24 lutego mijają cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. Zachęcamy do zapoznania się z komentarzem eksperckim dyrektora Centrum Europy Wschodniej UMCS, prof. Walentego Baluka, który podsumowuje ostatni rok działań wojennych. Ekspert analizuje m.in. sytuację militarną obu stron, bilans strat oraz geopolityczną grę toczącą się „ponad” Europą. Artykuł powstał w ramach cyklu „Okiem eksperta” realizowanego przez Centrum Prasowe UMCS.
Czwarta rocznica pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę mija w atmosferze niepewności – nie tylko co do warunków i terminów zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej, ale także za sprawą dynamiki i kierunku zmian ładu międzynarodowego, w tym europejskiego systemu bezpieczeństwa. Sprawiedliwy i trwały pokój w suwerennej Ukrainie staje się niezbędnym warunkiem bezpiecznej i stabilnej Europy. Natomiast Rosja deklaruje niezmienność swoich celów: podporządkowanie Ukrainy i osłabianie Europy. Specyfiką minionego roku wojny były działania stron na wyniszczenie, intensywne rozmowy pokojowe i wybór strategii politycznej przez Zachód, stojący w rozkroku między polityką appeasementu a „pokojem przez siłę”.
Na polu walki
Sytuację na polu walki warunkowały działania Rosji, które koncentrowały się na okupowaniu całości obwodu donieckiego, w tym Kramatorska i Słowiańska. Dobrze ufortyfikowana aglomeracja uniemożliwia rosyjskiej armii przeprowadzenie ataku frontalnego, dlatego Rosja dążyła do okrążenia sił ukraińskich oraz zdobycia najpierw flanki południowej (Pokrowska i Myrnohradu) i północnej (Łymanu i Konstantynówki). Plany rosyjskich sił okupacyjnych zakładają także zdobycie ważnych węzłów komunikacyjnych (m.in. Kupiańska). Na innych kierunkach operacyjnych Rosjanie podejmowali próbę powiększenia zdobyczy terytorialnych (obwody: charkowski, sumski i dniepropietrowski) w celu uzyskania lepszej pozycji negocjacyjnej.
Pierwszoplanowym celem Rosji pozostaje okupacja całego Donbasu, a w dalszej kolejności podporządkowanie obwodów chersońskiego i zaporoskiego. Zdobycie Hulajpola i Orichiwa ułatwi Rosji kontynuowanie działań ofensywnych na zaporoskim kierunku operacyjnym. Przygotowując kolejną ofensywę na w/w kierunkach Rosja zgromadziła rezerwy strategiczne (7 dywizji z planowanych 14), co wskazuje na chęć kontynuowania wojny. Problemem rosyjskiej armii pozostaje korupcja, zaopatrzenie, „mięsne szturmy”, dezercja (ok. 125 tys. w skali roku) oraz braki kadrowe.
fot.Kyivcity.gov.ua / CC BY 4.0Największy samolot świata An-225 Mrija zniszczony 27 lutego 2022 roku w wyniku rosyjskiego ataku
Działania Rosji były skoncentrowane na połączeniu siły militarnej i dyplomacji, a także na terroryzowaniu ludności cywilnej poprzez zmasowane ataki rakietowe i dronowe w celu osłabienia morali społeczeństwa ukraińskiego.
Kontynuując w 2025 r. strategię aktywnej obrony Siły Zbrojne Ukrainy zwiększyły swoje zdolności w zakresie wojsk dronowych. Pozwoliło to powstrzymać natarcie Rosjan na froncie, gdzie powstała tzw. strefa śmierci (10-20 km od linii frontu). Ponadto dzięki siłom operacji bezzałogowych Ukraina pozyskała zdolności rażenia celów woskowych i infrastruktury krytycznej w głębi strategicznej Rosji (ponad 1500 km).
Armii ukraińskiej udało się skutecznie zaatakować ponad 160 obiektów rosyjskiej infrastruktury naftowej (m.in. w obwodzie leningradzkim i Baszkirii), doprowadzając do uszkodzenia 37% rafinerii i deficytu paliwa w Rosji (20%). Ukraińcy przeprowadzili na terenie wroga spektakularną akcję „Pajęczyna”, niszcząc i uszkadzając znaczną część rosyjskich bombowców strategicznych (ok. 34% floty). Ponadto SZ Ukrainy zniszczyły lub uszkodziły okręty, dostawy broni i platformę wydobywczą na Morzu Kaspijskim oraz zaatakowały flotę cieni na Morzu Czarnym.
