Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Zosia. Dziewczynka, która pokonała Hitlera

Wspomnienia kobiet, które ocalały są wstrząsające...

Wspomnienia kobiet, które ocalały są wstrząsające…

Często pytają mnie, czy oswoiłam się już z mówieniem o Holocauście. O tym, przez co przeszłam. O gettach, o obozie, o złych Polakach, których spotkałam, i o okrucieństwie Niemców. O wszystkich okropieństwach Zagłady. To oczywiście nie są łatwe rozmowy. To nie są łatwe wspomnienia. Do niektórych rzeczy jednak mogę powracać łatwiej, a niektóre chciałabym wymazać z pamięci.

Niestety – nie da się tego zrobić. Cały czas pamiętam…

Ucieczka z obozu

Takim właśnie wspomnieniem, które chciałabym wymazać z pamięci, jest Majdanek. Obóz pod Lublinem, w którym znalazłam się z mamą w 1943 roku. Czytałam w życiu wiele książek o koszmarze obozów koncentracyjnych, ale nigdy nie miałam odwagi, aby sięgnąć po książkę o Majdanku… I już nigdy tego nie zrobię.

Bo i po co? Przecież widziałam to wszystko na własne oczy. Wiem, jak tam było. Wiem, jak było w piekle. Głód, przemoc, zawszone baraki. Choroby, łachmany. Życie ludzkie warte mniej niż kromka chleba. Wszechobecna śmierć.
Moja mama wiedziała. Ona nie miała żadnych złudzeń. Wiedziała, jak to wszystko musi się skończyć. Ja też zresztą to przeczuwałam. Rozumiałam, że to wszystko może skończyć się tylko w jeden sposób. I mówiłam o tym mamie otwarcie. Ja, kilkuletnia dziewczynka.

Anna Herbich jest autorką książki Dziewczyny ocalałe, która właśnie ukazała się na rynku

Artykuł stanowi fragment książki Anny Herbich Dziewczyny ocalałe. Prawdziwe historie

– Mamo, tak bardzo chcę żyć. Ale wiem, że to niemożliwe. Wiem, że umrę.
Domyślam się, że mama po prostu szalała z rozpaczy. Ma pani dzieci, może więc pani sobie wyobrazić, co musiało się dziać w jej duszy. Co musiała przeżywać. To była czarna rozpacz. I wtedy postanowiła, że tak wcale być nie musi. Że wcale nie jesteśmy skazane na taki koniec. Że musi podjąć walkę o życie. Swoje i moje.

Mama obmyśliła plan. Wykradła ukraińskim wachmanom brezentową pelerynę. Bardzo ciemną, chyba czarną. Niech pani nie pyta, jak jej się to udało. Nie wiem. Wykorzystując nieuwagę strażników, podkradła się do drutów kolczastych. Zauważyła, że w jednym miejscu jest niewielka przerwa.

Obok znalazła na ziemi duży kij, którym strażnik katował człowieka, a potem go tam porzucił. Mama dobrze ten kij ukryła. I cierpliwie czekała na okazję. Wreszcie nadeszła ta noc. Padał rzęsisty deszcz, nie było widać nic poza strugami wody spadającymi z nieba. Doskonałe warunki do ucieczki.

Mama mnie obudziła. Zobaczyłam, że pod pachą trzyma pelerynę.
– Powiedziałaś mi, że chcesz żyć – oznajmiła. – Jeśli tak, to bądź konsekwentna i nie marudź. Chodź, idziemy…

 

Wyszłyśmy z baraku. W taką pogodę strażnicy chodzący zwykle wzdłuż drutów kolczastych pochowali się w swoich kwaterach. A nawet gdyby byli na zewnątrz – i tak niewiele by zobaczyli. W strugach deszczu, kuląc się, dobiegłyśmy do drutów. Mama, za pomocą kija, który wydobyła ze skrytki, powiększyła szparę w drutach. Na tyle, abym mogła się przecisnąć. Po mnie przechodziła ona. Niestety zraniła się przy tym boleśnie, kolczasty drut paskudnie poszarpał jej ciało. Najważniejsze było jednak to, że się udało. Byłyśmy po drugiej stronie, poza obozem!

dziewczyny ocalale stare nowe4

To był jednak dopiero początek. Najłatwiejsza część ucieczki. Podniosłam głowę i rozejrzałam się dookoła. Na horyzoncie blask porannej zorzy. Świtało. Przed nami w półmroku ciągnęło się brudnoszare, zaorane pole. I nic więcej. Wydawało mi się, że to pole nie ma końca. Gdzieś, daleko, rozmywało się w mroku. Co jakiś czas omiatały je światła reflektorów z wieżyczek strażniczych. Mama się na to przygotowała. Przykryła nas czarną peleryną i pod jej osłoną zaczęłyśmy pełznąć.

