Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Jaki los czekał dzieci uwięzione w… polskich obozach koncentracyjnych?

W powojennych, polskich obozach koncentracyjnych dzieci stanowiły blisko jedną czwartą osadzonych! (źródło: domena publiczna).Oddzielono je od rodzin, trzymano w nieludzkich warunkach. Dla tysięcy niemieckich i polskich dzieci koszmar wojenny nie skończył się w 1945 roku. Wtedy on się naprawdę zaczął.

W tworzonych przez komunistyczne władze obozach koncentracyjnych, przeznaczonych dla przymusowo przesiedlanej ludności, dzieci stanowiły niemal jedną czwartą wszystkich zatrzymanych. Największa grupa więźniów poniżej piętnastego roku życia znajdowała się latach 1945-1950 w Potulicach.

Na potrzeby nadzorującego akcję Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zaadaptowano tam były obóz nazistowski. Obecność młodych była przyjmowana z niezadowoleniem: polska załoga określiła ją w piśmie do swoich zwierzchników, jako zasadniczą sprawę, która w dużej mierze utrudnia pracę sanitarno-lekarską na terenie obozu.

Odnotowano, że niemal tysiąc nieletnich znajduje się w obozie bez matek. Nie był to jednak skutek wojny, ale… polityki nowych władz. 10- czy 11-latków aresztowano często pod nieobecność rodziców i pośpiesznie wysyłano do obozu. Zdarzało się, że dzieci mające rodzinę, które przeżyły całą wojnę pomagając w polu i nosząc wodę ze studni, nagle znikały.

W poniemieckim obozie w Potulicach w latach 1945-1950 ponad połowę osadzonych stanowiły dzieci poniżej 15 roku życia! Na zdjęciu budowa obozu niemieckiej Centrali Przesiedleńczej w Potulicach (źródło: domena publiczna).

W poniemieckim obozie w Potulicach w latach 1945-1950 ponad połowę osadzonych stanowiły dzieci poniżej 15 roku życia! Na zdjęciu budowa obozu niemieckiej Centrali Przesiedleńczej w Potulicach (źródło: domena publiczna).

Za Odrę albo do sierocińca

Duże grupy kilku- i kilkunastoletnich więźniów poza Potulicami trzymano między innymi także w Świętochłowicach, Zimnych Wodach i Łambinowicach. Stanowili oni jednak dla stalinowskich władz zbędny balast. Dlaczego? Przede wszystkim, żeby przeżyć, potrzebowali znacznie więcej mleka, tłuszczu i cukru niż dorośli. Poza tym w zasadzie nie nadawali się do ciężkich prac fizycznych, do których wykonywania zmuszano w niektórych obozach zdrową i sprawną część przesiedleńców.

Twórcy systemu mogli pozbyć się „problemu” dzieci na dwa sposoby: albo wysyłając je do Niemiec, albo umieszczając po prostu w polskich sierocińcach. Ponieważ pierwsze rozwiązanie zmuszałoby władze do wzięcia odpowiedzialności za odnalezienie rodziców swoich młodych podopiecznych, zdecydowano się na to drugie. Tym bardziej, że tuż po wojnie kraj był pełen sierocińców. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego musiało tylko zorganizować transport, co nie stanowiło większego wyzwania.

Niemieckie dzieci zaczęły masowo trafiać do polskich przytułków. Część z nich nigdy nie dowiedziała się o swoim niemieckim pochodzeniu i żyła życiem zwykłych mieszkańców PRL. Na wyjazd do ojczyzny, o ile polityka paszportowa Polski Ludowej na to pozwalała, decydowali się przede wszystkim starsi, pamiętający czasy wojenne.

Szokująca prawda o powojennych polskich obozach koncentracyjnych w książce Marka Łuszczyny pod tytułem "Mała zbrodnia" (Znak Horyzont 2017).

Szokująca prawda o powojennych polskich obozach koncentracyjnych w książce Marka Łuszczyny pod tytułem „Mała zbrodnia” (Znak Horyzont 2017).

Głód, mróz i choroby

Decyzję o powrocie mogli podejmować jednak tylko ci, którzy przeżyli. Tymczasem duża część spośród kilkudziesięciu tysięcy młodych, których umieszczono w obozach nadzorowanych przez MBP już nigdy z nich nie wyszła. Panował tam nie tylko głód, ale brakowało też środków higieny i lekarstw. Błyskawicznie rozwijały się choroby. Dla dzieci groźne – niemal stuprocentowo śmiertelne! – były zwłaszcza tyfus i czerwonka.

