Polskie Imperium

Węgry kojarzą ci się z tokajem? Bzdura. Nie ma nic bardziej węgierskiego od… papryki!

Autor: | 10 stycznia 2017 | 2,616 odsłon

Co tam Tokaj, Węgry stoją papryką (fot. PD-USER; lic. domena publiczna).My dostaliśmy Nobla za „Chłopów”, odkrycie radu i wiersze Szymborskiej. Węgrzy? Rzecz jasna za paprykę.

Pojawienie się papryki na Węgrzech, jest dowodem na to, że świat… naprawdę jest okrągły. Mimo, iż roślina ta pochodzi z Ameryki Południowej, to nad Dunaj przybyła ze wschodu. Wszystko za sprawą Portugalczyków, którzy – zachwyceni właściwościami egzotycznego warzywa – postanowili sprowadzić je do swoich azjatyckich kolonii.

Za tym krokiem przemawiało kilka czynników. Nasiona papryki kiełkują nawet po długiej podróży. Roślina świetnie się aklimatyzuje w różnych rejonach globu. Na dodatek z jej sprzedaży można było uzyskać niezły dochód. Nic dziwnego, że szybko zaczęła zyskiwać popularność w Indiach oraz na Bliskim Wschodzie. Tam poznali ją Turcy.

Wojenna kariera papryki

Swoją karierę na Węgrzech papryka zawdzięcza kilku wojnom. Przywieźli ją tureccy najeźdźcy, którzy w 1526 roku podbili większość tego kraju. Goście z Bosforu szybko się zadomowili. Zostaliby na dobre, gdyby nie Jan III Sobieski, który grzecznie, lecz zdecydowanie wyprosił ich z Europy w 1683 roku.

Turcy pozostawili po sobie nad Dunajem miłość do ostrej kuchni. Mimo tego początkowo Węgrzy nie byli zbyt zainteresowali tak zwanym „tureckim pieprzem”. Paprykę częściej można było spotkać w magnackich ogrodach, gdzie występowała jako ozdoba lub ciekawostka przyrodnicza, a nie roślina jadalna.

Ładny kwiatek, prawda? Węgrzy też tak uznali i z chęcią prezentowali go w swoich ogrodach. Na zdjęciu kwiat jednej z odmian papryki, Capsicum pubescens (fot. Lrothc, lic. CC BY-SA 2.5).

Ładny kwiatek, prawda? Węgrzy też tak uznali i z chęcią prezentowali go w swoich ogrodach. Na zdjęciu kwiat jednej z odmian papryki, Capsicum pubescens (fot. Lrothc, lic. CC BY-SA 2.5).

Później dekoracyjne warzywo pojawiło się w ogródkach chłopów, ale i tam nie było zbyt cenione. Znacznie bardziej popularny był sprowadzany zza mórz czarny pieprz. Zmianę tej sytuacji papryka zawdzięczała kolejnym wojnom – napoleońskim.

Jednym ze skutków trwającej na morzach wojny i wprowadzenia blokady kontynentalnej było przerwanie szlaków handlowych. Na Węgrzech zabrakło pieprzu, a przyprawy typu koperek czy pietruszka nie mogły przejść przez madziarskie gardła. Potrzebny był równie ostry, ale miejscowy zamiennik. I wtedy zwrócono uwagę na paprykę.

Paprykowe wojny

Szybki awans „tureckiego pieprzu” doprowadził do tego, że wkrótce… to sama papryka stała się przedmiotem prestiżowego sporu. Bo choć na Węgrzech uprawiana jest w wielu miejscach, to istnieją dwa miasta, dla których jest ona szczególnie ważna: Szeged (czyt. Seged, bo szeged oznacza tylną część ciała człowieka) i Kalocsa (czyt. Koloczo). Mieszkańcy tak jednego, jak i drugiego z nich twierdzą, że to właśnie w ich regionie przywieziona przez Turków roślina była uprawiana jako pierwsza. Każdy z ośrodków szczyci się też własnym muzeum papryki, dowodzącym ponad wszelką wątpliwość, że to właśnie ich miasto było, jest i będzie producentem najlepszej papryki w kraju.

Obywatele skłóconych metropolii potrafią godzinami debatować nad tym, która papryka jest lepsza:  kalocsańska czy szegedyńska. Muzeum w Szegedzie próbuje zyskać przewagę z użyciem argumentów ilościowych: informuje, że to w tym mieście w XIX wieku było najwięcej młynów mielących paprykę na proszek.

Mieszkańców Kalocsa dowód ten jednak nie przekonuje. W ich muzeum można znaleźć informację, że trzeba brać pod uwagę nie surowe liczby – Szeged był i jest kilkukrotnie większy – lecz… produkcję na głowę mieszkańca. Wówczas to Kalocsa prezentuje się jako prawdziwa paprykowa potęga. Ten wiekowy spór trudno niestety kategorycznie rozstrzygnąć. Pozostaje chyba jedynie odwiedzić obydwa miasta i zdać się na własny smak…

Nobel dla papryki!

