Po 123 latach niewoli Polska wróciła na mapę Europy, ale droga do pełnej suwerenności wciąż była długa. Jednym z jej symboli stało się odzyskanie dostępu do Bałtyku – zwieńczone spektakularnym aktem zaślubin Polski z morzem w 1920 roku.
Droga do morza nie była oczywista
Czekaliśmy na to z równym utęsknieniem, jak na odzyskanie niepodległości. Bo rozbiory odebrały nam coś niezwykle ważnego – dostęp do Morza Bałtyckiego. Wiele zmienił traktat wersalski, ale i tak nad brzeg morza musieliśmy ostatecznie fizycznie dotrzeć. W końcu nastał jednak czas świętowania.
Wbrew pozorom to, że w 1918 roku nareszcie wywalczyliśmy sobie niepodległość i po 123 latach powróciliśmy na mapy Europy, wcale nie oznaczało automatycznie, że odzyskamy dostęp do morza. Drogę do niego po części musieliśmy ponownie sobie wywalczyć. Jeszcze przed wytyczeniem granic w powojennej Europie przez mocarstwa, ziemie, które udało się Polakom wyzwolić, składały się głównie z części dawnego Królestwa Kongresowego oraz części Galicji. Pomysły na to, jak miał wyglądać polski dostęp do morza, były różne i nie brakowało w tej sprawie sporów.
fot.Mariusz Paździora / CC BY 3.0Mapa fizyczna Polski 1939
O ile środowiska narodowe z Romanem Dmowskim, ale i lewicowe z Ignacym Daszyńskim oraz Ignacy Paderewski oczekiwały polskiego Pomorza z Gdańskiem, o tyle już Józef Piłsudski spoglądał raczej w kierunku polskich Inflant i ośrodka morskiego w Lipawie. Ten ostatni jeszcze 28 listopada 1918 roku wydał dekret o utworzeniu Sekcji Marynarki Wojennej w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Marynarkę tę zaczęto organizować w Modlinie, gdzie powstał zresztą port wojenny. Różnice koncepcji pokazują, że kwestia dostępu do morza nie była wcale oczywista, a decyzje, które zapadły później, mogły potoczyć się zupełnie inaczej.
Traktat wersalski i jego ograniczenia
Mocarstwa decyzję podjęły na konferencji w Paryżu, a została ona zatwierdzona na mocy podpisanego 28 czerwca 1919 roku traktatu wersalskiego. W kontekście naszego artykułu najbardziej interesujące są postanowienia dotyczące dostępu Polski do morza. Otóż otrzymaliśmy pas wybrzeża o długości jedynie około 140 km. I to bez ani jednego liczącego się portu. Bo Gdańsk, jak wiemy, zyskał status Wolnego Miasta formalnie pod zarządem Ligi Narodów. A port musieliśmy sobie dopiero zbudować.
Czy jednak sam traktat wersalski dawał nam jakiekolwiek gwarancje, że znajdujący się wciąż na Pomorzu Niemcy oddadzą nam te tereny, abyśmy mogli ponownie połączyć się z Bałtykiem? Otóż nie. Znowu musieliśmy wziąć sprawy we własne ręce. I tak już w październiku 1919 roku z rozkazu Józefa Piłsudskiego utworzony został Front Pomorski. Dowództwo nad podejmowanymi w jego ramach działaniami objął generał Józef Haller, dowódca Błękitnej Armii w czasie I wojny światowej. Szefem sztabu został zaś pułkownik Adam Nałęcz Nieniewski
Niedoszły plan zdobycia Gdańska
Zatrzymajmy się tutaj na chwilę przy generale Hallerze. Otóż gdyby pewne wydarzenia potoczyły się inaczej, mógłby odegrać w odzyskaniu przez Polskę dostępu do morza zdecydowanie inną, być może jeszcze większą rolę. Na pewnym etapie Polacy próbowali doprowadzić do tego, by mógł on przybyć do Gdańska. A było to o tyle istotne, że do rozpoczęcia działań zbrojnych przeciwko Niemcom szykowała się tam Organizacja Wojskowa Pomorza. To właśnie tymi działaniami miałby pokierować Józef Haller.
