Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Największa katastrofa kolejowa w historii Związku Radzieckiego

Skala wypadku była dramatyczna dla miejscowych służb ratunkowych

fot.Domena publiczna Skala wypadku była szokiem dla miejscowych służb ratunkowych

Największa katastrofa kolejowa w historii Związku Radzieckiego miała miejsce o godz. 1:14, 4 czerwca 1989 roku na odcinku Asza – Ufa (1710 kilometr Kolei Transsyberyjskiej), tuż przy granicy pomiędzy Baszkirią a obwodem czelabińskim. W wyniku eksplozji mieszanki propanowo-butanowej zniszczeniu uległy dwa pociągi wiozące blisko 1 400 pasażerów oraz członków załogi, 600 z nich nie przeżyło skutków wypadku. Ponadto ogień zniszczył 200 hektarów lasu.

Z technicznego punktu widzenia katastrofę spowodował rozszczelniony gazociąg, ale tak naprawdę źródłem tej tragedii było zwyczajne ludzkie zaniedbanie i lekceważenie obowiązków ze strony pracowników. Gazociąg Zachodnia Syberia – Ural – Powołże, wzdłuż którego jechały te pociągi, oddano do użytku w 1984 roku.

Pierwotnie był on przeznaczony do transportowania ropy naftowej, ale tuż przed zakończeniem jego budowy władze postanowiły, że zamiast ropy przez rury o średnicy 720 mm będzie pompowana mieszanka propanu, butanu i cięższych węglowodorów. Wymagało to zmiany całej infrastruktury, ale nigdy nie zostało to przeprowadzone.

Co więcej, niedaleko miejsca katastrofy koparki uszkodziły rurę, którą zasypano ziemią. Akt odbioru obiektu podpisano bez sprawdzenia czy gazociąg nadaje się do użytkowania.

Szokujące niedociągnięcia

Poza tym rurociąg przechodził zbyt blisko terenów zabudowanych i magistrali kolejowych, więc ze względów bezpieczeństwa należało zainstalować tam systemy automatycznego wykrywania gazów. Na przeszkodzie po raz kolejny stanęły względy oszczędnościowe.

Zdecydowano, że o szczelność gazociągu zadbają śmigłowce i dróżnicy, ale wkrótce zrezygnowano z tych pierwszych w nadziei na to, iż lokalni mieszkańcy poinformują odpowiednie organy o wycieku gazu.

Rozszczelnienie rury znajdującej się kilka metrów od torów nastąpiło 3 czerwca 1989 roku. Pracownicy pobliskiej rafinerii zauważyli spadek ciśnienia w gazociągu i w tym samym dniu, o godz. 21, zawiadomili operatora rurociągu. Ten śpieszył się na autobus do domu i nie przekazał wiadomości swojemu zmiennikowi, który zwiększył ciśnienie gazu, powodując kolejne rozszczelnienie.

Również maszyniści kursujących na tym odcinku pociągów informowali dyspozytora o silnym zapachu gazu, ale i w tym przypadku zabrakło reakcji. W ten sposób zwiększała się ilość wydobywającego się gazu, czemu sprzyjał fakt, że miejsce rozszczelnienia znajdowało się w kotlinie.

Nadciągająca tragedia…

Tymczasem do miejsca tragedii zbliżały się dwa składy: jeden o nr 211 relacji Nowosybirsk – Adler i drugi o nr 212 Adler – Nowosybirsk. Pierwszy z nich kierował się na czarnomorskie wybrzeże Kaukazu, a drugi wracał z tego kurortu. Jako że był to szczyt sezonu urlopowego, to wszystkie bilety zostały wykupione.

Maszynista pociągu nr 211 zameldował dyspozytorowi, że widzi przed sobą „silną mgłę”, nie podejrzewając, że jest to obłok gazu. A gdy ten skład mijał jadący z naprzeciwka pociąg o nr 212, nastąpiła potężna eksplozja. Jej przyczyną mógł być wyrzucony z okna niedopałek lub – co jest bardziej prawdopodobne – iskra powstała w wyniku hamowania jednego z pociągów po zejściu do kotliny.

