Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Stefan Batory – król wojownik, który zreformował armię

Stefan Batory przeszedł do historii jako wybitny wódz i reformator armii

Chociaż nie mówił po polsku, to jednak doskonale wiedział czego jego nowa ojczyzna potrzebuje. Dostrzegał zagrożenia i rozumiał, czym może się skończyć ich lekceważenie. Rządy nad Wisłą były dla Stefana Batorego jednym z wielu wyzwań w życiu – tym razem wyzwaniem najważniejszym.

Początek rządów nie był łatwy dla Batorego, gdyż na przeszkodzie stanęła sprawa Gdańska. Jednak i w tym wypadku król okazał swoje zdecydowanie, chociaż niektórzy zarzucali mu niepotrzebne wszczynanie wojny domowej. Gdańsk opowiedział się bowiem za kandydaturą cesarza Maksymiliana II, ale po jego śmierci gdańszczanie poprosili Batorego o wybaczenie. Ten jednak w odwecie zażądał od dumnych rajców gdańskich m.in. oddania twierdzy Wisłoujście oraz zburzenia części fortyfikacji – dla Gdańska warunki nie do przyjęcia. Wojna stała się faktem.

Gdańsk niepokorny

Niestety, Batory nie znalazł szerokiego poparcia dla tych działań wśród szlachty, która nawet odmawiała zwołania pospolitego ruszenia oraz uchwalenia podatków na wojnę. Wobec takiej postawy król miał w gniewie powiedzieć:

Z łaski Boga przez was królem waszym obrany zostałem; przybyłem za waszymi prośbami, waszymi głosami. Przez was korona została na ma głowę włożona, zatem jestem królem waszym ani nie urojonym, ani nie malowanym. Chcę panować i rządzić i ani nie ścierpię, aby ktoś z was w tym mi przeszkadzał […].

Mimo takich problemów wojska Batorego skutecznie zablokowały miasto oraz pokonały 17 kwietnia 1577 roku wielokrotnie liczniejsze siły gdańskie w bitwie pod Lubieszowem. Było to pierwsze od dawna starcie polskich oddziałów z armią typu zachodnioeuropejskiego. Dowiodło ono większej manewrowości królewskiej piechoty węgierskiej nad landsknechtami. Również polskiej konnicy nie mogły się oprzeć zwarte kolumny pikinierskie, które zazwyczaj skutecznie odpierały uderzenia jazdy typu zachodniego.

Talar wybity przez miasto Gdańsk w czasie oblężenia. Na awersie zamiast postaci króla Stefana Batorego, postać Jezusa Chrystusa

Zwycięstwo lubieszowskie nie zdołało jednak rzucić Gdańska na kolana, a Batory nie miał dość sił, by zdobyć mury miasta. Ponadto ze wschodu zaczęły dochodzić wieści o ataku Moskwy na Inflanty. Wobec tego zawarto z Gdańskiem ugodę – miasto w zamian za utrzymanie autonomii miało zapłacić kontrybucję (200 tys. złotych polskich) oraz uznać Stefana za swojego króla. Zatem kosztem nadszarpniętego prestiżu królewskiego udało się zażegnać zagrożenie wewnętrzne, ale też pokazało ono Batoremu, czym należy zająć się jak najszybciej – reformą armii.

Wielki reformator

Nieuchronne starcie z carem Iwanem IV Groźnym tylko przyspieszyło działania króla na rzecz wzmocnienia i przeobrażenia armii polsko-litewskiej. Oczywiście mógł liczyć na siedmiogrodzkich hajduków ­– żołnierzy bitnych, ale też bezwzględnych tak dla wrogów, jak i swoich. To było jednak za mało i zdecydował się powołać do życia piechotę wybraniecką złożoną z chłopów i mieszczan. Z każdych 20 łanów miano wyekspediować jednego piechura. Ponadto szeregi jego armii zasiliły zaciężne roty miejskie, chłopskie, drobnoszlacheckie oraz regimenty niemieckie i szkockie. Batory zdecydował się też na rozbudowę piechoty kozackiej, szczególnie groźnej podczas walki w taborze.

