Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Gdy ten polski władca zginął, podszywały się pod niego tabuny oszustów. Dlaczego?

Śmierć Władysława Warneńczyka pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych zgonów władców Polski. Na ilustracji podobizna króla pędzla Jana Matejki.

fot.domena publiczna Śmierć Władysława Warneńczyka pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych zgonów władców Polski. Na ilustracji podobizna króla pędzla Jana Matejki.

W filmach klasy B chorzy psychicznie nieodmiennie podają się za Napoleona. W prawdziwej, polskiej historii też mamy króla, który zapoczątkował prawdziwą modę na swoich sobowtórów. Nawet w Hiszpanii odnajdywano ludzi, który uważali się za… 

Król Polski i Węgier Władysław zginął w bitwie z Turkami pod Warną 10 listopada 1444 roku. Kiedy podczas ataku na wroga spadł z konia, janczar ściął mu głowę i wystawił na postrach chrześcijańskich wojsk. Potem obwożono ją jako trofeum po całym sułtańskim imperium. Jednak nie tylko nie wiadomo, gdzie dziś jest głowa króla, ale nawet w tamtych czasach powątpiewano w autentyczność trofeum. Ciała władcy też nigdy nie odnaleziono.

A to już woda na młyn dla teorii spiskowych. Polskie rycerstwo, niepewne tego, co się stało, zwlekało z koronacją następcy. Wysłało na Bałkany swoistą „komisję warneńską”, mającą zbadać sprawę. Także sprzymierzeni Burgundczycy podjęli poszukiwania i uznali, że młody władca żyje i znajduje się gdzieś na Węgrzech. Gdy jednak nie udało się go odnaleźć, nagle w Europie jak grzyby po deszczu sami zaczęli wyrastać „cudem ocaleni” Władysławowie.

Bat na sobowtórów

Krążyły plotki, że wypatrzono jakiegoś „pseudowarneńczyka” w Nadrenii, albo że rozpoznano go w twarzy pewnego krakowskiego franciszkanina. Solidniej udokumentowane było pojawienie się rzekomego Władysława w 1448 roku w Stadicach na północy Czech. Okazało się jednak, że to tylko jakiś człek niespełna rozumu, o czym dobitnie świadczył fakt, że podawał się jednocześnie za króla Artura.

Według niektórych teorii Władysław Warneńczyk miał przeżyć bitwę pod Warną.

fot.”Bitwa pod Warną” Stanisław Chlebowski/ Wikipedia/ domena publiczna Według niektórych teorii Władysław Warneńczyk miał przeżyć bitwę pod Warną.

W 1452 roku kolejny „cudem ocalony” władca pojawił się na Śląsku, a jego sprawą zajął się nawet nawet książę Henryk IX Głogowski. Ktoś trzeźwo myślący zauważył jednak, że samozwaniec posturą nie przypomina wcale Władysława, zaś ktoś inny rozpoznał w „królu” niejakiego Jana z Wilczyny. I taki był koniec jego kariery.

Również w 1452 roku dominikanin Mikołaj Floris w liście do wielkiego mistrza krzyżackiego poinformował, że zaginiony polski król żyje w samotni na portugalskich wyspach, a jego sprawa jest znana na dworze w Lizbonie. Nic nie wiadomo, aby w tej kwestii strona polska podjęła jakieś poważne kroki, ale nic dziwnego: krajem rządził już Kazimierz Jagiellończyk, który od 1454 roku zajmował się kolejną wojną z Krzyżakami.

Tymczasem w 1459 roku pojawił się następny kandydat na zaginionego władcę. Stwierdzono nawet, że istotnie uczestniczył w bitwie pod Warną. Był jednak nie królem, lecz jego dworzaninem. Nazywał się Mikołaj Rychlik i prawdopodobnie dostał po bitwie pomieszania zmysłów (czyżby średniowieczny zespół stresu pourazowego?), przez co zaczął się identyfikować z królem. Jednak matka Władysława, królowa Sonka Holszańska, jednoznacznie stwierdziła, że to nie jej syn. Samozwańcowi zrobiono sztuczną koronę, a potem wychłostano i wtrącono na resztę życia do lochu.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o nową książkę Macieja Siembiedy "444" ( Wydawnictwo Wielka Litera 2017).

Inspiracją do napisania artykułu była nowa książka Macieja Siembiedy „444” ( Wydawnictwo Wielka Litera 2017).

Chwytliwe sześć palców

Nie koniec jednak na tym. W 1466 roku, a więc 22 lata po feralnej bitwie warneńskiej, czeski możnowładca Lew z Rozmitalu spotkał w trakcie pielgrzymki po Hiszpanii, niedaleko miejscowości Cantalapiedra, tajemniczego pustelnika. Uchodził on w okolicy za „króla, który został pokonany w bitwie z poganami, i poświęcił się życiu w wiecznej samotności, ponieważ nie dotrzymał wiary”.

Zaciągnąwszy języka u polskich pielgrzymów i stwierdziwszy, że eremita ma sześć palców u stopy (kłania się podobna opowieść o Henryku Pobożnym, który zginął w starciu z Mongołami w 1241 roku), Czesi zaczęli zastanawiać się, czy faktycznie nie jest to polski król Władysław. Pewności jednak nie mieli. Tym bardziej, że pustelnik wyglądał na 70 lat, a Warneńczyk powinien mieć 42. Inna sprawa, że eremita sprawiał wrażenie ucharakteryzowanego: pod łachmanami ukrywał koszulę i miał przefarbowane włosy…

Komentarze (1)

  1. Nasz publicysta | Łukasz Czarnecki Odpowiedz

    . Na szczęście żaden „Warneńczyk” nie próbował sięgnąć po koronę, tak jak miało to miejsce 160 lat po Warnie w Rosji, gdzie do walki o władzę w trakcie wielkiej smuty przystąpiło aż dwóch Dymitrów Samozwańców

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.