Moc eksplozji wyniosła 300 ton trotylu.

fot.Domena publiczna Moc eksplozji wyniosła 300 ton trotylu.

Późniejsze badania wykazały, iż gdyby pociągi wjechały do tej strefy pojedynczo, do wybuchu nie doszłoby. W zasadzie te dwa składy nie miały prawa spotkać się w tym miejscu, ale pech chciał, że były one spóźnione: nr 211 – z przyczyn technicznych, a ten o nr 212 musiał zrobić dłuższy postój, aby pogotowie mogło zabrać do szpitala kobietę, u której rozpoczął się przedwczesny poród.

Moc eksplozji wyniosła 300 ton trotylu. Płomienie było widać kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zdarzenia, a w oddalonym o 11 km mieście Asza wyleciały szyby w oknach wielu domów. Wybuch zarejestrowano nawet w siedzibie Dowództwa Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej. Amerykanie nawet myśleli, że w Związku Radziecki nastąpił kolejny wybuch elektrowni atomowej, ale z powodu braku impulsu elektromagnetycznego okazało się, że ich przypuszczenia były niesłuszne.

Piekło

Na miejsce tragedii od razu udali się lokalni milicjanci. To, co tam zastali przeszło ich najgorsze oczekiwania. Eksplozja dosłownie wyrzuciła z torów 11 wagonów, 7 z nich spaliło się całkowicie. Pozostałe 27 zostały doszczętnie spalone w środku. Tory były złamane lub… związane w supły.

Wiele osób płonęło niczym żywe pochodnie i milicjanci rzucili się im do pomocy. Część pasażerów dosłownie obróciła się w proch, co uniemożliwiło ich identyfikację.

Na ofiarach znaleziono stopioną złotą biżuterię, co oznacza, iż temperatura w epicentrum wybuchu przekroczyła 1000 stopni. W eksplozji zginęły całe rodziny; życie straciło też 9 członków młodzieżowej drużyny hokejowej (chłopcy urodzeni w 1973 roku). Szacuje się, iż na miejscu tragedii śmierć poniosło ponad 250 pasażerów.

W wyniku bardzo wysokiej temperatury powstałej podczas eksplozji część ciał wyparowało.

fot.Domena publiczna W wyniku bardzo wysokiej temperatury powstałej podczas eksplozji część ciał wyparowało.

Z Aszy i Ufy udały się też karetki pogotowia ratunkowego, które długo błądziły, bo dyspozytorzy nie znali dokładnego miejsca zdarzenia. Z powodu braku dróg dojazdowych ekipy medyków musiały przebyć część drogi na piechotę. Lekarzom i pielęgniarkom powiedziano jedynie o pożarze jednego z wagonów, więc nie byli oni przygotowani do strasznego widoku na miejscu katastrofy. Brakowało rąk do pomocy – przy wywożeniu rannych pracowali słuchacze szkoły wojskowej. Helikoptery zabierały do szpitali najciężej rannych. Po latach uczestnicy tych wydarzeń opowiadali, że gdy dotykali poparzone osoby, z ich ciał schodziła skóra.

Lokalnym lekarzom często brakowało wiedzy na temat leczenia oparzeń, zorganizowano więc telekonferencję ze specjalistami z Moskwy i Leningradu. Jako że w Związku Radzieckim wprowadzono politykę jawności (głasnosti), do konsultowania najcięższych przypadków zaangażowano amerykańskich ekspertów. Pomimo pomocy doświadczonych specjalistów, zmarło 317 z 620 przebywających w szpitalu osób.

Z powodu braku dróg dojazdowych ekipy medyków musiały przebyć część drogi na piechotę

Z powodu braku dróg dojazdowych ekipy medyków musiały przebyć część drogi na piechotę

Ogólna liczba ofiar wyniosła od 575 do 645; ta rozbieżność wynikała z faktu, że dzieci do lat 5 nie potrzebowały biletów i dlatego nie były ujęte w statystykach. Prawie 1/3 zmarłych – 181 osób – stanowiły najmłodsi. Ponadto 600 pasażerów pozostało inwalidami.