Żołnierze polscy 1588-1632

Reformy dotknęły również jazdę, która była trzonem sił zbrojnych. Ciężkozbrojni kopijnicy za Batorego zniknęli prawie całkowicie. Ich miejsce zajęli husarze, którzy świetną karierę rozpoczęli już w bitwie pod Orszą w 1514 roku. Obok nich szeregi konnicy uzupełniały chorągwie kozackie oraz tatarskie. Ponadto Batory prowadził zaciągi jazdy węgierskiej i niemieckiej – arkebuzerów. W starciu z kawalerią nie byli tak skuteczni jak jazda polska, ale okazali się bardzo przydatni jako uzupełnienie piechoty podczas działań oblężniczych.

Do prowadzenia tych ostatnich potrzebna była sprawna artyleria oraz wojska inżynieryjne. Do użytku wprowadzono na szerszą skalę działa bezkomorowe ­– spory postęp w owym czasie. Królowi przypisuje się także wynalezienie, a przynajmniej udoskonalenie pocisków gorejących, zwanymi również pukami. Zastosowano je m.in. podczas oblężenia Połocka w 1579 roku. Wówczas wobec nieskuteczności ostrzału zwykłymi kulami dowodzący artylerią Kasper Bekiesz (Batory wybaczył mu dawny bunt w Siedmiogrodzie i przyjął pod swoją komendę) rozkazał ciskać palące kule. Inżynierowie królewscy potrafili szybko, nawet w ciągu 3 godzin, stawiać mosty pontonowe. A sprawne kopanie aproszy (przykopów) i zakładanie min pokonało większość carskich twierdz.

Kampanie moskiewskie

Trzy kampanie moskiewskie pokazały dobitnie, jak sprawnym i przewidującym dowódcą był Stefan Batory. Jego działania wojenne charakteryzowały się niezwykłą metodycznością tak w przygotowaniach, jak i w samym ich prowadzeniu. Władca dbał o należyte uzbrojenie i wyposażenie żołnierzy (niedociągnięcia w tym zakresie objawiły się dopiero podczas trzeciej kampanii 1581–1582, kiedy to linie zaopatrzeniowe zostały nadmiernie rozciągnięte).

Korzystanie z map (!) wykluczało przypadkowość w kierunkach uderzeń. Sprawny wywiad powodował, że król atakował dokładnie tam, gdzie przeciwnik się tego nie spodziewał. Przykładem takiego działania było uderzenie na Wielkie Łuki podczas drugiej kampanii moskiewskiej w 1580 roku. Batory ruszył w sam środek możliwych kierunków działań wojsk carskich, grożąc jednocześnie odcięciem sił stacjonujących w Inflantach.

Stefan Batory pod Pskowem

Wielkie Łuki stanowiły ośrodek operacyjny sił Iwana IV oraz były wysuniętym przedmurzem rdzennych ziem moskiewskich. Ich utrata zachwiała systemem obronnym cara, który tym samym utracił inicjatywę strategiczną. Jak widać car nie był pewny nie tylko skąd, ale i w jakiej sile nadciągnie Batory. Zaskoczeniem dla Iwana Groźnego była skala sił zmobilizowanych przez Rzeczpospolitą przeciwko niemu podczas pierwszej kampanii. Blisko 60 tys. żołnierzy z 90 działami okazało się w konsekwencji przeciwnikiem niemożliwym do pokonania. Ponadto Batory, zamiast tracić czas i siły na obleganie twierdz w Inflantach, przeniósł działania wojenne w głąb terytorium wroga.

Głębokie rajdy oddziałów jazdy polsko-litewskiej paraliżowały możliwość koncentracji i manewrowania wojsk moskiewskich. Niewiele brakowało, a podczas jednego z takich zagonów w polskie ręce wpadłby sam Iwan Groźny. Batory nie trzymał się jednocześnie sztywno swoich planów, tylko potrafił szybko reagować na zmieniające się warunki. To wszystko było zaskoczeniem dla dowództwa carskiego, co tylko potwierdza fakt nowoczesnego i sprawnego dowodzenia króla Polski. W konsekwencji przeciwnik unikał starcia w polu, licząc na skuteczną obronę swoich zamków. Te jednak padały jedne po drugich, a podejmowane w 1581 roku moskiewskie próby ich odbicia spełzły na niczym wobec odbudowania i silnego obsadzenia na rozkaz Batorego. Ponadto król potrafił odpowiednio gospodarować posiadanymi siłami i nigdy niepotrzebnie nie szafował życiem swoich podkomendnych.