Metr po metrze. Centymetr po centymetrze. Byle dalej od drutów. Kiedy zbliżało się do nas światło reflektorów, zamierałyśmy w bezruchu pod peleryną. Słup światła przechodził po nas i płynął dalej. Mama przez cały czas ściskała mnie, ciągnęła za rękę. Deszcz lał coraz bardziej, przemarzłam do kości. Zaorana ziemia zamieniła się w gęste, lepkie błoto. I ono wdzierało mi się do buzi, do nosa, do oczu. Byłam nim cała pokryta.

Wydawało mi się, że czołgamy się przez całą wieczność. Każdy ruch – w ciężkim, lepkim podłożu – był potwornym wysiłkiem. Byłam koszmarnie zmęczona. Traciłam siły, niemal omdlewałam. Zaczęłam protestować. Byłam w końcu tylko dzieckiem.

– Trudno, niech mnie zabiją. Już mi wszystko jedno – powiedziałam.
I chciałam wstać! Gdybym to zrobiła, natychmiast by nas zabili. Skosili serią z karabinu maszynowego. Moja dzielna mama zawsze wiedziała, co robić w takich sytuacjach. Nie straciła zimnej krwi, nie krzyczała. Chwyciła mnie tylko mocno za włosy i docisnęła do ziemi. I zaczęła mnie ciągnąć dalej. Wolną ręką rozgarniała ziemię. Podciągała kolana, odpychała się nogami. Pełzła tak przez to straszliwe błoto. Powoli, nieubłaganie, do przodu. Słyszałam jej świszczący od wysiłku oddech.

Majdanek w czerwcu 1944

Majdanek w czerwcu 1944

Bolało mnie to potwornie, ale byłam już zobojętniała na wszystko. Półprzytomna. Byłam niedożywiona, skrajnie wyczerpana. Mama też. Ona jednak toczyła walkę o życie własnego dziecka. To tchnęło w nią jakąś moc. Żeby mnie ratować, przeniosłaby górę gołymi rękami. Była po prostu niesamowita.

Ratunek?

Odpoczęłyśmy dopiero, kiedy dopełzłyśmy do pierwszych zarośli. Będąc poza zasięgiem tych diabelnych reflektorów. Odruchowo dotknęłam głowy – ze zgrozą odkryłam, że z bujnej czupryny została mi przerzedzona kępka. Zostałam z łysym plackiem na środku głowy! Ale za to przy życiu. Tylko to się liczyło.
Stosunkowo niedaleko stał jakiś drewniany domek. Przez zasłonięte firankami okna dojrzałyśmy tlące się w środku światełko lampy naftowej. Zaryzykowałyśmy i zapukałyśmy do drzwi. Nic gorszego niż Majdanek nie mogło nas już przecież spotkać. Poza tym nie miałyśmy wyjścia.

Musiałyśmy szukać pomocy. Byłyśmy straszliwie ubłocone. Ręce, nogi, głowa – wszystko w błocie. Przemoczone do suchej nitki. Chwiałyśmy się na nogach z wycieńczenia i głodu. Ranek był lodowaty, gdybyśmy zostały na zewnątrz, na pewno byśmy nie przeżyły.
Drzwi otworzył mężczyzna, Polak. Okazało się, że był kolejarzem. Ze względu na bliskość Majdanka i jego zawód Niemcy często robili u niego w domu kontrole. Szczególnie jeżeli z obozu ktoś uciekł. Nie było to więc bezpieczne miejsce. Ale on był porządnym człowiekiem. Mimo strachu przed Niemcami wpuścił nas do środka.
– Doprowadźcie się do porządku – powiedział. – Damy wam jeść, ale zaraz potem musicie ruszać w drogę. W przeciwnym razie grozi nam wszystkim śmierć.

Oczywiście, mama rozumiała sytuację tych ludzi. Nie mogła wymagać od obcego człowieka, żeby naraził dla niej życie swoje i swojej rodziny. Kolejarz na odchodnym pokierował nas w stronę najbliższej stacji. Wytłumaczył, w którym miejscu torów pociągi zwalniają. Poradził nam wskoczyć do poruszającego się wagonu. I w ten sposób jak najszybciej oddalić się od obozu, umknąć przed pogonią.

