Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Czym szprycowali się nasi pradziadkowie?

U schyłku XIX wieku niezwykle popularnym środkiem odurzającym by absynt. Na ilustracji fragment obrazu Alberta Maignana "Zielona Muza" (źródło: domena publiczna).Eter, morfina, wino zmieszane z kokainą… Substancje psychotropowe cieszyły się na przełomie XIX i XX wieku ogromną popularnością. W ich użyciu przodowali artyści, twierdząc, że rozszerzają percepcję i wspomagają wyobraźnię. Ale to nie znaczy, że nie sięgali po nie także zwykli zjadacze chleba. 

Ostatnie dekady XIX wieku przyniosły wzrost popularności środków odurzających. Zjawisku sprzyjał rozwój chemii i medycyny, które ciągle dostarczały nowych substancji do wypróbowania. Zażywanie było też po prostu w modzie. Modernizm i dekadentyzm królujące na artystycznych salonach Europy szły bowiem w parze z nadużywaniem narkotyków i alkoholu.

Eteromania

Popularnym narkotykiem o działaniu pobudzającym był eter. W początkach XIX wieku mówcy występujący publicznie zażywali go dla poprawy elokwencji. Dopiero potem odkryto przyjemne doznania, jakie dawał. W umiarkowanych ilościach rozgrzewał i poprawiał nastrój. Stopniowo zyskiwał coraz większe grono zwolenników, aż wreszcie pod koniec XIX wieku „eteromania” stała się zjawiskiem powszechnym. Tak pisano o działaniu substancji:

Halucynacje wzrokowe i słuchowe, sny o rajskiej szczęśliwości, rozkoszna dla ucha muzyka, wizje pięknych kobiet i zmysłowych przyjemności i wiele innych złudzeń – oto, co przydarza się ludziom pod jego wpływem.

Eter był prawdziwym zbawieniem dla pacjentów, którzy musieli poddać się operacji. Jednak szybko stał się dla wielu tanim i łatwo dostępnym środkiem odurzającym. Na ilustracji obraz Ernesta Boarda (źródło: domena publiczna).

Eter był prawdziwym zbawieniem dla pacjentów, którzy musieli poddać się operacji. Jednak szybko stał się dla wielu tanim i łatwo dostępnym środkiem odurzającym. Na ilustracji obraz Ernesta Boarda (źródło: domena publiczna).

Popularność eteru, także w formie płynnej (do picia), utrzymywała się w Polsce jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym. Zjawisko osiągnęło taką skalę, że w 1923 roku Sejm zakazał sprzedaży eteru na cele konsumpcyjne. Pięć lat później rozciągnięto na niego obowiązywanie ustawodawstwa antynarkotykowego.

Wino z kokainą

W 1860 roku z liści koki wyekstrahowano kokainę. Szybko zorientowano się, że nowa substancja dodaje siły i zwiększa wytrzymałość. Zaczęto stosować ją w medycynie… a także zażywać rekreacyjnie czy dla wzmocnienia podczas dużego wysiłku. Regularnie brał ją Zygmunt Freud, który tak pisał o swojej reakcji na porcję narkotyku: Mam siłę lwa, jestem zdrów i wesół.

Kokainę zażywali pisarze przed przystąpieniem do pracy i podróżnicy podczas wypraw. Dawano ją też żołnierzom. Wzmacniano nią także inne, bardziej klasyczne używki: pobudzający narkotyk dodawano… do win. Samą kokainę reklamowano jako „wyjątkowy, łatwo przyswajalny środek pobudzający”.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Iwony Kienzler pod tytułem "W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski" (Bellona 2017).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki „W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski” Iwony Kienzler (Bellona 2017).

