Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Upiór z Düsseldorfu. Niemiecki Kuba Rozpruwacz [18+]

Czy ten człowiek wygląda na seryjnego mordercę? Nie? Oni nigdy na nich nie wyglądają.Anglia miała Kubę Rozpruwacza, Transylwania – Draculę, a Düsseldorf… „potwora”, „upiora”, „Kubę Rozpruwacza” i „wampira” w jednym. Zamordował z zimną krwią 79 osób. Policja była bezradna.

Od 1925 r. po ulicach Düsseldorfu krążył morderca, choć początkowo nie szalał zbyt mocno. Śmierć zaczęła zbierać prawdziwe żniwo 4 lata później. Ludzie obawiali się o swoje życie. Nigdzie nie mogli czuć się bezpiecznie, nawet we własnych domach. Wszystko, co najgorsze, zaczęło się na początku lutego.

Krew na ulicach

Pewnego zimowego dnia policja znalazła zwłoki kobiety – została dźgnięta nożem 24 razy. Sprawca czuł się bezkarny, a mordowanie wyraźnie przypadło mu do gustu. Sześć dni później pod żywopłotem znaleziono ciało 16-letniej Rosy Ohlinger. Dźgnięto ją 13 razy. To jednak nie koniec. Zwyrodnialec dokonał penetracji genitaliów – za pomocą kciuka, a potem nożem. Próbował spalić ciało, lecz nie udało mu się to.

Düsseldorf, to właśnie to miasto w 1929 r. drżało przed seryjnym mordercą, który grasował na jego ulicach.

Düsseldorf, to właśnie to miasto w 1929 r. drżało przed seryjnym mordercą, który grasował na jego ulicach.

Początkowo wydawało się, że morderca preferuje kobiety, a konkretnie młode dziewczęta. Nic bardziej mylnego. W połowie lutego zaatakował mechanika o nazwisku Scheer. Zmarł on w ten sam sposób, co pozostałe ofiary – otrzymał 24 ciosy nożem.

Służąca Gertruda Schulte również została napadnięta, jednak jej udało się ujść z życiem.

Służąca Gertruda Schulte również została napadnięta, jednak jej udało się ujść z życiem.

Dla policji złapanie mordercy stało się kluczowym zadaniem. Przestrzegano mieszkańców przed nieznajomymi i zakazano poruszania się po zmroku. Niebawem wszyscy mogli odetchnąć. Pojawił się podejrzany. Zatrzymano mężczyznę, wariata Stausberga, który chciał napaść na dwie kobiety.

Oskarżono go o lutowe morderstwa. A on, jak przystało na miejscowego idiotę, przyznał się do wszystkiego. Policja odetchnęła. Mieszkańcy Düsseldorfu również. Mogli czuć się bezpiecznie. A przynajmniej tak im się wydawało.

Po kilku miesiącach wyszło na jaw, że policja popełniła kardynalny błąd. Wariat Stausberg był niewinny! W sierpniu prawdziwy morderca ponownie wyszedł z cienia. Zaczął z dużym rozmachem.

Uduszone siostry

W miejskim parku znaleziono trzy osoby zadźgane nożem. Ale to nie koniec. Dwa dni później, gdy w mieście zgasły światła, do domu wracały dwie przyrodnie siostry, 5-letnia Gertruda Hamacher i 14-letnia Louise Lenzen. W pewnym momencie zobaczyły za sobą tajemniczy cień. Ktoś szedł za nimi jakiś czas, aż w końcu podszedł do dziewczynek.

Mężczyzna poprosił Louise, by kupiła mu papierosy, a on w tym czasie zaopiekuje się jej siostrą. Pomyślicie: „Głupia!”, bo jak można zaufać nieznajomemu?! Gdy 14-letnia dziewczynka zniknęła w ciemnościach, morderca udusił Gertrudę, a potem podciął jej gardło. Louise czekał taki sam los.

Ernst Gennat, szef berlińskiej policji kryminalnej. To właśnie jego oddelegowano do poszukiwań "potwora".

