Ciekawostki Historyczne

Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czy Lenin był grzybem? Pięć absurdalnych medialnych doniesień, które mogły zmienić świat…

fot. Elsie Wright, domena publiczna Frances Griffiths z Wróżkami

Niby wszyscy o tym wiedzą: mediom nie należy ufać. Jednak historia pełna jest przykładów na to, że o tej starej prawdzie ludzie dość często zapominali. I choć można wybaczyć przerażonym odbiorcom słuchowiska „Wojny światów”, którzy w 1938 roku uwierzyli w atak Marsjan na Ziemię, tak już z trudem przychodzi pobłażliwość dla ludzi, którzy bezmyślnie kopiowali z Wikipedii hasło dotyczące Henryka Batuty — komunistycznego działacza, jednego z założycieli związku Patriotów Polskich i… postaci całkowicie fikcyjnej, której anonimowa grupa założyła hasło w internetowej encyklopedii.

Oczywiście, istnieją okazje, przy których trzeba zachować szczególną czujność – jak chociażby 1 kwietnia. Z primaaprilisowych żartów zasłynęły na przykład szwedzkie media. W 1950 roku gazeta „Goteborgs Posten” poinformowała, że wyspa Olandia oderwała się od dna morskiego i dryfuje po Bałtyku. Efekt? Przerażeni czytelnicy obawiający się uderzenia wyspy o ląd. Z kolei dwanaście lat później Sveriges Television podała, że dzięki założeniu na ekran nylonowych pończoch transmisja telewizyjna będzie odbierana w kolorze. Brzmi to absurdalnie, ale wielu Szwedów dało się nabrać na taką informację i przetrząsali mieszania (i sklepy) by znaleźć pasujące do telewizyjnych odbiorników rajstopy.

Oto pięć historii, w których media — zamierzenie (bądź nie) — zakpiły ze swoich odbiorców…

Arthur Conan Doyle i wróżki

Na początek przykład, w którym prasa nieświadomie przyczyniła się do rozpowszechnienia nieprawdziwych informacji. Ale za to jakich!

Świąteczne wydanie magazynu „The Strand Magazine” w 1920 roku rozeszło się niemal natychmiastowo. Powód? Artykuł Artura Conana Doyle’a, w którym opisywał spotkanie dwóch mieszkanek wioski Cottingley z… wróżkami!

Dowodem na istnienie magicznych istot miały być fotografie. Całe zamieszanie było jednak starsze niż świąteczny numer. Wszystko zaczęło się już w 1917 roku, kiedy dwie kuzynki – Elsie Wright i Frances Griffiths — wykonały fotografię, na której widać jedną z nich w towarzystwie wróżek. Gdy sprawa – za sprawą matki jednej z dziewczynek, która pokazała obrazki w Towarzystwie Teozoficznym – nabrała rozgłosu, zdjęcia poddano odpowiednim badaniom.

Eksperci jednak nie wykazali, jakoby zdjęcia miałyby być fotomontażem – nikt jednak nie odważył się głośno przyznać, że wróżki istnieją. Sprawą zainteresował się wówczas autor Sherlocka Holmesa, którego fascynowały zjawiska paranormalne. Skontaktował się z Edwardem Gardnerem — liderem Towarzystwa Teozoficznego. „Kiedy to odkryjemy, światu nie będzie trudno zaakceptować duchowego przesłania popartego faktami fizycznymi, które już zostały mu przedstawione” – ekscytował się Doyle. Dopiero po kilkudziesięciu latach latach prawda wyszła na jaw — bohaterki afery potwierdziły że wróżki na fotografii rzeczywiście były, tyle że… wycięte z papieru!

Fantastyczne zwierzęta… na księżycu

W historii o wróżkach z Cottingley prasa występuje jako bohaterka rozpowszechniająca pewne informacje, która jednak niekoniecznie celowo wprowadza czytelników w błąd. Żyły już jednak wtedy na stronach gazet kaczki dziennikarskie, a jedną z pierwszych z nich była ta opublikowana w w 1835 roku na łamach „The New York Sun”.

