Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Pożyczki, hipoteki, kredyty-chwilówki… To wszystko było już w średniowieczu!

Bankowość w średniowiecznym stylu...Wydawało wam się dotąd, że to my żyjemy w nastawionych na konsumpcję czasach, kiedy trudno poradzić sobie bez kredytu? Myśleliście, że kiedyś było lepiej? Guzik prawda. Już 700 lat temu, w wielkich miastach średniowiecznej Europy, bankierzy zbijali niewyobrażalne fortuny, a zwykli ludzie – podobnie jak dzisiaj – uginali się pod ciężarem procentów i hipotek.

Trudno o lepszy przykład niż flandryjska Brugia, miasto leżące obecnie w Belgii, a w XIV wieku nazywane stolicą europejskiej finansjery. Oczywiście epoka średniowiecza cechowała się swoimi specyficznymi, nakierowanymi na duchowość obyczajami. Oficjalnie wszędzie bankowość i wszelkie pożyczki na procent były zakazane, a pracownicy kantorów i lombardów podlegali publicznej ekskomunice.

Tyle teoria, bo w praktyce w wielkich miastach bez banków nie dało się obejść. Zresztą wielu lichwiarzy działało pod protekcją Kościoła, a w Brugii, w najważniejszej w mieście instytucji finansowej – tak zwanym Wielkim Lombardzie – swoje „konta” mieli nawet duchowni.

Ach to beztroskie życie bankiera...

Ach to beztroskie życie bankiera…

Zdaniem Jamesa M. Murraya, autora książki „Brugia. Kolebka kapitalizmu”, pożyczki i kredyty były nieustannie oferowane w całym mieście, we wszystkich jego dzielnicach. I rzeczywiście można odnieść wrażenie, że Brugia kredytami stała. Pieniądze pożyczali sobie na procent sąsiedzi, krewni i znajomi.

Przy większych kwotach podpisywano specjalne skrypty dłużne, o których mowa w wielu źródłach. Do tego dochodziła oczywiście cała masa instytucji bankowych – czy też mówiąc średniowiecznym językiem „domów lichwy”. Wprawdzie oficjalnie lichwy zakazywano, ale kary były stosunkowo niskie i wszyscy zainteresowani traktowali je jako odpowiednik… licencji na wykonywanie zawodu.

Zawodu – dodajmy – nieporównanie bardziej opłacalnego niż dzisiaj. W Brugii przestępstwem było dopiero udzielanie pożyczek oprocentowanych wyżej niż 43,3% rocznie! W efekcie normą były odsetki kredytów na poziomie 40%, a w „licencjonowanych” lombardach nawet ponad 50%.

Brugia. Wall Street XIV wieku?

Brugia. Wall Street XIV wieku?

Dzisiaj podobne warunki oferują firmy w rodzaju Providenta, a nie renomowane banki. Oczywiście tak wysokie stawki w średniowiecznej Brugii płacili tylko szaraczkowie. Członkowie szeroko rozumianych elit mogli liczyć na oprocentowanie rzędu 15-20%.

Hipoteki, kredyty, bankructwa

Cały system bankowy XIV-wiecznej metropolii tak naprawdę niewiele różnił się od tego, co znamy w dzisiejszej Polsce. W głównym „banku” miasta – Wielkim Lombardzie – można było założyć sobie oprocentowane konto z zyskowną lokatą.

Na krótki termin łatwo dało się też wziąć kredyt-chwilówkę pod zastaw (stąd się wzięły współczesne „lombardy”), a jeśli miało się większe potrzeby – zadłużyć swój dom, bądź lokal.

Nieprzemyślana wizyta w banku często kończyła się... odwiedzinami u prawnika.

Nieprzemyślana wizyta w banku często kończyła się… odwiedzinami u prawnika.

Obciążanie hipotek było powszechną praktyką zarówno wśród zwykłych ludzi, jak i ówczesnych biznesmenów. James M. Murray pisze o niejakim Janie Keyserze, który zabezpieczył olbrzymi kredyt połówką zapadłego domu, w którym żył z żoną i gromadką dzieci. Do tego samego narzędzia finansowego uciekł się stosunkowo zamożny przedsiębiorca, Jokop van der Colve, na kredyt hipoteczny kupując gospodę w centrum miasta.