Na tę okoliczność przygotowano już nawet ulotki propagandowe czyniące z generała niemal bohatera narodowego. Oto najistotniejsze fragmenty jednej z nich z 15 kwietnia 1919 roku: „Najoporniejszy wróg nasz, Pusacy muszą ustąpić z ziem polskich dotąd przez nich gnębionych. Zmusi ich do tego jenerał Haller”, „Ląduje w Gdańsku na czele 60000 polskiego wojska, którego sztandary przez cztery lata powiewały na wszystkich zwycięskich polach Francji, bijąc się za sprawę Koalicji i dla zjednoczenia ziem polskich. Lądując w Gdańsku, jenerał Haller zdobył nam dostęp do morza. Cześć bohaterowi narodowemu”.
Ostatecznie jednak do zrealizowania tego planu nie doszło z prozaicznego powodu – Niemcy nie zgodzili się na obecność Hallera w Gdańsku. Tym samym droga do morza musiała przebiegać inaczej, bardziej systematycznie i zgodnie z ustaleniami międzynarodowymi.
Pomorze odzyskiwane dzień po dniu
Z podjęciem działań trzeba było jednak poczekać, ponieważ postanowienia traktatu wersalskiego formalnie zaczęły wchodzić w życie dopiero na początku 1920 roku. 10 stycznia nastąpiła wymiana dokumentów pomiędzy Niemcami a koalicją. Ale nie czekaliśmy ani chwili dłużej, niż było to konieczne. Działania rozpoczęto tydzień później, 17 stycznia, a pierwszym celem stał się Toruń – przyszła stolica województwa pomorskiego. Wkroczyły do niego oddziały Dywizji Strzelców Pomorskich przy Armii Wielkopolskiej.
fot.Jan Jerszyński / CC BY-SA 2.5 / wikipediaPomnik Józefa Hallera w Pucku
Następnie ruszono na północ. Według ustalonego harmonogramu, który prezentował się następująco – tutaj według informacji zawartej w artykule Igora Niewiadomskiego za Danielem Dudą:
19 stycznia – Działdowo, Golub, Gniewkowo, Lubawa, Kowalewo, Nowe Miasto, Fordon;
20 stycznia – Bydgoszcz, Wąbrzeźno;
21 stycznia – Chełmża, Radzyń, Łasin, Nakło;
22 stycznia – Chełmno, Koronowo, Mroczeń, Wyżysk, Wysoko;
23 stycznia – Grudziądz, Więcborek, Sępólno;
25 stycznia – Nowe Miasto, Laskowice i Świeć;
26 stycznia – Nowe;
27 stycznia – Gniewo;
28 stycznia – Kamień;
29 stycznia – Starogard, Tczew, Tuchola;
31 stycznia – Skarszewo;
2 luty – na północny zachód od Chojnic armia osiąga granicę polsko-niemiecką;
4 luty – armia dochodzi do linii – Rheinfeld, Meichsau, Smentau, Sulęnczyn i północny brzeg jeziora Mausch, a wojska niemieckie opuściły Gdańsk;
8 luty – Kartuzy;
9 luty – Do Gdańska przybył generalny komisarz Rzeczypospolitej Polskiej, Maciej Biesiadecki
Przerwy w działaniach zaplanowano tylko na nieliczne dni, w tym na niedziele. Po drodze zdarzało się, że polskie oddziały napotykały na zbrojny opór pozostających wciąż w niektórych miejscowościach sił niemieckich. W międzyczasie zaś, bo jeszcze 21 stycznia Józef Haller skierował do mieszkańców Pomorza następujący komunikat: „Mieszkańcy Pomorza! Po blizko 150 latach niewoli nadeszła chwila wyzwolenia. Wkraczające Wojsko Polskie dokonuje przyłączenia tych ziem do Państwa Polskiego. Jako Wódz Armji, której przypadło w udziale szczęście dokonania tego uroczystego, historycznego aktu – witam Was przepełnionem radością sercem”.
Zaślubiny Polski z morzem
Dotarcie Polski jako państwa do Morza Bałtyckiego należało odpowiednio uczcić. Specjalną uroczystość, podczas której miały odbyć się symboliczne zaślubiny Polski z morzem, zaplanowano na 10 lutego 1920 roku w Pucku. W wydarzeniu miała uczestniczyć oficjalna delegacja z generałem Hallerem na czele.
