Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ludzie umierali z głodu, a oni… ukrywali ziarno. Czy dla dobra nauki wolno skazywać tłumy na śmierć?

Kilka tysięcy ludzi dziennie umierało z głodu, a kilka ulic dalej naukowcy chronili olbrzymią kolekcję nasion... (zdjęcie u góry: I, George Shuklin, lic.: CC BY 2.5).

Kilka tysięcy ludzi dziennie umierało z głodu w oblężonym Leningradzie, a tuż obok naukowcy chronili olbrzymią kolekcję nasion… (zdjęcie u góry: I, George Shuklin, lic.: CC BY 2.5).

Wiara w postęp czy zwyczajna przyzwoitość? Hermetyczne odkrycia czy los ludzi zamkniętych w oblężonym mieście? Ci badacze nie wahali się z wyborem. Czy gdyby wojna wybuchła dzisiaj, byłoby podobnie?

Niemiecka blokada Leningradu spowodowała ogromny głód w mieście. W najdramatyczniejszym okresie z niedożywienia ginęło po kilka tysięcy ludzi dziennie. Tymczasem wybitni radzieccy pracownicy naukowi zabarykadowali się w budynku Instytutu Upraw Roślinnych, aby ochronić przed zdesperowanym tłumem unikatową kolekcję nasion.

Złe miejsce, zły czas

Bracia Siergiej i Nikołaj Wawiłowowie byli geniuszami. Gdyby urodzili się w normalnym kraju i normalnym czasie, ich życiorysy byłyby pewnie klasycznie nudne. Połowę biograficznej notki zajmowałyby pewnie osiągnięcia, ordery, nagrody i wyróżnienia. Zadziwiliby ludzkość znaczącymi odkryciami, umarliby w chwale i sławie, a w wielu miastach podziwialibyśmy ich pomniki.

Siergiej oraz Nikołaj nie mieszkali jednak w normalnym kraju. Żyli w totalitarnym Związku Sowieckim w trudnych czasach – czyli pierwszej połowie dwudziestego wieku. Z tego powodu ich życie nie mogło być spokojne.

Młodszy: fizyk, organizator

Los potraktował obu braci skrajnie różnie. Siergiej, młodszy z braci Wawiłowów, był niezwykle utalentowanym fizykiem. Jednak największym jego atutem była doskonała organizacja pracy. Był wybitnym administratorem – dlatego już mając czterdzieści jeden lat został członkiem Akademii Nauk.

Młodszy z braci, Siergiej Wawiłow, lepiej odnajdywał się w radzieckim naukowym światku (domena publiczna).

Młodszy z braci, Siergiej Wawiłow, lepiej odnajdywał się w radzieckim naukowym światku (domena publiczna).

Stawiał na kolektywność i współpracę, miał doskonałe wyczucie do ludzi, wspierał najbardziej utalentowanych. Jego wychowankiem był chociażby Paweł Czerenkow, późniejszy noblista. Właśnie Siergiejowi Wawiłowowi zadedykował to najcenniejsze w świecie nauki wyróżnienie. To jednak starszy z Wawiłowów, Nikołaj, wcześniej od brata zdobył uznanie oraz zasłużony splendor.

Starszy: biolog, genetyk, wizjoner

Nikołaj Wawiłow był nie tylko biologiem i genetykiem. Był wizjonerem i marzycielem. Korzystając z wykształcenia i talentu próbował stworzyć świat, w którym nikt nie będzie głodował. Wyróżnienia, tytuły i odznaki przyszły bardzo wcześnie. Od 1933 roku zarządzał sowieckim Instytutem Genetyki.

Dobra passa trwała. Podbudowany sukcesami pokusił się o czyn niemający w historii ludzkości precedensu. – czytamy w znakomitej książce Andrzeja Goworskiego i Marty Panas-Goworskiej  “Naukowcy spod czerwonej gwiazdy” –  Postanowił stworzyć żywy bank wszystkich roślin uprawianych na świecie. Ideą takiej kolekcji miało być zachowanie wzorcowych, najcenniejszych genetycznie nasion oraz w razie wyginięcia danej uprawy możliwość jej odtworzenia.