Tekst powstał w oparciu o książkę Jamesa M. Murraya pt. "Brugia: kolebka kapitalizmu", wydaną przez PWN (2011).

Tekst powstał w oparciu o książkę Jamesa M. Murraya pt. „Brugia: kolebka kapitalizmu”, wydaną przez PWN (2011).

Kredyty spłacano zwykle przez szereg lat, ale były też takie, które rozkładano na… dwa-trzy pokolenia! Do tego dochodziła dziwaczna instytucja „sierocych pieniędzy”, czyli specjalnych kredytów, które zaciągali krewni osieroconych dzieci. Mieli w zamian za majątek po zmarłych rodzicach obowiązek spłacać raty powiększone o około 7,5-procentowy zysk. Była to nota bene jedyna zupełnie legalna forma oprocentowanej pożyczki w średniowiecznych Niderlandach.

Podobnie jak dzisiaj, multum pożyczek skutkowało bankructwami. Zresztą to właśnie dokumentacje konfiskat i księgi sądowe stanowią podstawowe źródła informacji na temat systemu bankowego Brugii. Problemy ówczesnych ludzi nie różniły się od tych, z którymi borykają się ofiary XX i XXI-wiecznych kryzysów gospodarczych. Wspomniany Jan Keyser stracił swoją połówkę domu i wylądował na bruku. Kramarz, niejaki Jacop den Buersemaker był winny pieniądze mamce swojego nieślubnego dziecka, usilnie unikając ich zapłaty. Kupiec z Lubeki Hildebrand Veckinchusen wpadł w spiralę długów, spłacając stare kredyty nowymi. W końcu nikt już nie chciał mu pożyczyć choćby złamanego grosza i Veckinchusen trafił na trzy lata do więzienia.

Co ciekawe po kredyty sięgały nawet samorządy, podobnie jak dzisiaj dość beztrosko się zadłużając. Różnica jest tylko taka, że obecnie kredyty idą na drogi, chodniki i nowe tramwaje, a w średniowieczu… chociażby na miejski kontyngent łuczników.

Brugia. Fotografia współczesna (fot. Jan Arkesteijn, lic. CC BY SA 3.0).

Brugia. Fotografia współczesna (fot. Jan Arkesteijn, lic. CC BY SA 3.0).

Najwięcej na całym systemie bankowym zyskiwała wąska grupa finansistów. Ci najwyżej postawieni mogli liczyć na obywatelstwo miasta, zwolnienie z podatków, ochronę osobistą i mienia. Licząc, że w ich kieszeniach siedzieli członkowie rady miejskiej, ławnicy, a nawet lokalni możnowładcy, bankierzy stali się ludźmi niemal nietykalnymi. No ale jak to bywa w historii – nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

Brugijski Wielki Lombard istniał przez kilkaset lat, aż w końcu upadł w 1457 roku na skutek… nieudanych spekulacji. Wprawdzie spekulował wełną, a nie dolarami i nieruchomościami, ale jego bankructwo było dla średniowiecznych Niderlandów podobnym wstrząsem, co dla Ameryki upadek banku Lehman Brothers w 2008 roku. Zresztą w obu przypadkach straty ponieśli przede wszystkim zwykli ludzie, a nie bogacze.

Źródło:

Ciekawostki to kwintesencja naszego portalu. Krótkie materiały poświęcone interesującym anegdotom, zaskakującym detalom z przeszłości, dziwnym wiadomościom z dawnej prasy. Lektura, która zajmie ci nie więcej niż 3 minuty, oparta na pojedynczych źródłach. Ten konkretny materiał powstał w oparciu o:

Kup książkę autora artykułu (dużo taniej niż inni):

Czy wiesz, że ...

...Zawisza Czarny sporą część kariery wojskowej spędził pod obcymi sztandarami? Zaczynał w oddziałach margrabiego Prokopa Luksemburskiego, a potem zaciągnął się na służbę u węgierskiego króla Zygmunta Luksemburskiego.

