Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Zamachowcy, którzy mogli zmienić bieg dziejów. Gdyby zabili swoje ofiary, świat wyglądałby zupełnie inaczej!

Zamachy na znane osobistości często radykalnie zmieniały sytuację polityczną. Ilustracja przedstawia udany zamach na prezydenta USA, Abrahama Lincolna (źródło: domena publiczna).Na cel wybierali sobie nie byle kogo: królów, dygnitarzy, prezydentów. Jedni sięgali po pistolety, inni konstruowali bomby lub organizowali zasadzki. Gdyby im się powiodło, podręczniki do historii wyglądałyby dzisiaj ZUPEŁNIE inaczej. I to nie zawsze ze względu na to, kto zginął… ale także na to, kto zabijał!

Jak zawsze wszystkie pozycje w TOP10 zostały oparte na publikowanych przez nas artykułach. Tym razem postanowiliśmy przyjrzeć się zamachowcom, którzy próbowali zmienić bieg historii. Na cel wybrali sobie nie lada osobistości: królów, dygnitarzy, prezydentów. Łączy ich jedno. Żadnemu się nie powiodło. Więcej tekstów poświęconych kulisom władzy i polityki znajdziecie TUTAJ.

Kto próbował zamachem zmienić bieg historii… ale zabrakło mu szczęścia?

7. Ignacy Mościcki

Zanim Mościcki został nobliwym przywódcą, miał naprawdę niezwykłą młodość. W wieku dwudziestu czterech lat  postanowił… skonstruować bombę. I to nie byle jaką, bo przeznaczoną do zgładzenia samego generał-gubernatora Warszawy, Josifa Hurko. Był to jeden z najwyżej postawionych urzędników rosyjskich w Kraju Nadwiślańskim.

Jeszcze zanim Ignacy Mościcki trafił do Londynu (skąd pochodzi powyższe zdjęcie), by pracować w grupie polskich socjalistów między innymi z Józefem Piłsudskim, planował zostać... zamachowcem-samobójcą (źródło: domena publiczna).

Jeszcze zanim Ignacy Mościcki trafił do Londynu (skąd pochodzi powyższe zdjęcie), by pracować w grupie polskich socjalistów między innymi z Józefem Piłsudskim, planował zostać… zamachowcem-samobójcą (źródło: domena publiczna).

Przepisu na bombę Mościcki szukał za granicą, we Francji i Anglii. Wreszcie, znalazłszy właściwą recepturę, przeniósł się ze swoją młodą żoną do Rygi i zajął się realizacją niebezpiecznego planu. Po piętach stąpała mu jednak carska Ochrana – z każdym dniem bliższa rozbicia całego spisku. W zaistniałej sytuacji Mościcki, zamiast po prostu porzucić przygotowania i uciec za granicę, postanowił zostać… zamachowcem-samobójcą. Tak sam pisał o swoich zamiarach:

Zdecydowaliśmy wtargnąć w mundurach oficerskich w dniu galowym do wnętrza soboru, gdzie gromadziły się najwyższe sfery naszych siepaczy, i salwą bomb ich powitać, ginąc razem z nimi! (przeczytaj więcej na ten temat).

6. Macocha Bolesława Chrobrego (?)

Nieudany zamach na Bolesława Chrobrego, który miał miejsce w sierpniu 1002 roku, do dzisiaj otacza wiele tajemnic. Niedługo po spotkaniu polskiego władcy z władcą Niemiec Henrykiem II kawalkadzie, w której podróżował Bolesław drogę zagrodziła grupa uzbrojonych po zęby mężczyzn. Bez słowa rzucili się do ataku. Rozpoczęła się rzeź.

Gdyby Oda odniosła sukces, dzisiaj mało kto pamiętałby o Bolesławie Chrobrym. A już na pewno nie stawiano by mu pomników (zdj. Aung, źródło: domena publiczna).

Gdyby Oda odniosła sukces, dzisiaj mało kto pamiętałby o Bolesławie Chrobrym. A już na pewno nie stawiano by mu pomników (zdj. Aung, źródło: domena publiczna).

Trupem legło wielu żołnierzy towarzyszących Piastowi. On sam pospiesznie oszacował szanse i rzucił się do ucieczki. Uratował skórę dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu. Odprowadzał go dobrze znający Merseburg – a więc miejsce zamachu – Bawar, Henryk ze Schweinfurtu. W chwili zagrożenia momentalnie wskazał drogę do innej bramy, którą bez ceregieli wyważono. Książę był bezpieczny.