Redaktor naczelny gazety, Richard Adams Locke, opublikował wówczas cykl reportaży, które rzekomo były popularnonaukowymi przedrukami tekstów znanego astronoma Johna Herschela. Materiały do redakcji „The New York Sun” miał przynieść niejaki dr Andrew Grant — asystent Herschela podczas podróży do Afryki, który uczestniczył w badaniach nieba na Przylądku Dobrej Nadziei. Aby dodatkowo uwiarygodnić przekaz podano, że artykuły pochodzą z naukowego „Edinburgh Journal of Science”.

Fantastyczne zwierzęta na księżycu

W tekstach (których w sumie opublikowano sześć) znalazły się informacje o baśniowych krajobrazach i fantastycznych zwierzętach, które miały zamieszkiwać księżyc. Wśród zaobserwowanych stworzeń Herschel miał dostrzec m.in. Vespertilio homo – ludzi-nietoperze. Niesamowite odkrycia astronomiczne Herschela opublikowane w „The New York Sun” przedrukowywały gazety w całym kraju, wzbudzając zachwyt wśród złaknionych naukowych wieści czytelników.

Cała mistyfikacja zaczęła się chwiać, gdy dwóch profesorów nie mogło znaleźć artykułów w czasopiśmie naukowym i poprosiło redakcję o ich udostępnienie. Wówczas prawda wyszła na jaw – autorem tekstów nie był Herschel, a właśnie Richard Adams Locke. Co ciekawe, podobno po ujawnieniu prawdy znany astronom nie obraził się na gazetę, a wręcz przeciwnie — uznał, że opublikowane na łamach „The New York Sun” artykuły są ciekawsze od jego własnych badań. A cała mistyfikacja zdecydowanie opłaciła się wydawnictwu — i nawet po jej ujawnieniu wciąż cieszyło się ogromną popularnością.

Polski Potwór z Loch Ness

Kolejny przykład pochodzi już polskiego podwórka. Na początku lat osiemdziesiątych XX wieku kraj obiegła informacja, jakoby w wodach Zalewu Zegrzyńskiego miała pływać Paskuda – polski odpowiednik potwora z Loch Ness, który żywił się ściekami z akwenu. Historię o niej rozpowszechnili dziennikarze popularnego „Lata z radiem”, a ojcem Paskudy miał być dziennikarz Wojciech Mazurkiewicz. Na potrzeby legendy Paskudy wymyślił on szereg historii — opowiadał m.in. o tym, jakoby japońscy reżyserzy planowali realizację filmu „Paskuda kontra Godzilla” czy że Amerykanie planują kupić Paskudę do kalifornijskiego oceanarium. Szczególnie ta druga informacja wywołała falę sprzeciwu wśród słuchaczy — Paskuda należy do Polski, do Ameryki jej nie oddamy! Niestety, wraz ze ściekami w zalewie, zginęła legenda o Paskudzie. Dziś pamiętają ją jedynie mieszkańcy Zegrza i okolic.

Spaghetti rośnie na drzewach

To miał być niewinny primaaprilisowy żart – tymczasem w tą mistyfikację uwierzył nawet ówczesny dyrektor BBC, sir Ian Jacob. 1 kwietnia 1957 roku Brytyjczycy mogli obejrzeć krótki, bo zaledwie 3 minutowy dokument, poświęcony szwajcarskiej miejscowości Ticino, która zasłynąć miała z upraw spaghetti. Reporter — Richard Dimbleby — z zaangażowaniem opowiadał o trudach uprawy makaronu: szczególnie wrażliwym w marcu, kiedy mogą wystąpić przymrozki odbijające się na uprawach czy szkodniku — ryjkowcu spaghetti, który (na szczęście!) tego roku nie zniszczył zbiorów.