W rywalizacji o miano paprykowej stolicy kraju Szeged ma jednak jeszcze jednego asa w rękawie: Nagrodę Nobla! Na tamtejszym uniwersytecie największe umysły kraju postanowiły zgłębić tajemnicę tej przyprawy. Pracę przyśpieszyły, gdy w 1931 roku do Szegedu przybył jeden z najlepszych węgierskich chemików: Albert Szent-Györgyi.

Albert Szent-Györgyi. Za swoje badania nad papryką otrzymał Nobla (fot. J.W. McGuire; lic. domena publiczna).

Albert Szent-Györgyi. Za swoje badania nad papryką otrzymał Nobla (fot. J.W. McGuire; lic. domena publiczna).

W 1933 roku udało mu się wyodrębnić z papryki nową, nieznaną wcześniej substancję – kwas askorbinowy. Cóż to za dziwny związek chemiczny? Otóż jest to znana wszystkim witamina C, za której odkrycie już w 1937 roku Albert Szent-Györgyi otrzymał Nagrodę Nobla. Gdyby nie jego badania nad węgierską papryką, to nasza jesienna walka z przeziębieniem lub grypą byłaby znacznie trudniejsza.

Paprykomania!

Śmiało można powiedzieć, że obecnie na Węgrzech papryka zyskała prawdziwie gwiazdorski status. Szegedyńscy mnisi wciąż produkują z niej mocniejszą od wódki, 70-procentową palinkę, którą niegdyś leczyli cholerę i dżumę. Kalocsańskie dziewczęta wyszywają paprykę na swoich koronkowych fartuszkach i serwetkach. Nieźle radzi sobie także za granicą: to dzięki niej światową karierę zrobił znany i w Polsce pan Kotányi, który swój biznes zaczął od sprzedaży „tireckiego pieprzu” w Wiedniu i Budapeszcie.

Artykuł powstał między innymi w parciu o książkę Vilmosa Romvárya pod tytułem "Rośliny przyprawowe i przyprawy w węgierskiej kuchni" Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne 1987).

Artykuł powstał między innymi w parciu o książkę Vilmosa Romvárya pod tytułem „Rośliny przyprawowe i przyprawy w węgierskiej kuchni” (Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne 1987).

Przy tak silnej paprykomanii, narodowej rośliny węgierskiej nie może nad Dunajem zabraknąć też w czasie świąt. Jest wszędzie i w każdej potrawie: zarówno w słynnej zupie gulaszowej gulyás (czyt. gujasz), jak i w tym, co my, Polacy uznajemy za gulasz, a co faktycznie nazywa się pörkölt.

Na polskim wigilijnym stole mogłaby się znaleźć węgierska zupa rybna halászlé (czyt. holasli). Jej głównym składnikiem jest tak lubiany w Polsce karp. Nie używa się mięsa innych ryb, ponieważ rozpadają się podczas gotowania. No chyba, że ktoś ma pod ręką suma… Pozostałe składniki to między innymi cebula i oczywiście dobra, węgierska papryka.

Bibliografia:

  1. Robert Makłowicz, Smak Węgier, Wyd. Znak, 2006.
  2. Tadeusz Olszański, Nobel dla papryki, Wyd. Studio Emka, 2011.
  3. Muzeum Papryki Kalocsa.
  4. Muzeum Pick Salami i Szegedyńskiej Papryki.
  5. Vilmos Romváry, Rośliny przyprawowe i przyprawy w węgierskiej kuchni, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne 1987.
  6. Witold Wieromiej, Kuchnia węgierska, Wyd. Spółdzielcze, Warszawa, 1990.

Niesamowita podróż po świecie historii, sztuki i literatury:

Powiedz innym co myślisz:

Adam Szabelski - Doktorant na Wydziale Historycznym UAM w Poznaniu. Specjalizuje się w historii Węgier i stosunkach polsko-węgierskich.

Okupacja
Komentarze do artykułu (3)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Mala zbrodnia - pion

Czy wiesz że...

russian-1
zachodni korespondenci ukrywali przed światem klęskę głodu na Ukrainie w latach 1932-33 i powielali radziecką propagandę o sukcesach pięciolatki bo… bali się o swoje akredytacje prasowe?

Na-ksiezycu
udział Polaków w podboju kosmosu był większy, niż powszechnie się sądzi? Bez pracy takich naukowców jak Mieczysław Bekker czy Wojciech Rostafiński człowiek nie postawiłby stopy na Księżycu.

Une_leçon_clinique_à_la_Salpêtrière
na przełomie XIX i XX wieku wielu naukowców dało się porwać modzie na spirytyzm? Konstruktorzy i wynalazcy, umysły ścisłe, wieczorami brali udział w seansach mediumicznych!