Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Jak zostać dyktatorem? Niezawodny poradnik historyczny

Augosto Pinochet i George H. Bush (źródło: Biblioteca del Congreso Nacional de Chile, licencja: CC BY-SA 3.0 CL).

Augosto Pinochet i George H. Bush (źródło: Biblioteca del Congreso Nacional de Chile, licencja: CC BY-SA 3.0 CL).

Zawadza ci konstytucja? Opozycja bezkarnie kontruje twoje decyzje i krytykuje cię w swoich mediach? Szkoda ci pieniędzy na nieustanne kokietowanie kapryśnych wyborców? Znudziło ci się oglądanie wymierzonych przeciwko tobie marszy i wieców? Rozwiązanie leży w zasięgu ręki – zmień ustrój na bardziej praktyczny.

Wbrew obiegowej opinii, zostać dyktatorem nie jest wcale aż tak trudno. Wiedział o tym dobrze już na początku XVI wieku Machiavelli, którego „Książę” nie jest przecież niczym innym, jak podręcznikiem dla początkujących tyranów. Setki lat przed nim udowadniali to starożytni władcy Lidii, Sycylii czy Magadhy, a kolejne wieki później, cała orkiestra głów państw Ameryki Łacińskiej, Afryki, ale też Europy.

Patrząc w nurt historii, automatycznie pojawia się pytanie: co łączy takiego powiedzmy Babura i Anastasio Somosę Garcię. Jakie cechy wspólne mogli mieć ludzie, których życia rozgrywały się w dystansie pięciuset lat i paru tysięcy kilometrów od siebie:  twórcę imperium Wielkich Mogołów i autora jednego z najbardziej represyjnych reżimów Ameryki Południowej w Nikaragui?

Otóż wbrew pozorom mieli ich całkiem sporo. I nie tylko oni. Podobne warunki musieli spełniać niemal wszyscy dyktatorzy w dziejach, jeśli więc ktoś ma podobne ambicje – powinien koniecznie się z nimi zapoznać.

Co ma wspólnego założyciel Imperium Mogołów i dyktator Nikaragui? (źródło: domena publiczna).

Co ma wspólnego założyciel Imperium Mogołów i dyktator Nikaragui? (źródło: domena publiczna).

Czyja idea, tego władza

Nie każdy ma ambicję zostać władcą, żeby nim zostać na początku potrzebna jest więc… chęć. Spora część przyszłych dyktatorów wywodziła się z rodzin sprawujących władzę, poczucie bycia predestynowanym do rządzenia wysysali więc z mlekiem matek. Babur był na przykład potomkiem Tamerlana i Czyngis-Chana, a Somosa synem zamożnych i wpływowych plantatorów – ich ambicje były więc niejako dziedziczne.

Ale spokojnie. Dyktatorem można zostać również nie mając w sobie ani kropli błękitnej krwi. Samuel Doe, który doszedł do władzy w Liberii patrosząc i ćwiartując prezydenta Williama Richarda Tolberta w 1980 roku, był zaledwie sierżantem. Francois Duvalier, przez blisko dwie dekady terroryzujący przy pomocy prywatnej milicji Haiti – lekarzem i dziennikarzem wywodzącym się z dość ubogiej klasy średniej, zaś Idi Amin, rzeźnik Ugandy był… synem czarownicy z plemienia Kakwa.

Amin, trzeba przyznać, był zresztą dyktatorem o wyjątkowej fantazji i niezmiennie inspirującym. W książce „Jak zostać dyktatorem” Mikal Hem zauważa, że:

tytułował się „Panem wszystkich zwierząt na ziemi i ryb w morzu”, „Ostatnim królem Szkocji” czy też „Pogromcą Imperium Brytyjskiego w całej Afryce, a w Ugandzie w szczególności”.

W tej ostatniej kwestii okazał się też wybitnym wojownikiem – wyzwał bowiem królową Elżbietę II na… pojedynek bokserski.

Żeby więc wzbudzić w sobie chęć zostania dyktatorem, potrzebna będzie jakaś idea, której wcielenie w życie stanie się naszą obsesją i którą będziemy w stanie zarazić innych. XX wiek udowodnił, że najlepiej nadają się do tego: antykolonializm, komunizm i nacjonalizm.

