Bitwa na Morzu Koralowym, stoczona w dniach 4–8 maja 1942 roku, była jednym z najważniejszych momentów pierwszego etapu wojny na Pacyfiku. Starcie pomiędzy flotami Stanów Zjednoczonych i Japonii zostało rozegrane niemal wyłącznie przy użyciu lotnictwa pokładowego, bez klasycznej wymiany ognia pomiędzy głównymi siłami nawodnymi.
Celem Japonii była realizacja Operacji „MO”, zakładającej zdobycie Port Moresby na Nowej Gwinei. Opanowanie tej bazy pozwoliłoby odizolować Australię od Stanów Zjednoczonych i rozszerzyć japońską dominację na południowym Pacyfiku.
Do bitwy na Morzu Koralowym obie strony skierowały znaczące siły, choć ich skład różnił się pod względem organizacji i doświadczenia bojowego. Trzon japońskiego zespołu stanowiły dwa nowoczesne lotniskowce floty – „Shōkaku” i „Zuikaku” – wspierane przez lekki lotniskowiec „Shōhō”. Eskortę zapewniały krążowniki ciężkie, lekkie oraz niszczyciele wchodzące w skład tzw. MO Kidō Butai pod dowództwem wiceadmirała Takeo Takagiego. Łącznie Japończycy dysponowali około 120–130 samolotami pokładowymi.
fot.Shizuo Fukui – Kure Maritime Museum, Japanese Naval Warship Photo Album: Aircraft carrier and Seaplane carrier, Supervisory editor / domena publiczna Załoga „Zuikaku” zajmuje się stacjonującymi na pokładzie lotniskowca samolotami, 5 maja
Amerykanie przeciwstawili im Task Force 17 admirała Franka Jacka Fletchera z lotniskowcami USS „Yorktown” i USS „Lexington”. Okręty osłaniały ciężkie krążowniki i niszczyciele, a dodatkowe wsparcie zapewniało lotnictwo bazujące w Australii i na Nowej Gwinei. Łącznie grupa lotnicza obu amerykańskich lotniskowców liczyła około 140 samolotów.
fot.Autor nieznany / domena publiczna Frank Jack Fletcher – dowódca US Task Force 17
W operacji uczestniczyły najbardziej charakterystyczne maszyny wojny na Pacyfiku. Japońskie lotnictwo pokładowe opierało się na trzech głównych typach samolotów: myśliwcach Mitsubishi A6M Zero, bombowcach nurkujących Aichi D3A „Val” oraz bombowcach torpedowych Nakajima B5N „Kate”. Zero uchodził wówczas za najlepszy myśliwiec pokładowy świata – był niezwykle zwrotny i miał duży zasięg, ale jednocześnie posiadał słabe opancerzenie i niewielką odporność na ostrzał.
Amerykanie wykorzystywali myśliwce Grumman F4F Wildcat, bombowce nurkujące Douglas SBD Dauntless oraz samoloty torpedowe Douglas TBD Devastator. Wildcat ustępował Zeru pod względem zwrotności, ale był znacznie bardziej wytrzymały. Największą skuteczność wykazały Dauntlessy, które odegrały kluczową rolę zarówno pod Morzem Koralowym, jak i miesiąc później pod Midway. Znacznie gorzej oceniano Devastatory – były już konstrukcjami przestarzałymi i ponosiły ciężkie straty podczas ataków torpedowych.
4–6 maja – początek operacji
Na początku maja obie strony prowadziły intensywne rozpoznanie i przygotowywały się do decydującego starcia. Japończycy zajęli Tulagi na Wyspach Salomona, co miało stworzyć bazę dla wodnosamolotów wspierających dalszy marsz na Port Moresby.
4 maja samoloty z USS „Yorktown” przeprowadziły nalot na Tulagi. Atak nie zniszczył całkowicie japońskich sił, ale pokazał, że Amerykanie wiedzą o operacji „MO” i zamierzają aktywnie jej przeciwdziałać. Był to również sygnał dla japońskiego dowództwa, że na Morzu Koralowym działają amerykańskie lotniskowce.
Kolejne dwa dni upłynęły pod znakiem wzajemnego poszukiwania przeciwnika. Obie strony wysyłały samoloty rozpoznawcze i często otrzymywały błędne meldunki. Chaos informacyjny miał ogromny wpływ na przebieg całej bitwy. Japońskie załogi meldowały o wykryciu „pancerników” i „krążowników”, które później okazywały się tankowcami lub niszczycielami. Również Amerykanie mylili cele i wielokrotnie błędnie oceniali pozycję przeciwnika.