...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

Komentarze (15)

  1. Dorota Odpowiedz

    Te kredyty na pokolenia to w sumie są i dziś przecież. Mało to ludzi się zapożycza na takie kwoty, że ich dzieci będą to spłacać?
    Mnie jednak zastanowiło co innego- piszesz, że lichwiarze działali za „pozwoleniem” Kościoła, ja jednak dotąd byłam przekonana, że duchowni zabraniali wiernym bawienie się w takie rzeczy i wtedy właśnie „wypłynęli” nijako w tym zawodzie Żydzi…

  2. Nasz publicysta | Autor publikacji |Kamil Janicki Odpowiedz

    „Mnie jednak zastanowiło co innego- piszesz, że lichwiarze działali za „pozwoleniem” Kościoła, ja jednak dotąd byłam przekonana, że duchowni zabraniali wiernym bawienie się w takie rzeczy i wtedy właśnie „wypłynęli” nijako w tym zawodzie Żydzi…”

    Tak rzeczywiście było w większości średniowiecznych miast. Istniały jednak – szczególnie w Niderlandach i Włoszech – znaczące wyjątki. W Brugii finansami zajmowali się głównie przybysze z zagranicy: Włosi („Lombardczycy”), Anglicy, Francuzi. Wydaje się, że zawsze byli to chrześcijanie, a przynajmniej w źródłach nie zachowały się wzmianki o żadnych aktywnych tam gospodarczo Żydach.

    Ci zyskiwali udział przede wszystkim w tych rynkach finansowych, na których władze wyraźniej dyskryminowały udział chrześcijan w gospodarce pieniężnej.

    Trzeba pamiętać, że w okresie przedtrydenckim kościół był dużo bardziej rozczłonkowany niż dzisiaj i w różnych regionach rządził się różnymi zasadami, na co niebagatelny wpływ miało stanowisko władzy świeckiej.

  3. Nasz publicysta | Autor publikacji |Redakcja Odpowiedz

    Komentarze z naszego profilu na Facebooku:

    Marcin Hencz: Kamilu spekulacja to nic złego i to truga najczęstrza forma inwestowania. Każdy z nas kto np ma kredyt walutowy jest spekulantem. Co do samej treści to zadziwia mnie, że pominąłeś wątek, że w większość krajów Europy sektor bankowy był opanowany przez Żydów właśnie z powodu zakazu dla katolików. W takiej Wenecji czy Genui były powszechne tylko trzy formy pożyczki. Od znajomego, od Żyda i wśród półświadka na, który nie dbał o opinię kościoła. Co ciekawe zakaz utrzymał się w krajach islamskich do dziś. Powinieneś to dodać także choćby z powodu Osmanii.

    Ciekawostki historyczne: ‎”Co do samej treści to zadziwia mnie, że pominąłeś wątek…” – to jest artykuł o Brugii i finansistach w tym jednym konkretnym mieście. A w Brugii finansami zajmowali się Włosi, Francuzi, kupcy z miast Hanzy. Ogółem – chrześcijanie. Poza tym mowa o XIV wieku, więc ani nie było wtedy „katolików” (bo przecież to okres przed reformacją!) ani Imperium Osmańskiego (to państwo formowało się właśnie w tym czasie i nie miało jeszcze żadnego znaczenia dla zachodniej Europy).

    Ciekawostki historyczne: A co do spekulacji – a czy ja mówiłem, że jest w nim coś złego? Po prostu trzeba uważać co się robi…. a przecież wszyscy wiemy jak ryzykownym i podatnym na wahania koniunktury jest rynek wełny :P ;-)

    Jan Kowalski: To katolicy pojawili się dopiero w czasie reformacji? A to ciekawe. :P

    Ciekawostki historyczne: Dla okresu przed XVI wieku w historiografii Europy ZACHODNIEJ nie używa się rozróżnienia tego typu, bo nie ma ono sensu. Prawosławie z perspektywy np. Niderlandów nie istniało, a z perspektywy ówczesnego światopoglądu funkcjonowała jednolita społeczność chrześcijańska – „Christianitas”. Dlatego pisząc o Europie zachodniej sens ma mówienie o katolikach jako elemencie dychotomii katolizyzm-reformacja.

    No ale może wyraziłem się zbyt kategorycznie. Chodziło mi po prostu o to, że wpis Marcina wygląda jakby myślał o czasach nowożytnych albo o jakiejś innej części Europy.

    Jan Kowalski: Owszem, funkcjonowała jednolita społeczność chrześcijańska – i zarazem katolicka (wyłączając różne herezje, których wpływ był jednak najczęściej marginalny). Kościół katolicki istnieje od czasów Jezusa Chrystusa.

