw. Joachima Murata, wówczas już szwagra Bonapartego, spowodowały, że w lutym 1802 roku otrzymał awans generalski również w armii francuskiej. Objął również dowództwo doborowej 3. Półbrygady Piechoty, przemianowanej później na 113. Półbrygadę.

Śmierć na Karaibach

Jabłonowski stał na czele półbrygady zaledwie przez trzy miesiące. W maju 1802 roku przekazał dowództwo płk. Michałowi Sokolnickiemu i na osobiste polecenie Bonapartego udał się na San Domingo w celu rozpoznania sytuacji przed przerzuceniem tam polskich żołnierzy. Po pokoju w Lunéville legioniści stali się dla Napoleona sporym problemem, jako że byli jawnie antyaustriaccy. Postanowił więc wysłać ich na Karaiby, gdzie mieli tłumić dążenia niepodległościowe Haitańczyków.

Generał nie był zadowolony z tego, co zobaczył. Trudny teren, niesprzyjający klimat i ciężkie walki, jakie toczyli Francuzi nie wróżyły najlepiej. Tym bardziej, że Polacy ponieśli straty jeszcze przed przystąpieniem do walki. Pod Elbą zatonął transportujący ich statek i ponad setka legionistów zginęła w morzu.

Po pokoju w Lunéville Legioniści stali się dla Napoleona sporym problemem, jako że byli jawnie antyaustriaccy. Postanowił więc wysłać ich na Karaiby, gdzie mieli tłumić dążenia niepodległościowe Haitańczyków.

fot.January Suchodolski/domena publiczna Po pokoju w Lunéville legioniści stali się dla Napoleona sporym problemem, jako że byli jawnie antyaustriaccy. Postanowił więc wysłać ich na Karaiby, gdzie mieli tłumić dążenia niepodległościowe Haitańczyków.

Jabłonowski objął dowództwo mieszanej francusko-polskiej dywizji, z którą wziął udział w bitwie pod Bourg aux Matheux. Błyskotliwą karierę generała przerwała śmierć. We wrześniu 1802 roku zapadł na żółtą febrę. Zmarł 29 września w Jérémie, mieście, w którym urodził się inny wybitny czarnoskóry generał – Tomasz Aleksander Dumas.

Tam też został pochowany następnego dnia, ponieważ „własność klimatu tak straszną była, że w 2 godziny po zgonie rozlało się ciało jak smoła czarna, tylko kości zostały”.

Bibliografia:

  1. Bartoszewicz K. Dzieje Insurekcji Kościuszkowskiej, Berlin-Wiedeń 1910.
  2. Broughton T., Generals Who Served in the French Army during the Period 1789-1815: Quantin to Quiot du Passage, 2006.
  3. Duffy C., Eagles over the Alps: Suvorov in Italy and Switzerland, 1799, Chicago 1999.
  4. Judycki Z. A., Pod obcymi sztandarami. Generałowie polskiego pochodzenia w siłach zbrojnych państw obcych, Warszawa 2016.
  5. Kępka-Mariański W., Insurekcja Warszawska 1794, Warszawa 2012.
  6. Leśniewski S. Napoleoński amok Polaków, Kraków 2019.
  7. Skowronek J. Legiony Polskie we Włoszech, Warszawa 1985.

Czy wiesz, że ...

...do dzisiaj nie wiadomo, co stało się z mieszkańcami Zaginionej Kolonii na wyspie Roanoke? Gdy w 1590 roku dotarła tam kolejna ekspedycja, zastała osadę całkowicie opuszczoną. Mieszkańcy zniknęli. Nie było zwłok ani śladów walki. Jedyną wskazówkę dla poszukiwaczy stanowiło wyryte na palisadzie słowo „Croatoan”. 

...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

...w noc poślubną Piotr, mąż przyszłej carycy Katarzyny II nie spieszył się do żony, bo w międzyczasie… zamówił kolację. A gdy w końcu zjawił się w komnacie, śmierdzący alkoholem i tytoniem, niemal natychmiast zasnął.

...największą zbrodnią dokonaną przez Rosjan podczas powstania kościuszkowskiego była rzeź Pragi? Rosjanie szybko przerwali powstańcze umocnienia i rozbili większość polskich oddziałów. Następnie zaś przystąpili do brutalnego mordowania jeńców oraz miejscowych cywilów.

Komentarze (4)

  1. kjm Odpowiedz

    Piszesz, że jego matka, Angielka zresztą, nie ukrywała kto jest ojcem dziecka, chociaż gdzie indziej można wyczytać, że głupio się tłumaczyła, że ciemny kolor skóry dziecka to z powodu jej zamiłowania do picia kawy, Fakt że jej mężowi to najwyrażniej nie przeszkadzało.
    W ogóle artykuł napisany jest w takim dziwnym, jakby panegirycznym stylu, na przykład, że Jabłonowski stanął na czele jakiejś doborowej 3. Półbrygady Piechoty, przemianowanej później na 113. Półbrygadę. – przecież to jest ta sama Legia Naddunajska, tak samo nie znalazłem potwierdzenia gdzie indziej podanych w tym artykule faktów na temat okoliczności wyjazdu i pobytu na Haiti – nie ma nic o osobistym zleceniu Napoleona ani o udziale w walkach, jest za to o tym, że na wyjazd na Santo Domingo Jabłonowski zdecydował się z pobudek ekonomicznych – i ze zmarł 2 tygodnie po przybyciu.
    Hmm…

  2. Anonim Odpowiedz

    No to mamy problem z generałem Jabłonowskim ! Biedak był nazywany MURZYNKIEM, a to według lewicowych troglodytów podobno obraźliwe określenie. Teraz „mędrcy” wykształceni na Marksistowsko-Leninowskich uczelniach wymyśla jakiegoś potworka językowego w stylu afropolak lub przetłumaczą MURZYNKA, tak jak nazwano w Polsce krawat-zwis elegancki męski, które to tłumaczenie brzmi cokolwiek dwuznacznie. Dziwne że nie nazwano krawaty po prostu staropolskim określeniem KUTAS co znaczy wisior, przykład „czapka z kutasem”.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.