Majdanek w czerwcu 1944

Majdanek w czerwcu 1944

Tak też zrobiłyśmy. Wkrótce nadjechał pociąg pasażerski, a my znalazłyśmy się w środku. Na postojach chowałyśmy się do toalety, a kiedy pociąg ruszał – wychodziłyśmy. Po kilku godzinach jazdy wjechaliśmy na stację… Znowu znalazłyśmy się w Warszawie. Naszym rodzinnym mieście. Mieście, w którym się wychowałam i spędziłam pierwsze beztroskie lata życia.
Było to już jednak zupełnie inne miasto.

Dobrzy i źli ludzie

Przez całą wojnę musiałam kłamać. Po to, żeby przeżyć. W trakcie okupacji miałam różne metryki, różne nazwiska. I za każdym razem musiałam ludziom, których poznawałam, opowiadać o sobie niestworzone rzeczy. Zostało mi to jeszcze długo po wojnie, kiedy studiowałam. A potem pracowałam w telewizji. Dużo jeździłam wtedy dalekobieżnymi pociągami. W podróży ludziom rozwiązują się języki i lubią o sobie opowiadać. Ja też musiałam w związku z tym mówić. Tworzyłam wtedy wyssane z palca historie, w których wykonywałam niemal wszystkie zawody świata. Bardzo mnie to bawiło.

Do dziś mam w dowodzie osobistym fałszywą datę urodzenia – taką, jaką miałam w ostatniej niemieckiej kenkarcie. Zgadza się tylko rok. Mama była lepsza, bo wraz z końcem wojny… ubyło jej z dziesięć lat. Taką datę urodzenia miała bowiem wpisaną w kenkarcie, na podstawie której wyrobiła sobie po wojnie dowód osobisty. Dla kobiety oczywiście było to bardzo korzystne, ale były i minusy. Dziesięć lat później, niż powinna, poszła na emeryturę.

Kiedy mama umarła w 1992 roku, miałam spory dylemat, jaką datę wykuć na nagrobku. W końcu doszłam do wniosku, że skoro przez całe życie odejmowała sobie te dziesięć lat, to nie będę jej ich po śmierci dodawać. Tym bardziej że w tym samym grobie leżał mój ojczym i według fałszywych papierów byli z tego samego rocznika. Co ciekawe, nigdy mu się do tego niewinnego oszustwa nie przyznała.

Władek jednak nie był w ciemię bity i tuż przed jego śmiercią, kiedy rozmawialiśmy na osobności, przyznał mi się:
– Zosiu, wiesz, twoja mama sądzi, że jestem głupszy niż w rzeczywistości. To niemożliwe, żeby miała tyle lat, ile mówi. Jakby tak było, nie mogłaby w życiu tyle zrobić. Tylko proszę, nie wyprowadzaj jej z błędu. Nie chcę, żeby wiedziała, że domyślam się prawdy.

Mama niechętnie rozmawiała o wojnie. Nie chciała do tego wracać.
– Było, minęło – tymi słowami zazwyczaj ucinała wszelkie próby rozmów na ten temat. – Wygraliśmy, i żyjemy. Kropka. O czym tu gadać?

Ciocia tak samo. Mojego ciotecznego brata Bronka wręcz siłą trzeba było zmuszać, żeby coś z niego wydusić. Tylko ja nie miałam oporów przed tego typu rozmowami. Mama po wojnie próbowała mnie zmusić, żebym nie opowiadała o swoim żydowskim pochodzeniu. W lipcu 1946 roku, po pogromie kieleckim, drugi raz mi o tym dobitnie przypomniała. Jej wojenna i powojenna trauma była niezwykle silna.

Anna Herbich jest autorką książki Dziewczyny ocalałe, która właśnie ukazała się na rynku

Artykuł stanowi fragment książki Anny Herbich Dziewczyny ocalałe. Prawdziwe historie

Ale ja powiedziałam mamie, że nie będę przed światem ukrywać tego, że jestem Żydówką. Bo ukrywa się coś złego, a ja nic złego w moim pochodzeniu nie widzę. I rzeczywiście – nigdy się z tym nie kryłam. Mimo to w PRL nie doświadczyłam żadnego prześladowania z powodu mojego pochodzenia. Do tego stopnia, że gdy w 1968 roku z powodu pochodzenia wyrzucili z telewizji mojego męża Jerzego Żukowskiego – mnie nie tknęli.

