Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Pękające wrzody i sterty trupów w rzekach – jak wyglądała rzeczywistość starożytnych podczas epidemii?

fot.domena publiczna Jaki wpływ miały zarazy na życie starożytnych?

Nękały ludzkość od najdawniejszych czasów. Wpływały na losy wojen, prowadziły do zmian układu sił politycznych, dziesiątkowały społeczeństwa. Dotykały wszystkich – biednych i bogatych i dla wszystkich były równie okrutne. Poznajcie epidemie starożytnego świata.

Po raz pierwszy słowo epidemia w literaturze pojawiło się u Homera w „Iliadzie”, jednak wtedy użyte zostało w zupełnie innym znaczeniu, niż współcześnie. Przez Homera termin ten rozumiany był jako „krajowy, swojski, domowy”, co potwierdzają fragmenty „Iliady”, gdzie epidemia tworzy część zwrotu „wojna domowa” oraz „Odysei”, gdzie oznaczać miała ona „który powrócił do domu”.

Epi – „na”, demos – „ludzie” – czy starożytna epidemia ma coś wspólnego ze współczesnością?

Bliżej współczesnego rozumienia epidemii był już Sofokles, który w dramacie „Król Edyp” użył interesującego nas słowa do przedstawienia „rozchodzącej się po kraju” sławy króla. Sofokles tworzył w mniej więcej tym samym czasie, w którym powstało do tej pory najstarsze zachowane dzieło medycyny starożytnej Corpus Hippocraticum pióra Hipokratesa.

fot.domena publiczna Z „Iliady” dowiadujemy się, że wojska oblegające Troję zmagały się z panującą zarazą

Pojęcie epidemii najbardziej zbliżone do dzisiejszego znaczenia tego słowa odnotowane zostało dopiero w czasach rzymskich w IV w. n.e. u Ammiana Marcellinusa w jego dziele „Dzieje Rzymskie”.

Pierwszy rodzaj zarazy nazywamy pandemicznym – sprawia on, że mieszkańcom okolic bardziej suchych przerywa życie często ich nawiedzająca febra, drugi rodzaj – epidemiczny, pojawia się sezonowo, osłabia ostrość widzenia i wywołuje niebezpieczne nagromadzenie wilgoci”

Należy jednak wspomnieć, że słowo epidemia nie było tym najczęściej używanym w literaturze starożytnej. Na określenie zarazy chętniej w czasach rzymskich wykorzystywano słowo pestilentia. W zachowanych księgach dzieła Tytusa Liwiusza Ab urbe condita libri („Od założenia Rzymu”) termin ten pojawił się kilkanaście razy w odniesieniu do epidemii nękających Rzym. W propagandzie cesarza Klaudiusza natomiast pojęcie to zostało zamienione na termin morbus oznaczający zarazę.

Nękani przez zarazę

Od Tytusa Liwiusza dowiadujemy się, że w czasach Republiki Rzym nękany był przez zarazy dziewięciokrotnie. O nowych chorobach na masową skalę wspomina też Pliniusz Starszy. Swetoniusz nawiązuje także do zarazy, która miała miejsce po wybuchu Wezuwiusza, przy okazji wysławiając zalety cesarza Tytusa, który w tym trudnym czasie okazał wielką troskę i „ojcowską pieczołowitość” wobec swoich poddanych.

Kolejna zaraza nawiedziła Rzym w latach 249-268 n.e. i choć nie znamy szczegółów jej przebiegu, to teksty źródłowe wspominają o współistniejących wojnach i głodzie jako przyczynach wszelkich chorób. Euzebiusz z Cezarei w „Historii kościelnej” zwrócił uwagę na fakt, że sterty trupów w rzekach są odpowiedzialne za ciągle nawiedzające ludzkość zarazy.