7 maja – zatopienie „Shōhō”
Pierwszy naprawdę decydujący dzień bitwy nastąpił 7 maja 1942 roku. Tego dnia obie strony błędnie zidentyfikowały swoje cele i wysłały grupy uderzeniowe przeciw niewłaściwym okrętom.
Japończycy zaatakowali amerykański tankowiec USS „Neosho” i niszczyciel USS „Sims”, sądząc początkowo, że trafili lotniskowiec i krążownik. „Sims” został zatopiony, a „Neosho” ciężko uszkodzony i pozostawiony płonący na oceanie.
Amerykanie byli przekonani, że odnaleźli główne japońskie lotniskowce, lecz w rzeczywistości zaatakowali lekki lotniskowiec „Shōhō” Na okręt spadła ogromna fala bomb i torped.
Atak był niezwykle gwałtowny. Bombowce nurkujące Douglas SBD Dauntless i torpedowe TBD Devastator zasypały lotniskowiec trafieniami. Według relacji zawartych w książce Michała A. Piegzika Bitwa na Morzu Koralowym, jeden z japońskich lotników wspominał dramatyczne chwile po zniszczeniu okrętu:
„Wszędzie wokół mnie byli wrogowie. Strzelałem z karabinu maszynowego, lecz szybko skończyła mi się amunicja. Z pokładu lotniskowca zaczęły się wydobywać kłęby czarnego dymu i okręt miał zatonąć w odmętach Morza Koralowego. Nie było już jednostki, na którą mógłbym wrócić”.
„Shōhō” zatonął w ciągu kilkunastu minut. Był to pierwszy japoński lotniskowiec utracony podczas wojny na Pacyfiku. Sukces ten wywołał ogromny entuzjazm po stronie amerykańskiej. Dowódca grupy lotniczej Robert Dixon nadał słynny meldunek: „Scratch one flattop!” („Skreślcie jeden lotniskowiec!”).
Mimo że zatopienie „Shōhō” było dużym sukcesem taktycznym, główne japońskie lotniskowce nadal pozostawały nietknięte i mogły następnego dnia przeprowadzić decydujący kontratak.
8 maja – główne starcie lotniskowców
8 maja doszło do kulminacyjnej fazy bitwy. Obie strony niemal jednocześnie wykryły swoje zespoły lotniskowców i poderwały do ataku większość dostępnych samolotów.
Amerykańskie bombowce nurkujące zaatakowały „Shōkaku”. Okręt został trafiony kilkoma ciężkimi bombami, które zniszczyły pokład lotniczy i wywołały ogromne pożary. W książce Bitwa na Morzu Koralowym, wielokrotnie podkreślono chaos panujący na lotniskowcu podczas prób opanowania sytuacji. Załogi walczyły z ogniem, uszkodzeniami konstrukcji oraz problemami komunikacyjnymi. „Shōkaku” został wyłączony z dalszych operacji lotniczych i musiał wycofać się z bitwy.
Jednocześnie japońskie grupy uderzeniowe zaatakowały amerykańskie lotniskowce. Głównym celem był USS „Lexington”, który został trafiony torpedami i bombami. Początkowo wydawało się, że okręt przetrwa atak. Pożary opanowano, przywrócono część zasilania i lotniskowiec nadal przyjmował samoloty. Jednak później doszło do serii katastrofalnych eksplozji oparów paliwa lotniczego.
fot.Nieznany – U.S. Navy photo 80-G-16651 / domena publicznaEksplodujący lotniskowiec „Lexington”
Michał A. Piegzik opisuje ten moment bardzo szczegółowo:
„O 14.42 lotniskowcem wstrząsnęła druga, jeszcze potężniejsza eksplozja wewnętrzna. Kolosalny wybuch uniósł przedni podnośnik o jakieś 15 centymetrów, a wokół jego krawędzi buchnęły płomienie. Rozlana benzyna podpaliła cały pokład hangarowy”.
W kolejnych godzinach sytuacja stała się beznadziejna. Załoga walczyła z pożarami, lecz ogień wymknął się spod kontroli. Niszczyciele zaczęły ewakuować marynarzy. Ostatecznie USS „Lexington” został dobity torpedami własnego niszczyciela USS „Phelps”.
Równocześnie USS „Yorktown” również został trafiony bombą, ale uszkodzenia okazały się znacznie mniejsze. Okręt zachował zdolność prowadzenia operacji lotniczych i zdołał wycofać się z pola walk.
