Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Toksyczny związek, który niesłusznie upudrowano. Jak bardzo nieudane było małżeństwo Jadwigi Andegaweńskiej i Władysława Jagiełły?

Jadwigę zmuszono do złożenia przysięgi potwierdzającej, że dochowała wierności Jagielle.

Jadwigę zmuszono do złożenia przysięgi potwierdzającej, że dochowała wierności Jagielle. Obraz Józefa Simmlera „Przysięga królowej Jadwigi”. Połowa XIX wieku.

Król nie krył się nawet z tym, że nie jest w stanie przebywać w towarzystwie żony. Jadwiga była wiecznie osamotniona i pogardzana. Jej związek z Jagiełłą przeobraził się w serię kłótni, wymówek i pretensji.

Krzyżacy i Habsburgowie nie przebierali w środkach, prowadząc w całej Europie zmasowaną kampanię wymierzoną w królową Jadwigę. Nastoletniej władczyni, która dla dobra kraju i chrześcijaństwa zgodziła się poślubić księcia z pogańskiej Litwy, była oskarżana o bigamię, wyzywana od bezwstydnic i prostytutek (o tym wszystkim pisałem już w innym artykule).

Obrzydliwe ataki dały do myślenia nawet samemu papieżowi, a w kurii apostolskiej wszczęto proces przeciwko Jadwidze. Pomówienia dotarły też do uszu Jagiełły. Zamiast stanąć murem za swoją małżonką, szybko dołączył on do chóru oskarżycieli.

Wojna na słowa

Król już w 1388 roku, a więc paręnaście miesięcy po ślubie, zaczął robić żonie sceny zazdrości. Zarzucał jej, że okłamała go i że wcale nie był jej pierwszym, bo już wcześniej zapraszała do łóżka Wilhelma. Mało tego. Insynuował zapewne, że Jadwiga – zgodnie z krążącymi dyrdymałami – gardzi nim, brzydzi się zbliżenia z własnym mężem, że w głębi serca tęskni za innym.

Wilhelm Habsburg. Swoją niedoszłą partnerkę uważał za prostytutkę i cudzołożnicę. A do tego rozpowiadał o niej paskudne kłamstwa.

Wilhelm Habsburg. Swoją niedoszłą partnerkę uważał za prostytutkę i cudzołożnicę. A do tego rozpowiadał o niej paskudne kłamstwa.

Spór między małżonkami udało się załagodzić, ale powrócił on rok później ze zdwojoną siłą. Żadna ze stron nie miała już zaufania do tej drugiej. Jagiełło zarzucał żonie, że nim poniewiera i że w głębi serca odczuwa do niego wstręt. Jadwiga wypominała zaś królowi kochanki. I, biorąc pod uwagę obyczajowość epoki, nie były to zapewne oskarżenia pozbawione podstaw.

Nie znałam niczyjego łoża prócz swojego męża

Narastający konflikt między królem i królową stał się dworską sensacją. Ale był też pożywką dla ryzykantów gotowych rozgrywać animozje monarchów na własne potrzeby. Według Jana Długosza jednym z cynicznych typów podsuwających Jadwidze najgorsze myśli na temat małżonka (a Jagielle – plotki na temat złego prowadzenia się żony) był niejaki Gniewosz z Dalewic. I to właśnie on na własnej skórze odczuł, że w domowe awantury władcy nie wypada się mieszać.

Urażona do żywego Jadwiga, którą Gniewosz miał otwarcie oczerniać przed Jagiełłą, wytoczyła rycerzowi własny proces. Królową reprezentował kasztelan wojnicki Jaśko z Tęczyna, „przekonany przysięgą i zapewnieniem królowej, że nie znała niczyjego łoża prócz swojego męża, króla Władysława”. Stanęło też za nią murem dwunastu rycerzy zapowiadających, że gotowi są bronić czci Jadwigi z bronią w ręku i wyzwać na pojedynek każdego, kto ośmieli się obrazić monarchinię.

Czy wiesz, że ...

...Zawisza Czarny sporą część kariery wojskowej spędził pod obcymi sztandarami? Zaczynał w oddziałach margrabiego Prokopa Luksemburskiego, a potem zaciągnął się na służbę u węgierskiego króla Zygmunta Luksemburskiego.

...w średniowieczu uważano za ryby wszystkie zwierzęta żyjące w wodzie, w tym m.in. walenie i morświny? Te ssaki ze względu na walory smakowe zyskały nawet miano "ryb królewskich".

...średniowieczni Polacy nie zdawali sobie sprawę ze śmiertelnego zagrożenia dla zdrowia, jakim było spożyciu sporyszu. Znalezione okazy zbożowych kłosów razem z kłosami z zarodnikami splatano w bukiet, który umieszczano u sufitu chaty, aby w porze siania zbóż te właśnie nasiona wysiać pierwsze.

...za konstrukcję wodociągu między podnóżem Wawelu a zamkiem odpowiadał Jan z Dobruszki? Określano go w źródłach mianem ”magister cannalium” czy „rurmistrzem”. Do jego obowiązków należało również utrzymanie wszystkich instalacji kanalizacyjnych w dobrym stanie.

Komentarze (19)

  1. Axelle Odpowiedz

    Przepraszam, ale jeśli książka jest tak „fascynująca”, jak powyższy artykuł (czy raczej wypracowania ucznia I klasy gimnazjum – fakt, że dobre wypracowanie, jak na 13-latka), to ja podziękuję.
    Proponuję zamiast tego przeczytać rewelacyjną książkę Stefana M. Kuczyńskiego „Litwin i Andegawenka”. Też nie lukruje życia królewskiej pary, ale różnica w poziomie wiedzy, poziomu językowego, wreszcie udokumentowania faktów – to himalaje.