Przyczyna klęsk militarnych

Wybuchy chorób zakaźnych często utrudniały lub uniemożliwiały działania wojskowe. Przyczyniały się do przegranych wielkich bitew, doprowadzały do ogromnych strat w szeregach żołnierzy, a nawet wstrzymywały kampanie wojenne. Już od Homera w „Iliadzie” dowiadujemy się, że wojska oblegające Troję dotknięte były zarazą, która najpierw zabijała zwierzęta, a następnie przeniosła się na ludzi.

Najstarszą znaną nam zarazą była epidemia włośnicy, która rozprzestrzeniła się pośród posłanych na wojnę z Sycylią Kartagińczyków w roku 422 p.n.e. Chorobę tę wywołują larwy Trichinella spiralis. Zakażenie tymi pasożytami następuje w wyniku zjedzenia zarażonego nimi mięsa.

W epoce starożytnej zarazy bardzo często nawiedzały ludność

Jedną z najbardziej znanych epidemii starożytnego świata jest Zaraza Peloponeska. Tuż przed wybuchem wojny ze Spartą Perykles namówił Ateńczyków, aby przenieśli się do Aten wraz z całym dobytkiem. W 430 r. p.n.e. w oblężonych Atenach wybuchła wielka zaraza. Dowiadujemy się o niej od Tukidydesa, który w Wojnie Peloponeskiej opisał ją jako naoczny świadek i jeden z chorych.

Pierwszymi objawami choroby były wysoka gorączka, niepokój i bezsenność. Następnie oczy, język i usta wypełniały się krwią. Z czasem do objawów dochodziła chrypa i katar. W przypadku zarażenia płuc chorego nachodził silny kaszel, jeśli zaś choroba zaatakowała żołądek wiązała się z silnymi torsjami. Tukidydes wspomina także, że choć ciało osób zarażonych nie było wyraźnie ciepłe, to sami chorzy nie dali się nawet nakrywać lekkimi materiałami. Było im tak gorąco, a ciała tak bardzo ich parzyły, że marzyli o tym, aby wskoczyć nago do zimnej wody.

Choroba zabijała zarażonych w ciągu siedmiu do dziewięciu dni od wystąpienia objawów. Ci, którzy przeżyli, już na zawsze nosili piętno przebytej choroby w postaci utraty kończyn lub organów. Co ciekawe do zwłok ludzi zmarłych podczas tej zarazy nie zbliżały się nawet mięsożerne zwierzęta. Współczesne badania oparte na analizie DNA sugerują, że mogło wtedy dojść do zakażenia pałeczkami Salmonella typhi, powodującymi dur brzuszny.

W konsekwencji epidemii Ateny poniosły klęskę tym dotkliwszą, że w jej trakcie zmarł niemal co czwarty żołnierz ateński. Śmierć poniósł także sam Perykles. Grecja pozostała rozproszona, a już kilkadziesiąt lat później Filip II wkroczył na ziemie greckie.

Do zdziesiątkowania żołnierzy doszło także podczas wojen markomańskich. Armia Marka Aureliusza po zwycięstwie nad Partami została zaatakowana przez tajemniczą zarazę – najprawdopodobniej ospę lub odrę. Chorobę armia przeniosła następnie do Rzymu, gdzie ta rozprzestrzeniła się po mieście. Szacuje się, że podczas tej epidemii zmarło między 5 a 7 milionów ludzi. Dla porównania, podczas bitwy pod Adrianopolem określanej jako jedno z najkrwawszych starć starożytnego Rzymu, zabitych zostało jednego dnia około 20 tysięcy żołnierzy. Wirusy zatem okazały się być dużo bardziej zabójcze niż plemiona barbarzyńskie.

fot.CC BY 4.0 W trakcie Zarazy Antoninów ciała chorych pokrywały się wrzodami i targane były wysoką gorączką

Epidemia ta przeszła do historii pod nazwą Zaraza Antoninów czy też Zaraza Galena, bo to z jego przekazów dowiadujemy się o jej wybuchu. Dzięki niemu znamy objawy choroby, która nawiedziła Rzym. Na ciele pojawiała się czarna wysypka w formie wrzodów. Chorobie nie towarzyszyła temperatura, za to wszyscy pacjenci cierpieli z powodu biegunki, niektórzy borykali się także z wymiotami, bólami żołądka i kaszlem. Najgroźniejsze były dni pomiędzy 9 a 12 od wystąpienia objawów. Najczęściej, kiedy pęcherze na ciele twardniały, wysychały i odpadały, pacjenci zaczynali zdrowieć.