Leningradzki Wszechzwiązkowy Instytut Upraw Roślinnych pęczniał z miesiąca na miesiąc.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Marty Panas-Goworskiej i Andrzeja Goworskego "Naukowcy spod czerwonej gwiazdy". Do kupienia w internetowej księgarni PWN w promocyjnej cenie!

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Marty Panas-Goworskiej i Andrzeja Goworskiego „Naukowcy spod czerwonej gwiazdy”. Do kupienia w internetowej księgarni PWN w promocyjnej cenie!

Nagła utrata wpływów

Nikołaj, człowiek setek talentów i umiejętności, nie posiadł jednak jednej. W realiach sowieckich – najważniejszej. W przeciwieństwie do młodszego brata Siergieja, nie umiał sprytnie i bezboleśnie dryfować po śmiertelnie niebezpiecznym oceanie intryg. Na którym jedna burza, wywołana kaprysem psychopatycznego despoty, niszczyła dziesiątki tysięcy ludzi.

Siergiej miał też więcej szczęścia. Wybuchła wojna. Fizycy byli ważniejsi od biologów. Nowoczesna broń cenniejsza od pożywienia. Siergiej pracował w pocie czoła ku chwale ojczyzny, tymczasem jego brat, śmiertelnie skonfliktowany z wpływowym pseudonaukowcem Trofimem Łysenką, tracił wpływy.

Łysenkizm, bazujący na teoriach antygenetycznych, święcił triumfy. Na naukowym polu bitwy stanęło dwóch naukowców o skrajnie różnych poglądach. W kraju takim, jak Związek Radziecki, było to o jednego za dużo.

Bank nasion

Bank nasion zawierał bezprecedensową i unikatową kolekcję ponad dwustu pięćdziesięciu tysięcy różnych gatunków ziarna. Znajdowały się w nim również gatunki już wymarłe, stanowiły więc wzorzec dla konkretnej uprawy. Zasługą Wawiłowa jest też stworzenie sztabu oddanych pracowników naukowych, którzy w dramatycznym czasie potwornego głodu w mieście postanowili zamieszkać w instytucie i osobiście pilnować skarbu.

Nikołaj Wawiłow nie rozumiał jednego - nie ważne, po czyjej stronie leży racja. Jeśli zadarło się z Trofimem Łysenką, efekt mógł być tylko jeden (domena publiczna).

Nikołaj Wawiłow nie rozumiał jednego – nie ważne, po czyjej stronie leży racja. Jeśli zadarło się z Trofimem Łysenką, efekt mógł być tylko jeden (domena publiczna).

Z pewnością zderzyli się z ogromnym dylematem moralnym, postawili jednak na dorobek naukowy, który mógł w przyszłości uchronić ludzkość od głodu kosztem doraźnego ratunku wygłodniałych obywateli.

W czasie, gdy racje żywnościowe sięgały 125 gramów chleba na mieszkańca, pilnowali nasion, z których dałoby się przygotować tony pieczywa. (…) Dziś wielu naukowców uważa, że zbiór Wawiłowa jest najcenniejszym dobrem będącym w posiadaniu Federacji Rosyjskiej  – czytamy we wspomnianej książce “Naukowcy spod czerwonej gwiazdy”.

Pracując w tajemnicy, naukowcy szmuglowali próbki nasion z Leningradu przez zamarznięte jezioro do składu na Uralu. W trosce o zachowanie unikatowej kolekcji dla przyszłych pokoleń, poświęcali nawet własne życie! W styczniu 1942 Aleksander Szczukin, specjalista od orzechów, zmarł przy własnym biurku.

Podczas blokady Leningradu dochodziło do aktów kanibalizmu. Zwłoki należało więc chować jak najszybciej... Na zdjęciu mężczyźni grzebiący trupy na Cmentarzu Wołkowskim (RIA Novosti archive, image #216 / Boris Kudoyarov / CC-BY-SA 3.0).

