Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ostatnia szarża polskiej kawalerii. O tej bitwie naprawdę warto pamiętać

Żołnierze 1. Warszawskiej Samodzielnej Brygady Kawalerii w trakcie defilady. Sierpień 1945.

Żołnierze 1. Warszawskiej Samodzielnej Brygady Kawalerii w trakcie defilady. Sierpień 1945.

Na silnie ufortyfikowane niemieckie stanowiska we wsi Borujsko nacierają polskie czołgi i piechota. Wróg jednak zaciekle broni swoich pozycji. Po kolejnych bezskutecznych atakach do walki zostaje rzucona 1. Warszawska Brygada Kawalerii. 1 marca 1945 roku ułani przeprowadzają ostatnią szarżę w historii Wojska Polskiego.

Polską 1. Samodzielną Brygadę Kawalerii sformowano pod koniec marca 1944 roku w Trościańcu na Ukrainie. Pierwszym dowódcą brygady mianowano ppłka Władimira Radziwanowicza, Rosjanina polskiego pochodzenia, którego w połowie lutego następnego roku zastąpił ppłk Konstanty Gryżewski. 19 lutego 1945 roku brygada za udział w walkach o stolicę Polski otrzymała wyróżniającą nazwę „Warszawska”.

Ostatni polscy ułani

Personel jednostki liczył około 3500 żołnierzy i w siedemdziesięciu pięciu procentach składał się z żołnierzy przedwojennych pułków polskiej kawalerii. Organizacyjnie jednostka podzielona była na 2. i 3. Pułki Kawalerii oraz jednostki wsparcia. Kawalerzyści mundury otrzymali według przedwojennego wzoru, uzbrojenie osobiste stanowiła sowiecka szabla, tzw. szaszka i karabinek Mosin. Na uzbrojenie ciężkiej brygady składało się 20 dział przeciwpancernych 76,2 mm, 6 działek plot. 37 mm, 24 moździerze 82 mm oraz rusznice przeciwpancerne i broń maszynowa.

Znaczna większość żołnierzy 1. Warszawskiej Samodzielnej Brygady Kawalerii stanowili kawalerzyści rozpoczynający swoją służce jeszcze przed 1939 rokiem.

fot.domena publiczna Znaczna większość żołnierzy 1. Warszawskiej Samodzielnej Brygady Kawalerii stanowili kawalerzyści rozpoczynający swoją służce jeszcze przed 1939 rokiem.

Polakom natomiast niezbyt do gustu przypadły wierzchowce. Początkowo brygada otrzymała niewielkie stepowe koniki zwane „Mongołami”. Zwłaszcza przedwojenni kawalerzyści uważali, że wyglądają na nich wręcz groteskowo: Jak siadłem na takiego, to nogi od ziemi były o dziesięć centymetrów i  wyglądałem jak Pan Jezus, gdy jechał na osiołku z Nazaretu do Jerozolimy. Na szczęście po wkroczeniu do Polski pułki zaczęły je stopniowo wymieniać na roślejsze rumaki, najczęściej zdobyczne rasy trakeńskiej.

Pommernstellung

Wieś Borujsko (niem. Schönfeld, od 1947 roku Żeńsko) wchodziła w skład tak zwanej pozycji ryglowej Wału Pomorskiego. Niewielka miejscowość, nad którą górowały wieża kościelna i komin gorzelni, była jednym z najsilniejszych węzłów niemieckiej obrony tej pozycji. Broniły jej ziemno-drewniane schrony polowe oraz silne punkty oporu zlokalizowane w poszczególnych gospodarstwach. Niemcy dysponowali tu licznymi Panzerfaustami – ręcznymi granatnikami przeciwpancernymi, śmiertelnie niebezpiecznymi dla czołgów na krótkich dystansach. Sam teren również sprzyjał obronie. Podejścia do wsi usiane były głębokimi jarami, idealnymi na wszelkiego rodzaju pułapki. Wieś obsadzali doświadczeni żołnierze dwóch pułków niemieckiej 163. Dywizji Piechoty.