Delegacja wyruszyła pociągiem z Torunia kilka minut po północy. Oprócz Hallera znaleźli się w niej m.in. przyszły prezydent, a wówczas minister spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski oraz wojewoda pomorski Stefan Łaszewski. Do Pucka dotarli około godziny 14:30. Na miejscu na przybyłych oczekiwała orkiestra wojskowa. Pogoda tego dnia nie dopisała – padał deszcz – ale nikt się tym szczególnie nie przejmował.
Celem był brzeg morza, do którego Józef Haller wyruszył na koniu na czele szwadronu kawalerii. W uroczystości udział wzięli także m.in. marszałek Sejmu Maciej Rataj, wicepremier Wincenty Witos oraz przedstawiciele Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.
Do zgromadzonych Haller zwrócił się słowami: „Oto dzisiaj dzień czci i chwały! Jest on dniem wolności, bo rozpostarł skrzydła Orzeł Biały nie tylko nad ziemiami polskimi, ale i nad morzem polskim (…). Teraz wolne przed nami światy i wolne kraje. Żeglarz polski będzie mógł dzisiaj wszędzie dotrzeć pod znakiem Białego Orła, cały świat stoi mu otworem”.
Symboliczna obrączka i znaczenie gestu
Z zaślubinami Polski z morzem nieodłącznie kojarzy się obraz Wojciecha Kossaka, na którym generał Haller wjeżdża konno w morze i wrzuca w jego fale obrączkę. Ciekawostką jest to, że w pierwotnych planach tego elementu uroczystości w ogóle nie było. Pomysł narodził się niejako spontanicznie. Pociąg, którym podróżowała delegacja, miał przystanek w Gdańsku, gdzie Józef Haller spotkał Józefa Wybickiego. Ten wręczył mu dwie wykonane z platyny obrączki z wygrawerowanym napisem „Gdańsk 10.2.1920 Puck”.
fot. Wojciech Kossak / domena publiczna / wikipedia Zaślubiny Polski z morzem, Wojciech Kossak, 1930
Według jednej z wersji wydarzeń wszystko odbyło się niemal tak, jak przedstawił to Kossak, z tą różnicą, że obrączka stoczyła się po lodzie – zatoka była wówczas zamarznięta. Według innej zatrzymała się na tafli lodu, a pomógł koń pułkownika Stanisława Skrzyńskiego, który skruszył lód. Druga obrączka została u Hallera i nosił ją aż do swojej śmierci w 1960 roku.
Symbol odzyskanej suwerenności
W trakcie uroczystości oddano salwę armatnią, wciągnięto na maszt flagę i odegrano „Mazurek Dąbrowskiego”. Na brzegu wbito słup z Orłem Białym zwróconym ku morzu, a od strony lądu znalazł się napis: „Roku Pańskiego 1920, 10 lutego Wojsko Polskie z generałem Józefem Hallerem na czele objęło na wieczne posiadanie polskie morze”.
fot.Henryk Uziembło / Muzeum Narodowe w Krakowie / domena publiczna Akt zaślubin Polski z morzem autorstwa Henryka Uziembły
Był to moment symboliczny, ale zarazem niezwykle ważny dla budowania tożsamości odrodzonego państwa. Dostęp do morza oznaczał nie tylko prestiż i dumę, lecz także realne możliwości rozwoju gospodarczego i politycznego. I choć droga do pełnego wykorzystania tego potencjału dopiero się zaczynała, to właśnie wtedy Polska ponownie stała się państwem morskim.
Bibliografia
- Niewiadomski, Zaślubiny w Pucku jako symboliczny akt uzyskania przez Polskę dostępu do Morza Bałtyckiego, „Rocznik Historyczny Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego nr 36/2020.
- Pastorek, Zaślubiny Polski z morzem, https://www.polska-zbrojna.pl/home/ArticleShow/21768, dostęp: 27.03.2026.
- Szumny, Sto lat temu Polska powróciła nad Bałtyk, „Magazyn Pomorskie”, luty 2020.
KOMENTARZE
W tym momencie nie ma komentrzy.