Ciekawostki Historyczne

Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czy twoja prababka powiększyłaby sobie biust? Pierwsze operacje plastyczne

Pierwsze prawdziwe operacje plastyczne zaczęto przeprowadzać w dwudziestoleciu międzywojennym (źródło: domena publiczna).Uroda jest najprawdziwszym sportem walki, a pierwsza wojna światowa sprawiła, że ów bój wkroczył na zupełnie nowy poziom. Paradoksalnie, to właśnie tysiące masakr i oszpecone twarze ich ofiar pozwoliły na narodziny nowoczesnej chirurgii plastycznej.

Żadna ze stron uczestniczących w pierwszej wojnie światowej się nie powstrzymywała. Na polach walki używano coraz to nowszej broni konwencjonalnej i chemicznej. Z frontu wracali młodzi ludzie pozbawieni kończyn, z wypaloną skórą, zmasakrowanymi przez odłamki twarzami, z urwanymi nosami, uszami… Jeszcze niedawno zawadiacko przyczesywali włosy i podrywali dziewczęta w swoich miasteczkach. Teraz sami nie rozpoznawali swojego odbicia.

Pierwsza wojna światowa okazała się akuszerką zupełnie nowego działu medycyny. Nowoczesnej chirurgii plastycznej. Z kolei twarze nieszczęsnych żołnierzy stały się poligonami doświadczalnymi dla adeptów niebezpiecznej sztuki. Jak wyjaśniała francuska publicystka, Michèle Fitoussi:

Żołnierzom rannym w twarz chirurdzy przeszczepiali – dla przywrócenia odpowiedniego wyglądu – skórę w przypadku poparzeń, zastępowali ubytki kości twarzy kośćmi z biodra albo z kończyn.

Walter Yoe - brytyjski marynarz ranny w czasie I Wojny Światowej. To właśnie na nim po raz pierwszy w historii dokonano zabiegu przeszczepu skóry na twarzy. Dzisiaj trudno uznać taki zabieg za udany (źródło: domena publiczna).

Walter Yoe – brytyjski marynarz ranny w czasie I Wojny Światowej. To właśnie na nim po raz pierwszy w historii dokonano zabiegu przeszczepu skóry na twarzy. Dzisiaj trudno uznać taki zabieg za udany (źródło: domena publiczna).

Doświadczeni lekarze w szpitalach wojskowych czynili cuda, przemieniając zmasakrowane kawałki mięsa na powrót w ludzkie twarze. Wojna dobiegła jednak wreszcie końca. Pozostali po niej wybitni specjaliści, którzy w większości nie mieli gdzie wykorzystywać swoich mistrzowskich umiejętności.

Wtedy po ich wiedzę zaczęli się zgłaszać ludzie interesu zajmujący się zawodowo upiększaniem… i ci, którzy marzyli, by ktoś upiększył ich. Wśród przedstawicieli drugiej grupy znajdowali się wiedzeni próżnością członkowie śmietanki towarzyskiej, arystokraci, starzejące się gwiazdy, ale też ofiary wypadków czy osoby dotknięte deformacjami chorobowymi.

Czarodziejka ze skalpelem

Pierwszą kobietą chirurgiem plastycznym była Suzanne Noël. Ta francuska lekarka poświęciła się poprawianiu ciała ludzkiego. Najpierw pomagała rannym żołnierzom w czasie wojny. Następnie zajęła się chirurgią estetyczną. Operowała nosy, piersi, podbródki. Wykonywała też liftingi, rekonstrukcje brzucha i inne zabiegi poprawiające wygląd.

W 1926 roku napisała nawet książkę będącą jednym z pierwszych podręczników chirurgii estetycznej. Nie tylko wykładała prawidła sztuki, ale też podkreślała jej socjologiczny i psychologiczny wpływ. Oprócz tego, że praktykowała medycynę, Suzanne Noël była też zdeklarowaną feministką.

W dobie dzisiejszej chirurgii plastycznej, która ustanawia nieosiągalne standardy piękna, trudno pojąć podobne połączenie. Zwolenniczka równouprawnienia, która kroi kobiety zdecydowane dostosować swoje ciało do standardów społeczeństwa, zamiast kochać je takim, jakim jest?

Cóż, lekarka miała własne spojrzenie na sprawę. Była święcie przekonana, że jej specjalizacja odegra kluczową rolę w emancypacji kobiet. Kathy Davies, badaczka z Amsterdamu, w swoim artykule poświęconym Suzanne Noël opisuje od czego zaczęło się jej oddanie chirurgii plastycznej.

"Takie Nosy Korygujemy" – reklama gabinetu chirurgii plastycznej zamieszczona w czasopiśmie "Światowid" w 1929 roku (źródło: domena publiczna).

