Józef Piłsudski postanowił, że Wilno ma być polskie. Aby tak się stało, wprowadził do gry swojego „konia trojańskiego”, który miał przepędzić tych niedobrych „Żmudzinów”. Jak pomyśleli, tak zrobili — nie bacząc na protesty nie tylko Litwy, ale i państw ententy. Tak rozpoczął się tzw. Bunt Żeligowskiego, jedna z najbardziej kontrowersyjnych operacji polityczno-wojskowych II Rzeczypospolitej.
W myśleniu o Wilnie nie było takich dwóch, jak oni
Kim był generał Lucjan Żeligowski? Urodził się w Oszmianie, leżącej między Wilnem a Mińskiem. Był weteranem I wojny światowej, a z Piłsudskim łączyły go następujące cechy: uwielbienie dla Wilna oraz poczucie, że jest Litwinem — w historycznym znaczeniu tego słowa. Żeligowski uważał siebie za „prawdziwego” Litwina, natomiast zamieszkujących te ziemie współczesnych Litwinów nazywał „Żmudzinami”. Sam podkreślał, że jedynym człowiekiem, który myślał o Wilnie tak jak on, był właśnie Piłsudski. Co więcej, uważał, że dla niego i dla marszałka słowo „Litwin” łączyło się z pojęciem „Litwy historycznej”.
Po latach Żeligowski pisał:
„Marszałek tak oceniał sytuację: ani państwa koalicji, ani Liga Narodów, ani rząd i społeczeństwo polskie nie rozumieją sprawy Litwy. Wszyscy chcą pokoju i nikogo sprawa ani Wilna, ani Litwy nie obchodzi. (…). Jeżeli teraz Wilna nie uratujemy, to historycy nam tego nie darują. I nie tylko to. Musimy zrobić wysiłek, aby odbudować Litwę historyczną”.
fot.Pholdude / domena publiczna
Generał Lucjan Żeligowski (1865–1947), dowódca akcji zajęcia Wilna w październiku 1920 r.
Tego właśnie człowieka Piłsudski wybrał jako wykonawcę swojego tajnego planu przejęcia Wilna.
Będziesz pan wszystkim solą w oku
Spotkanie, na którym Piłsudski przedstawił Żeligowskiemu swój plan, odbyło się w Białymstoku, dokąd generał dotarł 29 września 1920 roku. Naczelnik był w świetnym humorze, ale zadanie, jakie stawiał przed przyszłym „dyktatorem” Wilna, było wyjątkowo trudne. Ostrzegł go, że będzie miał przeciwko sobie opinię publiczną nie tylko zagraniczną, ale i polską. Mogło się nawet zdarzyć, że i on sam będzie musiał oficjalnie wystąpić przeciwko niemu.
Zadanie miała wykonać 1 Dywizja Litewsko-Białoruska oraz grupa dowodzona przez majora Mariana Zyndram-Kościałkowskiego. Podczas rekrutacji żołnierzy dochodziło do sytuacji dość osobliwych. Piłsudski był bardzo niezadowolony, gdy nakazał podpułkownikowi Adamowi Kocowi przekazać Żeligowskiemu 3000 „kresowców” z jego Dywizji Ochotniczej, podczas gdy Koc w rzeczywistości nie miał do dyspozycji tak dużej liczby żołnierzy pochodzących z Kresów.
„Kresowców” jednak rekrutowano wyjątkowo sprawnie, co — jak pisze Mariusz Wołos — dobrze oddawało atmosferę przygotowań. Zdarzało się, że danemu pułkowi szybko nadawano przymiotnik „wileński”.
Taka mieszanka żołnierzy miała potem swoje konsekwencje. Ci, którzy rzeczywiście pochodzili z Kresów, autentycznie cieszyli się z perspektywy wyzwolenia rodzinnych stron. Tymczasem wśród tych, którzy pochodzili z innych części odrodzonej Polski, zdarzały się wręcz bunty przeciwko planowanemu „buntowi”, ponieważ cała akcja była de facto przejawem nielojalności wobec polskiego państwa. Takich żołnierzy odsyłano na tyły, co nie wpływało dobrze na morale wśród pozostałych, „niekresowych”.
Przeczytaj także: Polska i Litwa podczas II wojny światowej
Nowe państwo na mapie Europy. Przynajmniej formalnie
Dzień wymarszu wojsk Lucjana Żeligowskiego wyznaczono na poranek 8 października 1920 roku. Część z nich miała maszerować traktem na Wilno, natomiast bezpośredni podkomendni Kościałkowskiego kierowali się traktem bardziej zachodnim. Marsz był właściwie spacerem. W samym Wilnie polskie oddziały partyzanckie zaczęły atakować wycofujących się Litwinów. Litewski rząd ewakuował się do Kowna. Część polskich oddziałów próbowała więc ścigać wojska litewskie, zapuszczając się na Kowieńszczyznę. Tymczasem Żeligowski już 9 października zapewnił sobie kontrolę nad Wilnem, gdzie został entuzjastycznie powitany przez mieszkających tam Polaków.
