Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jaki był najbardziej pogardzany zawód dwieście lat temu? W Wielkiej Brytanii chyba… marynarze

Ich zawód był pogardzany i wyśmiewany. Ale czy bez nich Wielka Brytania mogłaby stać się światową potęgą?

fot.Wellcome Images/CC BY 2.0 Ich zawód był pogardzany i wyśmiewany. Ale czy bez nich Wielka Brytania mogłaby stać się światową potęgą?

Mówiono o nich, że są pijakami, analfabetami i syfilitykami. Ich zajęcie było otoczone niemal powszechną pogardą. Płacono im marnie i źle ich traktowano – a jednak wciąż znajdowali się nowi chętni. I to oni zbudowali potęgę Wielkiej Brytanii.

„Panuj Brytanio, Brytanio panuj nad falami” – słowa nieoficjalnego hymnu Wielkiej Brytanii najlepiej oddają to, co działo się na morzach i oceanach od XVIII wieku. Flota brytyjska bezapelacyjnie rozstawiała inne nacje po kątach (a raczej brzegach), napełniając naród dumą. A jednak te same osoby, które rozwodziły się nad morską potęgą swego kraju, jednym tchem utyskiwały na… tych, bez których ten sukces nie byłby możliwy. Na marynarzy.

W 1869 roku brytyjscy dyplomaci w miastach portowych na całym świecie przygotowali na zlecenie Izby Handlowej sprawozdanie na temat załóg rodzimych statków. Najczęściej używanym określeniem okazał się nie tyle wilk morski, co „pijak”, zaraz po nim „syfilityk”, „niepiśmienny”, „nieuczciwy” i „niesubordynowany”. Reasumując, brytyjskiego marynarza postrzegano powszechnie jako… „zwykłe chlejące i pracujące zwierzę”. Opinię dyplomatów potwierdzał angielski pisarz Daniel Defoe zauważając,  że „marynarze są okrutni w każdym swoim ruchu. Okrutnie klną, okrutnie piją, okrutnie trwonią pieniądze”.

Morze piwa dla każdego

Trzeba przyznać, że przynajmniej częściowo krytycy mieli rację. Ale akurat jeśli chodzi o picie, nie bez winy była polityka brytyjskiej marynarki wojennej (Royal Navy). Rozporządzenie odnośnie aprowizacji z około 1740 roku zakładało, że każdy marynarz tygodniowo powinien otrzymać nawet 7 galonów piwa, czyli prawie 32 litry. A więc dziennie wypijał nawet 4,5 litra złotego trunku!

Marynarze mieli do swojej dyspozycji... nawet 4,5 litra piwa dziennie!

fot.Thomas Dibdin/domena publiczna Marynarze mieli do swojej dyspozycji… nawet 4,5 litra piwa dziennie!

Piwo to „spoiwo, które łączy ciało i duszę marynarzy w całość” – przyznawał na początku XVIII wieku pisarz ukrywający się pod pseudonimem Barnaby Slush. Co ciekawe, od połowy XVII wieku (po przejęciu od Hiszpanów Jamajki) przydział piwa niekiedy zastępowano rumem, a później grogiem. Ten ostatni wynalazek, mieszanka wody z rumem z dodatkiem soku z cytryny, poza poprawą nastrojów marynarzy dzięki witaminie C przyczynił się do walki ze szkorbutem. Po wojnach napoleońskich marynarze otrzymywali już tylko grog. Zwyczaj ten utrzymał się na okrętach brytyjskiej marynarki wojennej aż do… 1970 roku!

Ilość spożywanych trunków nie oznacza jednak, że marynarze chodzili nieustannie pijani. Piwo, które zabierano na statki, miało 1–3 procent alkoholu. Było więc o wiele słabsze niż dziś. Czemu w ogóle ryzykowano i zabierano alkohol na pokład? Otóż woda podczas długich podróży po prostu się psuła. Nawet dziś napoczęta mineralna po paru dniach wydaje nieznośny zapach. Złocisty jęczmienny trunek dostarczał tymczasem również kalorii i… witamin, co przy dość jednostajnym menu było niezwykle ważne.

Czy wiesz, że ...

...na początku XX wieku kobiety musiały być bardzo pomysłowe, by dostać się na studia? Przykładowo utalentowana ilustratorka, Zofia Stryjeńska, przez rok studiowała na niemieckiej uczelni, posługując się dokumentami swojego brata.

...Napoleon Bonaparte przywrócił we Francji niewolnictwo? Zostało ono zniesione przez jakobinów w 1794 roku. Już osiem lat później Napoleon kilkoma dekretami powstrzymał wprowadzanie tych ustaleń w życie przynajmniej w części francuskich kolonii.

...podczas I wojny światowej choroby weneryczne stały się najlepszym pretekstem, aby choć na chwilę uciec od koszmaru walk? Innym rozwiązaniem były samopostrzały. Karano je jednak sądem wojennym, podczas gdy syfilis dawał wojennym bohaterom i dekownikom upragnione szpitalne łóżko.

Komentarze (4)

  1. Jarek Odpowiedz

    „Morze oferowało podróż w nieznane, egzotyczne lądy, męską przyjaźń”

    Czyli zawód ten był atrakcyjny dla homoseksualistów.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.