„Takie Nosy Korygujemy” – reklama gabinetu chirurgii plastycznej zamieszczona w czasopiśmie „Światowid” w 1929 roku (źródło: domena publiczna).

Do lekarki zgłosiła się kobieta, która ze względu na wiek nie mogła już zarabiać na własne utrzymanie. Noël przeprowadziła na niej jeden ze swoich pierwszych zabiegów liftingu. Operacja okazała się tak dużym sukcesem, że po rekonwalescencji pacjentka natychmiast znalazła nową pracę. Podobnych przypadków było więcej.

Całe lata później o pomoc doktor Noël zaczęła się ubiegać pewna śpiewaczka operowa. Mimo swojej sławy i anielskiego głosu przez pomarszczoną twarz nie dostawała już angaży. Nie pozwalano jej nawet śpiewać za darmo dla weteranów w szpitalach! Wreszcie była też pewna sześćdziesięcioletnia menedżerka ze sklepu z towarami luksusowymi, która straciła pracę przez to, że po prostu… wyglądała na swoje lata.

W pionierskiej książce o chirurgii Noël podkreślała, że z trudnej sytuacji wszystkim tym kobietom pozwoliła wyjść odpowiednia operacja. Pacjentki odmłodniały, odzyskały pewność siebie i udało im się zdobyć źródło utrzymania, co dla samej pani doktor stanowiło najlepszą nagrodę.

Suzanne Noël, pionierka chirurgii plastycznej, podczas przeprowadzania operacji w roku 1920 (źródło: domena publiczna).

Suzanne Noël, pionierka chirurgii plastycznej, podczas przeprowadzania operacji w roku 1920 (źródło: domena publiczna).

Kiedy nasze babcie zaczęły sobie poprawiać nosy?

Nad Wisłą chirurgia plastyczna także miała się nieźle. Na poważnie zaczęło się od profesora Ludwika Rydygiera, który był na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku uznawany za jednego z najlepszych chirurgów na świecie. Chociaż sam nie praktykował na co dzień naprawiania defektów, opracował i opisał kilka metod, które są stosowane po dziś dzień!

Rydygier zgromadził wokół siebie młodych i utalentowanych lekarzy, których kształcił i zachęcał do rozwijania umiejętności. Jego zastępca, Antoni Gabryszewski, specjalizował się głównie w ortopedii i prowadził nawet w tym zakresie własną praktykę we Lwowie. Oprócz tego wydawał prace naukowe i wykonywał zabiegi chirurgii plastycznej.

Wśród opracowanych przez niego tematów znalazł się także podręcznik dla adeptów tej rodzącej się specjalizacji („O operacjach upiększających”, 1896). To między innymi za sprawą jego wysiłków, a także starań innych nadwiślańskich pionierów, chirurgia plastyczna nie tylko zaistniała w Polsce jako specjalizacja, ale i stała się łatwo dostępna. Oczywiście pod warunkiem posiadania odpowiednich środków.

Ludwik Rydygier działający na przełomie XIX i XX wieku uważany był za jednego z najwybitniejszych chirurgów na Świecie. Profesor Ludwik Rydygier z asystentami na płótnie Leona Wyczółkowskiego, 1897 rok (źródło: domena publiczna).

Ludwik Rydygier działający na przełomie XIX i XX wieku uważany był za jednego z najwybitniejszych chirurgów na Świecie. Profesor Ludwik Rydygier z asystentami na płótnie Leona Wyczółkowskiego, 1897 rok (źródło: domena publiczna).

Gdyby nie ci lekarze, w polskiej prasie nigdy nie ukazałoby się na przykład ogłoszenie doktora Michałka-Grodzkiego, który przy ulicy Złotej 3 w Warszawie przeprowadzał „Kosmetyczne operacje twarzy, nosa, uszu, biustu i t. d.”. Nie był jedyny. Rodziła się cała nowa branża!

W 1937 roku znana warszawska kosmetyczka Hanna Micewiczówna tłumaczyła na łamach „Świata Pięknej Pani”, że w chirurgii plastycznej nie ma niczego złego. Publicystka wymieniała jej podstawowe zadania, do których zaliczała usuwanie i naprawianie „tego, co natura, choroby, nieszczęśliwe wypadki, wiek i przejścia życiowe zniszczyły”.

W tym samym artykule stwierdzała, że w walce o byt w trudnych czasach emancypacji i bezrobocia same kwalifikacje nie wystarczą. Zwyciężą osoby kompetentne, a zarazem posiadające dobry wygląd zewnętrzny. Choćby sztucznie uzyskany.

Dzięki książce Oli Zaprutko-Janickiej pod tytułem „Piękno bez konserwantów” poznasz sekrety urody naszych prababek. Kup już teraz z rabatem na empik.com.