Za mąż wyszłam w 1961 roku. Mam syna Macieja i jedną wnuczkę Agatę. Mój mąż był dziennikarzem prasowym, potem wyemigrował do Brazylii. Mieszkał tam cztery lata, ale chciał wracać. Komuniści jednak na to nie pozwalali. Dopiero znajomi jego ojca, pisarze, uruchomili kontakty w Ministerstwie Kultury i dzięki temu dostał wizę. Kiedy wrócił do Polski, zaczął pracować w telewizji. Tam się poznaliśmy. Zmarł w 2006 roku. Mój teść nazywał się Wilhelm Raort. Był głośną postacią, redaktorem lwowskiego pisma satyrycznego „Szczutek”. To był taki odpowiednik warszawskich „Szpilek”.

Należę do Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu. Jedną z podstawowych form naszej działalności jest pomoc Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata. Ci ludzie ryzykowali życie swoje i swoich rodzin, żeby ratować żydowskich bliźnich. Teraz my robimy coś dla nich. Wielu z nich żyje w trudnych warunkach, dostają groszowe renty albo nie dostają ich w ogóle. Pomagamy im załatwiać różne sprawy urzędowe czy zdrowotne.
W święta dajemy im paczki. Pierwsza pani, do której poszłam z taką paczką, jeszcze w drzwiach powiedziała mi, że spodziewa się wizyty wnuczki. Poprosiła, żebym nie zdradziła, w jakim charakterze do niej przyszłam. Zaproponowała, że przedstawi mnie jako swoją przyjaciółkę. No cóż, przystałam na to.

Kiedy wnuczka już poszła, ta pani próbowała się wytłumaczyć:
– Wie pani, moja rodzina nie wie, że pomagałam Żydom w czasie wojny. Bo przecież ja podjęłam decyzję właściwie w imieniu całej rodziny. Gdyby Niemcy nas nakryli, zabiliby nas wszystkich. Tak właściwie to ryzykowałam ich życie dla zupełnie obcych ludzi. Nigdy nie miałam im odwagi o tym powiedzieć.

Ogród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Jad Waszem

fot.CC BY-SA 3.0 Ogród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Jad Waszem

Wtedy po raz pierwszy uświadomiłam sobie, jak dalece było to ryzykowne. Jak niesamowitym bohaterstwem wykazali się Sprawiedliwi. Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. Zadałam sobie pytanie, czy gdyby było odwrotnie, gdyby Niemcy zabijali etnicznych Polaków, a oszczędzali Żydów, czy ja byłabym zdolna ocalić cudze życie kosztem życia mojej rodziny? Czy zdobyłabym się na takie ryzyko? Chciałabym wierzyć, że tak. Ale czy na pewno…? To byli po prostu święci ludzie.

Nie potępiam tych, którzy w zamian za ukrycie rodziny czy żydowskiego dziecka brali pieniądze. Często to byli przecież bardzo ubodzy ludzie. A na dodatek trwała wojna, o jedzenie było trudno. Nie byłoby ich stać na to, żeby z własnej kieszeni utrzymać jeszcze kilka osób. Często drugą rodzinę. Żydzi więc po prostu dokładali się do budżetu. Nie wszyscy, którzy brali pieniądze, źle traktowali ukrywających się u nich Żydów.

Potępić, i to zdecydowanie, należy z kolei tych, którzy prowadzili do żandarmerii wytropionych Żydów, aby dostać w zamian od Niemców kilo cukru. Tych, którzy Żydów szantażowali, tych, którzy donosili. Ludzi wykorzystujących cudze nieszczęście do tego, żeby się wzbogacić. Oni potrafili zamienić życie Żydów w prawdziwe piekło, pasmo udręk. Są odpowiedzialni za niebywałe cierpienia i morze krwi. Wiem o tym dobrze, bo sama miałam do czynienia ze szmalcownikami wielokrotnie. Tych ludzi mamy prawo bardzo surowo osądzać. Nie ma dla nich żadnego usprawiedliwienia.

W okupowanej Polsce występowała cała gama postaw. Zarówno wśród Polaków, jak i wśród Żydów. To są wszystko bardzo skomplikowane sprawy. Dalekie od czarno-białych uproszczeń i schematów, które dzisiaj są tak popularne. Najgorsza rzecz to uogólnienia. Każdy przypadek należy badać i oceniać indywidualnie. Ilu ludzi, tyle różnych historii. W Polsce działy się rzeczy wspaniałe, ale działy się również rzeczy straszne. Naszym zadaniem jest mówić o nich prawdę. Całą prawdę. Niezależnie od tego, jak jest bolesna.