    Marcin Hencz: Kamilu zapewniam Cię, że przeczytałem cały artykuł i mówiąc szczerze choć zarysowałeś sytuację w Niderlandach to to można było wynieść wniosek, że opisujesz tendencje całej Europy. Jeśli twoje zamierzenie miało dotyczyć tylko tego regionu to oczywiście cofam odnośnie Osmanii. P.S. Słowa katolik użyłem tutaj jako synonim słowa chrześcijanin. Zgadzam się z Tobą w pełni, na temat podziału my chrześcijanie i tamci prawosławni.

    Ciekawostki historyczne: Marcinie – oczywiście temat, który opisałem pod wieloma względami pasuje do innych miast Europy np. Kolonii, Lubeki. Ale jednak opis bazował tylko i wyłącznie na sytuacji w Brugii co starałem się kilka razy podkreślić w treści („Trudno o lepszy przykład niż flandryjska Brugia, miasto leżące obecnie w Belgii, a w XIV wieku nazywane stolicą europejskiej finansjery”).

    Janie:W żadnym razie. Do XVI wieku główny nurt teologii chrześcijańskiej w ogóle odrzucał możliwość określania kościoła w jakikolwiek sposób. Kościół był – wedle teologii – JEDEN. Nie był katolicki, prawosławny czy protestancki – był jeden niepodzielny i prawdziwy. Określenie „katolicki”, kiedy go używano, nie oznaczało pewnej organizacji odrębnej od innych wspólnot religijnych, ale tylko epitet znaczący tyle, że mowa o tym jedynym, prawowiernym, powszechnym kościele. W sferze umysłowości nie zmieniły tego wielkie spory IV-V wieku, nie zmieniła tego tzw. wielka schizma, ale dopiero reformacja.

  4. Nasz publicysta | Autor publikacji |Redakcja Odpowiedz

    Komentarz do artykułu z serwisu Google Plus (zamieszczonego tam z opisem: „Co tu dużo mówić. W średniowieczu mieli nawet odpowiednik Lehman Brothers i wielkie spekulacje… wełną ;-).”):

    Dariusz Wierzchos: No no adekwatne do sytuacji ekonomicznej :)

  5. Znafca Odpowiedz

    „Dzisiaj podobne warunki oferują firmy w rodzaju Providenta, a nie renomowane banki.”
    Bo w Polsce renomowane banki nie istnieją.

  6. smatysik2014 Odpowiedz

    Chwilówki nie są takie złe gdy potrzebujemy nagle gotówki, oczywiście należy to brać z głową żeby nie dać się oszukać.

    • jan Odpowiedz

      Trzeba być pracowitym i nauczyć się oszczędzać! To wstyd wielki pożyczać od kogoś, mnie honor na to nie pozwala. Idąc tą drogą mam dziś wiele. I Wam, moi drodzy, życzę rozumu oraz wytrwałości.

  7. Cezary Kardasz Odpowiedz

    Oczywiście, w średniowieczu istniały kredyty oprocentowane wysoko, jednak powszechne formy kredytu, które można porównać z dzisiejszym kredytem hipotecznym, choć ten średniowieczny był nim w istocie, a dzisiejsze instrumenty finansowe oferowane jako kredyty niekoniecznie, był stosunkowo nisko oprocentowany, zależnie od okresu od ok 12 do 4-5%.
    Tekst powstał na podstawie jednej książki i nie oddaje złożonego problemu jakim był rynek kredytowy i kapitałowy w średniowieczu

  8. Mr shwn Odpowiedz

    Czy potrzebujesz pożyczek osobistych lub biznesowych? Skontaktuj się z nami poprzez e-mail: (chasebanktransferdesk@gmail.com)

  9. Marek34 Odpowiedz

    Ja biorę pożyczki w Szybkiej Gotówce. Jestem mega zadowolony, bo zawsze mam poczucie, że służą mi prawdziwą poduszką finansową. Nowi klienci otrzymują pierwszą pożyczkę za darmo i jeszcze bonus 50 złotych.

  10. atlas finance Odpowiedz

    Czy potrzebujesz pożyczki biznesowej, firm, inwestycji lub pożyczki świątecznej na własny użytek? Nasza oferta to niskie oprocentowanie 4%. Czy myślałeś o uzyskaniu pożyczki? Czy zostałeś odrzucony przez twój lokalny bank? ODPOWIEDŹ NA WIĘCEJ INFORMACJI POPRZEZ:

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.