Nie zawsze jednak wyprawa po nowy biust kończyła się dla kobiety szczęśliwie. Jednym ze szczególnie makabrycznych przypadków z połowy lat trzydziestych jest historia pani inżynierowej Aleksandry Ufnowskiej. Ona dla odmiany pragnęła piersi zmniejszyć, twierdząc, że przeszkadzają jej w schylaniu, uprawianiu sportów, czy w automobilizmie. Zamiast wybrać się do Paryża jak wiele innych Polek, zdecydowała się zaufać komuś, kto miał zredukować kłopotliwe krągłości… we własnym mieszkaniu.

Jak pisze Stanisław Milewski w swoich „Ciemnych sprawkach międzywojnia”, operacja miała się odbyć u lekarza Feliksa Rostkowskiego. Za asystentkę robiła jego żona. Dodatkowo miał być obecny jeszcze doktor Dionizy Helling. Przebieg całej sprawy znamy dość dokładnie z jednego smutnego powodu – pacjentka nie przeżyła. Milewski dokładnie opisuje okoliczności feralnego zabiegu:

Prokurator oskarżył obu lekarzy o karygodną lekkomyślność. Nie poinformowali bowiem pacjentki i jej męża o ryzyku związanym z operacją, a wyolbrzymiali jej niezawodność i nieszkodliwość dla zdrowia. Byli też niewłaściwymi ludźmi do tego typu zabiegu, brakowało im koniecznej wiedzy i doświadczenia.  

Inne ogłoszenie promujące tego samego chirurga plastycznego opublikowane w "Mojej Przyjaciółce" w 1935 roku.

Inne ogłoszenie promujące tego samego chirurga plastycznego opublikowane w „Mojej Przyjaciółce” w 1935 roku.

W latach 1934 – 1935 toczył się przed warszawskim Sądem Okręgowym proces. Prokuratura i mąż Ufnowskiej chcieli ukarania winnych jej śmierci, jednak ani w pierwszej, ani w drugiej instancji nie udało im się uzyskać wyroku skazującego. Sprawa przetoczyła się przez stołeczne bulwarówki z siłą huraganu.

Gromiono nieodpowiedzialnych medyków i pragnące idealnej sylwetki kobiety. Efekt był jednak odwrotny od zamierzonego. Zamiast zniechęcić Polki to upiększania swoich ciał, dziennikarze tylko je do tego rozochocili. Wiele spośród pań dopiero teraz dopowiedziało się, że biust można powiększyć, a nos poprawić. I nie zamierzały ignorować podobnej okazji…

Źródło:

Książka Aleksandry Zaprutko-Janickiej pt. „Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek”, na której oparty został powyższy artykuł do nabycia z rabatem na empik.com.

„Piękno bez konserwantów” to kolejna książka wydana siłami naszego portalu. Dzięki niej poznasz sekrety naturalnego piękna i sprawdzone receptury sprzed wieku. Kupując ją wesprzesz też nasz portal i pomożesz nam w pracy nad kolejnymi publikacjami!

Więcej o tym, jak nasze prababcie dbały o urodę przeczytasz tutaj:

Czy wiesz, że ...

...polski przedwojenny agent Jerzy Sosnowski zdołał zinwigilować Abwehrę? Przedstawiając się jako baron Georg von Nalecz-Sosnowski, zamożny właściciel ziemski, wkupił się w łaski berlińskiej śmietanki towarzyskiej. Udało mu się zdobyć nawet plany ataku na Polskę.

...słowo «Polak» i «Polska» w ZSRS lat trzydziestych były synonimami zdrady i wrogości wobec państwa i ustroju sowieckiego”? Ciągłe podkreślanie wrogości wobec sąsiadów z zachodu sprawiło, że po ataku III Rzeszy na Związek Radziecki Stalin i jego świta, chcący nagle zjednać sobie polskich obywateli, znaleźli się w niemałym kłopocie.

...Adolf Hitler w każdą podróż zabierał szczoteczkę do pielęgnacji swojego charakterystycznego zarostu. Był przekonany, że jego ikoniczny wąsik stanie się ostatnim krzykiem mody. Do pewnego stopnia miał rację – "na Hitlera" goliła się nie tylko partyjna wierchuszka, ale i zwyczajni Niemcy.

...w latach międzywojennych w warszawskim Mirowie było tak niebezpiecznie, że do dzielnicy przylgnęła nazwa Dzikiego Zachodu? Utrzymała się ona zresztą jeszcze długo po wojnie.

Komentarze (2)

  1. plastyka brzucha Odpowiedz

    Chirurgia plastyczna w czasach wojennych była niezwykle trudna do wykonania, dziś przy nowoczesnych sprzęcie chirurgicznym jest to o wiele prostsze. Lekarze w dzisiejszych czasach dokładnie się przygotowują do takich zabiegów

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.