Artykuł stanowi fragment książki Anny Herbich Dziewczyny ocalałe. Prawdziwe historie

 

Czy wiesz, że ...

...Elżbieta Zawacka była jedyną kobietą wśród cichociemnych awansowaną na stopień generała brygady? Jako łączniczka podróżowała po Europie, przenosząc meldunki i informacje. Wielokrotnie przekraczała granicę Rzeszy, zawsze szczęśliwie wracając do kraju, czasami w brawurowy sposób.

...Józef Stalin traktował swojego pierworodnego syna Jakowa z pogardą? Drwił nawet… z jego próby samobójczej. Pocisk z pistoletu tylko drasnął go w pierś, dyktator wyśmiewał więc niecelność syna.

...jedyna polska cichociemna generał Elżbieta Zawacka będąc dzieckiem nie umiała powiedzieć ani słowa po polsku? Było to bezpośrednim tego, że mieszkała na ziemiach zaboru pruskiego, gdzie jej rodzinę poddawano germanizacji.

...w Auschwitz funkcjonował dom publiczny dla więźniów? Utworzono go, by zmotywować więźniów do cięższej pracy. Wstęp do niego był przywilejem dla wybranych.

Komentarze (30)

  1. Józef Odpowiedz

    To prawdziwy koszmar.
    Hitler okazał się bardzo pojętnym uczniem bolszewików, a niemieckie gułagi były tak samo potworne jak sowieckie.

    • Antynazista Odpowiedz

      Niestety Stalin był dla was Nazistów za dobry i teraz możecie pisać swą Goebbelsowską propagandę w którą wierzą tylko mocherowe babki i koksy że stadionu.

        • Antynazista

          Buhahaha czyli Komuchy za zbrodnie wojenne nazistów mieli ich nagradzać a na froncie rzucać w nich kwiatkami buhahaha

      • Józef Odpowiedz

        Naucz się czytać ze zrozumieniem.
        Napisałem, że bolszewizm i niemiecki narodowy socjalizm (nie wiadomo dlaczego nazywany „nazizmem” – to taka orwellowska nowomowa, która ma ukryć socjalistyczną istotę tego systemu) to jeden ch…
        No więc chyba mam jednak takie same zdanie o bolszewikach i narodowych socjalistach?

        • Antynazista

          Możesz sobie mieć, jednak to nie zmienia faktu że Nazism to ideologia skrajnie prawicowa wykreowana przez kapitalistów w celu walki z komunizmem.

  2. Atanazy Pustelnik Odpowiedz

    „Najgorsza rzecz to uogólnienia.”

    Tzw. „studium przypadku” to obecnie ceniona metoda analizy naukowej….

    W czasie wojny Duńczycy uratowali około 95% swoich obywateli pochodzenia żydowskiego, a u nas… A większość polskich Żydów zginęła…
    Tylko…
    Tylko, że w Danii Żydów było (i być może jest, choć sami Żydzi mówią o liczbie circa 1900 na rok 2018) tylko 7,5 – 8 tys. …
    Dlaczego?
    Jak mówi Wikipedia właściwie było im zawsze w Danii raczej – w zasadzie „dobrze”…
    Nie musieli bowiem żyć w gettach i mieli znaczny stopień samorządności; pogromów oczywiście też tam nie było ale…
    Byli oni przez wieki przedmiotem dyskryminacji społecznej i gospodarczej, a przez krótki okres czasu, kilka(naście?) lat od 1782 roku, zostali nawet zmuszeni do udziału w nabożeństwach luterańskich. (…)
    A co prawda nikogo ponoć nie zabito, to jednak wielu ciężko pobito, a antysemickie zamieszki w całej wręcz Danii w 1819 roku trwały dobre kilka miesięcy…
    W porównaniu do roku 1997 obecnie liczba Żydów duńskich wykazuje dość znaczny spadek. Społeczność żydowska tłumaczy to rosnącą liczbą antysemickich incydentów. Co prawda badania profesora P. Nannestad wykazały, że obecny antysemityzm w Danii to nie najważniejszy problem, to tym jest z kolei fakt, że Dania staje się coraz bardziej świecka w ostatnich latach – i to może być – tj. „wojujący” ateizm, jest lepsze wyjaśnienie tego, dlaczego Żydzi i inne grupy z silnym religijnym dziedzictwem nie radzą sobie z przystosowaniem się do agresywnie świeckiego stylu życia w bogatej Danii i…
    I mimo prowadzenia wygodnego życia w dostatku po prostu z niej emigrują – twierdzi profesor.

