Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

07 się nie zgłasza. Jak bardzo nieudolna była Milicja Obywatelska?

Milicjanci do dzisiaj pojawiają się na ulicach... z okazji rekonstrukcji wydarzeń historycznych. Na zdjęciu rekonstrukcja wprowadzenia stanu wojennego (fot. Silar, lic. CC BY-SA 3.0).

Milicjanci do dzisiaj pojawiają się na ulicach… z okazji rekonstrukcji wydarzeń historycznych. Na zdjęciu rekonstrukcja wprowadzenia stanu wojennego (fot. Silar, lic. CC BY-SA 3.0).

Ach, któż to, ach któż to tak o mnie dba? Milicja, milicja! – śpiewał Jacek Zwoźniak. Milicjanci, często bardziej zainteresowani poszukiwaniem „elementów kapitalistyczno-spekulanckich” niż pospolitych przestępców, już w PRL-u byli obiektem żartów. I właściwie trudno się dziwić.

W Sylwestra 1971 roku włamano się na posterunek milicji we Frampolu na Lubelszczyźnie. Z pancernej szafy zniknęło kilka sztuk broni. Milicja rozpoczęła poszukiwania na wielką skalę. Przesłuchiwano dziesiątki osób, przede wszystkim działaczy opozycyjnych. Podejrzewano, że kradzież jest wstępem do podjęcia akcji zbrojnej przeciw ustrojowi socjalistycznemu. Jednak mimo trwającej ponad czterdzieści dni akcji, ani sprawcy, ani broni nie udało się znaleźć.

Wszystkie błędy milicjantów

Zagadka pozostałaby pewnie nierozwiązana do dzisiaj, gdyby nie to, że „zbrodniarz” – Michał Łabęda, zwykły chłopak z Frampola – sam przyznał się do winy. Został aresztowany za kradzież cukierków, ale w trakcie przesłuchania oświadczył, że to on zabrał broń z posterunku. Ujawnił też miejsce jej ukrycia. Jeden z pistoletów miał zresztą przy sobie, ukryty w nogawce, czego nie zauważyli przeszukujący go przy aresztowaniu milicjanci…

Okazało się, że milicja w trakcie działań poszukiwawczych popełniła cały szereg błędów. Stóg siana, w którym broń była początkowo ukryta, przeszukiwano kilka razy – tylko nie dość dokładnie. Gdy Łabęda postanowił przenieść łup gdzie indziej, po prostu… załadował „tetetki” i „pepesze” do worka i przeciągnął je na sankach, mijając po drodze kilka patrolów milicyjnych. Później, kiedy w związku ze śledztwem rozesłano za nim list gończy (chcąc zweryfikować jego zeznania obciążające jednego z milicjantów), uciekł bez problemu. Ukrywał się w różnych miejscach, a napotykani okazjonalnie funkcjonariusze nawet nie próbowali go legitymować.

Po tym, jak w Sylwestra 1971 roku z miejscowego posterunku ukradziono zapas broni, idyllicznie dziś wyglądające miasteczko Frampol stało się sceną zakrojonej na wielką skalę... i wyjątkowo nieudolnie prowadzonej akcji poszukiwawczej (fot. Pece, lic. CC BY 3.0).

Po tym, jak w Sylwestra 1971 roku z miejscowego posterunku ukradziono zapas broni, idyllicznie dziś wyglądające miasteczko Frampol stało się sceną zakrojonej na wielką skalę… i wyjątkowo nieudolnie prowadzonej akcji poszukiwawczej (fot. Pece, lic. CC BY 3.0).

Sprawę oczywiście utajniono. Nieudolność milicjantów była jednak tak rażąca, że udostępnianej tylko funkcjonariuszom MO i SB broszury „Kradzież broni z Posterunku MO we Frampolu” autorstwa Henryka Nowickiego i Jana Tajera używano do wewnętrznych szkoleń. Ale czy problem nieskutecznych stróżów prawa nie był przypadkiem systemowy?

Milicja do łapania wrogów ludu

Na niekorzyść funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej działał niewątpliwie fakt, że byli nagminnie wykorzystywani do celów innych, niż walka z pospolitą przestępczością. Było to spowodowane podporządkowaniem milicji aparatowi bezpieczeństwa. Oficjalnie w 1954 roku zadekretowano separację tych dwóch pionów służb porządkowych. W praktyce jednak, jak przekonuje Piotr Majer, badający strukturę i rolę MO, ścisłe związki – choć od 1956 roku już nie pod egidą ministerstwa bezpieczeństwa publicznego, a spraw wewnętrznych – utrzymały się do końca PRL. Jak pisze Majer, „siłą rzeczy czyniło to politycznymi podejmowane interwencje, prowadzone śledztwa czy inne, nawet najbardziej typowe i potrzebne działania podejmowane na rzecz zapewnienia ładu i spokoju”.

