Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Nieszczęsna Elżbieta Habsburżanka. Dlaczego królowa Bona tak nieludzko pastwiła się nad swoją synową?

Elżbieta Habsburżanka na anonimowym portrecie

Elżbieta Habsburżanka na anonimowym portrecie

Mówiono, że próbuje ją zagłodzić, albo i zabić. Maltretowała Elżbietę Habsburżankę psychicznie i emocjonalnie. Robiła też wszystko, by zniszczyć pożycie młodej królowej z mężem. Ale właściwie – dlaczego?

Bona Sforza z rozmysłem pracowała na opinię najgorszej teściowej w dziejach. Od początku sprzeciwiała się małżeństwu swojego jedynego syna, Zygmunta Augusta z austriacką księżniczką Elżbietą. Gdy związek mimo jej protestów doszedł do skutku w 1543 roku, zaczęła z prawdziwym zapamiętaniem pastwić się nad zahukaną i zastraszoną siedemnastolatką (pisałem o tym szerzej w innym artykule).

Dlaczego jednak uwzięła się na młodą Habsburżankę, która osobiście niczym jej nie zawiniła?

Widmo starości czy atak historyków?

Dawni historycy nie szukali odpowiedzi daleko. Aleksander Przezdziecki, wybitny dziewiętnastowieczny znawca kobiecych losów, był przekonany, że chodziło o najzwyklejszą zawiść.

Królowa Bona, widząc w pięknej i młodej synowej współzawodniczkę do władzy, jaką sama nad jednym i drugim Zygmuntem dzierżyła, znienawidziła Elżbietę właśnie dlatego, że była młodą i piękną, pełną cnót i wdzięku. I nie wahała się folgować tej nienawiści.

Także inni autorzy podkreślali, że Bona nie potrafiła pogodzić się z wizją starości. Z faktem, że od chwili ślubu syna nie była już nazywana królową, ale „starą królową”. Taka interpretacja działa na wyobraźnię. I można nawet znaleźć argumenty na jej potwierdzenie.

Zygmunt August na litografii Jana Zienkiewicza z połowy XIX wieku

Zygmunt August na litografii Jana Zienkiewicza z połowy XIX wieku

Bona rzeczywiście złościła się, ilekroć ktoś wypominał jej wiek. Kategorycznie nakazywała tytułować się „wielką królową” – a nie starą. Ale przecież takie jej zachowanie w ogóle nie powinno dziwić. Bona jeszcze nie przekroczyła pięćdziesiątego roku życia i wcale nie czuła ciężaru lat. Kiedy ktoś mówił o niej „stara królowa”, słusznie traktowała to jak obelgę, a nie stwierdzenie faktu.

Niemal wszyscy biografowie Bony stwierdzali zdawkowo, że władczyni szybko się starzała. To zdecydowanie zbyt duże uproszczenie. Wystarczy spojrzeć na jej portrety. Wygląd Bony zmienia się na nich w bardzo konkretnym momencie: po tragedii w Niepołomicach, gdy straciła drugiego syna, po ciężkiej chorobie męża i pełnej stresów walce o wyniesienie Zygmunta Augusta na tron.

Na medalu z 1532 roku królowa w niczym nie przypomina eterycznej młodej damy z drzeworytu sporządzonego dekadę wcześniej. Jako trzydziestosześciolatka wygląda ponad swój wiek. Wyraźnie przytyła, ma pełne policzki i lekko nalane rysy twarzy. To kobieta dumna, ale na pewno nie piękna. Wizerunek nie pozostawia natomiast wątpliwości co do tego, że niezmiennie dba o swój wygląd – modne szaty, drogocenne ozdoby i elegancką fryzurę. Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się później.

Artykuł powstał w związku z najnowszą książką Kamila Janickiego. „Damy złotego wieku” (Znak Horyzont 2014).

Poznaj losy Bony Sforzy i Elżbiety Habsburżanki w bestsellerowej książce Kamila Janickiego „Damy złotego wieku” (Znak Horyzont 2014). Kup z rabatem na empik.com.

Piętna, jakie odcisnęły na niej najcięższe lata, nie sposób usunąć, ale dojrzała Bona nie daje się już równie łatwo skrzywdzić. Wraz ze wzrostem jej wpływów i bogactwa narasta też poczucie nietykalności. Teraz jej twarz i sylwetka pozostają przez długie lata niemal niezmienne. Na medalu z 1546 roku wydaje się wręcz młodsza niż na tym z 1532. Sytuacja się odwraca. Tym razem aż trudno uwierzyć, że Bona to pięćdziesięciolatka.

Królowa może być tylko jedna

Królowa nie tylko wyglądała, jakby była w pełni sił. Czuła się dokładnie tak samo. I kiedy planowała pognębienie Elżbiety Habsburżanki, to na pewno nie chodziło jej po głowie odzyskiwanie własnej pozycji i odpędzanie widma śmierci. W tym czasie we własnej opinii wciąż była niemal wszechpotężna.

Konkurentkę niszczyła, bo była zdania, że to właśnie leży w interesie dynastii. A że przy okazji mogła zadać nowy cios w rozciągniętym na dziesięciolecia pojedynku z Habsburgami? Tym lepiej. Zawsze miło łączyć przyjemne z pożytecznym.

Bona Sforza na medalu z 1546 roku.

Bona Sforza na medalu z 1546 roku.