    A jak było naprawdę z ratowaniem Żydów przez Duńczyków w czasie wojny?
    Za portalem: sprawiedliwi. o sprawiedliwych. sprawiedliwi na świecie. sprawiedliwi w Danii: „Jak stwierdził jeden z historyków badających proces ratowania duńskich Żydów: „Im większy medal, tym większa jego druga strona”. „Zaczęto zwracać uwagę chociażby na wysokie kwoty, jakich żądali rybacy w zamian za zapewnienie Żydom transportu. Cena za jedną osobę wynosiła około 1000 duńskich koron, co równało się dwu- lub trzymiesięcznym przeciętnym zarobkom. Czasami kwoty były jeszcze wyższe i sięgały 10 albo nawet 50 tys. koron.” „Z drugiej strony jednak podkreśla się, że rybacy potrzebowali zabezpieczenia na wypadek utraty łodzi albo nawet życia.”
    Czy naprawdę mieli się jednak czego obawiać?
    „Najlepiej podsumowała to historyczka Sophie Bak (Sofie Lene Bak): „Nawet ani jeden z 600 do 700 nielegalnych transportów przewożących żydowskich uchodźców nie został ujęty przez niemiecką policję na morzu. Ratujący, którzy zostali ujęci przez Gestapo, zostali przekazani sądom duńskim z oskarżeniem pomagania nielegalnej emigracji […!!!].” „Większość tych spraw nigdy nie została przedstawiona sądom albo pracownicy sądowi po prostu po cichu zwalniali oskarżonych. W taki sposób ratujący spotkali się tylko z ograniczonymi sankcjami. Wbrew mitowi [???], ratujący nie ryzykowali swego życia […], aby ocalić Żydów.”
    cytat z: Tylko u nas. Duńczycy a Holocaust.
    …………………………………………………
    z portalu Forum Żydów Polskich:
    „…może i w Polsce jest antysemityzm, ale patrzcie, jaki był we Francji!
    Roman Polański: Ale to prawda, że był kolosalny. Większy niż w Polsce.”
    „W Danii i Szwecji rocznica Kristallnacht stała się okazją do antysemickich akcji neonazistów i dewastacji cmentarza w Randers (Dania). Podczas gdy Żydzi stanowią zaledwie 0.20% populacji Szwecji, są celem ponad 4% ataków motywowanych etniczną czy religijną nienawiścią.”
    „Centrum Simona Wiesenthala opublikowało właśnie listę najbardziej antysemickich wydarzeń roku 2019. Te wydarzenia umieszczają się na mapie Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Niemiec, Szwecji, Danii… […]”
    „Nietrudno zgadnąć, że Polski tam nie ma. […???!!!]
    A ponieważ nie ma, to z braku rzeczywistych aktów antysemityzmu nadyma się do monstrualnych wymiarów awantury w mediach społecznościowych. Przeprowadza „badania” poziomu antysemityzmu tak, aby wyniki były porażające.”
    i…
    I z tymi „uogólnieniami” jednak ja się zgodzę…

    • Czytacz Odpowiedz

      Muszę się z tobą zgodzić w twoich ocenach, ówczesnej sytuacji. Wspomnienia ocalałej, także powinny dać do myślenia piewcom tego jacy to źli Polacy byli.

  3. Antynazista Odpowiedz

    WIECZNA CHWAŁA BOHATEROM Z ARMII CZERWONEJ, KTÓRA POŁOŻYŁA KRES TEJ NAZISTOWSKO-KAPITALISTYCZNO-WATYKAŃSKIEJ ZARAZIE.

    • Filip Odpowiedz

      Wieczne potępienie dla zbrodniarzy i śmietnik historii bo ich pomniki już dawno na nim wylądowały bękarcie Stalina.

      • Antynazista Odpowiedz

        Chcieliście nas Słowian bezkarnie mordować, jednak Armia Czerwona nas uratowała i to cie boli wolksdojczu Bękarcie Hitlera.

        • Anonim

          uwazasz więc ze niemieckie zbrodnie są gorsze od tych rosyjskich i naleze je bardziej pietnowac jedynie z faktu ze niemcy to germanie ?