Na tych, którzy dzięki wrodzonej odporności jakimś cudem nie zachorowali, czyhały inne niebezpieczeństwa: groźba zamarznięcia i… przemoc ze strony nadzorców. Czternastoletnia w 1945 roku Dorota Boreczek, trzymana w obozie Zgoda w Świętochłowicach, wspomina w książce „Mała Zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne”:

I pamiętam taką panią, która okazała mi serce. Nazywała się Ruth, imienia nie pamiętam. Miała koc. Zobaczyła że się trzęsę, mówi: chodź do mnie. Wskoczyłam . Jakie to było uczucie. To ciepło. Ona się do mnie jeszcze przytuliła i tak spałyśmy. I nad ranem ciepło zaczęło niknąć. Jakby ktoś wyłączył zasilanie. Kiedy byłam już pewna że nie żyje…wie pan jaka była moja pierwsza myśl? Będę miała koc! Własny.

Czternastoletnia Dorota Boreczek w 1945 roku trafiła do obozu Zgoda w Świętochłowicach, gdzie była świadkiem potwornych scen Na fotografii obozowa brama. Zdjęcie z książki "Mała zbrodnia" (Znak Horyzont 2017).

Czternastoletnia Dorota Boreczek w 1945 roku trafiła do obozu Zgoda w Świętochłowicach, gdzie była świadkiem potwornych scen Na fotografii obozowa brama. Zdjęcie z książki „Mała zbrodnia” (Znak Horyzont 2017).

A jak buchnęło na mnie ciepło z baraku w którym gwałcili, to aż się zatrzymałam. I zaczęłam kalkulować. W otwartych drzwiach stał ktoś z załogi , patrzył, nie był zainteresowany i ja mu się wcale nie dziwię , miałam czternaście lat, wyglądałam na dziesięć , ważyłam niecałe 40 kilogramów.

Nie jestem Niemcem!

Do obozu można było trafić przypadkiem, wprost z ulicy. Tak znalazł się w świętochłowickiej Zgodzie Eric von Carlsen, czternastoletni holenderski chłopiec. Do Polski przeprowadził się wraz z rodzicami, kupcami, jeszcze przed wojną. Żołnierze wojska polskiego zatrzymali go… za aryjski wygląd.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

    • Woziwoda Odpowiedz

      Ależ były i zaprzeczanie temu jest kompletnie bez sensu. W czasie wojny były niepolskie, po wojnie były jak najbardziej polskie.

        • Anonim

          Jak najbardziej byly one polskie. Sugestia, ze nie byly one „polskie” jest niedorzeczna. Przykladem moze sluzyc Oswiecim, gdzie czesc byla zarzadzana przez NKWD, a czesc przez UB.Tutaj mamy do czynienia z obozami sowjeckim i obozem polskim

        • LV

          ok, w takim razie 3 miejsce Polaków na mistrzostwach świata w 1974 nie było 3 miejscem Polaków tylko Sowietów. Nie było niepodległej Polski i wszelkie dobre rzeczy które się działy były również niepolskie. Albo konsekwentnie albo do psychiatry. Bo Twoja filozofia wyparcia jest pod diagnozę tego typu. To były polskie obozy zarządzane administracyjnie przez polskie władze, owszem z nadania Sowietów i uznane przez społeczność międzynarodową. Jakoś nikt PRL nie bojkotował.

    • Chrisraf Odpowiedz

      Coz ma piernik do wiatraka? Przed wojna byla Polska tez nie niepodlegla? Jesli kwestionuje sie „polskosc” obozow, powinno sie tez kwestinowac legalnosci innych spraw…np. podpisanych dokumetow miedzynarodowych, dyplomow, rent itd…

    • Anonim Odpowiedz

      Wyjazd do bratniej Rosii.
      Skoro autor uważa że rosyjskie obozy na terenach polskich były polskie to w Rosji będzie czuł się jak w Polsce. Taki widać ma smak.

  1. Dominik Odpowiedz

    Nie potrafię zrozumieć hipokryzji niektórych czytelników. W momencie, gdy Niemcy mówią, że za zbrodnie wojenne odpowiadali naziści, to wszyscy krzyczą, że przecież byli to Niemcy i powinni się do tego przyznać.
    Jednak teraz, gdy mówi się o zbrodniach polskich komunistów to pojawiają się krzyki, że to nie byli Polacy, tylko komuniści. Sytuacja jest dokładnie ta sama, nie podoba mi się udawanie, że zbrodniarze nazistowcy nie byli Niemcami, tak samo zbrodnie, za które odpowiedzialni byli nasi rodacy, jednak nie można zamiatać tego pod dywan i udawać, że to jacyś mityczni komuniści nieposiadający żadnej narodowości.

    • Anonim Odpowiedz

      Naziści to Niemcy, a komuniści to ruscy którzy okupowali powojenna Polskę. To nie jest to samo, dyrektywy szły z samej Moskwy, a nazistowskie z Berlina więc różnica jest zasadnicza Panie Dominiku. Tak właśnie fałszuje się historię.

