Ciekawostki Historyczne

Łamanie kołem pozwalało decydować dokładnie, ile potrwa kara. Na dodatek było wyjątkowo bolesne – i spektakularne. Rekordziści konali w mękach nawet kilka dni.

Ta wyrafinowana i wyjątkowo okrutna tortura była specjalnością państw germańskich wchodzących w skład Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Jednak – z mniejszą lub większą częstotliwością – stosowano ją w całej Europie.

W niektórych miejscach łamanie kołem jako metoda egzekucji było w użyciu jeszcze w XVIII wieku. Na czym polegało? Jonathan J. Moore pisze:

Najpierw kat przywiązywał delikwenta do wielkiego koła wozowego, pilnując, żeby kończyny znajdowały się na wysokości przerw między szprychami. Następnie przy pomocy specjalnie przygotowanego ciężkiego, metalowego pręta zaczynał łamać mu po kolei każdą kończynę w kilku miejscach.

Ponieważ rolą kata było przedłużanie życia skazańca zgodnie z wyrokiem sądu miejskiego lub książęcego, musiał uważać, żeby nie uszkodzić najważniejszych organów i zminimalizować utratę krwi.

Najpierw kat przywiązywał delikwenta do wielkiego koła wozowego, pilnując, żeby kończyny znajdowały się na wysokości przerw między szprychami. fot.Diebold Schilling the Younger /domena publiczna

Najpierw kat przywiązywał delikwenta do wielkiego koła wozowego, pilnując, żeby kończyny znajdowały się na wysokości przerw między szprychami.

Jak to w praktyce wyglądało? Zapewne najpierw kat drągiem (lub alternatywnie drugim, mniejszym kołem) roztrzaskiwał kości udowe i ramienne skazańca, następnie piszczele i nadgarstki (tu ryzyko krwawienia było większe, gdyż odłamki kości mogłyby przebić skórę). Potem przychodziła pora na kolana, łokcie, dłonie… Ból, jaki odczuwała ofiara, był niewyobrażalny.

Czytaj też: Łamanie kołem, szubienica, wbijanie na pal – jak karano w dawnej Polsce?

Od góry czy od dołu?

Istniały dwie odmiany łamania kołem – obie równie okrutne, choć jedna z nich była nieco bardziej humanitarna. A mianowicie łamanie „od góry”, podczas którego skazaniec już na samym początku otrzymywał cios w głowę. W najlepszym wypadku umierał, zanim kat przechodził do kruszenia kości. W najgorszym – tracił przytomność.

Lepsze to niż alternatywa w postaci łamania „od dołu”. Jak opisuje Jonathan J. Moore:

Łamanie „od dołu” miało na celu przedłużenie życia i zadanie jak największego cierpienia. Po kolei łamano stopy, nogi, dłonie i ramiona, a dopiero potem padał wreszcie śmiertelny cios w głowę lub w szyję.

W niektórych miejscach łamanie kołem jako metoda egzekucji było w użyciu jeszcze w XVIII wieku. fot.J. G. Will/domena publiczna

W niektórych miejscach łamanie kołem jako metoda egzekucji było w użyciu jeszcze w XVIII wieku.

Sąd bardzo precyzyjnie określał przy tym, którą z powyższych metod należy zastosować w konkretnym wypadku. Chodziło o to, by kara była adekwatna do popełnionej zbrodni. Ale nie tylko.

Od rodzaju egzekucji zależało wynagrodzenie kata – usługa „od góry” była tańsza. Przykładowo w XVIII wieku w Serbii oprawca otrzymywał za nią 18 florenów. Za łamanie „od dołu” inkasował już 20, więc wybór procedury był uzależniony również od zasobności miejskiej kasy.

Czytaj też: Jak katować, a potem… leczyć? Średniowieczna rehabilitacja po wizycie w sali tortur

Łaska śmierci

Łamanie kołem wykorzystywano jako karę nie tylko z uwagi na jej okrucieństwo, ale też fakt, że można było dokładnie określić, ile czasu potrwa kaźń – i przy okazji uczynić z niej publiczne widowisko dla złaknionej makabrycznych rozrywek gawiedzi.

I tak na przykład w 1762 roku francuski sąd skazał kupca Jeana Calasa (oskarżonego o zamordowanie własnego syna) na dwugodzinne tortury, zakończone coup de grâce – ciosem łaski. Bywało jednak, że wprawny kat na zlecenie sędziów przeciągał egzekucję nawet do kilku dni!

Ból, jaki odczuwała ofiara, był niewyobrażalny.fot.Brüder von Gladbeck/domena publiczna

Ból, jaki odczuwała ofiara, był niewyobrażalny.

Gdy wskazany w wyroku czas dręczenia skazańca mijał, dobijano ofiarę na rozmaite sposoby. Mogło to być kilka uderzeń w klatkę piersiową na wysokości serca lub – jeżeli zachodziła potrzeba bardziej spektakularnej śmierci – ścięcie za pomocą specjalnego koła z ostrzem w kształcie półksiężyca. Jonathan J. Moore referuje:

na zakończenie przedstawienia tym samym ostrzem ćwiartowano zwłoki, a potem układano parujące szczątki na kole i umieszczano tę makabryczną kompozycję na słupie, żeby wszyscy mogli się dobrze przyjrzeć.

Czasem przed podniesieniem koła przez przerwy pomiędzy szprychami przeplatano galaretowate kończyny, a głowę nabijano na bolec przymocowany do piasty. (…) Bez wątpienia niejeden przechodzień, widząc coś takiego, postanawiał przemyśleć swoje postępowanie, żeby uniknąć podobnego losu.