Ernst Gennat, szef berlińskiej policji kryminalnej. To właśnie jego oddelegowano do poszukiwań „potwora”.

Innym razem pewien nieznajomy chciał zaciągnąć do łóżka służącą Gertrudę Schulte. Ona odpowiedziała: „Wolałabym umrzeć”. Mężczyzna postanowił spełnić jej prośbę. Wyciągnął nóż i dźgnął ją. Kobiecie udało się jednak przeżyć i dzięki niej policja miała rysopis sprawcy.

Zamienił stryjek siekierkę na… młotek

Mimo że policjanci wiedzieli, jak wygląda „potwór”, nie mogli go znaleźć. A tymczasem on nadal grasował w mieście. Pojawiały się nowe ciała, jak chociażby Idy Reuter. Z czasem morderca zmienił narzędzie zbrodni. Porzucił nóż na rzecz młotka – dwie kobiety zginęły od jego uderzeń.

Ida Reuter, kolejna ofiara seryjnego mordercy.

Ida Reuter, kolejna ofiara seryjnego mordercy.

Czuł się aż tak pewnie, że zaczął pogrywać z policją. W listopadzie zniknęła 5-letnia Gertruda Albermann. Sprawca wysłał policjantom mapę z miejscem, gdzie znajdą ciało dziewczynki. I rzeczywiście odnaleźli zwłoki. Okazało się, że została uduszona i 35 razy pchnięta nożem.

Seryjny zabójca grasował, a stróże prawa byli bezradni. Ludzie mówili między sobą różne rzeczy o mordercy. Jedna z tych plotek najbardziej zdumiewała. Otóż na miejscach zbrodni policjanci rzekomo mieli dostrzec, iż poszukiwany pił krew ofiar. Gdy ta informacja dostała się do prasy, okrzyknięto go „wampirem”. Dziennikarze zaczęli też straszyć ludzi, że mordercą jest Kuba Rozpruwacz z Londynu.

Jak wpadł?

Jak w wielu podobnych przypadkach, za ostatecznym schwytaniem zwyrodnialca stał przypadek. W ręce policji dostał się list, który służąca, Maria Budlick, źle zaadresowała. Trafił on do pewnej kobiety, a ta, po zapoznaniu się z jego treścią, przekazała go na komisariat. W tym liście Budlick opowiadała swojej przyjaciółce o tym, jak ją zgwałcono. Na komisariacie służąca musiała jeszcze raz wszystko opowiedzieć…

Altana, w której znaleziono zwłoki Gertrudy Hamacher oraz Louise Lenzen.

Altana, w której znaleziono zwłoki Gertrudy Hamacher oraz Louise Lenzen.

Tego pechowego dnia (14 maja 1930 r.) kobieta przyjechała do Düsseldorfu w poszukiwaniu pracy. Na dworcu zaczepił ją nieznajomy i powiedział, że zaprowadzi ją do schroniska dla kobiet. Jednak, gdy mieli wejść do parku, przypomniał sobie o mordercy zabijającym w tym miejscu i stchórzył.

W tym momencie pojawił się kolejny „pomocnik”. Zaproponował, że mogą pójść do niego. Kobieta zgodziła się. Równie szybko zmieniła jednak zdanie i stwierdziła, że woli iść do schroniska.

Para przemierzyła kawałek drogi, aż w pewnym momencie mężczyzna przycisnął ją do ściany, złapał za szyję i zgwałcił. Po tym zdarzeniu Maria wsiadła do tramwaju. Tam spotkała policjantów. Wówczas jednak nie wykorzystała okazji, by poinformować ich o całym zajściu.

Morderca sam się przyznaje

Dzięki listowi i zeznaniom Budlick policja odnalazła mieszkanie gwałciciela. Gdy funkcjonariusze wtargnęli do środka, podejrzanemu udało się zbiec. Następnie mężczyzna wyjawił żonie (tak, był wzorowym mężem!), że jest gwałcicielem. Polecił jej, by poszła na policję i powiedziała, gdzie się znajduje. I tak, 24 maja 1930 r., ujęto podejrzanego.

