Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Skąd biorą się islamscy bojownicy?

Członkowie Frontu An-Nusra, syryjskiej siatki Al-Kaidy, podczas protestów antyrządowych w 2016 roku (fot. Voice of America, lic. CC BY 3.0).

Członkowie Frontu An-Nusra, syryjskiej siatki Al-Kaidy, podczas protestów antyrządowych w 2016 roku (fot. Voice of America, lic. CC BY 3.0).

Gdy wstąpią w szeregi Państwa Islamskiego, nie ma już dla nich odwrotu. Dla dżihadu, świętej wojny z niewiernymi, muszą być gotowi na każde poświęcenie. Na szalę rzucają rodzinę, karierę, a nade wszystko – własne życie. Jak ISIS udaje się ich do tego przekonać?

Allah dał nam Internet i telefony komórkowe

Głównym nośnikiem treści propagandowych serwowanych przez islamskich radykałów jest… Internet. Chętnie korzystają z niego dżihadyści ISIS, samozwańczego kalifatu na terytorium Syrii i Iraku, którego utworzenie ogłoszono w 2014 roku. To z jego pomocą indoktrynują, rekrutują i szkolą swoich sympatyków. Strony internetowe administrowane przez Państwo Islamskie są również potężnym narzędziem w wojnie psychologicznej, mającym za zadanie zastraszyć zachodnie społeczeństwa.

Pokazywanie okrutnych egzekucji oraz wysławianie „heroizmu” szahidów, czyli bojowników-męczenników, ma jeszcze jeden jasno określony cel. Jego ideą jest wezwanie młodych muzułmanów aby wyruszyli na hidżrę, czyli emigrowali z kraju kafirów (niewiernych) do kalifatu ISIS.

Dzięki ogromnej popularności serwisów społecznościowych i upowszechnieniu się smartfonów zasięg propagandy fundamentalistów z ISIS stał się niemal nieograniczony. W sieci pojawili się prawdziwi islamscy headhunterzy, polujący na młodych muzułmanów. Szukają głównie osób biednych, bez większych perspektyw życiowych. Roztaczają przed nimi wizję sprawiedliwej i świętej wojny, a po chwalebnej śmierci wieczny raj. Co ciekawe, to przesłanie przekonuje nie tylko wyznawców proroka Mahometa. Zdarzały się przypadki chrześcijan przechodzących na islam i wyjeżdżających na „świętą wojnę”.

By Islamskie Państwo Iraku i Syrii rosło w siłę, potrzebni są wojownicy. Jak ich wyłapywać? Najlepiej przez Internet! Na mapie Syrii i Iraku szarym kolorem zaznaczono obszar kontrolowany przez ISIS w lutym 2017 roku (autor: Haghal Jagul, domena publiczna).

By Islamskie Państwo Iraku i Syrii rosło w siłę, potrzebni są wojownicy. Jak ich wyłapywać? Najlepiej przez Internet! Na mapie Syrii i Iraku szarym kolorem zaznaczono obszar kontrolowany przez ISIS w lutym 2017 roku (autor: Haghal Jagul, domena publiczna).

Prawdziwym internetowym celebrytą Państwa Islamskiego stał się francusko-marokański dżihadysta Abu Abdallah Guitone. Młody, przystojny, świetnie władający kilkoma językami. Na swoim profilu na Facebooku prezentował się w ubraniach i butach najlepszych marek. Zawsze zadbany, uśmiechnięty i… uzbrojony po zęby, był idolem tysięcy nastolatków. Jego sposób bycia i ubiór wywierał na młodych piorunujące wrażenie. Guitone sprawiał, że i oni pragnęli stać się islamskimi bojownikami.

Czeczeński bojownik z Gruzji

Obfitym źródłem dla rekruterów z ISIS okazała się Gruzja. Jednym z najsławniejszych wywodzących się stamtąd bojowników był Tarhan Batiraszwili, były sierżant wywiadu gruzińskiej armii. W czasie wojny z Rosją w 2008 roku działał on aktywnie na tyłach wojsk rosyjskich. Dwa lata po wojnie został zwolniony ze służby, ponieważ zdiagnozowano u niego gruźlicę. Długo nie mógł znaleźć pracy. W końcu został aresztowany pod sfingowanym zarzutem nielegalnego posiadania broni. Skazano go na trzy lata więzienia.