Pierwszym hasłem szermowali niemal wszyscy dyktatorzy Ameryki Południowej i Afryki, twarzami komunizmu byli rzecz jasna Stalin, Mao Tse Tung, Kim Dzong Il, a ostatnio jego następca Kim Dzong Un – by wymienić tylko kilku najbardziej znanych. Nie mniej głośne są nazwiska dyktatorskich gwiazd nacjonalizmu – Hitler, Mussolini, Salazar, Pinochet czy Franco.

Mao Zedong – najjaśniejse słońce komunizmu i radość ludu pracującego Azji (źródło: domena publiczna).

Mao Zedong – najjaśniejse słońce komunizmu i radość ludu pracującego Azji (źródło: domena publiczna).

Kłopot w tym, że z tych trzech dwudziestowiecznych dyktaturotwórczych idei, aktualny do dziś pozostał w zasadzie tylko nacjonalizm. Kolonializmu dawno już nie ma, a komunizm skompromitował się swoją gospodarczą niewydolnością.

Jest więc stary dobry nacjonalizm, który ma ten plus, że w populistycznym maglu da się go pożenić z reliktami dwóch pozostałych idei – gospodarczym neokolonializmem i socjalizmem. Taką właśnie zbitkę można zobaczyć dziś na Węgrzech i w Polsce.

Świat sekretnych sojuszy

Jeśli już mamy ideę i jej wyznawców, musimy dać odpowiednią łapówkę międzynarodowej policji politycznej, czyli wejść w układ z którymś z wielkich światowych mocarstw. Kiedyś sprawa była prostsza, bo wystarczyło opowiedzieć się po stronie jednego z dwóch bloków rozdzielonych Żelazną Kurtyną, by uzyskać stosowne poparcie.

Augusto Pinochet podczas parady, 1982 (autor: Ben2, licencja: CC BY-SA 3.0).

Augusto Pinochet podczas parady, 1982 (autor: Ben2, licencja: CC BY-SA 3.0).

Dobrym przykładem jest nacjonalistyczny pucz w Chile w 1973 roku, kiedy obalając lewicowego prezydenta Salvadora Allende do władzy doszedł Augusto Pinochet przy wydatnej pomocy USA. Wkrótce potem zamordował około 3 tysięcy ludzi, kilkadziesiąt tysięcy dalszych poddał torturom.

Trzydzieści lat później sekretarz stanu USA Collin Powell przyznał, że: jeśli chodzi o to co się stało w Chile w latach 70. z panem Allende, to zgadzam się, że nie była to ta część historii Stanów Zjednoczonych, z której moglibyśmy być dumni.

Kiedy to mówił Pinochet dożywał właśnie późnej starości. W zasadzie nie niepokojony, bo w skali terroru jaki rozpętał, oskarżenie o kilkadziesiąt porwań i jedno zabójstwo, wydaje się dość niepoważne. Ostatecznie dyktator zmarł z przyczyn naturalnych w 2006 roku, w wieku 91 lat.

Kolejny przyjaciel USA – Jorge Rafael Videla (właściciel: Rząd Argentyny, licencja: CC BY 2.0).

Kolejny przyjaciel USA – Jorge Rafael Videla (właściciel: Rząd Argentyny, licencja: CC BY 2.0).

Stany Zjednoczone ochoczo współpracowały także z reżimem Jorge Rafaela Videla w Argentynie. Idea zwalczania komunizmu za wszelką cenę, kazała Ronaldowi Reaganowi przymrużyć oko na około 8 tysięcy ofiar tak zwanej brudnej wojny. Jak pisze Mikal Hem w swojej książce:

Videla przyznał w roku 2012, że jego reżim „zniknął” jakieś 7–8 tysięcy osób. Zabicie tych ludzi było koniecznością, stwierdził ów sędziwy eksdyktator, który w owym czasie odbywał karę więzienia za zabójstwa i tortury. Jego zdaniem błąd polegał na tym, że pozwolono, aby mordy sprawiały wrażenie niewyjaśnionych zniknięć.