Peter Kürten spokojnie czekał na stróżów prawa w kościele św. Rochusa. Gdy policjanci przekroczyli próg świątyni, miał rzec: Nie ma potrzeby się bać. Zatrzymali gwałciciela, a jak się okazało niebawem, to nie było wszystko.

Podczas przesłuchania Kürten zaskoczył policjantów. Oprócz przyznania się do gwałtu ogłosił z dumą, że jest „potworem düsseldorfskim”. Gdy Gertruda Schulte rozpoznała swego niedoszłego zabójcę, sprawa była oczywista – ujęto Niemieckiego Kubę Rozpruwacza.

Peter Kürten - wampir z Düsseldorfu na zdjęciu policyjnym (fot. Bundesarchiv; lic. CC ASA 3.0).

Peter Kürten – wampir z Düsseldorfu na zdjęciu policyjnym (fot. Bundesarchiv; lic. CC BY-SA 3.0).

W trakcie przesłuchania Kürten opowiedział ze szczegółami o wszystkich zbrodniach, jakie popełnił. Ich liczba zszokowała policjantów – 79 ofiar! Z chełpliwą miną mówił, że często niczego nieświadomi funkcjonariusze rozmawiali z nim na miejscach zbrodni.

Pojawiał się tam nie tylko, by podbudować się niewiedzą policji. Miał też inny cel. Obserwując bezradnych stróżów prawa i swoje ofiary, z lubością się onanizował.

A jak to się wszystko zaczęło?

Peter Kürten urodził się w 1883 r. w Mülheim nad Renem. Wraz z rodziną przeniósł się do Düsseldorfu w 1894 r. Ojciec, alkoholik, wykorzystywał seksualnie swe córki, a niebawem syn poszedł w jego ślady. Bardzo szybko też wkroczył na drogę przestępczą. Zajął się kradzieżami. Natomiast po raz pierwszy zabił w wieku 9 lat, w trakcie zabawy z rówieśnikami. Z jednym z nich popłynął tratwą i tam go utopił. Drugi kolega chciał ratować przyjaciela, lecz nie umiał pływać i utonął.

Peter sztuki zabijania nauczył się od znajomego hycla, który „kochał” zabijać zwierzęta. Kürten już wtedy – jak mówił podczas przesłuchań – fascynował się krwią i śmiercią.

W wieku 16 lat trafił do więzienia za kradzieże. W 1913 r. ponownie zamordował – podczas włamania zabił 10-letnią dziewczynkę, Christine Klein. Morderstwo było przypadkowe. Gdy zobaczył śpiącą małą dziewczynkę, włączył się w nim instynkt zabójcy. Na miejscu zbrodni zgubił chusteczkę z inicjałami P.K., ale policja nie wpadła na jego trop.

Christine Klein pierwsza ofiara Petera Kürtena.

Christine Klein pierwsza ofiara Petera Kürtena.

Dzień przed zabójstwem dziewczynki jej ojciec, Peter Klein, pokłócił się ze swym bratem Ottem, nie chcąc pożyczyć mu pieniędzy. Ten zagroził, że odpłaci mu za to. Policjanci uznali, że to Otto zamordował dziewczynkę i podrzucił chusteczkę brata. Sędzia go jednak uniewinnił. Dowody były zbyt słabe. Kürtena nigdy nie skojarzono z tym zabójstwem.

Mroczny dorożkarz

Do 1921 r. Peter przebywał ponownie w więzieniu, a znalazł sie tam za włamania i kradzieże. Gdy wyszedł, na cztery lata osiadł w Altenburgu, gdzie się ożenił. Może wydawać się to dziwne, lecz kochał swoją żonę. Nawet kiedy groziła mu śmierć, myślał tylko o tym, by miała za co żyć.

W 1925 r. Kürten powrócił do Düsseldorfu. Pracował jako dorożkarz. Ta praca była idealna. Nikt na niego nie zwracał uwagi. Wsiadał do swojej dorożki i znikał w ciemnościach.