Nieapetyczna, chorowita królowa

Monarchini doskonale wiedziała, że małżeństwo Zygmunta Augusta z Elżbietą nie przyniesie Polsce żadnych korzyści. Habsburżanka mogła w najlepszym razie stać się szpiegiem wrogiej dynastii w Krakowie; w najgorszym – omotać młodego króla w sposób, który zgubi Rzeczpospolitą. Co więcej: wystarczyło kilka dni, by stało się dla niej jasne, że arcyksiążę Ferdynand, ojciec dziewczyny, przysłał jej na Wawel pięknie zapakowanego kota w worku.

Zachowało się sporo źródeł podkreślających urodę Elżbiety Habsburżanki. Są jednak i takie, które każą się poważnie zastanowić, czy nie była to czasem wyłącznie umiejętność sprawnego nakładania makijażu i dobierania strojów, nie zaś wrodzone piękno. Profesor Maria Bogucka wprost określiła Habsburżankę mianem „nieapetycznej”.

Co ważniejsze, Elżbieta cierpiała na ostrą epilepsję. Ataki choroby, nazywane w tej epoce „tańcem świętego Wita”, już same w sobie musiały odstręczać Zygmunta Augusta. Podobno szczególnie często występowały w sytuacjach intymnych, co stawiało pod znakiem zapytania małżeńskie pożycie.

Elżbieta Habsburżanka na portrecie z lat 50. XVI wieku

Elżbieta Habsburżanka na portrecie z lat 50. XVI wieku

Oko za oko, córka za córkę?

Jakby problemów było jeszcze mało, dochodził do nich wątek węgierski. Kilka lat wcześniej najstarsza córka Bony, Izabela Jagiellonka, wyszła za mąż za Jana Zapolyę – jednego z dwóch dynastów rywalizujących o władzę nad królestwem rozciągającym się na południe od Polski. Małżonek Izabeli szybko zmarł, a ta została w obcym kraju, z niemowlęciem na rękach, wciśnięta między habsburski młot i tureckie kowadło.

Los Izabeli i małego wnuczka Bony wciąż był niepewny i w dużym stopniu zależał od Habsburgów, którzy od lat usiłowali opanować całe Węgry. Królowa nie bała się tego podkreślać. Koniec jednej z rozmów na temat traktowania Elżbiety austriacki agent Jan Marsupin zrelacjonował następująco: „Wtedy [Bona] na kształt gadziny prosiła mnie, abym córkę jej Izabelę Waszej Królewskiej Mości polecił”.

Przy innej okazji Bona sama stwierdziła, że „wzajemna miłość, idąc ciągle w zawody, i nas do kochania więcej jeszcze Najjaśniejszej córki Waszej Królewskiej Mości zagrzeje”. Sygnał był jasny: Bona była gotowa lepiej traktować synową, ale tylko pod warunkiem, że także Ferdynand zacznie okazywać względy Izabeli.

Taki był plan krótkoterminowy. Na dłuższą metę Bona liczyła zapewne, że ślub z Elżbietą uda się unieważnić i znów to ona będzie jedyną polską królową.

Źródło:

Więcej na temat zagmatwanych dziejów rodu Jagiellonów dowiesz się z książki Kamila Janickiego pt. „Damy złotego wieku” (Znak Horyzont 2014). Artykuł powstał w oparciu o literaturę i materiały zebrane przez autora podczas prac nad książką. Możesz ją kupić z rabatem na empik.com.

 

Czy wiesz, że ...

...do dzisiaj nie wiadomo, co stało się z mieszkańcami Zaginionej Kolonii na wyspie Roanoke? Gdy w 1590 roku dotarła tam kolejna ekspedycja, zastała osadę całkowicie opuszczoną. Mieszkańcy zniknęli. Nie było zwłok ani śladów walki. Jedyną wskazówkę dla poszukiwaczy stanowiło wyryte na palisadzie słowo „Croatoan”. 

...największą zbrodnią dokonaną przez Rosjan podczas powstania kościuszkowskiego była rzeź Pragi? Rosjanie szybko przerwali powstańcze umocnienia i rozbili większość polskich oddziałów. Następnie zaś przystąpili do brutalnego mordowania jeńców oraz miejscowych cywilów.

...pewna amerykańska kucharka była prawdziwie zabójczą kobietą. Choć sama zdrowa jak rydz, była nosicielką tyfusu. Przenosiła się z domu do domu, zatrudniając się jako kucharka. Niedługo po tym, jak poczęstowała swoich pracodawców swoimi pysznymi potrawami, zaczynali umierać ludzie.

Komentarze (6)

  1. Bartosz W. Odpowiedz

    Jeszcze bardziej dokręcajcie te tytuły, jeszcze za mało, jeszcze za słabo… Przecież to zaczyna być tragikomiczne, co dalej?

    • Ritta Odpowiedz

      Tragikomiczny to jest poziom merytoryczny samych artykułów, niestety. Opluć, oczernić, wyszydzić i zohydzić wszystkich, którzy budują silny etos naszych dziejów. To jest główny cel tych „ciekawostek”. Tyle w tym śmiesznym temacie.

  2. Evii Odpowiedz

    No tak, jak zbrzydła to zrobiła się zgorzkniała i złośliwa. Zastanawiam się kiedy doczekam się oceniania po wyglądzie męskich bohaterów „Ciekawostek historycznych”.

  3. Ritta Odpowiedz

    No, nieźle! Widzę w kolejnym artykule niesamowity renesans propagandy Habsburgów i Hohenzollernów. I to ma się nazywać tekst historyczny? Doprawdy, wstyd i żenada!

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.