Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najciekawsza książka tygodnia. Narodziny imperium McDonald’s

McDonald’s w Saugus, w stanie Massachusetts, w Stanach Zjednoczonych (fot. Anthony92931, lic. CC BY-SA 3.0)

fot.Anthony92931, lic. CC BY-SA 3.0 McDonald’s w Saugus, w stanie Massachusetts, w Stanach Zjednoczonych (fot. Anthony92931, lic. CC BY-SA 3.0)

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, powstała restauracja braci McDoland’s, jednak nie oni są ojcami sukcesu marki. Jak się okazuje, prawdziwym królem hamburgerów był w rzeczywistości kto inny.

Oprócz historii najsłynniejszej sieci gastronomicznej świata poznamy też fabularne opowiadania oparte na słowiańskich mitach, dowiemy się, co to znaczy ruszyć z błyskawicą na tygrysy oraz poznamy historię odwagi, przyjaźni i miłości opowiedzianą na tle insurekcji kościuszkowskiej.

Ray Kroc, Prawdziwa historia McDonald’s. Wspomnienia założyciela (Rebis)

Mało kto zastanawia się, jaka historia stoi za wielkim żółtym M obecnym niemal w każdym dużym europejskim i amerykańskim mieście. Restauracje McDonalds pokonały bardzo długą drogę od maleńkiej restauracyjki uruchomionej w San Bernardino w 1940 roku do globalnej marki. Wielka niepowstrzymana machina ruszyła, gdy na drodze Maurice’a i Richarda McDonaldów stanął Ray Kroc.

Oni mieli doskonale zorganizowaną restaurację z szybkim jedzeniem, kilkoma pozycjami w menu, przyjazną dla rodzin z dziećmi, on niesamowity zmysł biznesowy. Razem zaczęli tworzyć sieć, którą dziś widujemy niemal pod każdą szerokością geograficzną. Niestety choć w cztery lata od powstania ich spółki sieć sprzedała stumilionowego burgera, stosunki pomiędzy wspólnikami układały się źle. Do tego stopnia, że Kroc spłacił braci.

W ostatecznym rozrachunku wyszedł na tym doskonale. Przed śmiercią stworzył gigantyczną sieć franczyzową, liczącą 7,5 tysięcy oddziałów. Jeśli chcecie poznać historię jego sukcesu, ale też zakulisowych walk i licznych kontrowersji – to lektura idealna na długie wieczory.

Jakub Bobrowski, Mateusz Wrona, Mitologia Słowiańska (Bosz)

Ta książka jest po prostu niebezpieczna. Wystarczy otworzyć ją, zacząć czytać i już człowiek przepada w krainie borów i potworów. Starczy moment nieuwagi, by idący przez las mężczyzna zniknął bez śladu, a bestia zaczęła zabijać ludzi.

Od tajemniczego zła mogą uratować tylko tajemne obrzędy. W fascynujący świat dawnych Słowian wkraczamy dzięki opowiadaniom, które fabularnie opowiadają ich mity, pełnymi garściami czerpiąc z demonologii, religioznawstwa i szeroko pojętej wiedzy naukowej.

Janusz Rola-Szadkowski, Z błyskawicą na tygrysy (Wydawnictwo Poznańskie)

Każde wspomnienia uczestników powstania warszawskiego są bezcennym skarbem, pozwalającym odkryć coraz to nowe momenty i szczegóły tego tragicznego zrywu Polaków. Opowieść Janusza Roli-Szadkowskiego już samym tytułem wyraża wiele.

Młodzi żołnierze nie mając innej alternatywy starali się atakować znacznie silniejszego przeciwnika tym, czym dysponowali. Jednak autor oprócz zapisu walk, oferuje nam także spojrzenie na codzienne życie Warszawy w czasie powstania.

Piotr Śliwiński, Ryngraf (Muza)

Okolice roku 1794 same w sobie są niezwykłym okresem w dziejach Polski. Kraj chyli się ku katastrofie. Już za moment zaborcy rozerwą go na strzępy. Tymczasem grupa patriotów przygotowuje zbrojny zryw, by ratować Rzeczpospolitą. Te wprost idealne okoliczności historyczne Piotr Śliwiński wykorzystuje jako kanwę swej opowieści.

Jej bohaterem czyni młodego emisariusza, który wyrusza z tajną misją, starając się przy okazji skaptować swego starego przyjaciela, będącego wypróbowanym żołnierzem.

Komentarze (2)

  1. Bilcerek Odpowiedz

    Prosze państwa, sam często robię masę błędów ale jestem tylko robotnikiem na budowie. A i tak wyłapałem błędy: w tytule książki jest „Zbłyskawicą…” a powinno być „Z błyskawicą”. Natomiast wyżej ” Przed śmiercią stworzył gigantyczną sieć franczyzową, liczącą 7,5 oddziałów.” 7,5 to taka gigantyczna? Przecinek chyba należy gdzieś przenieść.
    Pozdrawiam redakcje

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie, dziękujemy za wyłapanie błędów, które oczywiście zostały już poprawione. Nie rozumiem jednak co ma kwestia zawodu robotnika do błędów. Dlaczego uważa Pan że taka osoba ma bardziej prawo do popełniania błędów niż inni? Niestety czasem zdarza się to każdemu, co wynika z różnych sytuacji. Będziemy się jednak starać, aby nie musiał Pan wyłapywać błędów tylko z przyjemnością oddawał się lekturze naszych tekstów :) Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.