Przed sądem

Proces zaczął się 13 kwietnia 1931 r. Specjalnie dla „potwora” zbudowano klatkę, by nie uciekł podczas rozprawy. Za nim umieszczono m.in. noże, młotki, czaszki i kości ofiar, stanowiące dowody w sprawie. Prokurator szczegółowo wykazał rany, jakie zadawał Kürten.

Publiczność, która przybyła na proces, była zszokowana „niepotwornym” wyglądem oskarżonego. Otóż przed nimi stanął człowiek ubrany w garnitur, z idealnie ułożoną fryzurą. Jego obrońcą został młody adwokat, Wehner. Chciał, by sąd uznał jego klienta za chorego na umyśle, lecz ta linia obrony nie okazała się przekonująca.

Zdjęcie z procesu Kürtena. Interesowała się nim prasa w całej Europie.

Zdjęcie z procesu Kürtena. Interesowała się nim prasa w całej Europie.

Usłyszeć własną śmierć

W sądzie początkowo Kürten nie chciał przyznać się do zbrodni. Dziwiło to obecnych, gdyż na komisariacie opowiadał wszystko ze szczegółami. Zwlekał? Czekał na coś? A może chciał zabawić się z wymiarem sprawiedliwości? Ostatecznie jednak „wyspowiadał się” w sądzie. Zdał relację z tego, w jaki sposób zabijał poszczególne ofiary. Czy żałował? Nie. Twierdził, że nie widział nic złego w swym postępowaniu.

Ostatecznie sąd skazał go za dziewięć morderstw i siedem prób zabójstwa. Swój żywot zakończył 2 lipca 1931 r. Został ścięty. A jakie było jego ostatnie życzenie? Dość osobliwe… Chciał w chwili śmierci słyszeć, jak jego krew tryska z szyi.

Źródła:

  1. Alexander Gilbert, Peter Kürten: The Vampire of Dusseldorf.
  2. Otto Steiner, Der Fall Kürten: Sachdarstellung und Betrachtungen, Hamburg 1958.
  3. Margaret Seaton Wagner, The Monster of Düsseldorf: The Life and Trial of Peter Kürten, London 1932.

Polecamy:

Artykuł został opublikowany w ramach współpracy z serwisem o-historii.pl.

Redakcja: Krzysztof Chaba; Fotoedycja: Rafał Kuzak

Kup ciekawą książkę (dużo taniej niż inni):

Czy wiesz, że ...

...nazistowska ustawa o przymusowej sterylizacji osób genetycznie chorób, ułomnych oraz "społecznie zbędnych" z 1933 roku była wzorowana na prawie amerykańskim? Do 1957 roku wprowadziło je aż 21 stanów, a zabiegów dokonywano niekiedy bez zgody, a nawet wiedzy samych pacjentów.

...słowo «Polak» i «Polska» w ZSRS lat trzydziestych były synonimami zdrady i wrogości wobec państwa i ustroju sowieckiego”? Ciągłe podkreślanie wrogości wobec sąsiadów z zachodu sprawiło, że po ataku III Rzeszy na Związek Radziecki Stalin i jego świta, chcący nagle zjednać sobie polskich obywateli, znaleźli się w niemałym kłopocie.

...największy zjazd monarchów przed I wojną światową odbył się z okazji pogrzebu króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII? Zgromadzeni władcy dalecy byli jednak od żałobnego nastroju.

Komentarze (8)

  1. Nasz publicysta |Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do art. z naszego profilu na Fb https://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/insights?section=navPosts:

    Grzegorz S.: U Thorwalda w Stuleciu detektywów i Godzinie detektywów dziesiątki podobnych historii .

    Maciej P.: w drugim sezonie serialu Glina jest motyw z Peterem Kurtenem

    Bronie świata, które zmieniły bieg historii: a Polska ma Trynkiewicza

    Rafał Kuzak: A Niemcy mieli jeszcze Adolfa Seefelda http://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/12/12/zegarmistrz-pedofil-i-seryjny-morderca-sprawa-ktora-wstrzasnela-iii-rzesza/

    Michał P.: Czy ktoś nadal jest przeciwnikiem kary śmierci?