Przeczytaj także: Bitwa o Kijów (2022)
Siły ukraińskie były zmuszone do odwrotu z obwodu kurskiego, co uniemożliwiło pełne wykorzystanie zajęcia rosyjskich ziem do wiązania sił wroga i dokonania wymiany terytoriów. SZ Ukrainy kontynuowały proces tworzenia korpusów armijnych i powołały Wojska Szturmowe do zadań szybkiego reagowania. W czwartym roku wojny problemy armii ukraińskiej koncentrowały się wokół mobilizacji, braków sprzętowych i amunicji, zróżnicowania zaopatrzenia brygad, wzrostu dezercji (20 tys. w skali roku) i samowolnego opuszczenia jednostki (ok. 120 tys.). Poważnym problemem państwa ukraińskiego, w tym armii, pozostaje korupcja (afera Mindicza).
Aktualnie mamy do czynienia z wojną pozycyjną, w której Rosja nie może doprowadzić do przełamania sytuacji na polu walki nawet na poziomie operacyjnym. Kontynuowanie wojny przez Rosję będzie miało katastrofalne skutki dla rosyjskiej armii i gospodarki. Znaczna część żołnierzy rosyjskich w Ukrainie (ponad 600 tys.) zostanie zabitych, rannych lub nabawi się syndromu PTSD. W 2025 r. Rosja okupowała 4,7 tys. km² (0,78%) ukraińskiego terytorium, tracąc w tym czasie ponad 390 tys. żołnierzy (ok. 140 tys. bezpowrotnie). Zdaniem ekspertów, Rosja na zdobycie pozostałych 20% Donbasu będzie potrzebowała dwóch lat. Ukraina przeprowadziła wiele skutecznych kontruderzeń, w tym na kierunku zaporoskim odzyskując ok. 200 km². Straty SZ Ukrainy w tym czasie były kilkukrotnie mniejsze (szacunkowo: ponad 120 tys. rannych i ok. 20 tys. zabitych), a taktyka aktywnej obrony polegała na „przemieleniu” siły żywej i sprzętu wroga.
Drony zmieniły specyfikę pola walki, dlatego zarówno Ukraina, jak i Rosja stawiają aktualnie na rozwój sił operacji bezzałogowych i zwiększenie produkcji dronów. W roku wojny dronów (2025) Rosja produkowała ok. 3000 bezzałogowców dalekiego zasięgu miesięcznie («Shahed-136/Gerań-2») i tyle samo tzw. wabików («Gerbera»). Podobne wskaźniki w produkcji dronów uderzeniowych posiadała Ukraina, co stanowiło jedynie ok. 10% ogólnej produkcji dronów, a reszta to były statki bezzałogowe typu: FPV (60-70 %), rozpoznania (15-20%) i logistyki (10-15%).
Prowadząc wojnę na wyczerpanie Rosja terroryzuje ludność cywilną Ukrainy, niszcząc infrastrukturę krytyczną i energetyczną w okresie największych mrozów. W minionym roku Rosja przeprowadziła 624 naloty powietrzno-rakietowe, w tym 52 zmasowane, podczas których wystrzelono ok. 55 tys. dronów i ponad 1500 rakiet. Ostatecznie Ukraina straciła ok. 60% mocy wytwórczych energii. Według danych ONZ w 2025 r. zginęło co najmniej 2 514 cywilów, a 12 142 zostało rannych.
Dyplomacja w cieniu wojny
Zaprzysiężenie Donalda Trumpa na prezydenta znacząco zmieniło podejście USA do wojny rosyjsko-ukraińskiej i ładu międzynarodowego. Polityka transakcyjna Trumpa w przestrzeni europejskiej zmierzała do przenoszenia odpowiedzialności w sprawach bezpieczeństwa na partnerów i sojuszników z Europy oraz do powrotu do stabilności strategicznej w relacjach z Rosją. Powyższe warunkowało przejmowanie militarnego, finansowego i humanitarnego wsparcia Ukrainy przez państwa europejskie, w tym kupowanie amerykańskiego uzbrojenia dla Kijowa, oraz wejście USA w rolę mediatora. Zapowiadana przez Trumpa polityka „pokoju przez siłę” w większym stopniu skupiła się na presji wobec Ukrainy, zmuszanej do zaakceptowania niekorzystnego porozumienia z Rosją (która dąży do kapitulacji Kijowa i ograniczenia jego suwerenności).
Ukraina, znajdująca się w trudnej sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej, jest zainteresowana zawieszeniem broni i zamrożeniem konfliktu (scenariusz koreański), zachowując suwerenne prawo do okupowanych przez Rosję ziem. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że bez twardych gwarancji bezpieczeństwa i perspektyw rozwoju (w ramach NATO, UE lub innej formuły), spychana do szarej strefy bezpieczeństwa, nie będzie w stanie przetrwać jako niepodległe państwo. Transakcyjne działania administracji Trumpa w procesie pokojowym zmierzają do osiągania maksymalnych korzyści politycznych i finansowych przez USA zarówno w relacjach z agresorem (Rosją), jak i ofiarą (Ukrainą).