Czytaj też: Klatka dla Brzuchatego – najokrutniejsza tortura z czasów Piastów

Co kraj, to obyczaj

Oczywiście istniały lokalne odmiany łamania kołem. Na przykład we Francji sąd w akcie dobrej woli mógł do wyroku dodać retentum – specjalną klauzulę nakazującą udusić ofiarę zaledwie po jednym bądź dwóch uderzeniach.

Z kolei w Turcji, Rosji i kilku innych krajach Europy Wschodniej skazaniec nie miał co marzyć o szybkiej śmierci. Wręcz przeciwnie – tortura była tam jeszcze bardziej wyrafinowana. Kończyny ofiary po skruszeniu kości drewnianym młotem wykręcano nawet o 180 stopni, a następnie owijano nimi szprychy koła.

Samo koło umieszczano na wysokim palu, a nieszczęśnik godzinami konał w mękach, które tylko pogarszały ptaki, wydziobujące jego gałki oczne…

Ślady na kościach

W 2019 roku włoscy archeolodzy z Uniwersytetu Mediolańskiego ujawnili przypadek średniowiecznego mężczyzny, który w XIII wieku najprawdopodobniej został skazany na śmierć przez łamanie kołem. Analiza jego szkieletu wykazała, że w chwili egzekucji był młody – mógł mieć od 17 do 20 lat.

Istniały dwie odmiany łamania kołem – obie równie okrutne, choć jedna z nich była nieco bardziej humanitarna. fot.Diebold Schilling der Jüngere /domena publiczna

Istniały dwie odmiany łamania kołem – obie równie okrutne, choć jedna z nich była nieco bardziej humanitarna.

Na zastosowanie tej wyjątkowo okrutnej metody kaźni wskazywały złamania kości umieszczone symetrycznie na rękach i nogach ofiary. Jeśli faktycznie tak było, mediolańskie znalezisko jest pierwszym udokumentowanym archeologicznie przypadkiem egzekucji przez łamanie kołem. Bezpośrednią przyczyną zgonu miało być nie do końca udane ścięcie.

Zazwyczaj łamanie kołem było karą przewidzianą za najbardziej potworne zbrodnie (np. morderstwa), jednak w północnych Włoszech stosowano je również wobec osób podejrzewanych o roznoszenie plagi. I zapewne tak właśnie było w przypadku rzeczonego mężczyzny. Jak piszą badacze:

Ofiara mogła być uważana przez jej współczesnych po prostu za inną. Być może więc do skazania doprowadziła dyskryminacja. Mężczyzna mógł bowiem zostać „złożony w ofierze” przez rozwścieczony tłum jako „dziwak” i siewca zarazy.

Jak widać, w średniowieczu nie trzeba było wiele, by „zasłużyć” na wyjątkowo powolną i bolesną śmierć, więc lepiej było mieć się na baczności.

Bibliografia:

  1. B. Innes, Historia tortur, Bellona 2000.
  2. D. Mazzarelli, D. Gibelli i in., First signs of torture in Italy: A probable case of execution by the wheel on a skeleton from 13th century Milano, „Journal of Archological Science” vol. 109, wrzesień 2019.
  3. J. J. Moore, Powiesić, wybebeszyć i poćwiartować, Znak Horyzont 2019.
  4. S. Wrzesiński, Krwawa profesja. Rzecz o katach i ich ofiarach, Libron 2006.

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

asdfasdf

Rozważam samobójstwo i myślałem o zbudowaniu maszyny, która mogła by mnie zabić w sposób podobny do łamania kołem. Na środku jest stalowy stół do którego się przypnę i uruchomię całośc. Z boku jest coś w rodzaju robota przemysłowego lub obrabiarki numerycznej. Jeden silnik naciąga i w odpowiednim momencie zwalnia ramię ze stalową rurą, która jest napięta na sprężynie a drugi z każdym cyklem porusza mechanizm o 10 cm bliżej głowy.

    Voitcus

    Skoro jest Pan taki pomysłowy, to może nie warto popełniać samobójstwa tylko wykorzystać swoje talenty do pomocy innym ludziom?

    Wojtek

    Niech pan zgłosi się do poradni duchowej.

kjhgjhg

Wszelkie zło pochodzi z uprzedzeń religijnych ! Młot na czarownice też „opracowali” mnisi !

Zobacz również

Średniowiecze

Jak katować, a potem… leczyć? Średniowieczna...

Tortury to nieodłączny element współczesnej wizji średniowiecza. Niezbyt często wspomina się jednak, że po męczarniach przychodził czas na leczenie, a bólem – przed lekarzami –...

10 października 2020 | Autorzy: Michał Procner

Średniowiecze

Klatka dla Brzuchatego – najokrutniejsza tortura...

Wyłupywanie oczu, odcinanie członków, trucie, skrytobójstwa, zamachy – w dziejach pierwszej dynastii rządzącej Polską nie brak wielu odmian okrucieństwa. Piastowscy władcy takimi sposobami realizowali swoje...

22 lutego 2020 | Autorzy: Marcin Moneta

Średniowiecze

Miejski oprawca i okrutnik? Kat –...

Ze wszystkich postaci zaangażowanych w przebieg wczesnonowożytnego procesu sądowego, żadna nie budzi dziś tak wielkiej fascynacji i nie rozbudza wyobraźni tak potężnie, jak osoba kata...

23 sierpnia 2019 | Autorzy: Łukasz Hajdrych

Średniowiecze

Najbardziej okrutne wikińskie tortury. Krwawy orzeł,...

W strachu przed ich brutalnością żyły cała Anglia i Francja. Tortury wikingów stały się niesławnym symbolem pogańskiego bestialstwa. Krwawy orzeł, patroszenie wrogów... Ale jaka jest...

18 lutego 2019 | Autorzy: Michał Procner

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.