Wojna jednak niosła ze sobą straty ludzkie. Żeby je zminimalizować, Batory powołał zespół lekarzy, a koszty leczenia pokrywał on sam. O wszechstronności przygotowań i reform batoriańskich świadczy również fakt doceniania przez władcę roli propagandy i informacji.

Za namową Jana Zamoyskiego stworzono polową drukarnię, która wydawała druki informujące o przebiegu kampanii i sukcesach armii. A tych ostatnich nie brakowało. Zdobycie Połocka, Sokoła, Wieliża, Wielkich Łuk, Newla, pogrom jazdy moskiewskiej pod Toropcem, żeby wymienić tylko kilka – było się czym pochwalić. Nie zmienił tego fakt nieudanego oblężenia Pskowa z lat 1581–1582, kończącego zwycięskie wojny moskiewskie Batorego. Zresztą ową porażkę tłumaczono jako skuteczną blokadę. Plan strategiczny, czyli odzyskanie Inflant i odepchnięcie Moskwy od Bałtyku, w pełni się powiódł. Sam władca jednak nie ukrywał, że odbicie Inflant nie jest jego ostatnim słowem. Batory chciał podbić całą Moskwę oraz doprowadzić do krucjaty przeciwko Turcji. Niestety, śmierć króla w 1586 roku udaremniła realizację tych dalekosiężnych planów.

Stefan Batory bez wątpienia był królem-wojownikiem

Państwo straciło władcę, którego żywiołem było wojowanie i polityka. Wolał przebywać na wojnach niż na dworze wawelskim (złośliwi twierdzą, że powodem nieobecności króla była trudna do zniesienia uroda małżonki).

Posiadał dobrą wiedzę o potrzebach wojska i zwykłego żołnierza. Potrafił stanąć na pierwszej linii (na przykład pod Połockiem), nie oszczędzał się podczas marszu, wraz z żołnierzami karczował las, nocował pod gołym niebem. Jednym słowem był żołnierzem z krwi i kości o ogromnym doświadczeniu wojskowym i niezaprzeczalnym talencie. Owszem, niektórzy wypominają mu opuszczenie żołnierzy pod Pskowem, że swoimi decyzjami sprzyjał odrębności Polski i Litwy, że opierał swe rządy na możnych rodach, że okrutnie rozprawił się ze Zborowskimi oraz że stworzył podwaliny późniejszej potęgi Prus. Jednak, jak mówią historycy: W przypadku Batorego najważniejsza jest legenda. Polska miała tak niewiele wygranych bitew i tak niewiele wygranych kampanii. […] Błysk zwycięskiej szabli wyciągniętej za sprawą Batorego rzuca blask na całe jego panowanie.

A podsumowaniem batoriańskich wywodów niechaj będą słowa wroga królewskiego Andrzeja Zborowskiego: Takim był panem, iż nie jedno lwy wiodąc, jako z łaski bożej naród polski, litewski może lwy nazwać, ale by i jelenie wiódł, nie przegrałby z nimi.

Bibliografia:

  1. Bielski M., Kronika polska, wyd. K.J. Turowski, Sanok 1856.
  2. Besala J., Stefan Batory, Warszawa 1992.
  3. Grzybowski S., Król i Kanclerz, Kraków 1988.
  4. Heidenstein R., Pamiętniki wojny moskiewskiej, tłum. J. Czubek, Warszawa 2017.
  5. Herbst S., Wojskowość polska i wojny w okresie 1576–1648, [w:] Zarys dziejów wojskowości polskiej do roku 1864, J. Sikorski, t. 1, Warszawa 1965.
  6. Korzon T., Dzieje wojen i wojskowości w Polsce, t. 3, Kraków 1912.
  7. Kotarski H., Wojskowość polsko-litewska doby batoriańskiej, [w:] Historia wojskowości polskiej, red. W. Biegański et al., Warszawa 1972.
  8. Kukiel M., Zarys historii wojskowości w Polsce, London 1993.
  9. Kupisz D., Połock 1579, Warszawa 2003.
  10. Kupisz D., Psków 1581–1582, Warszawa 2015.
  11. Nowak T., Wimmer J., Historia oręża polskiego 963–1795, Warszawa 1981.
  12. Olejnik K., Stefan Batory 1533–1586, Warszawa 1988.
  13. Serczyk W.A., Iwan IV Groźny, Wrocław 2004.
  14. Stefan Batory pod Gdańskiem w 1576–77 r., listy, uniwersały, instrukcye, wyd. i szkicem historycznym poprzedził Adolf Pawiński, Warszawa 1877.
  15. Stryjkowski M., Kronika polska, litewska, żmudzka i wszystkiej Rusi, wyd.
  16. M. Malinowski, t. 2, Warszawa 1980.
  17. Tazbir J., Stefan Batory, [w:] Poczet królów i książąt polskich, red. A. Garlicki, Warszawa 1987.
  18. Wimmer J., Dawne Wojsko Polskie XVII-XVIII w., Warszawa 2006.
  19. Zackiewicz T., Sztuka wojenna czasów Stefana Batorego, t. 2, cz. 1: Aspekt teoretyczny, Konin 2013.