Usługi mediatora i potencjalne amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa kosztowały Ukrainę części zasobów metali ziem rzadkich oraz zgodę na penetrację gospodarczą w ramach Amerykańsko-Ukraińskiego Funduszu Odbudowy. Rosjanie kuszą USA perspektywą współpracy gospodarczej i dostępem do swoich zasobów naturalnych w zamian za zniesienie sankcji i „poskromienie” Ukrainy. Zatem polityka transakcyjna w tym przypadku jest ukierunkowana na maksymalizację zysków USA, a nie na budowanie trwałego i sprawiedliwego pokoju.
fot.Viewsridge / Praca własna na podstawie: Konflikt rosyjsko-ukraiński (2014-2022).svg autorstwa Rr016 i ulepszonej mapy lokalizacji Ukraine adm.svg autorstwa Yakiv Gluck / CC BY-SA 4.0Sytuacja militarna 3 grudnia 2025
Rozmowy telefoniczne, a szczególnie spotkanie Trumpa z Putinem w Anchorage (Alaska), pozwoliło prezydentowi Rosji na powrót do wielkiej gry dyplomatycznej. Układanie się z USA ponad głowami Ukrainy i Europy daje Rosji nadzieję na rozbicie jedności Zachodu. Implementacja formuły „koncertu mocarstw” pozbawia podmiotowości geopolitycznej nie tylko Ukrainę, ale także Europę. Rosja traktuje rozmowy pokojowe jako kolejny etap wojny, pozwalający na osiąganie celów tzw. specjalnej operacji wojskowej na drodze dyplomatycznej. Zlekceważenie amerykańskiej propozycji zawieszenia broni oraz zablokowanie udziału przedstawicieli USA w rosyjsko-ukraińskich rozmowach pokojowych w Stambule potwierdzają w/w przypuszczenia. Kreml pozorował gotowość do zawarcia pokoju w celu powstrzymania amerykańskiej pomocy dla Ukrainy i sankcji na rosyjskie firmy naftowe (Rosnieft, Łukoil), jednocześnie intensyfikując natarcie na froncie.
Przeczytaj także: Codzienność wojny w Ukrainie
Podczas rozmów pokojowych Rosjanie cały czas odwołują się do formuły Anchorage, rzekomych ustaleń z Amerykanami dotyczących ustępstw terytorialnych ze strony Ukrainy (opuszczenie Donbasu) i zamrożenia linii frontu w pozostałych obwodach. Postulaty te znalazły się w nowym, niekorzystnym dla Ukrainy planie pokojowym Trumpa (28 punktów), który poprawiono dzięki staraniom Europejczyków (zredukowano do 20 punktów). Twarda postawa negocjacyjna Zełeńskiego, militarne i dyplomatyczne wsparcie Europy oraz amerykańskie sankcje wobec producentów, pośredników i odbiorców rosyjskiej ropy zwiększyły zainteresowanie Putina rozmowami pokojowymi.
Pomimo cyklu trójstronnych rozmów amerykańsko-rosyjsko-ukraińskich na Florydzie, w Abu-Zabi i Genewie, jak na razie nie widać chęci Rosjan do zaakceptowania warunków sprawiedliwego i trwałego pokoju. Nie przystaje ona na propozycję Ukrainy dotyczącą wstrzymania ognia i de facto zamrożenie konfliktu wzdłuż aktualnej linii frontu. Kreml liczy na sukces dyplomatyczny, okupację całego Donbasu bez walki, oraz na kontynuowanie wojny nie tylko w Ukrainie. Zmiany w rosyjskiej armii (m.in. powołanie wojsk operacji bezzałogowych) i przemyśle zbrojeniowym (m.in. zwiększenie produkcji dronów, rakiet i amunicji dużego kalibru), a także działania poniżej progu wojny w państwach NATO i UE, świadczą o chęci Rosjan do kontynuowania wojny.
Polityka appeasement również i tym razem nie zda egzaminu, natomiast „pokój przez siłę” jest możliwy pod warunkiem stanowczych i szybkich działań Zachodu w zakresie odpowiedniego dozbrojenia Ukrainy oraz skutecznej presji gospodarczej i finansowej.
Autor wpisu:
Walenty Baluk – dyrektor Centrum Europy Wschodniej UMCS, profesor w Katedrze Bezpieczeństwa Międzynarodowego w Instytucie Stosunków Międzynarodowych UMCS. Jego zainteresowania naukowe obejmują systemy polityczne, politykę zagraniczną i bezpieczeństwa oraz stosunki narodowościowe w państwach Europy Wschodniej. Z tego zakresu opublikował ponad 140 różnego rodzaju prac naukowych.

prof. Walenty Baluk fot. B. Proll
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.