Podczas blokady Leningradu dochodziło do aktów kanibalizmu. Zwłoki należało więc chować jak najszybciej… Na zdjęciu mężczyźni grzebiący trupy na Cmentarzu Wołkowskim (RIA Novosti archive, image #216 / Boris Kudoyarov / CC-BY-SA 3.0).

Śmierć głodowa spotkała również Georgija Krijera, który odpowiadał za rośliny lecznicze, oraz Dmitrija Iwanowa, który zawiadywał kolekcją ryżu. Po zgonie tego ostatniego pracownicy odkryli, że zmarł z wycieńczenia, chroniąc kilka tysięcy paczek ryżu. Dla nauki i obrony dorobku życia Nikołaja Wawiłowa zapłacili najwyższą cenę.

Szpieg i zdrajca

Dorobku życia nie mógł bronić sam Nikołaj Wawiłow. Łysenkizm triumfował, a jego twórca zyskał taką pozycję, że mógł stopniowo eliminować swoich konkurentów. Wskutek donosów Nikołaj Wawiłow został aresztowany i oskarżony o szpiegostwo oraz krytykę łysenkizmu.

Jego proces był klasyczny dla zbrodniczego systemu, stworzonego przez Stalina. Najpierw aresztowanie, potem żmudne zdobywanie wydumanych dowodów winy. Torturami, zastraszaniem, wymuszaniem kolejnych donosów.

Jeden z największych dwudziestowiecznych wizjonerów, Nikołaj Wawiłow, został skazany na karę śmierci. Jego towarzyszem niedoli w tym tragicznym czasie był porucznik Antoni Józef Zielicki, przyjaciel Józefa Czapskiego, który napomknął we wspomnieniach o naukowcu:

Siedziba Prezydium Akademii Nauk ZSRR (domena publiczna).

Nikołaj trafił do więzienia, a Siergiej – do siedziby Prezydium Akademii Nauk ZSRR (domena publiczna).

W całej Rosji, od kręgu polarnego do granic Chin, miał setki pól doświadczalnych, 2000 asystentów pracowało pod jego kierownictwem (…). Został skazany z powodu donosu (…) Łysenki, który mu zarzucił, że broni nauki “burżuazyjno-klerykalnej”.

Wyróżnienie i upokorzenie

Choć karę śmierci ostatecznie zmieniono na dwadzieścia lat łagrów, Nikołaj Wawiłow wojny nie przeżył – twórca największego banku nasion zmarł w saratowskim więzieniu wycieńczony głodem. Tymczasem jego brat Siergiej dwa lata później został wybrany prezydentem Akademii Nauk ZSRR.

Młodszy z Wawiłowów był od brata bardziej pragmatyczny. Doskonale rozumiał sowieckie realia. Z poczucia obowiązku dyskretnie wstawiał się za bratem wiedząc jednocześnie, że jego los jest już przesądzony. Będąc prezydentem akademii opiekował się owdowiałą bratową i jej synem, walczył też o rehabilitację Nikołaja.

Jego żywot nie był wcale usłany różami. W książce Marty i Andrzeja Goworskich „Naukowcy spod czerwonej gwiazdy” znajdziemy cytat z rozmowy Siergieja Wawiłowa z współpracownikiem: Za każdym razem, gdy wzywają mnie na Kreml – nie wiem, czy wrócę stamtąd do domu, czy odwiozą mnie na Łubiankę.

Siergiej Wawiłow nigdy nie mógł być pewien, czy donos lub kaprys Stalina nie zaprowadzi go na Łubiankę (domena publiczna).

Siergiej Wawiłow nigdy nie mógł być pewien, czy donos lub kaprys Stalina nie zaprowadzi go na Łubiankę (domena publiczna).

Stalin, namaszczając go na prezydenta Akademii, musiał mieć niezły ubaw wiedząc, że najbliższym współpracownikiem Siergieja Wawiłowa będzie teraz Łysenko. Człowiek, który pośrednio lub też bezpośrednio przyczynił się do śmierci jego brata.