    • Magda Odpowiedz

      Dominik, pełna zgoda. Dla mnie to też kompletna hipokryzja.
      Zwłaszcza, że istota w tym temacie było podejście człowieka do człowieka

  2. Anonim Odpowiedz

    Do wszystkich komentujących „Co to za tytuł?” i tym podobne: proszę nauczyć się najpierw czytać artykuł, później komentować.

  3. Anonim Odpowiedz

    Naziści to Niemcy, a komuniści to ruscy którzy okupowali powojenna Polskę. To nie jest to samo, dyrektywy szły z samej Moskwy, a nazistowskie z Berlina więc różnica jest zasadnicza Panie Dominiku. Tak właśnie fałszuje się historię.

    • Tomasz Odpowiedz

      Do Anonim. Ciekawe co myślisz o krzyczących do protestujących przeciwko pis, gdy Kaczyński z Brudzińskim krzyczą: cała Polska z Was się śmieje, komuniści i złodzieje?! Ruscy protestują?!

    • Tomasz Odpowiedz

      Szkoda, że nie uczą w szkole o tych obozach. Zaczęło się od Berezy Kartuzkiej jako obozu dla niewygodnych politycznie a po wojnie szybko zorganizowano tzw „obozy pracy” .Oprawcami w nich byli prawie sami Polacy. Do tej pory państwo polskie nie chce uznać krzywdy zamordowanych i udręczonych w tych „obozach pracy” a tak naprawdę obozach wzorowanych na koncentracyjnych obozach niemieckich.

      • Anonim Odpowiedz

        Bardzo proszę o wypisanie nazwisk tych oprawców. W dokumentach dot tych obozów pojawiają się różne narodowości, ale Pan widocznie się lepuej. Może zacznijmy od Jaworzna.

      • Chrisraf Odpowiedz

        Nie zaczelo sie od „Berezy Kartuskiej”,lecz od pierwszych obozow koncentracyjnych w Europie w Strzalkowie i Szczypiornie w latach 1918-1919. Z organizowano je dla ludnosci cywilnej w miejscu bylych obozow dla jencow. Uwieziono tam glownie kobiety, dzieci i starcow. Przez obydwa obozy przewinelo sie ok. 20.000 osob.Na temat smiertelnosci, nie istnieja zadne dane, Sadzac po warunkach i wiezniach musiala ona byc dosc spora. Najbardziej znanym wiezniem byl Paul Blau, glowa kosciola augsburgsko-ewangelickiego.

  4. Mika Odpowiedz

    Obozy koncentracyjne NKWD na ziemiach polskich w latach 1945–1948 -taki jest prawidłowy tytuł. Tylko w przypadku uznania, zgodnie z prawem międzynarodowym, rządu komunistycznego za legalny jest zasadne e używanie takiego sformułowania. Komuniści doszli do władzy przy pomocy sfałszowanych wyborów, terroryzując i pozbawiając prawa do głosu setki tysięcy osób, nie reprezentowali absolutnie społeczeństwa Polskiego tylko interesy ZSRR, dlatego proszę o zaprzestanie powielania kłamliwych i krzywdzących sformułowań!

  5. Ida Odpowiedz

    Jak zwykle w tym portalu manipulacje do kwadratu. To były komunistyczne obozu na ziemi wydadartej prawnej władzy w drodze fałszerstw u morderstw.
    Proponuję by autor odwiedził potomków ówcześnie rządzących oraz miłośników PPR (hm… Czy naprawdę Wajda był w PPR?) I spytał ich czy potępiają działalność rodziców. Myślę że tym potomków też to wyznanie ulżyć na sumieniu.
    Oprawców prosimy wylistowac na początku książki.
    I nazwisko ówczesnego prezydenta i marszałka,wraz z funkcjami w ZSRR.

    • Katarzyna Odpowiedz

      Dokładnie – zgadzam się z przedmówczyniami. Dziwne że autorzy artykułu mają takie problemy z historią, ja zdawałam maturę z historii w 1994 roku, ledwo 5 lat po zmianie ustroju w liceum już uczono mnie prawdy o historii polski okresu wczesno-powojennego. Ówczesna elita rządząca przyjechała do nas z ZSRR, wybory sfałszowano a obozach NKWD chyba każdy słyszał (kto nie cierpi na specyficzną amnezję).
      NIe neguję faktu że w latach 60-90 rzesze Polaków wstępowały do ZOMO, milicji i PZPR, to fakt, choć wielu z nich miało korzenie bolszewickie ale byli to Polacy. Ci szeregowi partyjniacy niewiele mieli wspólnego z ZSRR ale już posiadanie jakiegokolwiek stopnia wojskowego wiązało się z wykonywaniem rozkazów tak naprawdę zapadających w Związku Radzieckim.
      Jednakże twierdzenie że Polacy organizowali obozy śmierci zaraz po wojnie jest kłamstwem.