    Ola Zaprutko-Janicka: Owszem. Kara śmierci ucina żywot zwyrodnialca i z jednej strony nie może on już nikogo skrzywdzić, a z drugiej… dożywotnia odsiadka niekoniecznie musi być przyjemna. Zawsze można w ramach resocjalizacji dajmy na to zamiatać reaktor w Czarnobylu.

  2. Nasz publicysta |Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do art. z portalu Wykop.pl http://www.wykop.pl/link/2019468/upior-z-dusseldorfu-niemiecki-kuba-rozpruwacz/:

    Adrian00: Jestem ciekaw, czy to dzięki niemu powstała manga Monster – Naoki Urasawy.
    http://www.instytutksiazki.pl/komiksy,aktualnosci,31027,monster.html

    zimnywschodniwiatr: Skąd się bierze ta zwierzęca agresja wśród najlepszej cywilizacji na świecie? Z jednej strony te wspaniałe zdobycze w postaci narzędzi do zabijania, obozów zagłady a z drugiej tak silny wpływ najniższych instynktów.

    Elryk: @zimnywschodniwiatr: To nie jest zwierzęca agresja, tylko ludzka. Zwierzęta nie mordują i nie znęcają się dla przyjemności.

    zimnywschodniwiatr: @Elryk: Trafna i słuszna uwaga.

    Stunek: @Elryk: Chyba nigdy nie miałeś kota

    jodynaa: Kto to napisał, że zło ma banalną twarz? Hanna Krall?

    uranik: Statystycznie na miliony osobników może się znaleźć jeden, który będzie właśnie w ten sposób miał skrzywiony umysł. Cywilizacja mu tylko pomaga – dzięki niej ma większą szansę urodzić się w dużym mieście i narobić większych szkód…
    odpowiedz

    maisonmartinmargiela: @uranik: Zakazać miast i cywilizacji!

    Poroniec: @uranik: @maisonmartinmargiela: ustawą znieść skrzywiony umysł! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    snejp90: Jak kogoś interesuje tematyka, to polecam książkę „Seks, krew i szubienica” Eddy’ego Kozaka. Jest tam przypadek (o ile mnie teraz pamięć nie myli) Upiora z Dusseldorfu oraz wielu innych zwyrodnialców. Nie jest to może jakieś wybitne dzieło, ale wiele rzeczy zostało szczegółowo opisanych i ‚przyprawionych’ odpowiednimi zdjęciami.

  3. Jurek Odpowiedz

    Roi się od błędów w tym artykule. Np. PK nie zabił 79 osób, a Rosa Ohlinger nie miała szesnastu lat, a niespełna dziewięć.

    • Jurek Odpowiedz

      A Lenzen nie była przyrodnią siostrą Hamacher, lecz została adoptowana przez dziadka (ojca ojca Gertrud). Schulte nie została dźgnięta nożem, ale wielokrotnie nożycami. Poza tym najgorszym skutkiem spotkania z PK była roztrzaskana czaszka.

  4. Anonim Odpowiedz

    Biedak… co on musiał widzieć w dzieciństwie… gwałty to na pewno, dlatego przeniosło się na sferę seksualną. Morderstwa, bo w ofiarach może widział ojca i jakoś przenosił swój gniew. Żonę kochał, bo sytuacja w rodzinie nauczyła go, że swoją kobietę trzeba kochać i szanować, a nie tak jak jego ojciec. Siostry swoje również pewnie kochał. Niezwykle ciekawy przypadek!

  5. And Odpowiedz

    Mam jedno pytanie, może ktoś mi wyjaśni sytuację.
    „Dzięki listowi i zeznaniom Budlick policja odnalazła mieszkanie gwałciciela” – jak dokładnie? Nie zostało podane w tekście, czy trzeba się samemu domyśli o co chodzi?

Odpowiedz na „RedakcjaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.