    • tomii7 Odpowiedz

      To jest tak jakby kurzajkę na ręce zlikwidować wylewając na nią litr kwasu solnego. Chwała lekarzowi bohaterowi, który położył kres tej zarazie. A że rękę diabli wzięli, to co, niech żyje kwas solny!!!! Taka analogia, do armii czerwonej….
      Na szczęście ręka w tym przypadku okazała się odporniejsza, choć trwałe blizny zostały, i nie do końca jest sprawna.

      • Antynazista Odpowiedz

        O właśnie właśnie tylko że te blizny to nazistowska zaraza, której do końca nie wypleniłł dobry lekarz i która teraz podnosi swój kłamliwy Goebbelsowski ryj i składa kwiaty pod pomnikiem współpracowników Gestapo, następny okrok to co? Pewnie budowa pomnika jakiegoś Bohatera antykomunistycxnego typu Hitler, Gering, Himlera itp. Jeśli się już trzymać analogi to w miejsce kurzajki powinna wyrosnąć większą sprawna młoda ręka, bo dzięki Armii Czerwonej to liczba ludności w PRLu przez 40lat się prawie podwoiła a za waszego Adolfa w 5 lat zginęło 6 milionów a i teraz się kurczymy i to są właśnie te wasze brednie prawackich przygłupów o „drugiej okupacji”

        • tomii7

          Przez Adolfa, fakt, 6 mln, ale czemu naszego? Ale zastanawia gdzie reszta, bo ubyło nas 20 mln…. Zaginęli zapewne w przepastnej syberii….

      • Antynazista Odpowiedz

        Dlaczego waszego ? Bo szerząc Goebbelsowską propagandę ty i tobie podobni z automatu stajecie się mentalnymi Hitlerowcami. Teraz nawet to udowodniłeś twierdząc że na Syberi w czasie wojny zginęło 14mil Polaków. Takiej głupoty to nawet nazista Sołżenicyn nie wymyślił ze swymi 60mil rzekomych ofiar gułagu.

        • Atanazy Pustelnik

          No cóż i znawcą historii, i sofistą, jesteś bardziej niż miernym, zatem już nawet nie pytam o 30 milionów zagłodzonych Ukraińców…
          ……………………………
          Owszem bycie krajem nadwiślańskim – zwanym PRL-em to mniejsze zło niż życie w Generalnym Gubernatorstwie, ale…
          Ale nie widzę istotnych różnic między propagandą komunistyczną, którą i ty uprawiasz, a tą nazistowską Gebelsa – gloryfikującą faszyzm. Ta pierwsza „pełnymi garściami” czerpała bowiem z tej drugiej, a jej – ich fundamentem, tak jak i twoich komentarzy, głównym motorem napędowym była i jak widać jest, „dezinformacja”.
          (jest w cudzysłowie bo te określenie obu propagand pochodzi, jest cytatem z Wikipedii).

        • Antynazista

          Następny Świr z IPNu. Widzę że świrze orbitujesz bardziej od tamtego świra. Czy można odpowiadać na takie debilizmy? Najprawdopodobniej to aż takim debilem nie jesteś a zwykłym trolem. Ja nigdzie nie skłamałem tylko podaje fakty i jeśli to jest dla ciebie komunistyczna propaganda, to znaczy że prawda ma kolor czerwony, natomiast wasze brunatne Goebbelsowskie kłamstwa widać gołym okiem

        • Atanazy Pustelnik

          No i erystą (A ZOSTAŁEŚ NIM używając IPNu do zdyskredytowania mnie, co jest nonsensem wobec bestialstwa „twojego” NKWD) też jesteś kiepskim.
          Faktów zaś nie znosisz jak „prawdziwy komunista”, choć w jednym, fakt – chamstwie masz pewne osiągnięcia ale… Ale wśród komunistów i tak jesteś – w tymże grubiaństwie – dla tych twoich totalitarnych idoli, tylko ledwie takim marnym tłem…

          TAKIEGO WAŁA A NIE CHWAŁA SOWIECKIM ŻOŁDAKOM!!! PSIM ICH OBOWIĄZKIEM PO TYM JAK NAM WBILI NÓŻ W PLECY 17 WRZEŚNIA, PODPISUJĄC PAKT R-M I W TEN SPOSÓB „PODPALAJĄC” RAZEM Z HITLEREM ŚWIAT, UMOŻLIWIAJĄC NIEMCOM WYBUDOWANIE AUSCHWITZ; SOBACZĄ POWINNOŚCIĄ BYŁO TEN OBÓZ WYZWOLIĆ!!!