Odsiadując wyrok, Tarhan przeszedł prawdziwą metamorfozę. W więzieniu spotkał człowieka, który stał się jego duchowym przewodnikiem. Był to Saudyjczyk o imieniu Muhammad. Tak o jego wpływie na Batiraszwilego pisze Marcin Mamoń w książce „Wojna braci”:

Opowiedział Tarhanowi o ważnej roli Saudyjczyków w dziele wspierania dżihadu oraz o życiu i czynach legendarnego męczennika — szahida, inszallah, Samira Abd Allaha Saliha as-Suwajlima, znanego w całym świecie islamskim pod imieniem Amir al-Chattab, mudżahedina, który na dżihadzie spędził całe swoje życie.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki polskiego dziennikarza porwanego przez Al-Kaidę Marcina Mamonia, zatytułowanej "Wojna braci. Bojownicy. Dżihadyści. Kidnaperzy" (Wydawnictwo Literackie 2017).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki polskiego dziennikarza porwanego przez Al-Kaidę Marcina Mamonia, zatytułowanej „Wojna braci. Bojownicy. Dżihadyści. Kidnaperzy” (Wydawnictwo Literackie 2017).

Po wyjściu z więzienia Batiraszwili skontaktował się przez Internet z dżihadystami. Już połowie 2012 roku przekroczył granicę turecko-syryjską. W Syrii przybrał imię Umar asz-Sziszani. Szybko stał się jednym z najbliższych współpracowników przywódcy Państwa Islamskiego, Abu Bakra al-Baghdadiego, a przez to  jedną z najbardziej wpływowych osób w kalifacie. Charakterystyczny, z rudą brodą, wygłaszał publikowane w Internecie płomienne przemówienia i wzywał do wzięcia udziału w „świętej wojnie”. Jego kariera trwała jednak zaledwie kilka lat. Według różnych źródeł Batiraszwili zginął w marcu bądź lipcu 2016 roku.

Biznesmeni i mężatki

Całkowitym przeciwieństwem gruzińskiego eks-żołnierza był bojownik o muzułmańskim imieniu Abdulla. Zaczynał on jako moskiewski biznesmen. Świetnie mu się wtedy powodziło. Miał też „normalną” rodzinę. Kryzys nadszedł, gdy w Moskwie doszło do wojny między kontrolowaną przez państwowe służby mafią a „braćmi” – czyli islamistami. Abdulla, chcąc mieć spokój w biznesie, musiał opłacać się tej pierwszej. W końcu więc sprzedał wszystko, zabrał żonę i dzieci i na początku 2012 roku był już w Syrii. Tak opisuje jego decyzję Marcin Mamoń w „Wojnie braci”:

Nie chciał ani żyć, ani umierać w świecie grzechu, jakim jawiła mu się stolica Rosji. Chciał walczyć. „Po co miałbym się wysadzić w powietrze tam czy w Europie? — mówi. — Tylko człowiek chory wysadza się wśród normalnych ludzi”. Jest gotów na samobójczą śmierć, ale „razem z tymi, którzy przeciwko nam walczą, którzy przyszli na naszą ziemię”. Naszą, wszystkich muzułmanów, dar al-islam — ziemię islamu.

Czeczeńcy, sfrustrowani dwiema nieudanymi wojnami o niepodległość przeciw Rosji, chętnie stają po stronie ISIS i są cenionymi bojownikami. Na zdjęciu modlitwa Czeczena podczas bitwy o Grozny (fot. Mikhail Evstafiev, lic. CC BY-SA 3.0).

Czeczeńcy, sfrustrowani dwiema nieudanymi wojnami o niepodległość przeciw Rosji, chętnie stają po stronie ISIS i są cenionymi bojownikami. Na zdjęciu modlitwa Czeczena podczas bitwy o Grozny (fot. Mikhail Evstafiev, lic. CC BY-SA 3.0).

Państwo Islamskie przyciągało zresztą nie tylko mężczyzn. Do kalifatu uciekały również kobiety. Na przykład z wioski położonej w wąwozie Pankisi (północno-wschodnia Gruzja) uciekły dwie młode dziewczyny. Jedna z nich zostawiła męża i dzieci.