I tak, włączano milicję na przykład w realizację planu trzyletniego. Stróże prawa pomagali egzekwować obowiązkowe dostawy zboża, mięsa i ziemniaków od chłopów. Prowadziło to często do rażących nadużyć, których korygowanie kierowało energię służb porządkowych w złą stronę. Sporo czasu zajęło na przykład, jak referuje były funkcjonariusz warszawskiej Komendy Głównej, Marian Lipka, rozwikłanie sprawy ciężarnej kobiety, przebywającej w areszcie pod zarzutem postrzelenia milicjanta i nieumyślnego zabójstwa własnego męża.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę „Zagadki kryminalne PRL”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę „Zagadki kryminalne PRL”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Bellona.

Śledztwo przeprowadzone po wpłynięciu jej skargi do kancelarii prezydenta Bolesława Bieruta wykazało, że wszystkiemu winien był… sam ranny mundurowy. Kiedy próbował skłonić męża kobiety do wywiązania się z obowiązkowych dostaw, doszło do szarpaniny. W jej trakcie jego pistolet przypadkowo wystrzelił, zabijając niewinnego chłopa. By uniknąć konsekwencji, funkcjonariusz następnie postrzelił się sam, a o spowodowanie wypadku oskarżył w raporcie żonę ofiary.

Powiązania z aparatem bezpieczeństwa przesądzały także o milicyjnych priorytetach. Na pierwszym planie w dziedzinie gospodarczej była na przykład walka z przestępcami pochodzącymi ze środowisk kapitalistyczno-spekulanckich lub kułacko-spekulanckich… W „Wytycznych Pracy MO na rok 1954 w walce z przestępczością w gospodarce narodowej” oceniono postępy w tej sferze jako niewystarczające, bo tylko 15% ujawnionych przestępstw powiązano z kapitalistami, a 11,5 % – z bogatymi chłopami. „Za mało ujawniliśmy przestępców w środowiskach kapitalistyczno-spekulanckich, którzy przynoszą największe szkody gospodarce narodowej”wyrokowali twórcy dokumentu.

Jeśli mordować, to tylko spekulantów

Z tego, że milicja i SB były zajęte poszukiwaniem „wrogów ludu”, korzystali często przestępcy, nawet cięższego kalibru. Tak było w przypadku Władysława Mazurkiewicza, seryjnego mordercy z okresu stalinizmu. Ten pozornie uroczy i staroświecki dżentelmen wyszukiwał majętne osoby, kusił je perspektywą korzystnych interesów, a następnie wywoził w ustronne miejsce i zabijał, zabierając pieniądze. Bynajmniej nie zacierał przy tym perfekcyjnie śladów zbrodni, naprawiając na bieżąco liczne „fuszerki”.

Seryjny zabójca Władysław Mazurkiewicz (drugi od prawej) rozmawia z adwokatem Zygmuntem Hofmokl-Ostrowskim podczas procesu w Krakowie, sierpień 1956 roku. Zdjęcie z książki "Zagadki kryminalne PRL" (Fot. PAP/CAF/Józef Rumianowski).

Seryjny zabójca Władysław Mazurkiewicz (drugi od prawej) rozmawia z adwokatem Zygmuntem Hofmokl-Ostrowskim podczas procesu w Krakowie, sierpień 1956 roku. Zdjęcie z książki „Zagadki kryminalne PRL” (Fot. PAP/CAF/Józef Rumianowski).

„Piękny Władzio”, jak nazywano Mazurkiewicza, nienękany przez policję uprawiał swój proceder całe lata. W trakcie późniejszego procesu sądzono go jedynie za sześć zabójstw i dwa usiłowania, ale podejrzewa się, że liczba jego ofiar mogła sięgnąć aż trzydziestu. Wpadł dopiero w 1955 roku, gdy jedna z jego niedoszłych ofiar zgłosiła się do szpitala z kulą w czaszce, a milicja, namierzywszy Mazurkiewicza, znalazła w jego mieszkaniu zwłoki kolejnych dwóch osób. Jak to się stało, że tak długo udawało mu się uniknąć sprawiedliwości? Cezary Łazarewicz, cytowany przez autorów książki „Zagadki kryminalne PRL”, obwinia stalinowski aparat bezpieczeństwa:

Toczyła się walka polityczna. Komuniści narzucali Polsce swój ustrój, w którym przedwojenna klasa średnia była grupą podejrzaną i poddaną represjom. Kto by się martwił o jakiegoś zaginionego bankiera, arystokratę czy waluciarza? To był zresztą jeden z argumentów obrony, że Mazurkiewicz pomagał władzy ludowej usuwać tych, których ona i tak chciała się pozbyć.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Czy wiesz, że ...

