Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

8 sposobów na imprezę, które… na całe szczęście należą już do historii!

To tylko jedna z dziwnych, dawnych rozrywek. Niecodzienny taniec Salome przed Herodem wedle Anzelma z Canterbury, "Modlitwy i medytacje", Anglia, XII wiek (domena publiczna).Znęcanie się nad ludźmi i zwierzętami. Śmiertelnie niebezpieczne gry i kuriozalne sporty. Dogadzanie najniższym instynktom. A nade wszystko wszechobecna żądza krwi. Tak jeszcze do niedawna wyobrażano sobie udaną zabawę.

Jak zawsze wszystkie pozycje w TOP10 zostały oparte na publikowanych przez nas artykułach. Tym razem postanowiliśmy pokazać, jak bardzo zmieniło się przez wieki podejście do rozrywki. I to zdecydowanie na lepsze…

Jaka to ulga, że dziś nie bawimy się w:

8. Walki gladiatorów

Widok niewolników staczających na stadionie bój na śmierć i życie już sam w sobie stanowił podstawową rozrywkę rzymskich tłumów. Rządzący starali się jednak ze wszystkich sił urozmaicać tę makabryczną „zabawę”. Cesarz Domicjan obsypał zgromadzoną w Koloseum publiczność deszczem egzotycznych owoców i rzadkiego ptactwa. Łasy na podarki plebs toczył o nie regularne bitwy, które same w sobie mogły stanowić z góry przewidzianą atrakcję.

Walka gladiatorów z pewnością była dobrą zabawą... Niestety wyłącznie dla publiki (fot. Hans Splinter, CC BY-ND 2.0).

Walka gladiatorów z pewnością była dobrą zabawą… Niestety wyłącznie dla publiki (fot. Hans Splinter, CC BY-ND 2.0).

Czasem egzekucja przeistaczała się w wyrafinowaną inscenizację. Otwarcie Koloseum uświetniono serią krwawych scen mitologicznych. W jednej z nich, ku uciesze tłumu, unieruchomiona w drewnianej krowie kobieta została zmuszona do kopulacji z bykiem.

Zdarzało się też, że w przerwach między poważnymi starciami czyniono ukłony w kierunku ciężkiego poczucia humoru Rzymian. Za czasów republiki na arenę wychodzili niewolnicy walczący w hełmach z zasłoniętymi oczami. Groteskowy widok bijącej na oślep grupy skazańców bawił publiczność do rozpuku (przeczytaj więcej na ten temat).

7. Hodowlę karłów

Karły fascynowały monarchów od wieków, ale szczególną popularność zyskały sobie w dobie renesansu. Do tego stopnia, że francuska królowa Katarzyna Medycejska rozmnażała karły niczym rasowe konie. Z dumą rozgłaszała, że kojarzy je w pary „by hodować potworki na podziw dla swoich lekarzy i całego otoczenia”. Tych „małych ludzi” zresztą zawsze traktowano jak kurioza i wybryki natury.

Zdecydowana większość znanych portretów karłów z nowożytności pochodzi z Hiszpanii. Niziołki królowej Bony możemy sobie tylko wyobrazić...

Zdecydowana większość znanych portretów karłów z nowożytności pochodzi z Hiszpanii. Niziołki królowej Bony możemy sobie tylko wyobrazić…

W takiej roli trafili też do Polski. O pierwszych karłach nad Wisłą wiadomo w czasach Kazimierza Jagiellończyka, ale własnego „pigmeja” miał chyba dopiero Jan Olbracht. Jego brat Aleksander trzymał na swoim dworze już dwóch karłów, a prawdziwa lawina zainteresowania małymi ludźmi spadła na nasz kraj razem z przybyciem Bony Sforzy.

Królowa odpowiedzialna też była za nowe spojrzenie na karły. Dalej pełniły one rolę błaznów, dostarczających dworskiej rozrywki. Karzeł mógł być też kosztownym prezentem – parę niziołków Bona wysłała habsburskiemu cesarzowi. Jej karły jednak pełniły ponadto rolę szpiegów, a jednemu z nich monarchini zawdzięczała nawet życie (przeczytaj więcej na ten temat).

6. Kąpanie gołębi w perfumach

Rzymscy bogacze ucztowali przy suto zastawionych stołach w pomieszczeniach aż dusznych od kosztownych wonności. Nikogo nie dziwiło dolewanie ich do potraw. Za to zdumienie i podziw gości wywołał gospodarz, który wykorzystał wykąpane w wonnych olejkach gołębie do roznoszenia perfum nad głowami biesiadników.

Nie ma dobrej uczty bez skąpanych w perfumach gołębi... Rzymski bankiet na fresku z Pompejów (domena publiczna).

Nie ma dobrej uczty bez skąpanych w perfumach gołębi… Rzymski bankiet na fresku z Pompejów (domena publiczna).

Lucjusz Krassus, cenzor 92 r. p.n.e., ozdabiał swe ulubione węgorze najszlachetniejszą biżuterią. Niesławny Wediusz Pollion za czasów Augusta dokarmiał minogi ciałami niewolników.

W porównaniu z tym procederem niewinnym dziwactwem wydaje się praktykowane przez Kwintusa Hortensjusza podlewanie rozległych plantacji drzewek winem (przeczytaj więcej na ten temat).

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze (3)

    • Członek redakcji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

      Oczywiście, przecież nie ma nic złego w hodowli ludzi. Szczególnie takiej, która prowadzi do rodzenia kolejnych pokoleń posiadających coraz boleśniejsze i utrudniające samodzielne funkcjonowanie deformacje. Tylko po to, by się z nich wyśmiewać.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.