Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Tajemnica sprzed tysiąca lat. Czy Praga była stolicą Polski?

Tak wyglądała Praga w 1409 roku według niemieckiej pocztówki z 1912 roku.

fot.domena publiczna Tak wyglądała Praga w 1409 roku według niemieckiej pocztówki z 1912 roku.

Bolesław Chrobry podbił wiele ziem, ale stołeczność Gniezna nie była zagrożona aż do 1003 roku, kiedy opanował Pragę. Czeska stolica była miastem z zupełnie innej ligi. Istnieje pogląd, że polski władca chciał przenieść swoją stolicę właśnie nad Wełtawę. A może nawet… zdążył to zrobić.

Gniezno i inne wielkie grody, które wyrosły w X wieku na terenie dzisiejszej Wielkopolski, znajdowały się na uboczu szlaków handlowych. Owszem, były okazałe, robiły wrażenie, ale mało kto do nich zaglądał. Między innymi dlatego władający nimi Piastowie pojawili się w źródłach relatywnie późno, bo około 965 roku.

Tymczasem Praga była metropolią z prawdziwego zdarzenia. Leżała na ważnym szlaku handlowym, który biegł z jednej strony przez Ratyzbonę, Lyon i prowansalskie porty do arabskiej Hiszpanii, a z drugiej prowadził przez Kijów na rynki Orientu. Codziennie zjeżdżali tam kupcy różnych nacji, wymieniający srebro, perły i jedwab za futra, wosk, miód, bursztyn, a nade wszystko niewolników. Była bowiem Praga prawdziwym centrum handlu żywym towarem.

Ibrahim ibn Jakub, żydowski kupiec z muzułmańskiej Hiszpanii, pisał, że miasto było „zbudowane z kamienia i wapna”. Wprawdzie w czeskiej stolicy drewnianych domostw nie brakowało, ale jeżeli o którymś z grodów w tej części Europy można było powiedzieć „kamieni kupa”, to właśnie o Pradze. I wcale nie byłaby to obelga, ale komentarz do imponującej architektury!

To w Gnieźnie Chrobry spotkał się w 1000 roku z cesarzem. Ale już kilka lat później pozycja tego miasta jako stolicy stanęła pod znakiem zapytania. Fragment ilustracji Ksawerego Pillatiego pochodzącej z książki "Wizerunki królów i książąt polskich".

fot.domena publiczna To w Gnieźnie Chrobry spotkał się w 1000 roku z cesarzem. Ale już kilka lat później pozycja tego miasta jako stolicy stanęła pod znakiem zapytania. Fragment ilustracji Ksawerego Pillatiego pochodzącej z książki „Wizerunki królów i książąt polskich” z 1888 roku.

Bolesław Chrobry wiedział sporo o stolicy naszych południowych sąsiadów. Prawdopodobnie nieco zapamiętał z opowieści matki, czeskiej księżniczki Dobrawy, resztę dopowiedzieli mu dyplomaci i nieliczni kupcy, zbaczający z głównych szlaków i zahaczający o Gniezno. Jeszcze za panowania swojego ojca Mieszka I mógł odwiedzić Pragę. Synowie wodzów nieraz byli wysyłani w misjach dyplomatycznych, a Chrobry nadawał się do prowadzenia rozmów z Czechami jak nikt inny, bo był siostrzeńcem panującego nad Wełtawą księcia Bolesława II.

Rozważania, czy Praga byłaby lepszą stolicą od Gniezna, przez dłuższy czas były teoretycznymi dywagacjami – aż nadszedł rok 1003, kiedy Bolesław Chrobry zajął Czechy. Podbój ten nie był okraszony wielkimi militarnymi akcjami i zwycięstwami. Jak przystało na rasowego polityka, polski władca skorzystał z walk, które prowadzili między sobą czescy książęta i możnowładcy. Nie był biernym obserwatorem, bo kiedy tylko mógł, sprytnie podjudzał jednych przeciwko drugim. Dzięki temu w marcu 1003 roku ze swoją drużyną zjawił się pod bramami Pragi. Miasta nie musiał zdobywać; Czesi przywitali go z radością i nadzieją, że położy kres wewnętrznym walkom. Tak więc Bolesław zasiadł na kamiennym tronie, należącym do czeskich książąt.

I w tym właśnie momencie pojawiło się pytanie: czy nie lepiej rezydować w Pradze, tak zamożnej, rozległej i znakomicie skomunikowanej, zamiast siedzieć w peryferyjnym Gnieźnie? Innymi słowy, czy nie nadeszła pora na zmianę stolicy?

Chwila, czy w XI wieku były stolice?

Ktoś mógłby zaprotestować, że przecież w średniowieczu nie było „prawdziwych stolic”. Wszak monarcha większość swojego czasu spędzał peregrynując po kraju. Była to prawdziwe utrapienie dla mieszkańców, którzy w pośpiechu chowali swój dobytek, w szczególności zwierzęta, aby nie zostały zrabowane przez książęce otoczenie. Bolesław też podróżował, chociaż – jeżeli zawierzyć idealizowanemu opisowi Anonima zwanego Gallem – nikt „nie ukrywał podczas jego przemarszów wołów ani owiec, lecz przejeżdżającego witał radośnie biedny i bogaty, i cały kraj spieszył go oglądać”.

Mimo to, „prawdziwe stolice” w średniowieczu istniały. Jak wskazuje znany mediewista Jacek Banaszkiewicz:

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Czy wiesz, że ...

...król Anglii Ryszard Lwie Serce zdobył pieniądze na udział w wyprawie krzyżowej, sprzedając Szkotom… niepodległość? Potężna suma, wypłacona w 1189 roku przez króla szkockiego uwolniła kraj od angielskiego zwierzchnictwa. I pozwoliła angielskiemu monarsze wyruszyć w upragnioną pielgrzymkę.

...by dostać się do zakonu joannitów, trzeba było udowodnić wielowiekową przynależność do stanu szlacheckiego? Od francuskich rycerzy wymagano 8-pokoleniowego rodowodu, a od niemiecki - nawet 16-pokoleniowego! A to wszystko trzeba było udowodnić podczas procesu.

...w średniowieczu uważano za ryby wszystkie zwierzęta żyjące w wodzie, w tym m.in. walenie i morświny? Te ssaki ze względu na walory smakowe zyskały nawet miano "ryb królewskich".

...święta Jadwiga śląska znalazła nietypowe zastosowanie dla wody, w której obmywały nogi mniszki? Mianowicie polewała nią swoją twarz i głowę, a w dodatku urządzała w niej kąpiel dla... swoich wnucząt!

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.