Czy wiesz, że ...

...Zofia Jagiellonka została upokorzona jak żadna inna królewna w polskich dziejach? Wydano ją za sześćdziesięcioletniego starca, którego stała metresa urodziła aż dziesięcioro dzieci!

...Janusza Radziwiłła pamiętamy jako zdrajcę narodowego interesu najpewniej dlatego, że zmarł w niewłaściwym czasie? Wielu magnatów i szlachciców wciąż jeszcze wtedy pozostawało w szwedzkim obozie. Chociażby Jan Sobieski, późniejszy król Polski!

...książę Karol Stanisław Radziwiłł „Panie Kochanku” słynął z rozrzutności i dzikich wybryków. Pewnego razu latem chciał pojeździć na saniach. A ponieważ nie było śniegu, to kazał wysypać dziedziniec nieświeskiego zamku cukrem i na nim urządzono kulig.

...pewna amerykańska kucharka była prawdziwie zabójczą kobietą. Choć sama zdrowa jak rydz, była nosicielką tyfusu. Przenosiła się z domu do domu, zatrudniając się jako kucharka. Niedługo po tym, jak poczęstowała swoich pracodawców swoimi pysznymi potrawami, zaczynali umierać ludzie.

Komentarze (4)

  1. Atanazy pustelnik Odpowiedz

    Przy okazji wojny z Gdańskiem czasów Batorego, widać jak bardzo ówcześni władcy polscy musieli borykać się z problemem wierności wobec majestatu, patrycjatu miejskiego z reguły w większości niemieckiego pochodzenia.
    Wg wielu bowiem, do miejscami nawet początku XX wieku, większość patrycjuszy – członków władz miast polskich, nie tylko Gdańska, było mniej lub bardziej Niemcami. I często mimo bytności w Polsce nawet od kilkunastu pokoleń, część z nich nawet nie znała języka polskiego! Nie czuli się więc, co oczywiste, zatem jakoś zbyt mocno związani z polskim państwem.
    A było to o tyle ważne, że za wielkość polskiej „potęgi” – rozwój gospodarki i dobrobytu w tamtych czasach, wbrew pozorom nie odpowiadały olbrzymie ale słabo zaludnione kresy ze swą co prawda ogromną ale czasami mało wydajną, będącą na granicy opłacalności, produkcją i eksportem żyta, ale stosunkowo „małoobszarowe” ale bardzo bogate ziemie Korony.
    Ziemie koronne był to bowiem jeden z najsilniej zurbanizowanych rejonów dawnej Europy, co najmniej od późnego średniowiecza począwszy, aż na XIX wieku kończąc. W tychże czasach one po prostu „kwitły”… Głównie kupiectwem i manufakturami na skalę nieomal niderlandzką czy włoską, ale…
    Ale już Władysław Łokietek przekonał się (bunt wójta Alberta), że bogaty patrycjat niemiecki najczęściej z gruntu wrogi polskiemu państwu, stanowić może dla naszych polskich miast – kraju problem wielkiej wagi. Widziano go – ten niemiecki „kłopot”, zresztą już wcześniej jako mniej lub bardziej „strategiczny” – no bo co najmniej już od XIII wieku.
    Już wtedy przeciwwagą dla niemieckiego patrycjatu mieli być bowiem głównie… bogaci żydowscy kupcy, jako obcy im – tym niemieckim, zarówno narodowościowo jak i wyznaniowo.
    To dlatego w roku 1264, książę wielkopolski Bolesław Pobożny zwany też Kaliskim, wydał pierwszy przywilej chroniący nie tylko osoby oraz interesy patrycjuszy żydowskiego pochodzenia, ale także i ich miejsca kultu. Z kolei prawa te już za czasów królestwa, Kazimierz Wielki rozszerzył na całe państwo polskie. Jego przywilej gwarantował bowiem Żydom np. wolność przebywania w kraju, przenoszenia się z miasta do miasta, pozwalał na wszelki handel, na odprawianie własnych nabożeństw, etc… Ponadto wyjął ich spod jurysdykcji ustawodawstwa miejskiego, poddając jurysdykcji wojewody, a w sprawach tzw. „gardłowych” nawet sądownictwu samego króla. W nadanym przywileju pozwalał Żydom na pożyczanie pieniędzy pod zastaw nieruchomości, dzięki czemu mogli oni stawać się właścicielami miejskich nieruchomości. Nic więc dziwnego, że wielu wypędzonych na zachodzie Europy Żydów przenosiło się z chęcią do Polski, zastając w niej nietypową jak na tamte czasy tolerancję. No bo przypomnijmy, że średniowiecze i renesans, czyli czas gdy do Polski licznie napływali „znęceni rozlicznymi prawami” wyżej opisanymi, Żydzi, to okres dotykających ich tzw. „pogromów i „wypędzeń” w – z Europy zachodniej – jako innowierców głównie (np. okres krucjat) ale nie tylko. Oskarżano ich bowiem i o inne rzekome „zbrodnie” „…jak np. profanacja hostii, mord rytualny, zatruwanie studni, zdradę, a nawet o bycie przyczyną najazdu Mongołów. W ich wyniku setki Żydów spalono na stosie, a tysiące wyemigrowało. Podczas rozprzestrzeniania się w Europie epidemii dżumy w latach 1348–1349, Żydzi byli oskarżani o zatruwanie studni.”
    Jak bardzo realnie dotkliwe były to prześladowania? A np. tylko „Pomiędzy V a VII 1096 w nadreńskich miastach zabito w sumie ok. 12 tys. osób.” (cytaty za Wikipedią).