Powiedzmy, że około 7–8 tysięcy osób musiało umrzeć, abyśmy odnieśli zwycięstwo w walce z działalnością wywrotową. Nie było innego wyjścia. Uzgodniliśmy, że była to cena zwycięstwa w wojnie z dywersją oraz że nie powinno się to nazbyt rzucać w oczy, tak aby społeczeństwo sobie tego nie uświadomiło.

Dlatego też w celu uniknięcia protestów, tak w kraju, jak i za granicą, postanowiono, że ci ludzie muszą zniknąć. Każde z tych zniknięć należy rozumieć jak próbę ukrycia zabójstwa” – powiedział Videla w wywiadzie udzielonym pisarzowi i dziennikarzowi Ceferino Reato.

Krwawy dyktator przyznał również, że lewicowym opozycjonistom kradziono dzieci, które następnie oddawano do adopcji.

Trzeba jednak pamiętać, że sojusze nie są wieczne. Videla został obalony własnymi siłami Argentyńczyków, ale USA wspierało również zamach stanu w Iraku w 1968 roku, kiedy do władzy doszedł Saddam Hussajn – efektownie obalony trzydzieści pięć lat później… przez to samo USA.

Dziś tego rodzaju zamach stanu jest sprawą znacznie trudniejszą, bo sytuacja międzynarodowa nie jest równie prosta jak za czasów zimnej wojny. Nie jest jednak niemożliwy. Najskuteczniejszym sposobem będzie przekonanie potencjalnych sojuszników, że twoi przeciwnicy polityczni wspierają terroryzm lub sami są terrorystami. Żyjemy wszak w stanie permanentnej wojny z terroryzmem i pod tym względem wciąż panuje stan wojenny w skali światowej.

Towarzysz Mao głosuje... ciekawe na kogo (źródło: domena publiczna).

Towarzysz Mao głosuje… ciekawe na kogo (źródło: domena publiczna).

Tropem Mao Tse Tunga

Przewrót pałacowy jest stosunkowo czystą i skuteczną metodą dojścia do władzy i rządów dyktatorskich. Ma jednak ten minus, że niemal z reguły zyskujesz fatalną opinię na arenie międzynarodowej, a opór opozycji musisz tłumić przy nieustającej aktywności policji i tajnych służb, co zwykle wiąże się z brutalnością i torturami, a więc coraz gorszą opinią i coraz bardziej zaciętym oporem.

Nieco bardziej kłopotliwym sposobem – w dodatku wymagającym jeszcze większego wsparcia z zewnątrz – jest wszczęcie wojny partyzanckiej. Jej skuteczność jest zawsze spora. Przed II wojną światową udowadniała to partyzantka Mao Tse Tunga – wybitnego nie tylko praktyka, ale i teoretyka tego rodzaju działań.

Ten sposób stworzenia dyktatury ma jednak ten minus, że zazwyczaj trwa długo, ponosi się duże straty, a co gorsze dla ciebie – w trakcie walk któryś z twoich dowódców może wykazać się większą charyzmą lub bohaterstwem i to on sięgnie po władzę.

Plusy mogą być jednak równie duże. Łącząc walkę ze skuteczną propagandą wśród ludzi i unikając konfliktów z cywilami możesz po dojściu do władzy cieszyć się dożywotnio opinią bohatera narodowego. Taką jak twórca niepodległego Wietnamu Vo Nguyen Giap, albo… Józef Piłsudski, który zanim powołał do życia Legiony, prowadził liczne działania quasi partyzanckie ze swoją Organizacją Bojową PPS i z jej członków rekrutując swoje późniejsze rządy.

Co ważne, opinię taką zachowasz nawet wówczas, jeśli sam postanowisz prowadzić brutalne i despotyczne rządy! Tak jak Paul Kagame, który doszedł do władzy w Rwandzie obalając reżim Juvenala Habyarimany. Choć sam jest władcą brutalnym i kontrowersyjnym, opinia o nim – zarówno w kraju jak i zagranicą jest niemal nieposzlakowana.