Niewinny żart szybko przerodził się w ogólnonarodowe poruszenie. Widzowie chcieli wiedzieć, czy można samemu wyhodować własne drzewko spaghetti — na co dziennikarze odpowiadali, że najlepiej to zrobić poprzez umieszczenie gałązki spaghetti w puszce sosu pomidorowego. Wkrótce jednak twórcy dowcipu – przerażeni ilością osób, które w żart uwierzyły — przyznali, iż był to tylko wygłup i przeprosili wszystkich, którzy poczuli się nim w jakikolwiek sposób dotknięci.

Czy Lenin był grzybem?

17 maja 1991 r. w Telewizji Leningradzkiej wyemitowano program „Piąte koło”, którego elementem był cykl „Sensacje i hipotezy”. Tego dnia podający się za historyka awangardowy artysta Siergiej Kuriochin udzielił wywiadu. Przekonywał on wszystkich, że za wybuchem rewolucji październikowej w Rosji stało uzależnienie Lenina od grzybów psylocybinowych, z czasem zaś – w skutek ich nadużywania – sam przywódca rewolucji miał stać się grzybem. Aby uwiarygodnić swoją tezę rzekomy historyk powołał się na wyniki fikcyjnych badań, które przeprowadzić mieli on sam, Carlos Castaneda (amerykański antropolog), Konstantin Eduardowicz Ciołkowski (pionier kosmonautyki) czy amerykańscy naukowcy z MIT.

Widzowie nie byli przyzwyczajeni do tego typu żartów na wizji. Zarzucili więc Komitet Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego listami, a przerażeni falą zapytań członkowie Komitetu zdecydowali się wydać oświadczenie, w którym stanowczo zaprzeczyli absurdalnym doniesieniom.

Dziś mistyfikacja ta uważana jest za pewien przełom w historii telewizji i punkt zwrotny w złagodzeniu cenzury telewizyjnej w krajach ZSRR. Z drugiej strony – nie tylko mieszkańcy krajów postradzieckich nie potrafili uwierzyć w żarty z Lenina. W 1995 roku irlandzki dziennik „Irish Times” na swoich łamach napisał, że Disney negocjuje z rosyjskim rządem wykupienie zabalsamowanych zwłok Lenina, by umieścić je w mauzoleum w Disneylandzie.

Bibliografia i źródła:

  1. 1957: BBC fools the nation [dostęp: 20.10.2019]
  2. Czernich Paweł, „Spaghetti rośnie na drzewach”. Historia pierwszego telewizyjnego fake newsa [dostęp: 21.10.2019].
  3. Doyle Arthur Conan, Coming of the fairies, ed. George H. Doran Co, New York 1922
  4. BBC: Spaghetti-Harvest in Ticino, [dostęp: 20.10.2019]
  5. Boese Alex, Fake newsy i inne fałszerstwa od średniowiecza do XXI wieku, wyd. Amber, Warszawa 2018;
  6. Service Robert, Lenin: A Biography, Macmillan London 1997;
  7. Wielka sieć. E-seje z socjologii Internetu, red. J. Kurczewski, wyd. TRIO, Warszawa 2006

 

Komentarze (3)

  1. Prawda historyczna Odpowiedz

    Jednak wszystkich na głowę bije TVPiSuar tam dziennikarz a właściwie kabareciarze co kilka minut opowiadają żarty co najmniej na poziomie Monty Pythona, a ich kawały pisane w postaci pasków informacyjnych to komediowe miszczostwo świata.

  2. Prawda historyczna Odpowiedz

    Jednak wszystkich na głowę bije TVPiSuar tam dziennikarz a właściwie kabareciarze co kilka minut opowiadają żarty co najmniej na poziomie Monty Pythona, a ich kawały pisane w postaci pasków informacyjnych to komediowe mistrzostwo świata

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.