    A co ma, miał do tego nasz król Stefan Batory?
    Ano postanowił jeszcze bardziej wzmocnić pozycję Żydów w polskich miastach: ci polscy dostali bowiem od niego m. in. prawo do własnego sejmu, waadu. W roku 1580 Stefan Batory powołał zatem do istnienia żydowski samorząd Rzeczypospolitej, zwany też Sejmem Czterech Ziem. A np. marszałkiem owego sejmu przez jakiś czas był słynny i wielce szanowany Saul Katzenellenbogen, który rzekomo przez jeden dzień miałby być nawet polskim królem…
    Sejmy te uchwalały prawa dla gmin żydowskich, i m.in. to im powierzył Batory ustalanie obciążeń podatkowych dla społeczności żydowskich, nimi zarządzanie (co okazało się bardzo dobrym sposobem poprawy ich ściągalności: wpływy z tychże bowiem ww. p. ryczałtowych do kasy królewskiej, od tego czasu wyraźnie wzrosły). W 1576 roku Batory przy okazji wydania specjalnego dekretu przeciwko oskarżeniom Żydów o mordy rytualne, zapewnił im też inne wolności (dostępne np. w Prusach dopiero i to nigdy nie w pełni, pod koniec XVIII wieku – tzw. Generalne Urządzenie, i XIX.). Głównie jednak Batory anulował niektóre przepisy ograniczające działalność finansową Żydów. Było to niezwykle ważne nie tylko dla Żydów ale i dla ówczesnej Rzeczpospolitej, bo np. spowodowało, że Żydzi mogli rozwinąć system kredytowy: kredytów udzielanych pod zastaw nieruchomości za co z kolei – tak uzyskane dodatkowe środki, mogli oni w pełni, dodam nieomal od podstaw, zorganizować mocno od tego czasu ważący w finansach państwa, polski handel zagraniczny.
    Żydzi dostali więc w końcu za Batorego równe prawa z innymi mieszczanami w tym i nawet z tymi „niepokornymi” niemieckimi Gdańska. Stąd też dopiero od czasów Batorego, możemy mówić, że żydowskie mieszczaństwo zaczęło być realnie skuteczne w ekonomicznym ograniczaniu negatywnego z reguły wpływu żywiołu niemieckiego – miejskiego, na gospodarkę naszego państwa. Dodam, że część pomysłów Batorego, których on niestety nie zdążył „zadekretować”, wprowadził w życie jego następca król Zygmunt III Waza.
    Reasumując, w ten sposób zrównano w prawach kupców żydowskich z polskimi i tymi innych narodowości RON, szczególnie gdy chodzi o cła i wolność handlu. Dodajmy, że w czasach Batorego najprawdopodobniej (no bo sporo dokumentów do obecnych czasów nie dotrwało…) bardzo wielu bogatszych Żydów przyjęto do stanu szlacheckiego, i to nawet bez, później rygorystycznie wymaganej, konwersji na katolicyzm.
    Jak więc widać nie tylko wielkim wodzem król Batory był (!), ale…
    Ale i znakomitym, dodam dalekowzrocznym politykiem.
    A czy ta polityka „pro żydowska” była dla Rzeczypospolitej Obojga Narodów (RON) rzeczywiście korzystna?