Józef Piłsudski i Vo Nguyen Giap to jedni z najbardziej znanych łaskawych tyranów (zdjęcie Piłsudskiego: domena publiczna; zdjęcie Vo Nguyena Giapa: autor: Ricardo Stuckert, licencja: CC BY 3.0 BR).

Józef Piłsudski i Vo Nguyen Giap to jedni z najbardziej znanych łaskawych despotów (zdjęcie Piłsudskiego: domena publiczna; zdjęcie Vo Nguyena Giapa: autor: Ricardo Stuckert, licencja: CC BY 3.0 BR).

A to za sprawą faktu, że obalony przez niego rząd doprowadził do jednej z największych masakr w dziejach świata, a mianowicie wymordowania około miliona członków plemienia Tutsi przez Hutu. Tym argumentem zbija wszelkie zarzuty.

Podobną popularnością cieszył się Robert Mugabe, który najpierw zaangażował się w ruch antykolonialny w Zimbabwe, a później po ogłoszeniu niepodległości kraju, prowadził długą wojnę partyzancką z prowadzącym restrykcyjną politykę apartheidu rządem białych. Kiedy wygrał, nikt nie miał mu za złe nawet wybicia 20 tysięcy Ndebele z regionu Matabe i zamknięciu kilku dalszych tysięcy w obozach koncentracyjnych.

Zapomnij o demokracji

Oczywiście można też próbować zbudować dyktaturę pod pozorami demokracji, czyli albo sfałszować wybory – co tak chętnie robiły po wojnie rządy państw bloku radzieckiego, a niektórym z nich pozostało to do dziś – bądź też wygrać wybory uczciwie i łagodnie, drogą ewolucji likwidować zupełnie przecież zbędne w dyktaturze relikty demokracji.

To jednak trudna metoda, wymagająca przemożnego wpływu na media i wszelkiego rodzaju tajne służby. Znacznie lepiej wykorzystać ją nie tyle do zdobycia, co do utrzymania władzy, ale i to jest sytuacją dość ryzykowną. Demokracja, nawet pozorowana, nie jest najlepszym sposobem sprawowania dyktatorskich rządów. Mówią o tym statystyki. Jak podaje w swojej książce cytowany już Mikal Hem:

Prawdopodobieństwo odsunięcia ich od władzy w ciągu pierwszych sześciu miesięcy wynosi niespełna 30 procent, podczas gdy w wypadku przywódców autorytarnych jest to 50 procent. Potem jednak dyktatorzy wysuwają się na prowadzenie.

Przywódca wybrany w toku demokratycznych wyborów, który przetrwał sześć miesięcy rządów, może stracić pracę w ciągu pierwszych dwóch lat z aż 43-procentowym prawdopodobieństwem.

Fidel Castro - dyktator z imponującym stażem (autor: Tanitus, licencja: CC BY-SA 4.0).

Fidel Castro – dyktator z imponującym stażem (autor: Tanitus, licencja: CC BY-SA 4.0).

W wypadku władcy autorytarnego to prawdopodobieństwo wynosi 29 procent. Cztery procent demokratów rządzi dziesięć lat bądź dłużej. Wśród dyktatorów odsetek ten jest bez mała trzy razy wyższy – jedenaście procent z nich panuje dziesięć lat albo i dłużej.

Jak więc widać Winston Churchill zdecydowanie mylił się twierdząc, że nie wymyślono jeszcze formy rządów lepszej niż demokracja. Zdecydowanie lepsza jest dyktatura, a że głównie dla samego dyktatora, to już nieistotny drobiazg, jeśli to właśnie wy chcecie nimi zostać.

Bibliografia:

  1. Mikal Hem, Jak zostać dyktatorem. Podręcznik dla nowicjuszy, Sopot-Warszawa 2016.
  2. Diane Ducret, Kobiety dyktatorów i Kobiety dyktatorów II, Kraków 2013.
  3. Alan Axelrod, Charles Philips, Władcy, tyrani, dyktatorzy, Warszawa 2000.
  4. Maurizio Viroli, Uśmiech Machaivellego, Warszawa 2000.

