Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

10 akcji specjalnych, które mogły zmienić losy II wojny światowej

Specjals w akcji. Fragment amerykańskiego plakatu wojennego "They've got the guts. Back'em up with more metal".Niemcy przebrani za członków NKWD. Amerykanie, rekrutujący jednostkę specjalną spośród niemieckich komunistów. Długo planowane zamachy na Hansa Franka i Erwina Rommla. Czasem nawet niewielkie operacje, wymierzone w czuły punkt przeciwnika, potrafią zmienić przebieg wojny. Oczywiście, jeśli się powiodą…

Jak zawsze wszystkie pozycje w TOP10 zostały oparte na publikowanych przez nas artykułach. Tym razem postanowiliśmy przypomnieć Wam spektakularne, choć niekoniecznie zwieńczone sukcesem, operacje sił specjalnych podczas II wojny światowej.

Kto by się spodziewał, że losy wojny zależały od…

10. Niemców w jankeskich mundurach…

Podczas niemieckiej ofensywy w Ardenach hitlerowscy żołnierze próbowali zyskać przewagę nad Amerykanami… przebierając się za nich. Operację, której pomysłodawcą był sam Adolf Hitler, wykonywała specjalna jednostka żołnierzy mówiących biegle po angielsku, odzianych w amerykańskie mundury i zaopatrzonych w zdobyczną broń i pojazdy. Wojskowego slangu jankesów uczyli się od więźniów obozów jenieckich. Mieli przy sobie nawet zdjęcia zabrane zabitym Amerykanom.

Zniszczony czołg Pantera, który miał udawać amerykański niszczyciel czołgów M10 Wolverine (fot. United States Department of Defense).

Zniszczony czołg Pantera, który miał udawać amerykański niszczyciel czołgów M10 Wolverine (fot. United States Department of Defense).

Celem występujących incognito Niemców było przechwycenie mostów na Mozie. Ruszyli do akcji w nocy z 15 na 16 grudnia 1944 roku, w zdobycznych dżipach bądź na piechotę przedostając się przez linie amerykańskich wojsk. Przecinali druty telefoniczne, podmieniali drogowskazy, jednej grupie udało się nawet skierować na złą drogę cały pułk piechoty amerykańskiej.

Amerykanie postanowili wyłapać błąkające się „własne” kolumny w równie niekonwencjonalny sposób. Podejrzanych osobników pytali o wiedzę „popkulturową”, jak choćby o to, kto jest aktualnym mężem aktorki Betty Grable… Nieprzygotowani dywersanci wpadali jeden po drugim. Ponieśli klęskę, a mosty na Mozie pozostały w rękach wroga. Uzyskali choć tyle, że tysiące alianckich żołnierzy zamiast walczyć na froncie, szukało ich (przeczytaj więcej na ten temat).

9. …i przebranych za NKWD

„Jeśli nie weźmiemy Majkopu i Groznego, będę musiał zakończyć tę wojnę” – tak stwierdził Hitler pod koniec lipca 1942 roku. Zadanie przechwycenia tamtejszych instalacji naftowych powierzono żołnierzom elitarnej jednostki Brandenburg. Żołnierzy uczono wcześniej m.in. obsługi środków łączności i posługiwania się materiałami wybuchowymi. By ułatwić im zwycięstwo i jednocześnie zdezorientować przeciwnika, zaplanowano też, że wystąpią w „pożyczonych” od wroga mundurach.

Atak na Majkop. Fragment okładki książki „Behind Soviet Lines. Hitler’s Brandenburgers capture the Maikop Oilfields 1942” Davida R. Higginsa (seria Osprey).

Atak na Majkop. Fragment okładki książki „Behind Soviet Lines. Hitler’s Brandenburgers capture the Maikop Oilfields 1942” Davida R. Higginsa (seria Osprey).

Tym razem Niemcy wybrali mundury NKWD, chcąc wykorzystać strach, jaki ta jednostka budziła powszechnie wśród krasnoarmiejców. By przeobrazić się w typowych czekistów przyswoili sobie nawet żargon tej formacji i bezwzględność zachowania jej członków. W programie nauczania znajdowały się nawet „zajęcia” z picia jak największych ilości wódki.

Akcja odniosła spektakularny sukces. Po przybyciu do Majkopu fałszywi enkawudziści zostali gorąco przyjęci przez tych prawdziwych. W przeddzień niemieckiego uderzenia komandosi zadziałali w trzech grupach. Pierwsza wysadziła centralę łączności, uniemożliwiając kontakt z linią frontu. Druga zajęła centralę telefoniczną dowództwa i rozsiewała fałszywe pogłoski o ewakuacji miasta. Trzecia nie dopuściła do zniszczenia infrastruktury wydobywczej. Działania specjalsów pozwoliły oszczędzić Niemcom co najmniej czterech dni walk (przeczytaj więcej na ten temat).

