Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Legenda cesarzowej Teodory. Kim była bizantyńska władczyni?

Wizerunek cesarzowej Teodory na mozaice z kościoła św. Witalisa w Rawennie. Ilustracja z Pomocnika Historycznego POLITYKI - „Dzieje Bizancjum. Zaginione Cesarstwo”.

fot.domena publiczna Wizerunek cesarzowej Teodory na mozaice z kościoła św. Witalisa w Rawennie. Ilustracja z Pomocnika Historycznego POLITYKI – „Dzieje Bizancjum. Zaginione Cesarstwo”.

Żadna z bizantyńskich monarchiń nie rozpala do tego stopnia wyobraźni, żadna nie stała się symbolem tak wielkiej kariery, od najniższych szczebli drabiny społecznej po cesarską purpurę i rzeczywisty wpływ na władzę. Kim była cesarzowa Teodora?

Jej twarz, znana z mozaiki w raweńskim kościele św. Witalisa, jest najbardziej rozpoznawalnym wizerunkiem bizantyńskiej kobiety. Zaś informacje o jej życiu, zawarte głównie w dziełach jednego historyka (Prokopiusza z Cezarei), są zdumiewająco sprzeczne, jako że jedna opowieść była oficjalną historiografią, a druga pisanym do szuflady aktem oskarżenia. Kim naprawdę była?

Nim została żoną i współautorką sukcesu Justyniana I (527–565), przeszła już długą drogę. Urodzona (500 r.) raczej poza stolicą (Cypr, Syria lub Paflagonia), jedna z trzech córek tresera niedźwiedzi Akacjusza, osierocona przez ojca wcześnie, ale już w Konstantynopolu, pracowała od dziecka: była aktorką w scenach pantomimicznych, odgrywanych dla rozrywki widzów między poszczególnymi wyścigami w hipodromie. Zdolności Teodory wybiły ją znacząco ponad inne aktorki.

Czy była prostytutką, jak twierdzi Prokopiusz? Nie wiemy. Miała nieślubną córkę i być może syna. Wiadomo też, że wdała się w romans z Hekebolem, namiestnikiem Libii, z którym wyjechała do jego prowincji. Szybko porzucona, udała się do egipskiej Aleksandrii. Pobyt w Afryce, a potem powrót przez Antiochię do Miasta Miast musiał w znacznej mierze poszerzyć horyzonty Teodory, a i przekonać (czy może utwierdzić?) w monofizyckim wariancie bizantyńskiego chrześcijaństwa.

I to po powrocie pozyskała sobie wpływowego cesarskiego siostrzeńca, Justyniana, starszego od niej o niemal dwie dekady. Stała się jedyną miłością jego życia (ów po jej śmierci nigdy już się nie ożenił, choć nie doczekali się syna; żył we wdowieństwie tyle lat mniej więcej, ile był od niej starszy).

Małżeństwu na przeszkodzie stanęło prawo, zabraniające małżeństwa członka rodziny cesarskiej z aktorką, a przede wszystkim sprzeciw cesarzowej Eufemii. Dopiero po jej śmierci Justynian skłonił wuja, Justyna I (518–527), do poczynienia zmian i mógł poślubić swą wybrankę, wówczas dwudziestoparoletnią.

Augustą była przez ponad 21 lat, niemal od początku z niezależną pozycją i wpływem na władzę (pojawiała się nawet na konsystorzu). W 532 r., podczas buntu Nika (ludowego powstania), literalnie ocaliła życie i panowanie męża, dodając mu sił do walki o tron.

Zainteresowana sprawami religijnymi, konsekwentnie wspierała monofizytów, inaczej niż mąż. Forsowała protegowanych na stanowiska, zwalczała przeciwników. Fundowała kościoły, klasztory, hospicja, wysyłała własne poselstwa i przyjmowała cudze. Nieodmiennie sprzyjała cyrkowej fakcji Niebieskich, którzy po śmierci jej ojca pomogli rodzinie. Interesowała się losem stołecznych prostytutek.

Pasjonujące dzieje wschodniego cesarstwa w najnowszym Pomocniku Historycznym POLITYKI – „Dzieje Bizancjum. Zaginione Cesarstwo”. Kliknij i kup na stronie Wydawcy.

Pasjonujące dzieje wschodniego cesarstwa w najnowszym Pomocniku Historycznym POLITYKI – „Dzieje Bizancjum. Zaginione Cesarstwo”. Kliknij i kup na stronie Wydawcy.

Dowiodła niejednokrotnie swej inteligencji i rozeznania spraw państwowych; Justynian zresztą wychwalał ją nawet oficjalnie. Gdy zmarła (548 r.), może na raka, nie mając jeszcze 50 lat, cesarstwo straciło jedną z głów.

(autor: Andrzej Kompa)

Więcej o pasjonujących dziejach wschodniego cesarstwa, które istniało ok. 1200 lat, a kojarzone jest dziś jedynie z orientalnym przepychem i nadmierną biurokracją w najnowszym Pomocniku Historycznym POLITYKI Dzieje Bizancjum (od 13 marca w dobrych punktach sprzedaży prasy). Wydanie specjalne liczyć będzie 140 stron, cena: 24,99 zł. Można je będzie kupić także na sklep.polityka.pl/ 

Kup w sklepie Wydawcy:

Komentarze (1)

  1. vito anstadt Odpowiedz

    Nie tylko Teodora,polecam wszystkim zapomniana juz ,jakze nieslusznie ,wspaniala ksiazke Teodora Parnickiego „Srebrne orly” Pokazuje,ona takze ile stracilismy przez polska glupote juz wtedy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.