Być może dlatego Wawiłow przeżył aż osiem zawałów serca, ten dziewiąty okazał się być śmiertelny. Na przykładzie genialnych braci widać, że los naukowców w państwie totalitarnym nie różnił się wcale od życia zwykłych obywateli. Rządziły nim – przypadek, kaprysy władzy, oraz wieczny strach o życie swoje i najbliższych.

Bibliografia:

  1. Andrzej Goworski, Marta Panas-Goworska, Naukowcy spod czerwonej gwiazdy, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2016.
  2. Józef Czapski, Na nieludzkiej ziemi, Znak, 2001.
  3. Boyce Renserger, Scientists Died Guarding Seeds During Wwii, The Washington Post [dostęp: 12.09.2016].
  4. Mark Sołonin, Nic dobrego na wojnie, wyd. Rebis, 2011.

Kup książkę na stronie Wydawcy

Czy wiesz, że ...

...na początku XX wieku co bardziej konserwatywni Polacy uważali, że ślub z aktorką jest równie oburzające, co związek z prostytutką. Z tego powodu małżeństwo Daszyńskiego z Marią Paszkowską wywołał nie lada kontrowersje.

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

...niektóre oddziały Armii Czerwonej poruszały się po Polsce na saniach? Poza czołgami i saniami nie było innych pojazdów. Olbrzymie sanie Sowieci zrabowali z polskich dworów i gospodarstw, które napotykali po drodze podczas „wyzwalania” naszego kraju.

...akcja dezinformacyjna przeprowadzona przez bolszewików po zamordowaniu Mikołaja II i jego rodziny była tak skuteczna, że matka cara, Maria Fiodorowna, jeszcze 10 lat później wierzyła, że jej syn żyje.

Komentarze (9)

  1. Anonim Odpowiedz

    Artykuł mógłby być ciekawy, ale niestety nie jest.

    Co do Banku Nasion w Leningradzie, może i z tych nasion dałoby się upiec kilka ton pieczywa, ale JEDEN RAZ, a co potem?

    Jednorazowe zwiększenie racji żywnościowych nie dałoby mieszkańcom niczego, może o dwa-trzy dni przedłużyłoby ich agonię, albo nawet przyśpieszyłoby ich śmierć(organizm, który głoduje po przyjęciu pożywania umiera- patrz więźniowie obozów, którym zupę trzeba było wydzielać łyżkami, czy którzy zmarli po zjedzeniu racji podarowanych im przez wyzwolicieli oraz mieszkańcy Leningradu po odblokowaniu miasta).

    Z drugiej strony rośliny, które mogli uratować, bądź uratowali mogą zawierać geny potrzebne do przetrwania przedłużających się susz, powodzi, czy chorób, więc wybór był prosty. Albo dziś poświęcimy zbiory i niewiele pomożemy, albo uratujemy co się da i w przyszłości zdziałały dużo więcej.

    To nie naukowcy poświęcili życie mieszkańców Leningradu, a Stalin i inni komuniści, którzy nie zgodzili się na ewakuacje miasta, kiedy jeszcze było to możliwe. Poza tym w Leningradzie oficerowie NKWD i wyżsi oficjele partyjni, tak jak w całej Rosji, mieli jedzenia pod dostatkiem, to zwykli mieszkańcy głodowali.

    • Anonim Odpowiedz

      Zacząłem czytać tę książkę o „Naukowcach” i tam sprawa banków nasion przedstawiona jest inaczej, tzn. szerzej i bez zbędnej sensacyjności. Cóż, jaki portal, takie artykuły ;/ ale książka już mi się podoba.

        • Anonim

          Książki jeszcze nie czytałem, ale jak znajdę czas, to chętnie przeczytam.
          A książki popularnonaukowe, czy naukowe powinny być właśnie takie, obiektywne.
          Przynajmniej takie jest moje zdanie

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.