        • Antynazista

          Jesteś po prostu świrem i debilem nie znasz podstawowych faktów historycznych, albo celowo odpierniczasz zwody jako typowy troll. Powołujesz się na 17 września nie widząc wcześniejszej sytuacji w kapitalistycznej Europie, która wielokrotnie odpowiadała negatywnie na prosby STALINA dotyczące wspólnej interwencji przeciwko 3 Rzeszy, jeszcze w sierpniu 39r wystarczył jeden podpis, jedno słowo Rydza i wojny by nie było. Nie chcę mi się nawet pisać o lizaniu Rowa Hitlera przez reżim sanacyjny od 34r bo to temat rzeka i fakty ogólnie znane nawet laikom. Nie pytasz nawet o 30 milionów „zagłodzonych Ukraińców” to ja się pytam, jak wytłumaczysz 15 milionów zabitych Polaków przez Kaczyńskiego i te 47 milionów jakie uśmiercił Jan Paweł II nie wspominając o 12 milionach Tuska, który jako opcja niemiecka zagłodził 8 milionów Ślązaków?

  4. Atanazy Pustelnik Odpowiedz

    …przepraszam powinno być: „priwislinskom krajom”, no bo w końcu „kurica nie ptica a Polsza eto nie zagranica” jak mawiano za Stalina….

  5. Atanazy Pustelnik Odpowiedz

    Może wyjaśnię te 30 milionów, by nie dawać dalszego „żeru” komunistycznej propagandzie..: – są to szacowane w dużym przybliżeniu liczby osób, które przeszły (tj. przeżyły lub nie) straszliwy, skrajny głód, głównie na Ukrainie, dalej w Kazachstanie oraz w mniejszym stopniu w samej Rosji: w regionach tzw. „kułaczych”, tj. tam gdzie nie chciano zgodzić się na kolektywizację; od roku 1920-21 do roku 1945 lub 47 (są różne szacunki końca i początków tego procesu), a więc nawet już po wojnie!
    Są to więc obywatele „raju na ziemi”, którym, uważa się, że ten głód co najmniej wyraźnie skrócił życie (pow. 10 lat w porównaniu z przeciętną długością).
    Bezpośrednio w wyniku głodu na Ukrainie, szacuje się wg źródeł – dokumentacji sowieckiej, straty demograficzne w wyniku Hołodomoru z lat 1932–1933, potraktowane jako różnica między przeciętną liczbą zgonów, a tą zanotowaną w tych dwóch latach, ocenia się na 3 mln 917,8 tys. zmarłych „udokumentowanych” osób…
    Jest ot więc takie bezsporne minimum, dokładnej liczby ofiar, być może wręcz dużo, dużo większej (jest to bardzo, bardziej niż prawdopodobne – np. ilość poronień wzrosła ponad 100-krotnie!!!), nie poznamy zapewne nigdy…
    Byłoby to więc najprawdopodobniej wyraźnie więcej samych tylko ww. „udokumentowanych” zgonów niż dla najnowszych szacunków poczynionych dla obywateli przedwojennej Polski (2,5 do maks. 3 milionów ofiar śmiertelnych wojny).

    • Filip Odpowiedz

      Wszystko co piszesz to prawda martwi mnie tylko czemu dajesz się prowokować tej czerwonej kreaturze wszak jawnie widać że to troll z zaburzeniami psychicznymi i mentalności enkawudzisty.

    • Antynazista Odpowiedz

      Buhahaha samo powoływanie się na Banderowskie szacunki cię dyskfalifikuje w dydkusi. 30 milionów cóż jesteś chorym człowiekiem

      • tomii7 Odpowiedz

        Nie powinno się w rozmowie oceniać, używać słowa „jesteś”, powinno się raczej pisać „w/g mnie jesteś”, ale cóż, czasem można łamać dobre obyczaje. Jesteś taki sam jak Ci, których krytykujesz, zachowujesz się jak pospolity fanatyk lub nawet polityk PIS. Gdy ktoś ma inne zdanie niż Ty, wyzywasz go, mieszasz z błotem, robisz z niego idiotę i faszystę (normalnie jakbyś patrzył w lustro), o mało nie przeczytamy „zdradzieckie mordy”. Ogarnij się, jeszcze jest czas, orgument siły w rozmowie nie jest argumentam, jest powodem do ignorowania durnego, agresywnego rozmówcy.

        • Antynazista

          Najpierw odpowiedz na pytanie dlaczego Jan Paweł II, Kaczyński i Tusk zabili ponad 70 milionów Polaków?

Odpowiedz na „Atanazy PustelnikAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.