Wyszedł do szkoły i… wstąpił do ISIS

Na propagandę dżihadystów z ISIS podatni są zwłaszcza młodzi. Wyjątkową pomysłowością, by znaleźć się u boku „braci”, wykazał się pewien gruziński nastolatek. Powiedział swojej rodzinie, że chce wyjechać do szkoły do Zachodniej Europy. Najbliżsi zapożyczyli się, chcąc zapewnić mu pieniądze na wyjazd. Chłopak kupił za nie jednak bilet do Istambułu i przedostał się do Syrii.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze (10)

  1. Znafca Odpowiedz

    A może by tak napisać artykuł na znacznie ciekawszy temat, czyli „skąd się wzięli” islamscy bojownicy z ISIS, choć mogłoby się okazać, że to niewygodny temat (wywołanie wojny w Iraku, rozwiązanie Irackiej armii, misja stabilizacyjna, przedwczesne wycofanie się z Iraku, nie udzielenie przez zachód w porę pomocy umiarkowanym siłom powstańców w Syrii). Ostatnio czytałem, że wojna domowa w Syrii trwa dłużej niż II Wojna Światowa!!! A to nie okupacja – to bezustanna wojna domowa na jednym obszarze zasilana z zewnątrz (Rosja i Iran vs kraje arabskie). Przy okazji można nawiązać do kryzysu uchodźczego i np. Polski, która z jednej strony uczestniczy w wątpliwych wojnach (Irak), a z drugiej strony ignoruje jej konsekwencje (choćby uchodźcy, którzy nie pojawili się znikąd). Może pora włożyć kij w to przesiąknięte hipokryzją mrowisko? :)

    • wolfspider Odpowiedz

      „nie udzielenie przez zachód w porę pomocy umiarkowanym siłom powstańców w Syrii”

      Naprawdę uważasz że obalenie ostatniej świeckiej dyktatury na bliskim wchodzie zapobiegło by rozprzestrzenieniu się irackiego odłamu al-Kaidy i powstanie kalifatu?

      • Znafca Odpowiedz

        To tylko jeden z czynników o którym wspomniałem. Jeszcze raz, inaczej:

        1. USA wywołuje wojnę w Iraku. Rozwiązuje iracką armię (zagadka – ilu byłych irackich żołnierzy i oficerów, którzy nie mieli pracy przyłączyło się do ISIS ze względów finansowych?). :)
        2. Tzw. „misja stabilizacyjna” w Iraku i walki między szyitami i sunnitami w praktyce doprowadzają do wojny domowej i dalszej destabilizacji regionu.
        3. Obama wpada na wspaniały pomysł o wycofaniu sił USA z Iraku (w końcu nobel zobowiązuje).
        4. Rozpoczyna się „arabska wiosna”. Ludność (od czasu do czasu z pomocą zachodu) obala rządy w Tunezji, Libii, Egipcie. Raz się to kończyło lepiej, raz gorzej, wiadomo, każda przemiana wiąże się z chaosem, ale jakoś się KOŃCZYŁO (nie przypominam sobie, żeby ISIS zajęło terytorium wielkości Francji w tych państwach).

        • Znafca

          5. W Syrii rząd jednak nie daje za wygraną, a ewentualną (kolejną po Libii) interwencję zachodu blokuje Rosja, która ma w tym rejonie oczywiste interesy (przede wszystkim ekonomiczne, związane z ograniczaniem przesyłu surowców z państw bliskiego wschodu do Europy).
          6. Początkowo (jak w pozostałych państwach) są dwie siły… dyktatura vs niezorganizowana ludność (polecam poczytać który to już z kolei krwawo tłumiony bunt w tej krainie).

        • Znafca

          7. Rozpoczyna się wojna domowa, Rosja i Iran zbroi Syrię, państwa arabskie (grające zapewne przeciwko Iranowi) zbroją partyzantkę. Zachód się gapi.
          8. Dzięki coraz głębszemu rozpier****wi w Syrii i stałemu w Iraku ISIS szybko korzysta z okazji, w końcu wiadomo, że tam, gdzie nie ma zorganizowanego rządu, tajnych służb i armii można zaprowadzić własny porządek.
          9. Zachód się dalej gapi i dziwi się skąd się ci wszyscy uchodźcy wyczarowali. Pewnie z księżyca. :P

          Sorry, że tak pokawałkowane, ale strasznie roz****rzony mają ten system komentarzy.