Kup książkę na empik.com

dyktator-baner1

Czy wiesz, że ...

...najsłynniejszy diament świata, Koh-i-noor, wcale nie spodobał się Brytyjczykom, gdy zobaczyli go po raz pierwszy na wystawie w 1851 roku? Zanim uzyskał nowy szlif, dziennikarze pisali, że „jest w tym kamieniu coś odpychającego, bo im bardziej się go podświetla, tym mniej jest skłonny do pokazywania swojej wspaniałości”. 

...w zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku ranna została Ann Odre? Kobieta była amerykanką polskiego pochodzenia i według prasy urodziła się tego samego dnia i w tym samym miejscu, co papież. W rzeczywistości urodziła się ona w USA i była trzy lata młodsza od Jana Pawła II… Z Wadowic pochodziła natomiast jej matka.

...Adolf Eichmann pierwsze powojenne lata spędził na północy Niemiec, gdzie pracował najpierw jako drwal, a później - jako hodowca kur? Sprzedawał jajka nawet mieszkającym w okolicy Żydom... nad czym bardzo ubolewał.

...Władimir Putin pierwsze polityczne szlify zdobywał u boku mera Petersburga, Anatolija Sobczaka? Do jego obowiązków należało między innymi sprowadzanie żywności zza granicy w zamian za drewno i inne surowce. W tym okresie z budżetu miasta zniknęły 34 miliony dolarów, a żywność i tak nie dotarła do potrzebujących.

Komentarze (13)

    • Eryk Odpowiedz

      Serio, autorze? Koniecznie trzeba było wrzucić politykę do – skądinąd ciekawego – artykułu? Ciekawostki, podziękujcie panu. Wlaśnie zraził do Was czytelnika.

      • Eryk Odpowiedz

        Oczywiście mowię do autora artykułu, a nie do autora poprzedniego komentarza. Przepraszam, już chyba zbyt późno i kliknąłem na niewłaściwą opcję odpowiedzi. W każdym razie konczę czytanie i tak. Szybciej niż się spodziewałem. Do widzenia.

  1. Bogdan Kuźniecowski Odpowiedz

    W treści artykułu jest i jego odpowiedź..
    Ile ludzi o niewygodnych poglądach i wiedzy ,
    popełniło ,,samobójstwo” wypadki katastrofy itd..
    A motyw jest dużo bardziej głęboki niż możemy sobie wyobrazić…
    Moja intuicja podpowiada mi odpowiedź..
    Potęga gospodarcza chimery totalitaryzmu Chin zagraża ,,Nowemu Porządku Świata”
    I to jest odpowiedź…

  2. anonim Odpowiedz

    Bardzo niektórych zabolał ten artykuł. Prawda jest taka że gdybyśmy nie należeli do UE to właśnie taką drogę wybrał by nasz ukochany wódz i słońce narodu prezes Jarosław I.

  3. As Odpowiedz

    Może niech autor artykułu zostanie dyktatorem, skoro to takie łatwe (według niego). Bowiem katowanie czytelników własną twórczością to już znęcanie znęcanie się nad zdrowym rozsądkiem.

  4. TT Odpowiedz

    Rzeczywiście straszny dyktator z tego Kaczyńskiegi! Najpierw po przegranych wyborach w 2007 roku oddał władze, potem znów ośmielił się wygrać wybory! Zmienia konstytucje w punktach gdzie jest napisane w tejże konstytucji „reguluje ustawa”. I jeszcze ta opozycja która działa w sejmie bez szykan albo KOD lub obywatele RP którzy protestują w tym totalitarnym państwie i nikt ich nie aresztował! Że już o nie zamknięciu i swobodnej działalniści mediów Gazaty Wyborczej czy TVN nie wspominając!

  5. Goblin Odpowiedz

    Kiedyś oglądałem bardzo ciekawy program o takiej tematyce i zapamiętałem że jednym z ważnych warunków dyktatury jest podział na mh, Ci dobrzy oraz oni, Ci źli. Jeśli się ludzi nie podzieli to ciężko będzie wprowadzić dykatature.

Odpowiedz na „ErykAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.