Komentarze (23)

    • starkz Odpowiedz

      Dzis osoby urodzone po 90 roku zaczynaja nazywac zdrajcami nawet osoby ktore pracowaly w PRL czy anwet tych ktorzy sie wtedy urodzili…

    • hermanaryk Odpowiedz

      O jaką wolność Polski? Mniej lub bardziej świadomie walczyli o okupację sowiecką.
      Oczywiście wielu z tych żołnierzy miało NADZIEJĘ, że walczy o wolność swojego kraju, lecz w przeciwieństwie do ciebie szybko się zorientowało, że to ułuda. Ale przynajmniej wyrwali się z Kacapii…
      A że dowodzili nimi zdrajcy, to i im się – od niektórych, niezbyt mądrych – dostaje.

      • Zbig Odpowiedz

        Jak to, o jaką Polskę? Przecież Polska jest tylko jedna.
        Dlaczego jest to takie oczywiste tylko dla prostego Franka Dolasa?

    • Członek redakcji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

      Dziękujemy za zwrócenie uwagi. Chodziło oczywiście o zwykłą piechotę. Tekst został poprawiony.

  1. Anonim Odpowiedz

    Ciekawe… jednak ta brawurowa szarża nie doszła by do skutku, gdyby nie przygotowanie do ataku przez piechotę i wraki sowieckich T34 (trudno mówić tutaj o polskim sprzęcie, skoro dostaliśmy go od ,,Wujka Joe”). Efekt zaskoczenia i wykorzystanie nadarzającej się okazji stanowił o sukcesie tej szarży. Trudno tu powiedzieć o drugiej Samosierze, jednak efekt zaskoczenia i siła ognia przeciwnika mogła być podobna w kontekście proporcji. Chłopakom się po prostu udało zaskoczyć przeciwnika, trudno sobie wyobrazić co by było, gdyby nie dym okrywający pole walki, konfrontacja konia z MG 42 byłaby raczej czymś przykrym.

    • Anonim Odpowiedz

      Już w wojnie obronnej 39′ roku takie działania były czymś nadwyraz zuchwałym, kawaleria wbrew pozorom działała jak piechota używając do niszczenia broni pancernej przeciwnika dział boforsa oraz karabiny przeciwpancerne (UR-35). Prawdopodobnie w 45′ ta formacja działała podobnie, jednak w sytuacji krytycznej taka jak ta opisana w artykule, dowódcy zdecydowali się na pewne ryzyko w postaci brawurowej szarży.

  2. Jarema Odpowiedz

    Pomijając już kwestie polityczne to dobrze że wreszcie poruszona jest kwestia szlaku bojowego 1 i 2 Armii WP. Szarża pod Borujskiem była ciekawym wydarzeniem i niestety jest do dziś praktycznie nieznanym epizodem a przecież była to szarża zwycięska.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Bardzo dziękujemy. Mamy nadzieję, że uda nam się niebawem poruszyć wiele innych – mniej i bardziej znanych – kwestii związanych z polskimi bitwami, które zaciekawią naszych czytelników :)

      • Jarema Odpowiedz

        Było nie było to przecież dwie armie złożone w większości z prostych ,,Czereśniaków” słabo zorientowanych w polityce a to że potem byli hołubieni za PRL to inna sprawa. Sam jestem konserwatystą ale śmieszna byłaby dekomunizacja gdzie walczy się z prostymi żołnierzami LWP a jednocześnie toleruje byłą wojskową i cywilną wierchuszkę w komunistycznej Polsce. Tyle w temacie.
        Pozdrawiam

      • Jarema Odpowiedz

        Jeśli mogę coś zasugerować, to tylko propozycja- na maturze x lat temu wybrałem temat ,,literatura, film a fakty historyczne” czy jakoś tak. Porównanie historii prawdziwej z historią pokazaną w filmie jest pewnym uatrakcyjnieniem. Można wziąć pod uwagę np. królestwo niebieskie, braveheart, hubal, wikingowie, patriota, czterej pancerni i pies (tam była szarża ułanów) czy polskie drogi (moim zdaniem najbardziej zakłamany polski serial, niemniej jeśli chodzi o atmosferę, stroje, warunki życia to jak najbardziej realistyczny). Brakuje też ogólnie artykułów poświęconych 1 i 2 armii WP. Walki na Wale pomorskim, Kołobrzegiem, Pomorzu, Brandenburgii czy na Łużycach i Czechach miały wiele interesujących epizodów. Polecam książkę ,,Berlingowcy, żołnierze tragiczni”