8. „Cichociemnych” ze Wschodu

Po ataku Niemiec na ZSRR Sowieci rozpaczliwie potrzebowali informacji o sile przeciwnika, ruchach jego wojsk, miejscach koncentracji itp. Do ich zdobycia wykorzystali między innymi… polskich jeńców. Specjalną grupę wywiadowczą stworzyli byli oficerowie Wojska Polskiego, którzy po 22 czerwca 1941 roku wyrazili chęć nawiązania z dotychczasowymi wrogami współpracy przeciwko niemieckiej inwazji. Wkrótce zostali przerzuceni do Polski, gdzie stworzyli jedną z najskuteczniejszych siatek wywiadowczych II wojny światowej.

Na pokładzie takiego samolotu „Cichociemni” ze Wschodu dotarli nad Polskę (fot. MarkusundMeli, lic. CC BY 3.0).

Na pokładzie takiego samolotu „Cichociemni” ze Wschodu dotarli nad Polskę (fot. MarkusundMeli, lic. CC BY 3.0).

Polską grupę dywersyjną zrzucono tuż poza granicami Generalnego Gubernatorstwa po miesięcznym szkoleniu. Oddział ulokował się ostatecznie w Warszawie. Efekty, jakie uzyskała zorganizowana błyskawicznie siatka wywiadowcza, przeszły najśmielsze oczekiwania. Danych było tak wiele, że pewnego razu nadawano je do Moskwy niemal bez przerwy przez 36 godzin! Grupie udało się kiedyś nawet przechwycić transporty papierosów i pomarańczy.

Choć po niecałym roku istnienia Niemcy urządzili kocioł, rozbijając siatkę, do tego czasu jej doniesienia pozwoliły na odtworzenie pełnego obrazu niemieckiej koncentracji wojsk przed letnią ofensywą w 1942 roku. Sowieci dobrze wykorzystali te informacje. Wyprowadzili uderzenie wyprzedzające, przez co ofensywa na Kaukaz przesunęła się aż o sześć tygodni. Być może właśnie to opóźnienie przesądziło o ostatecznej klęsce Niemców (przeczytaj więcej na ten temat).

7. Kamikadze znad Yontan

Kiedy w listopadzie 1944 roku startujące z baz na Marianach amerykańskie bombowce dokonały pierwszego od dwóch lat nalotu na Tokio, w japońskim sztabie generalnym powstała idea powołania formacji Giretsu Kuteitai, czyli „bohaterskich spadochroniarzy”. Ta specjalna jednostka miała nocami atakować bazy jankesów. Wyselekcjonowano do niej żołnierzy o żelaznej kondycji, którzy świetnie posługiwali się różnego rodzaju bronią i znali wschodnie sztuki walki. Przeszli oni szkolenie w zakresie niszczenia bombowców za pomocą materiałów wybuchowych.

Ogień amerykańskiej obrony przeciwlotniczej na lotnisku Yontan (fot. T.Sgt. Chorlest, ze zbiorów National Archives and Records Administration, domena publiczna).

Ogień amerykańskiej obrony przeciwlotniczej na lotnisku Yontan na Okinawie (fot. T.Sgt. Chorlest, ze zbiorów National Archives and Records Administration, domena publiczna).

Japończycy postanowili wykorzystać Giretsu Kuteitai podczas trwających od marca 1945 roku walk o Okinawę. Amerykanie już w dniu lądowania zdobyli tamtejsze lotniska. Jedno z nich – Yontan – mieli za zadanie odzyskać właśnie spadochroniarze do zadań specjalnych. Wyruszyli – na pokładzie 12 bombowców – 24 maja 1945 roku. Z założenia była to misja samobójcza. Każdy kamikadze przed śmiercią miał zniszczyć co najmniej 2 samoloty wroga.

Ambitny plan nie został jednak wykonany w całości. Z powodu usterek technicznych i ostrzału tylko jedna maszyna zdołała wylądować. Przez noc Giretsu zniszczyli tylko 9 samolotów, a 29 uszkodzili. Puścili z dymem 265 tys. litrów paliwa. Poległo trzech Amerykanów, osiemnastu było rannych. Tymczasem wszyscy Japończycy – 69 żołnierzy – zginęli. Akcja samobójczych komandosów miała niewielki wpływ na wynik walk na Okinawie. Mogła zaważyć na ostatecznym zakończeniu zmagań na Pacyfiku (przeczytaj więcej na ten temat).

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...oskarżenie o gwałt na dwóch czternastolatkach nie złamało kariery wielkiego gwiazdora hollywoodzkiego lat 40. Errola Flynna? Podczas procesu cytowano jego wypowiedzi w stylu „lubię starą whisky i młode kobiety”. Udało mu się wybronić przed więzieniem, ponieważ… podważył reputację nastolatek.

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

…grupy dezerterów z amerykańskiej armii były postrachem ludności cywilnej w zachodniej Europie? Złą sławą okrył się m.in. zorganizowany przez nich gang, który współpracował z korsykańską mafią i zarabiał na nielegalnym handlu.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.