Chaos meldunków i błędne oceny sytuacji
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów bitwy był ogromny chaos informacyjny. Obie strony wielokrotnie przeceniały własne sukcesy i błędnie oceniały straty przeciwnika.
Japończycy byli przekonani, że zatopili dwa amerykańskie lotniskowce. W meldunkach pojawiały się informacje o „Saratodze”, „Yorktownie” i licznych trafieniach torpedowych. Admirałowie przekazywali optymistyczne raporty aż do Tokio i cesarskiego pałacu.
fot.Photographed by a USS Lexington (CV-2) plane crew – Official U.S. Navy photograph 80-G-17026, now in the collections of the U.S. National Archives. / domena publiczna Atakowany przez amerykańskie bombowce oraz samoloty torpedowe Shōhō
Michał A. Piegzik opisuje, że nawet admirał Nagano podczas audiencji u cesarza Hirohito informował o całkowitym zwycięstwie i zatopieniu amerykańskich lotniskowców. W rzeczywistości Amerykanie utracili jedynie „Lexingtona”, a „Yorktown” pozostał zdolny do dalszych działań i już miesiąc później odegrał ogromną rolę pod Midway.
Także Amerykanie popełniali błędy. Fletcher i jego sztab sądzili chwilowo, że na Morzu Koralowym pojawił się dodatkowy japoński lotniskowiec, prawdopodobnie „Kaga”. Obawa przed nowym atakiem przyczyniła się do decyzji o odwrocie.
9–10 maja – odwrót i koniec operacji „MO”
Po 8 maja obie strony były wyczerpane. Bitwa przyniosła ciężkie straty obu stronom, choć ich charakter był odmienny. Amerykanie utracili lotniskowiec USS „Lexington”, niszczyciel USS „Sims” oraz tankowiec USS „Neosho”. „Yorktown” został uszkodzony bombą, lecz zachował zdolność bojową. Łącznie Stany Zjednoczone straciły około 69 samolotów oraz ponad 650 zabitych i zaginionych marynarzy oraz lotników. Największą tragedią było zatonięcie „Lexingtona”, którego załoga przez wiele godzin bezskutecznie walczyła z pożarami i eksplozjami oparów paliwa lotniczego.
fot.Not stated – Werneth, Ron, Beyond Pearl Harbor: The Untold Stories of Japan’s Naval Airmen, Schiffer Military History, Atglen, PA, 2008, p. 66. Book states that the photo is from the Japanese Defense Agency, War History Section / domena publicznaPłonący i powoli tonący USS Neosho (w środku) po ataku japońskich bombowców nurkujących
Japończycy utracili lekki lotniskowiec „Shōhō”, a ciężko uszkodzony „Shōkaku” został wyłączony z działań na wiele tygodni. „Zuikaku” wprawdzie uniknął trafień bombowych, lecz jego grupa lotnicza poniosła bardzo duże straty w samolotach i doświadczonych załogach. Według danych przytaczanych przez Michała A Piegzika 5. Kōkū Sentai po bitwie dysponowała jedynie ograniczoną liczbą sprawnych maszyn, co uniemożliwiło dalsze ofensywne działania. Łącznie Japonia straciła około 90 samolotów oraz ponad 900 ludzi, w tym wielu doświadczonych pilotów i obserwatorów, których trudno było szybko zastąpić.
Znaczenie bitwy
Bitwa na Morzu Koralowym miała ogromne znaczenie strategiczne. Choć taktycznie Japończycy zadali Amerykanom większe straty, to właśnie alianci osiągnęli swój główny cel – obronili Port Moresby i zatrzymali japońską ekspansję na południu.
Jeszcze ważniejsze okazały się konsekwencje dla przyszłych działań. „Shōkaku” wymagał długiego remontu, a „Zuikaku” utracił znaczną część doświadczonych lotników. Oba lotniskowce nie mogły wziąć udziału w bitwie pod Midway miesiąc później. Osłabiło to japońskie siły w jednym z najważniejszych momentów wojny.
Bitwa na Morzu Koralowym była również symbolicznym końcem epoki klasycznych flot pancerników. Po raz pierwszy w historii o wyniku wielkiej bitwy morskiej zdecydowały przede wszystkim lotniskowce i samoloty pokładowe.
Tekst opracowano na podstawie książki Michała A. Piegzika, Bitwa na Morzu Koralowym. Japońska ofensywa i pierwsza w dziejach bitwa lotniskowców, Wydawnictwo Znak Horyzont, 2026.


KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.