Zdarzały się też cudowne ocalenia. Kilkanaście godzin po wybuchu do sztabu kryzysowego zgłosił się ubrany w dobrze skrojony garnitur mężczyzna, z teczką w dłoni i kapeluszem na głowie. Okazało się, że z eksplozji wyszedł on bez szwanku, ale z powodu doznanego szoku przez wiele godzin błąkał się po okolicznych lasach.

Pewien młody człowiek zgłosił się na posterunek milicji w Ufie, by potwierdzić, że żyje. Uratował go … alkohol.  Mężczyzna wysiadł z pociągu podczas dłuższego postoju, by kupić piwo. Trunek tak bardzo mu smakował, że pasażer został na dworcu w celu dalszej konsumpcji i pociąg odjechał bez niego.

Skutki

Po kilku dniach udało się wznowić ruch na uszkodzonym odcinku. Wkrótce – w pobliżu miejsca tragedii – odbyły się uroczyste pogrzeby ofiar pochowanych w zbiorowej mogile. Dla uczczenia ich pamięci wzniesiono 8-metrowy obelisk. Wybudowano też drogi dojazdowe, by krewni zmarłych mogli odwiedzać miejsce ich spoczynku.

Wszystkie pociągi przejeżdżające przez 1710 km Magistrali Transsyberyjskiej zatrzymują się, by złożyć hołd ofiarom.

fot.Domena publiczna Wszystkie pociągi przejeżdżające przez 1710 km Magistrali Transsyberyjskiej zatrzymują się, by złożyć hołd ofiarom

Wszystkie pociągi przejeżdżające przez 1710 km Magistrali Transsyberyjskiej zatrzymują się, by złożyć hołd ofiarom.
Jako, że katastrofa wydarzyła się w czasie pierestrojki. Pierwszy sekretarz KC PZPR Michaił Gorbaczow, przyjechał na miejsce wypadku już 4 czerwca 1989 roku i zadeklarował, iż sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan, a winni zostaną ukarani.

Tak się jednak nie stało, bo zarzuty postawiono nie decydentom, lecz płotkom – 9 osobom pracującym przy budowie gazociągu. Po 6 latach śledztwa tylko 2 z nich poniosło karę – zostali oni przymusowo wysłani z miasta Ufa.

Bibliografia:

  1. Wiernicka, V., Sekrety rosyjskich kolei, Wydawnictwo Księży Młyn, Łódź 2019

 

Czy wiesz, że ...

...jedna z najsłynniejszych egzekucji mafijnych w historii Polski została wykonana w warszawskiej restauracji Gama? Odpowiadał za nią zbuntowany członek grupy wołomińskiej – Karol S. Jego ofiarami byli między innymi dwaj jego byli przełożeni – Ludwik Adamski „Lutek” oraz Marian Klepacki „Maniek”.

...do największej pod względem liczby ofiar katastrofy drogowej doszło w 1994 roku w Gdańsku Kokoszkach. Zginęły wówczas 32 osoby, a 45 zostało rannych.

...w strukturach amerykańskiej armii jest jednostka, do której nie można się zgłosić. To jej przedstawiciele wyszukują najlepszych z najlepszych we wszystkich siłach zbrojnych, po to by stali się częścią supertajnego oddziału, którego najważniejszym zadaniem jest bezwzględne zwalczanie terrorystów.

Komentarze (2)

  1. marcin_f Odpowiedz

    „Pierwszy sekretarz KC PZPR Michaił Gorbaczow” – powinno być „sekretarz generalny KC KPZR Michaił Gorbaczow”. Kilka dni temu dyskretnie zgłosiłem ten błąd przez podstronę „zgłoś błąd literówkę”, ale najwyraźniej system zgłaszania błędów nie działa albo zgłoszenie zostało zignorowane.

  2. yamata Odpowiedz

    A mówią że „alkohol szkodzi zdrowiu”… Temu farciarzowi zdecydowanie pomógł. Niesamowite!
    Odtąd będę szedł w jego ślady… ;)

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.