Najbardziej znanym polskim zwolennikiem wzmacniającej substancji był Stanisław Ignacy Witkiewicz. Uczynił on nawet kokainistą jednego z bohaterów swojej głośnej powieści „Pożegnanie jesieni”, hrabiego Łohoyskiego. Pozyskiwany z peruwiańskiej rośliny narkotyk zażywa zresztą także główna postać „Pożegnania…”, Atanazy Bazakbal, na którego działa ona jak afrodyzjak. Mimo tego kokainiści w latach 20. ubiegłego wieku nie mieli dobrej prasy. Oto, jak ich charakteryzowano:

To najczęściej ludzie dobrze sytuowani, którzy zwykle z narkotykiem zetknęli się po raz pierwszy dobrowolnie pragnąc zaznać nieznanych wrażeń, pomiędzy kokainistami zdarza się dość dużo rozmaitych zboczeń…

Morfina – cudowne lekarstwo

Kokaina była uważana za na tyle bezpieczną, że… stosowano ją też jako środek leczący z uzależnienia od innych narkotyków. Na przykład morfiny, kolejnej popularnej używki przełomu przełomu XIX i XX wieku. Debiutowała ona jako „cudowne lekarstwo” na niestrawność i chorobę serca. Sądzono, że jej wstrzykiwanie jest wolne od złych skutków, jakie dawało zażywanie opium.

Morfina początkowo uznawana była za „cudowny lek”. Jednak szybko stała się prawdziwą plagą. Na ilustracji obraz Alberta Matignona „Morfina” (źródło: domena publiczna).

Morfina początkowo uznawana była za „cudowny lek”. Jednak szybko stała się prawdziwą plagą. Na ilustracji obraz Alberta Matignona „Morfina” (źródło: domena publiczna).

Z czasem odkryto jednak, że morfina nie tylko daje przyjemność, ale szybko i silnie uzależnia. Tymczasem kręgi uzależnionych od niej rosły, a morfinizm stał się modny w kręgach cyganerii artystycznej. W jego szpony wpadł na przykład zapomniany dziś nieco poeta Włodzimierz Stebelski (1848-1891). Zacytujmy fragment jego wiersza pod znaczącym tytułem „Dom obłąkanych”:

Tam dalej w kącie stoi bardzo blada
Dama z wysokiej towarzystwa sfery.
Wzrok idiotyczny naokoło pada,
Dawniej bogaty w blask pogodny, szczery;
Nic nie pamięta, nic nie opowiada
Z dziejów minionych życia swej chimery.
Do obłąkania zeszła mglistych krain
Przez jad trujący morfin i kokain.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze (2)

  1. FF Odpowiedz

    I tych wszystkich pięknych substancji nas de facto pozbawiono. Bo stały się bardzo drogie przez swoją nielegalność a na dodatek można się zatruć bo diler ma w dupie jakość produktu. Możliwość zakupu morfiny, opium, kokainy w aptece tak jak w pięknym przełomie XIX i XX to by było coś wspaniełego

  2. Krzysztof P. Odpowiedz

    Udostępniłem, ponieważ, mało osóbjest zorientowanych wtemacie ale żądam jakiegoś sprostowania i pośmiertnego, bezpodstawnego oczerniania mojego ulubionego malarza, artysty, filozofai dramaturga 20 lecia międzywojennego…l Witkacy morfiniostą nie był… Jestjego książka pt. ”Narkotyki, nie myte dusze” znana również podinną nazwą-sam autor pisze, że morfiną miał styczność tylko 2 krotnie i czuł się jakby miał zaraz umrzeć… Opisuje On w niej nikotynę,alkohol, i inne ale 2 rozdziały, o eterze i o morfinie są napisane przez zupełnieinne osoby…Morfinę opisuje panBohdan Filipowski. reszta w miarę sie zgadza w mojej ocenie pod względem merytorycznym, ale muszę sie przyznać ze przeczytałem dopiero 2/3 artykułu więc możliwe, że jeszcze ordszukam jakieś ”perełki”. P.S.ostatnio równieżzamieściliściebodajże portret W.Jagiełłyale wydaje mi się że to był zupełnie inny władca. Proszę o więcej uważności i dokładniejsze sprawdzaniepodawanych informacji.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.