  2. 100p Odpowiedz

    „Bojownicy”… Osobniki, które wysadzają w powietrze, zażynają, rozjeżdżają ciężarówkami, gwałcą przypadkowych ludzi tylko dlatego, że są „niewiernymi”, nie są żadnymi bojownikami tylko zwyrolami, bandytami itp.
    Żeby była jasność, tzw. Zachód sam dolał kilka beczek paliwa do tego islamskiego pożaru.

  3. クリストファー Odpowiedz

    @ „Znafca”
    Początek tego ku*#! burdelu jaki mamy teraz należny szukać od 11.09 2001, czyli od samo zakatowania się przez Amerykanów.
    Jako dowód nie mam na myśli „cudownie” znaleziony paszport jednego z zamachowców w pośród wielu zniszczeń gdzie podobne dokumenty innych nie przetrwały katastrofy.
    Polecił bym prześledzić zawalenie się WTC 7 oddalonego sporo od WTC 1 i 2, a oficjalnie zawalonego w wyniku spadania elementów z zniszczonych wież WTC.
    Jak pisałem kiedyś pod z jednym tematem cała „rewolucja” z 2011 jaką miał Kadafi była tylko dlatego bo wpadł na pomysł żeby rozliczać się w innej walucie niż powszechnie używany Dolar Amerykański.
    CDN.

  4. クリストファー Odpowiedz

    Co do Syrii i „umiarkowanej opozycji”, nie pamięta jak były oddziały uzbrojone i szkolone przez amerykanów przechodziły na stronę „kalifatu”/Al Nusra, a ci co nawet nie przeszli zostając „umiarkowaną opozycją” jak zachowywali się wobec żyjących tam od setek lat chrześcijan.
    W Iraku broni nie znaleziono i nikt amerykanów nie rozliczył za to że nas czy Brytyjczyków oszukano wmawiając brednie o nadal posiadanych przez Saddama Husseina gazach bojowych którymi truł Kurdów w latach 80/90 XX W.
    Ogólnie pisząc trzeba było mimo że w Afryce północnej i Syrii czy Iraku rządzili krwawi satrapii ich nie ruszać, bo jest wielką naiwnością myślenie że ludzi których przez wieki ich przywódcy trzymali mocno za „twarz” tam można nauczyć „demokracji” w kalce 1:1 ściągniętej z „zachodu”.
    Oczywiście byli również wykształceni za „zachodnich ” uniwersytetach, ale jak to się nie raz okazało nie jest gwarancją do zmiany radykalnego nastawienia, a wręcz się nasila.

  5. クリストファー Odpowiedz

    Na koniec warto pomyśleć kto te szaleństwo sponsoruje, nawet nasz Piłsudski z PPS wiedział że bez kasy na większą skalę nic się nie zorganizuje i przeprowadził „akcję bojową” np napadając na pociąg pocztowy w ten sposób zdobywając fundusze na dalszą działalność.
    W tym przypadku strumienie kasy dla „kalifatu”/ Al Nusra itp „płynie” od wzbogaconych na handlu ropą naftową szejków, do utrzymania się „kalifatu” nawet przyczynił się prezydent Turcji Erdogan kupując wydobywaną z terenów opanowanych przez „kalifat” ropę, za ujawnienie tej informacji zginęła turecka dziennikarka, ale nikt tego nie drąży jak i ubiegłoroczny wyreżyserowany
    „zamach stanu” z 15 lipca w Turcji, gdy wszyscy byli przejęci zamachem na „Lazurowym wybrzeżu” pod koniec dnia 14 lipca.
    Ten „pucz” jakby usprawiedliwiał Erdogana z represji setek tysięcy ludzi.
    Ale wszyscy w Europie i Świecie przejmują się że w Polsce jest „zagrożona demokracja” (ogólnie mówiąc miłośnikiem obecnego rządu nie jestem).

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.