W związku z wieloma zgonami i obawą przed dalszym rozprzestrzenianiem się zarazy, ustanowiono w tym okresie także prawo regulujące pochówek i zasady stawiania grobowców w pobliżu domostw.

Zaraza towarzyszyła także wojnie ze Scytami. I w tym wypadku okazało się, że walka z barbarzyńcami poczyniła mniejsze straty w ludziach niż akompaniująca jej epidemia. Jej nadejście zwiastowały klęski wojenne i trzęsienia ziemi. Wiele miast zalanych zostało w tym czasie przez morze. Epidemia rozprzestrzeniła się na obszarze łacińskim i greckim Imperium Rzymskiego. Według opisu Cypriana z Kartaginy, chorobę rozpoczynały problemy żołądkowe i rany w gardle. Przez to pacjent następnie dostawał wysokiej gorączki, torsji, a jego oczy stawały się czerwone od krwi. Chorzy nie mogli się swobodnie poruszać (wielu w tym czasie amputowano kończyny), tracili systematycznie słuch i ślepli. Scytowie starali się pustoszyć miasta imperium, jednak zostali powstrzymani, gdyż obie armie cierpiały na tę samą zarazę. Tym samym kolejny raz choroba pokrzyżowała plany wojenne.

fot.Albrecht Dürer Epidemie i zarazy wielokrotnie wpłynęły na losy świata

Niejednokrotnie na przestrzeni dziejów wybuchające epidemie stawały się przyczyną przegranych działań militarnych i wojen. Nie inaczej było w starożytności. To one doprowadziły do upadku Aten czy Kartaginy, powstrzymały Aleksandra Macedońskiego przed wyruszeniem do Indii, a nawet przyczyniły się do upadku Rzymu. Starożytni nie zdawali sobie sprawy z przyczyn wybuchania zarazy i walczyli z nią często po omacku. Choroby mogły zabrać ze sobą wszystkich, niezależnie od statusu majątkowego czy sławy. Gdyby tylko wiedzieli, jak często należy myć ręce…

Literatura:

  1. E. Bugaj, Zaraza w świecie rzymskim w czasach Antoninów, [w:] W. Dzieduszycki, J. Wrzesiński, Epidemie, klęski i wojny, „Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich”, Oddział w Poznaniu 2008, s. 80-114.
  2. K. Harper, The Fate of Rome: Climate, Disease, and the End of an Empire, Princeton University Press 2017.
  3. J. Iwańska, Epidemie w antycznych źródłach greckich i rzymskich, SEMINARE, t.30, 2011, s. 209-221.
  4. J. Iwańska, Znaczenie terminu epidemia w starożytnej literaturze grecko-rzymskiej. Próba analizy na wybranych przykładach, SEMINARE, t. 35, 2014, nr 4, s. 175-184.

Czy wiesz, że ...

...za rekordzistę walk gladiatorskich uważa się Publiusza Ostoriusa z Pompejów? Podobno stoczył on na arenie aż 51 pojedynków!

...rzymskiemu wodzowi przysługiwało prawo do triumfu tylko, jeśli jego armia zabiła w bitwie co najmniej 5000 wrogów?

...Aleksander Wielki kazał zamordować swojego przyrodniego brata Karanosa? Biednego chłopca podobno wrzucono do rozgrzanego pieca.

…istnieje teoria, że Aleksander Wielki trafił pod nóż balsamistów jeszcze żywy? Podobno tkwiący w letargu władca wybudził się podczas cięcia, jednak jego krzyków nikt już nie usłyszał...

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.