    No cóż większość historyków przyznaje, a i obywateli dzisiejszej Polski chyba też się z tym zgodzić przyjdzie, że wiek XVI i pierwsza połowa XVII wieku, był w historii tak polskich Żydów jak i państwa polskiego, wiekiem tzw. „złotym”…
    Żydowski kronikarz o czasach Batorego i Zygmunta III Wazy w kontekście oceny skutków migracji swych rodaków, migrujących z zachodu i wschodu oraz północy i południa do ówczesnej RON, pisze tak: „Gdy Izrael bowiem tam dotarł, powiedział: „po-lin”, co oznacza: „tu przenocuj!” I mieli na myśli, tu chcemy przenocować, zanim Bóg znowu pozwoli zebrać się rozproszonemu ludowi Izraela.” Na dowód czego jedna z późniejszych żydowskich pieśni zaczyna się tak: „O Polsko, ziemio królewska, na której od wieków szczęśliwie żyjemy…”, a…
    A osiemnastowieczna „Wielka Encyklopedia” D. Diderota określiła naszą RON, jako żydowski raj – „paradisus Judaeorum”…
    Jednak czy rzeczywiście – ta migracja, jej wsparcie przez polskich królów i książąt, była, było to, korzystna – korzystne również dla ogółu Polaków jak i innych narodowości zamieszkujących RON?
    Ano: „Obroty sięgały olbrzymich sum – z handlu zbożem, drewnem i płodami leśnymi, aż po bydło i skóry. Żydzi jako handlowi pełnomocnicy szlachty nie płacili ceł, którymi dzierżawcy tych ceł łupili kupców-mieszczan. Królestwo Polskie było przez kilkaset lat zbożowym eldoradem Europy i bogacili się nawet chłopi. W XV wieku szlachta zakazała chłopom… noszenia złotych łańcuchów i wysyłania więcej niż jednego młodego człowieka z gospodarstwa na uniwersytety [!]. Mimo postępującej degradacji chłopstwa w XVIII wieku na terenie Wielkopolski 30 procent chłopów wykupiło się z pańszczyzny, a 15 procent kupiło i wolność osobistą. Nic dziwnego, że Polska nie znała zjawiska takiego jak wojny chłopskie.”…
    (cytat z portalu: Więź, 2017.).
    Co prawda zyski swe ówcześni polscy Żydzi w sporej części umieszczali „na procent” – inwestowali w bankach niderlandzkich ale na ich usprawiedliwienie dodam, że tak robiła cała ówczesna mieszczańska Europa.
    A zatem Batory zreformował nie tylko armię, ale i chyba – i to daleko nawet bardziej, i państwo polskie. I tu i tam umiał bowiem doskonale skorzystać z nadarzających się okazji…

      • R Odpowiedz

        „wiek XVI i pierwsza połowa XVII wieku, był w historii tak polskich Żydów jak i państwa polskiego, wiekiem tzw. „złotym”

        Czyli za czasów reformacji.

        • gnago

          Czyli za czasów podbicia Azteków i transferu metalu zdobniczego na rynki przyszłej UE

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.