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          @Jarema. Dziękujemy za komentarz. Na pewno weźmiemy pod rozwagę Pana uwagi, co do tematów, które by Pana interesowały, a których Panu brakuje na stronie. Zachęcamy do przekazywania swoich propozycji drogą mailową na adres ciekawostki@ciekaowstkihistoryczne.pl :)

  3. Zbig Odpowiedz

    Oj, oj. Coś mi się zdaje, że ani nie byli to ostatni ułani, ani szarża po Borujskiem nie była ostatnia w historii naszej armii. 1. Warszawska Brygada Kawalerii, już jako 1. Warszawska Dywizja Kawalerii została rozformowana rozkazem z 27.01.1947 r., natomiast na wiosnę 47 w Bieszczadach walczyły z UPA formacje kawaleryjskie WOP. Istniały i później, choć nie wiem jak długo. Tylko proszę nie mówić, że wopiści to nie żołnierze, szczególnie w ówczesnych okolicznościach. Podobno wielokrotnie dochodziło do szarż, a nawet do potyczek kawaleryjskich, jako że UPA miała konne oddziały. Jeżeli się mylę, proszę o sprostowanie i z góry przepraszam.

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      Jak zaznaczono w leadzie, artykuł dotyczy szarży w wykonaniu kawalerzystów Wojska Polskiego. Natomiast wydarzenie o którym Pan wspomina dotyczy starcia z UPA pod Chryszczatą w 1947 r. Prawdopodobnie, bo nie udało mi się nigdzie znaleźć potwierdzenia, szarżował tam szwadron kawalerii WOP lub KBW, bo co do tego też nie ma pewności, ani nie wiadomo jakie były efekty tej szarży. Służby te podlegały jednak resortowi spraw wewnętrznych. Biorąc pod uwagę te kategorie, to „ostatnią szarżą polskiej kawalerii” można również nazwać działania pacyfikacyjne konnego plutonu ZOMO podczas zamieszek w czasie koncertu Rolling Stonesów w Warszawie w 1967 r. Pozdrawiam.

      • Zbig Odpowiedz

        Myślałem, że Ciekawostki traktują historię żartobliwie, ale poważnie. Porównywanie fanów Stonesów z bandziorami z UPA jest chyba cokolwiek nie na miejscu. Artykuł jest o ostatniej szarży polskich ułanów przeciwko wrogowi zewnętrznemu. Czy upowcy byli wrogiem wewnętrznym, a walki z UPA były tylko wojną domową i to bez znaczenia w historii polskiego oręża? Czy Wojska Ochrony Pogranicza lub KBW to nie było wojsko polskie? Czy trzydziestu wopistów z Cisnej, zamordowanych po potyczce pod Łubną nie zasługuje na pamięć?
        A teraz żeby skończyć temat: do 1949 WOP podlegało MON, więc było formacją Wojska Polskiego.

  4. Woziwoda Odpowiedz

    Czy wiadomo kto dokładnie zdecydował o udziale kawalerzystów w ataku? Czy można ustalić, w którym (mniej więcej) momencie taka decyzja zapadłą? Po rannym ataku z 1 marca?

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      1. Warszawska Brygada Kawalerii znajdowała się w odwodzie dowódcy 1. Armii Wojska Polskiego gen. Stanisława Popławskiego i jako taka mogła być użyta na jego wyraźny rozkaz. Porucznik Starak wspominał że o planowanej szarży dowiedział się już 28 lutego. Jednak wtedy jeszcze zapewne planowano że kawaleria wykorzysta powodzenie natarcia piechoty i czołgów i po prostu „przejedzie” się po rozbitym nieprzyjacielu. Nie zamierzano jej wykorzystywać jako głównej siły przełamującej. Nie ma natomiast jasności kto bezpośrednio kierował atakiem z godz. 15.00. Wg różnych źródeł był to płk Jan Rotkiewicz, dowódca 2. Dywizji Piechoty bądź zastępca dowódcy armii gen. Marek Karakoz.

  5. Andrzej Jankowski Odpowiedz

    a przeciez antoni macieewicz nazwal zolnierzy ktorzy swoj szlak bojowy zaczeli pod lenino czy walkach na wale pomorskim przy forsowaniu odry i szturmie na berlin nazwal tych zolnierzy bandytami

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.