Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ile osób zamordowała włoska mafia?

Joe Pesci jako Tommy DeVito w kadrze z filmu "Chłopcy z ferajny".

Joe Pesci jako Tommy DeVito w kadrze z filmu „Chłopcy z ferajny”.

Lekką ręką wydają wyroki śmierci na niewygodnych dla siebie ludzi. Egzekucja jest karą za nieposłuszeństwo, zdradę i nielojalność. Lub… nieodpowiedni ton w rozmowie. Pojedynczy bossowie mają na sumieniu dziesiątki ofiar. Czy możemy policzyć je wszystkie, jeśli oni sami stracili już rachubę?

Zabójstwo to dla mafii chleb powszedni. Wyrok wydaje się z wielu powodów. Mafiosi zabijają, by ukarać jednych, jednocześnie dając nauczkę innym. Egzekucje są też przestrogą dla wątpiących. Przypominają, kto rządzi i pokazują, co czeka tych, którzy zdradzają lub oszukują. W końcu, jak głosi jedno z przykazań mafii: Zabij jednego, a przestraszysz dziesięć tysięcy.

Kara śmierci jest przez mafijnych bossów wydawana na nieuczciwych wspólników, nielojalnych partnerów i nieposłusznych pracowników. „Skazuje się” również nieprzekupnych sędziów i… zbyt dociekliwych policjantów. Ale to dopiero początek długiej listy. Jak podaje w książce „Mafianiemiecka dziennikarka Petra Reski, zdarzało się, że mafiosi zabijali kochanków swoich żon i bliskich krewnych. Ich ofiarami stawali się też czasem  ludzie zupełnie przypadkowi. Albo na przykład właściciele hoteli, którzy nie okazali głowie mafijnej rodziny należytego szacunku.

Mafioso jak żołnierz, mafia jak państwo

Określenia „kara śmierci” czy „wyrok” nie pojawiają się tu przypadkowo. Ponieważ zabijanie od zawsze było stałym elementem życia członków mafii, dokonali oni swoistej jego racjonalizacji. Tak pisze o tym Petra Reski:

Morderstwo nie jest dla mafiosa trudnym zadaniem. W każdym razie nie trudniejszym niż dla żołnierza. Gdyby Włochy rozpoczęły wojnę z innym krajem, a włoski żołnierz zastrzeliłby pięćdziesięciu lub sześćdziesięciu wrogów, to nie uznano by go za zbrodniarza, tylko czczono jak bohatera wojennego. Tak mówią mafiosi. Ponieważ uważają się za żołnierzy, którzy nigdy nie mordują z pobudek osobistych, tylko dla swojego państwa i swojego narodu, czyli dla mafii.

Mafia traktowana jest na południu Włoch, jak gdzie indziej traktowane jest państwo. W związku z tym może skazać na śmierć każdego swojego wroga - nawet policjantów i sędziów. W centrum zdjęcia jeden z nich - nieprzekupny sędzia Giovanni Falcone (fot. Albertocardillo, lic. CC BY-SA 4.0).

Mafia traktowana jest na południu Włoch, jak gdzie indziej traktowane jest państwo. W związku z tym może skazać na śmierć każdego swojego wroga – nawet policjantów i sędziów. W centrum zdjęcia jeden z nich – nieprzekupny sędzia Giovanni Falcone (fot. Albertocardillo, lic. CC BY-SA 4.0).

Tym, czym dla świata jest organizacja przestępcza, tym dla mafiosów jest społeczeństwo, legalne państwo i naród. I dlatego mafioso nie odczuwa wyrzutów sumienia, gdy kogoś zabije. Interesuje go jedynie osąd jego własnego narodu, a nie obcych. Tak samo jak żołnierza, który walczy na wojnie i który też nie ma poczucia winy.

Udusić drucianą pętlą. Albo rozpuścić w kwasie

Wyroki przestępczego „państwa” wykonywane są na różne sposoby: przez zastrzelenie, wysadzenie w powietrze lub uduszenie. Włoscy mafiosi preferują tę ostatnią metodę, bo wszystko odbywa się wówczas bez hałasu i bez krwi. Tak egzekucję tego typu opisuje w książce Petry Reski „Mafia” jeden z mafiosów, Marcello Fava:

Zwykle ofiarę zabiera do jakiegoś domu przyjaciel, w miarę możliwości jej najlepszy przyjaciel, żeby czuła się bezpiecznie. Potem się ją chwyta i jeśli ma coś jeszcze do powiedzenia, to jest właściwy moment. Chciałbym zobaczyć takiego, który mając pętlę na szyi, nic nie powie. Ale wszystko jedno, czy powie, czy nie, i tak zostanie zabity.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Petry Reski "Mafia", która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Petry Reski „Mafia”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

W akcji uczestniczą zwykle trzy osoby. Dwie przytrzymują ofiarę, a trzecia ją dusi, najczęściej drucianą pętlą. Duszenie rękami jest uważane za zbyt uciążliwe. Ci, którzy nie potrzebują dodatkowych rekwizytów i mordują własnoręcznie, zyskują wśród swoich sporą sławę. Jednym z nich był Salvatore „Toto” Riina.

„Krótki Toto”, jak nazywano bossa, zyskał uznanie w półświatku zwłaszcza po zamordowaniu prominentnego członka mafii sycylijskiej, Rosaria Riccobona o ksywce „Saruzzo”. Saruzzo, twoja historia dobiegła końca powiedział pewnego dnia do swojej ofiary, pod koniec mocno zakrapianego winem obiadu. I zacisnął dłonie na szyi Riccobona, podczas gdy dwaj inni mafiosi przytrzymywali bezbronnego mężczyznę. Riina udusił swą ofiarę w niespełna trzy minuty.

Brutalność Toto była zresztą ogromna nawet według standardów mafijnych. Dokonał między innymi masakry niemal całej rodziny byłego bossa Tommaso Buscetty. Zabił prawie wszystkich jego bliskich krewnych: brata, zięcia, szwagra, czterech bratanków i siostrzeńców oraz dwóch synów.

Salvatore "Toto" Riina to człowiek brutalny nawet jak na standardy mafii (domena publiczna).

Salvatore „Toto” Riina to człowiek brutalny nawet jak na standardy mafii (domena publiczna).

Mafia swoje wyroki traktuje jednak nie tylko jako narzędzie sprawiedliwości, ale i jako przestrogę dla innych. To dlatego zabitemu zostawia się na ciele znaki informujące, za co go zlikwidowano. Jeśli wydłubano mu oczy, to znaczy, że za dużo widział. Jeśli obcięto uszy – za dużo słyszał. Jeśli został pozbawiony genitaliów, to dopuścił się zalotów do czyjejś żony lub córki, a jeśli wycięto krzyż na ustach – za dużo mówił.

Pobożność morderców

Zdarzają się zbrodnie jeszcze bardziej makabryczne. Petra Reski podaje przykład człowieka, który został uduszony, po czym odcięto mu głowę, wykastrowano i wsadzono odcięte genitalia do ust. Innemu „skazańcowi”, zanim go zabito, odcięto ramię. Mafia nie cofa się też przed zabijaniem kobiet (nawet ciężarnych!) i dzieci. Straszny los spotkał trzynastoletniego Giuseppe di Matteo, syna ex-mafiosa współpracującego z wymiarem sprawiedliwości. Chłopca porwano i przez dwa lata przetrzymywano go w lochu, gdzie był głodzony i torturowany. W końcu uduszono go i rozpuszczono w kwasie.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.