…w sowieckich łagrach więźniowie kryminalni mieli zwyczaj grania w karty o wybrane przez siebie kobiety? Zwycięzca mógł zrobić ze swoją wygraną dosłownie wszystko, niezależnie od jej własnej woli.

...piosenkarz Wojciech Gąssowski oraz tancerka Małgorzata Potocka z grupą baletową „Sabat” omal nie zginęli w 1985 roku na porwanym przez palestyńskiego terrorystę Abu Abbas statku wycieczkowym? Bandyci w odwecie zamordowali na pokładzie Leona Klinghoffera, zanim władzom Egiptu udało się wynegocjować uwolnienie zakładników w zamian za samolot.

...PRL-owski rząd zapewniał stypendia dla młodych bliskowschodnich terrorystów? Otrzymywali nawet 500 dolarów miesięcznie, gdy ówczesna średnia pensja w Polsce wynosiła około 30 dolarów. Na koszt państwa jadali w drogich restauracjach, jeździli czarnymi mercedesami, zakupy robili w Pewexach i korzystali z usług ekskluzywnych prostytutek.

...we współczesnych środowiskach mafijnych zjawisko pobierania haraczu nadal ma się dobrze? Północnowłoskie przedsiębiorstwa, prowadzące działalność w Kalabrii, nawet nie zgłaszają prób wymuszeń na policję. Haracz jest określany jako „wydatki na bezpieczeństwo”.

Komentarze (9)

  1. gupolak Odpowiedz

    to zupełnie jak teraz policja przesłuchuje zbrodniarzy blokujących Wawel , Sejm itp … wyzywających zwykłego posła od ostaniach…

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Anna Winkler Odpowiedz

      Nie wiem, czy takie porównanie jest uprawnione, to jednak zupełnie inna skala… i zupełnie inny system.

      • Wojtek Odpowiedz

        …i zupełnie inny horyzont czasowy. Fajnie przypasować kilka błędów fuszy z 40 lat do dużo krótszego okresu, no nie? :-P

  2. Marek Odpowiedz

    Niewiele zmieniło się w tej kwestii, już ponad rok trwa śledztwo włamania do mojego domu, a może tylko nie powiadomiono mnie o jego zakończeniu. Doświadczyłem takiej nieudolności, braku kompetencji i jakiejkolwiek motywacji, że … musiałbym napisać cały artykuł.

  3. mariner Odpowiedz

    Obecna policja tez nie jest wcale skuteczniejsza, moze bradziej uprzejma.:) Tez ja sie wykorzystuje do walki politycznej i gromadzenia wplywow do Skarbu Panstwa poprzez mandaty.:) ktore ministrowie ustawiaja na wyskosci 2mld za rok lub wiecej. Oczekuje kiedy Plaszczak ustanowi swoj limit bo budzet im sie nie domyka :)

  4. gargulec Odpowiedz

    Książkę na pewno przeczytam. Ale pisząc o milicji trzeba wziąć pod uwagę przedziały czasowe. Milicja lat 50-tych to zupełnie inna formacja jak ta z la 70-tych czy 80-tych. Po wojnie szeregi milicji zasilali młodzi mężczyźni, bez wykształcenia, bez wyrobionego spojrzenia na świat których łatwo oficerowie polityczni potrafili przekabacić na czerwoną stronę.
    Ciekawy jestem czy w książce będzie słowo o sukcesach milicji np. polska kryminalistyka potrafiła zaskakiwać cały świat. Niesławnym zomo „zachwycał” się cały blok wschodni i część krajów zachodnich.
    Żeby nie przedłużać za Jackiem Fedorowiczem „w milicji byli przyzwoici ludzie, w sb nie”.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Anna Winkler Odpowiedz

      Dziękuję za ten komentarz! I w pełni się zgadzam – próbowałam zresztą pokazać, że często ta nieudolność, z której się łatwo naśmiewać, miała w gruncie rzeczy systemowe przyczyny. Milicja-policja została po wojnie mocno osłabiona przez czystki, nie miała odpowiedniego zaplecza (dużą część specjalistycznego wyposażenia kryminologów przejął aparat bezpieczeństwa). Nowej kadrze też nie ułatwiano zadania, uzależniając (za bardzo!) od MBP, a później SB. Budowanie skutecznych służb w takich warunkach to prawdziwy wyczyn. A co do tego, czy w książce opisywane są także sukcesy milicji – oczywiście! :)

  5. Rizzo Odpowiedz

    A może artykulik o nieudacznictwie współczesnych policjantów? Oni mogliby za złymi milicjantami pały nosic a i tak pewnie by pogubili.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Anna Winkler Odpowiedz

      Bez wątpienia materiałów do takiego artykułu dałoby się znaleźć mnóstwo, ale to temat bardziej dla współczesnego zaangażowanego dziennikarstwa, niż dla miłośników historii :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.