A już 12 października 1920 roku ogłosił powstanie nowego państwa — Litwy Środkowej — którego godłem stała się tarcza z orłem oraz Pogoń. Sam mianował się jej naczelnym dowódcą. Nie było to jednak terytorialne imperium, gdyż oprócz Wilna w jego granicach znalazły się jedynie trzy powiaty: wileński, oszmiański i święciański, w większości zamieszkane przez Polaków.
fot.Autor nieznany / domena publicznaPolscy żołnierze na placu Ratuszowym w Wilnie
Jak rządzona miała być Litwa Środkowa? W charakterze władzy wykonawczej powołano Tymczasową Komisję Rządzącą, na której czele stanął Witold Abramowicz. W planach było także zwołanie Sejmu Ustawodawczego. Zaczęto również wprowadzać zmiany: reaktywowano Uniwersytet Stefana Batorego, którego działalność pozostawała w zawieszeniu od momentu wkroczenia Armii Czerwonej. Już w listopadzie zainaugurowano nowy rok akademicki, a studenci zaczęli wracać do miasta.
Druga Szwajcaria? Nie, dziękujemy
Z zagranicy napłynęły głosy oburzenia, również ze strony państw ententy. Żeligowski się tym jednak nie przejmował, co zresztą przewidywał sam Piłsudski. Ententa miała jednak swoje pomysły na rozwiązanie kwestii Wileńszczyzny. Początkowo zamierzano rozstrzygnąć tę sprawę przy pomocy plebiscytu, który byłby dla Piłsudskiego korzystny — znając strukturę narodowościową tych terenów, mógł być spokojny o wynik. Litwini byli oczywiście odmiennego zdania, a i część polityków zachodnich obawiała się nadużyć ze strony Polski. Ostatecznie do przeprowadzenia plebiscytu nie doszło.
Inny pomysł przedstawił podczas prowadzonych wiosną 1921 roku negocjacji w Brukseli tamtejszy polityk Paul Hymans. Zaproponował on koncepcję kantonalną, polegającą na stworzeniu w granicach Litwy autonomicznych kantonów wileńskiego i kowieńskiego, z gwarancją praw dla Polaków oraz silnym powiązaniem Polski i Litwy. Po odrzuceniu tej koncepcji przez obie strony zaproponowano powstanie w ramach Litwy autonomicznego kantonu wileńskiego. Litwini wyrazili aprobatę — choć z zastrzeżeniami — zaś Polacy również tę propozycję odrzucili. Negocjacje prowadzone pod auspicjami Ligi Narodów zakończyły się fiaskiem.
fot.Narodowe Archiwum Cyfrowe / domena publicznaJózef Piłsudski przyjmuje defiladę wojskową w Wilnie z okazji przyłączenia Wileńszczyzny do Polski, 18 kwietnia 1922
W rzeczywistości i w praktyce wszystko w Litwie Środkowej zależało od Józefa Piłsudskiego, który miał decydujące zdanie w kwestii obsady kluczowych stanowisk. Konsultowano z nim najważniejsze działania. Na miejscu miał też „swojego człowieka”; Aleksandra Prystora, szefa kancelarii cywilnej Żeligowskiego. W Warszawie przygotowano również ordynację wyborczą do Sejmu Orzekającego Litwy Środkowej, ogłoszoną pod koniec 1921 roku. W styczniu miały odbyć się wybory.
Jednak nie wszyscy wzięli w nich udział. Polacy oraz część mniejszości rosyjskiej, białoruskiej i żydowskiej byli nimi zainteresowani. Wielu przedstawicieli tych narodowości dołączyło jednak do Litwinów, którzy wybory gremialnie zbojkotowali. Ostatecznie frekwencja wyniosła 65%, a wszystkie mandaty przypadły Polakom. Sejm Orzekający mógł rozpocząć działanie.
Przeczytaj także: Historia polsko-białoruska
Wybrani do Sejmu, by zrzec się swoich kompetencji
Historia władzy ustawodawczej Litwy Środkowej okazała się krótka. Już 20 lutego odbyło się głosowanie, w którym posłowie opowiedzieli się za przynależnością tego państwa do Polski. Kompetencje Sejmu Orzekającego miały zostać przekazane polskiemu Sejmowi Ustawodawczemu. Po działaniach strony polskiej pełna inkorporacja Litwy Środkowej została zakończona w 1922 roku. Było to całkowite włączenie w granice państwa, bez przyznawania autonomii. Litwini, postawieni przed faktem dokonanym, musieli ulokować się w Kownie, uznanym za tymczasową stolicę, nie porzucając nadziei na odzyskanie historycznej stolicy — Wilna.
fot.Halibutt / CC BY-SA 3.0Terytorium Litwy Środkowej
Paradoksalnie obie strony uważały to miasto za historyczne. Na koniec warto wspomnieć uwagę Mariusza Wołosa, który zauważył, że
„w opracowaniu przygotowanym w marcu 1923 roku dla sowieckiego Komisariatu Ludowego Spraw Zagranicznych na temat wschodniej granicy Rzeczypospolitej znalazły się znamienne słowa: ‘wyrzeczenie się przez Polskę Wileńszczyzny nie będzie możliwe do osiągnięcia inaczej jak tylko na drodze wojny’”.
I te właśnie słowa idealnie oddają wizję Józefa Piłsudskiego, która znalazła odzwierciedlenie w buncie Żeligowskiego.

KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.