    • Anonim Odpowiedz

      Mnie się tam bardzo artykuł spodobał, tak samo jak cała reszta. Moim zdaniem takie zwroty urozmaicają lekturę a jeżeli komuś nie podobają się tylko dwa słowa i dlatego przestaje czytać cały tekst to już jego sprawa. Poza tym nie do końca jest zgodne z kulturą aby obrażać czyjąś pracę a dodatkowo reklamować inną książkę.

  2. Sisi Odpowiedz

    „Nie mógł znieść… „small talku ” ” ? Naprawdę przesada! Użycie takiego zwrotu w artykule o historii Polski. Chyba jakiś żart. Faktycznie słownictwo na poziomie 13-latka.

  3. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

    Pisanie o dawnych czasach nie oznacza, że należy to robić posługując się archaicznym słownictwem. Ubarwienie narracji współczesnym stylem w sposób przemyślany i wyważony to zdecydowanie nie poziom 13-latka. Może warto odejść czasem od stereotypowego myślenia, że o historii Polski powinno pisać się z patosem?

  4. ehhhhhhhh Odpowiedz

    To chyba jakiś żart tak pisać o wiernym mężu niewiernych żon. Nie skomentuje nawet poziomu stylistycznego tego dzieła i użytego słownictwa.

  5. lavinka (@lavinkaPL) Odpowiedz

    Small talk w opisie tych czasów mimo wszystko razi i zwyczajnie pokazuje, że osoba pisząca ma mgliste pojęcie o realiach tamtych czasów. Rzeczywiście zniechęca. Za to zainteresował mnie komentarz o Litwinie i Andegawence, dodam do półki „chcę przeczytać”.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Pani, autor jest historykiem, oparł się w swojej książce na wielu źródłach. Rozumiem, że może się Pani nie podobać styl autora, ale używanie współczesnego słownictwa nie deprecjonuje i nie umniejsza merytoryczności tekstu. Niemniej bardzo się cieszymy, że zainteresowała Panią tematyka i zachęcamy do lektury książki. Pozdrawiamy :)

    • Iwona Odpowiedz

      lavinka,ty sobie poluzuj gume w majtkach bo meczysz strasznie.Trzeba miec spore obciazenia intelektualne zeby sadzic ze uzycie nowoczesnego okreslenia luznej paplaniny,swiadczy o tym,ze autor wierzy,ze Jadwiga zalila sie „kulezankom”,ze ten Wladek niecnota znowu zwial bo smoltoku nie lubi…hahaha….Mysle,ze sie poprostu popisujesz.

  6. Astra Odpowiedz

    Podepnę się pod resztę komentarzy, nic nowego o small talku nie dodam, w tym miejscu zakończyłam lekturę. Czy zadaniem pani Anny jest ślepa obrona bzdur, które tworzy autor? Ciekawa robota…

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Astra: Drogi komentatorze, mamy odmienne zdanie co do tego, co jest bzdurą, a więc nie odpowiem na to wyjątkowo zaczepne pytanie, które ponadto nie wnosi nic merytorycznego do dyskusji. Gdyby dysponowała Pani jakimś rzeczowym zarzutem wobec tekstu np. niezgodności z faktami lub pomyłką – rozumiem, że należy podjąć dyskusję i wyjaśnić sporne kwestie. Ale zarzut, który opiera się na jednym współczesnym sformułowaniu użytym w tekście, które ma na celu ubarwić narrację i odrobinę ją uwspółcześnić, nie jest zbyt merytorycznym zarzutem.

  7. Joanna Odpowiedz

    Dziś wydaje nam sie ze w czasach krolów wszyscy byli mądrzy, poważni i rzeczowi. Ze nie istnialo cos takiego jak wielopoziomowe relacje towarzyskie, durnowate trędy, poczta pantoflowa i zachowania na pokaz. Sądzę ze ludzie sie az tak nie zmieniaja i takie same „small talk” jakie dzis sie toczy w kuluarach sejmowych byly kiedys toczone na dworach. (na miejscu Jagielly tez bym tego nie lubila). Użycie tego słowa ubarwia tekst i sprawia ze te czasy wydają się nam bliższe. Łatwiej wczuć sie w kontekst.

    Nie bądźcie ludzie tacy sztywni. To jest portal popularno naukowy a nie encyklopedia. Tutaj trzeba historie przedstawiać w sposób atrakcyjny.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Pani Joanno, bardzo dziękujemy za te miłe słowa i zrozumienie celu użycia sformułowania, które tak poruszyło innych komentatorów. To że dopiero dziś coś nazywamy tak a tak, nie oznacza, że to samo nie istniało dawniej, nie mając jednak tej samej nazwy. Bardzo trafnie wyjaśniła zatem Pani czym mógł być „small talk” w tamtym czasie. Pozdrawiamy serdecznie :)

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Anonimie, a może jeśli kogoś obrażać to jednak wystąpić oficjalnie pod swoim imieniem i nazwiskiem? Odpowiadając na Pana pytanie: wykształcenie może Pan sprawdzić. Co to drugiego sformułowania – pozostawię to jednak bez komentarza :)

  8. marem Odpowiedz

    Im bardziej pop artykół tym więcej odsłon io ttoru chodzi, po zelelną historię należy sięgać gdzie indziej, nie mniej lubię czytać te ciekawostki jako uzupełnienie wiedzy

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, każda rzetelna i merytoryczna uwaga jest dla nas niezwykle ważna. Jak widać po Pana komentarzu można swoje zdanie wyrażać w sposób dojrzały. Cieszymy się zatem, że Pan nas odwiedza i czyta. Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.