Sprawców zamachu na jego życie nigdy nie wykryto. Wśród historyków przeważa pogląd, że atak został zlecony przez króla Henryka. Takie wytłumaczenie budzi jednak wątpliwości. Stara rzymska sentencja mówi: winny jest ten, kto odniósł korzyść. Tymczasem nietrudno wskazać, kto najwięcej zyskałby na przedwczesnym zgonie Bolesława. O jego śmierci marzyli przede wszystkim Oda i jej synowie. Gdyby Chrobry zginął cała historia rodu Piastów, a przez to też historia Polski wyglądałyby inaczej (przeczytaj więcej na ten temat).

5. Armia Krajowa

Hans Frank zawisł na szubienicy 16 października 1946 roku. Niewiele jednak zabrakło, aby pożegnał się z tym światem już w styczniu 1944 roku. Frank podróżował wówczas pociągiem do Lwowa na obchody czwartej rocznicy zakończenia procesu tworzenia Generalnego Gubernatorstwa. Towarzyszył mu szereg nazistowskich dygnitarzy, w tym jego adiutant, Helmuth Pfaffenroth.

Dworzec Główny w Krakowie w okresie okupacji. Tutaj Hans Frank miał rozpocząć ostatnią w swoim życiu podróż…. (zdjęcie z albumu: Kraków czas okupacji 1939-1945, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 2010).

Dworzec Główny w Krakowie w okresie okupacji. Tutaj Hans Frank miał rozpocząć ostatnią w swoim życiu podróż…. (zdjęcie z albumu: Kraków czas okupacji 1939-1945, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 2010).

Moment ten postanowiło wykorzystać polskie podziemie. Generalny gubernator już od dłuższego czasu znajdował się na szczycie listy potencjalnych celów zamachu. Około 20 stycznia 1944 r. pułkownik Józef Spychalski „Luty” polecił porucznikowi Ryszardowi Nuszkiewiczowi „Powolnemu” przygotowanie planu wysadzenia pociągu, którym Frank będzie jechać. Ogólne wytyczne mówiły również o zorganizowaniu zasadzki ogniowej.

W dniu podróży Franka do Lwowa wszystko było już gotowe. Patrol saperski założył ładunek wybuchowy i czekał tylko na pojawienie się składu. Został on zauważony około 23.15. Dwie minuty później nocną ciszę rozdarła potężna eksplozja, która niestety nastąpiła dosłownie o ułamek sekundy za późno (przeczytaj więcej na ten temat).

4. Oficerowie Wehrmachtu

Na życie Adolfa Hitlera czyhało wielu jego przeciwników. Autorami najgłośniejszego (i najbliższego powodzenia) zamachu na niego była jednak… grupa oficerów Wehrmachtu z Clausem von Stauffenbergiem na czele. Bombę, która miała zabić Führera, podłożył w sali narad w kwaterze w Wilczym Szańcu sam przywódca spiskowców. Doszło nawet do wybuchu… jednak Hitlerowi udało się przeżyć.

Proces uczestników zamachu z 20 lipca 1944 r. Jedno jest pewne niewielu Niemców z nimi sympatyzowało (źródło: Bundesarchiv; lic. CC BY-SA 3.0).

Proces uczestników zamachu z 20 lipca 1944 r. Jedno jest pewne niewielu Niemców z nimi sympatyzowało (źródło: Bundesarchiv; lic. CC BY-SA 3.0).

Najbardziej szokujące w tej historii jest poparcie, jakiego szeregowi Niemcy udzielili nie spiskowcom, a… wodzowi III Rzeszy. Niemieccy obywatele przede wszystkim nie byli w stanie uwierzyć w to, co się stało. Jak pisze Ian Kershaw, autor książki „Führer. Walka do ostatniej kropli krwi”, dominowało poczucie głębokiego szoku i konsternacji na wiadomość o nieudanej próbie zabójstwa. Ludzie z oburzeniem utyskiwali na małą klikę zbrodniczych oficerów, którzy ośmielili się podnieść rękę na głowę państwa.

Wiele dokumentów dowodzi, że reżim po zamachu tylko umocnił swoją pozycję, a społeczeństwo otwarcie wyrażało poparcie dla wodza. Oczywiście źródła wytworzone przez aparat władzy zawierają wiele przekłamań, ale skala zjawiska nie pozostawia wątpliwości. Niemiecki naród wciąż w każdym razie kochał Hitlera (przeczytaj więcej na ten temat).

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.