  6. wojo Odpowiedz

    To były komunistyczne obozy koncentracyjne w okupowanej przez Rosjan Polsce. Takie precyzowanie, że polskie jest oczywiście kłamliwym stwierdzeniem.. W takim razie według logiki pseudoobiektywnego autora… Nazistowskie obozy były polskie bo na terenach polskich(mimo okupacji niemieckiej ). Przekłuwanie faktów nie po raz pierwszy….

  7. poszukujący_prawdy Odpowiedz

    Polskie obozy? Mam nadziję, że Cię kiedys prawowota władza ścignie za te pomówienia. To były zydowskie obozy, bo UB było zydowskie, na polskich terenach okupowanych przez komunistycznych zydów i ich sługusów.

    • Leszek Lepczyński Odpowiedz

      Człowieku, lecz się. Swoi swoich nazwą faszystami ? żyd źle będzie mówił o żydzie ? Już raz Kalkstein przerwał prace komisji w Jedwabnem, żeby prawda nie wyszła na jaw, a teraz Kalkstein-bis pozwoli na nazwanie żydów faszystami ? Naiwny jesteś.
      W Berezie też byli żydzi ? A w Łambinowicach ? itd.itp.
      To nie były „komunistyczne” obozy bo Komunistyczna Partia Polski została rozwiązana przed wybuchem wojny – a jej działacze zostali zlikwidowani przez polskich faszystów Piłsudskiego.
      W 1936 r. wydano ustawę o ochronie czci i imienia Józefa Pisłudskiego – żyda Selmana, terrorysty i bandyty, gorszego niż SS-ami likwidatora polskich generałów. Pazernego na sławę cudu warszawskiego tchórza i dezertera, która przed bitwą uciekł ze stanowiska Wodza Naczelnego, żeby spotkać się w Rabce z kochanką, a po bitwie szybko wrócił po splendory- łach i dziad. Morderca polskich generałów, iudobójca Polaków gorszy od Hitlera. To też komunista – najlepszy koleś Lenina – uratował go nie pozwalając polskim wojskom zająć Moskwy wspólnie z wojskami „białych”. Podpisał piąty rozbiór Polski oddając Leninowi polskie kresy wschodnie. itd.itp.
      Jeszcze Polski nie było a już były polskie obozy zagłady – do dziś Rosjan. Wszystko na ten temat i słusznie zarzucają wymordowanie rosyjskich jeńców np. Tuchola. Co to też byli żydzi ? itd. itp.
      Tak można bez końca, ale ja przytoczę tylko jedną wypowiedź Polaka prof. Morawskiego: „Wolałbym 10 lat Oświęcimia niż 1 rok Łambinowic” – wszystko na ten temat, polaczkowie mali umysłami swymi, a pychą tytani.

  8. milosierdzie gminu Odpowiedz

    Autor pisze: „Twórcy systemu mogli pozbyć się „problemu” dzieci na dwa sposoby: albo wysyłając je do Niemiec, albo umieszczając po prostu w polskich sierocińcach” Panie… Niemcy, twórcy obozów koncentracyjnych, też mieli dylemat jak pozbyć się dzieci z obozu, albo topiono je w beczkach, albo odsyłano do komory gazowej. Taka drobna różnica między moim a pańskim rozumieniem „obozów koncentracyjnych”.

  9. Ozjasz Goldberg Odpowiedz

    W takim razie skoro to były komunistyczne obozy w okupowanej Polsce, to powiedzcie kto je założył? Bo skoro komuniści=ruscy (więc wychodzi na to, że Rosjan w latach 30 XX w było co najmniej pół miliarda) to także podejrzewam, że ogromna część Polski była zamieszkiwana przez Rosjan. W takim razie Dzierżyński też był Rosjaninem! Jednak Polacy to taki szlachetny naród!

  10. Nieboszka Polska Odpowiedz

    Rozumiem, że dla niektórych dyskutantów jasną sprawą jest fakt że w w 1976 w Katowicach w hokeja drużyna ZSRR II wygrała z ZSRR I. W Hiszpani zaś w 1984 Ruscy pod wodzą śląskiego trenera Piechniczka zdobyli na Mundialu III miejsce. W otaczającej przestrzeni mamy cmentarze katolickie, żydowskie, ewangelickie, komunalne, gdzie zatem są cmentarze komunistyczne ? Jeszcze jedno pytanie pomocnicze, jakim językiem posługiwano się w komunistycznych obozach koncentracyjnych ?

Dodaj komentarz