Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

To państwo mogło dziś być na miejscu USA. Poznaj 5 powodów, dla których tak się nie stało

Na starcie Meksyk był w zacznie lepszej sytuacji niż Stany Zjednoczone, coś poszło jednak bardzo nie tak (źródło: domena publiczna).Kiedy w 1776 r. ogłaszano w Filadelfii Deklarację Niepodległości, wcale nie zapowiadało się na to, że właśnie Stany Zjednoczone staną się najpotężniejszym państwem na kontynencie amerykańskim. Większe szanse na dominację w regionie miał jeden z sąsiadów. Ale w ciągu stu lat wszystko się zmieniło.

Meksyk, bo to o nim mowa, jeszcze pod koniec XVIII wieku znajdował się w o wiele korzystniejszej sytuacji niż USA. Dlaczego ostatecznie to angielski, a nie hiszpański, został najważniejszym językiem świata? Co poszło nie tak?

1. Rabunkowa polityka Hiszpanów

Kiedy w 1620 roku 102 angielskich purytanów uciekających z ojczyzny przed prześladowaniami religijnymi przybijało do brzegu wschodniego wybrzeża Ameryki, mieli już ze sobą spisaną umowę, regulującą zasady funkcjonowania nowej społeczności. Przywozili ze sobą dyscyplinę, zamiłowanie do ciężkiej pracy oraz pochwałę indywidualizmu i bogacenia się.

Do nowej ojczyzny, na razie jeszcze uzależnionej od Londynu, przybywały niespokojne, odważne duchy. Ponieważ jednak ci pierwsi emigranci w starej ojczyźnie spalili za sobą mosty, budowali nowy świat z myślą o sobie, a nie o Anglii. Tak właśnie stworzyli podwaliny przyszłej potęgi Stanów Zjednoczonych.

W momencie, gdy załoga "Mayflower" przybijała do brzegów Ameryki, nikt nie spodziewał się, że to początek historii nowego mocarstwa. Na ilustracji obraz „Mayflower” w Plymouth Harbor pędzla Williama Halsalla (źródło: domena publiczna).

W momencie, gdy załoga „Mayflower” przybijała do brzegów Ameryki, nikt nie spodziewał się, że to początek historii nowego mocarstwa. Na ilustracji obraz Williama Halsalla (źródło: domena publiczna).

Tymczasem Hiszpanie mieli jeden cel: chcieli złupić jak najwięcej i jak najszybciej ku chwale metropolii. Przed przybyciem Anglików zdążyli już skolonizować praktycznie cały współczesny Meksyk. Trzeba było bezczelności Hernána Cortésa, aby w 500 osób podbić półtoramilionowe państwo…

Zajęli też część obecnej Kalifornii, Arizony i Teksasu oraz Florydę. I choć zasiedlali tak olbrzymie obszary, byli zainteresowani przede wszystkim ich rabunkową eksploatacją. W kopalniach kruszców przed dziesiątki lat nie wprowadzali żadnych innowacji, stawiając na maksymalne wydobycie.

2. Niepodległość? Niechętnie…

Niepodległość Stanów Zjednoczonych była przez kolonistów wyczekiwana, a walka o nią pomogła zbudować nowoczesne państwo. Niezależność od metropolii uważano przede wszystkim za doskonały interes, gwarantujący wydostanie się spod ekonomicznego wyzysku Londynu. Do tego konieczność mobilizacji wszystkich sił wobec konfliktu z Anglią stała się czynnikiem jednoczącym poszczególnie kolonie. Z kolei potrzeba opracowania podstaw nowego państwa umożliwiła rozpowszechnianie się nowoczesnych idei oświeceniowych.

W tym samym czasie koloniści hiszpańscy, mimo rozkładu monarchii-matki w Europie, nie byli specjalnie zainteresowani niepodległością. Kiedy w końcu w 1810 roku wybuchło powstanie przeciwko władzy Madrytu, powody rebelii były zdecydowanie reakcyjne. U jej podstaw leżał sprzeciw wobec bezbożnych europejskich Hiszpanów, którzy spiskowali ze znanym antyklerykałem Napoleonem i angielskimi protestantami.

Innymi słowy: niezależność tak, ale przede wszystkim dla… zachowania przywilejów Kościoła katolickiego! Nieprawdopodobne wręcz bogactwa Kościoła, do którego należała połowa ziemi w Meksyku, chciano zabezpieczyć przed rewolucyjnymi zmianami płynącymi z Europy. Nawet to nie wszystkich zresztą przekonywało: gdy w 1821 roku Meksyk w końcu uzyskał niepodległość, wiele prowincji wciąż bardzo niechętnie przyłączało się do ruchu niepodległościowego, zazdrośnie strzegąc swojej autonomii.

3. Przegrany wyścig o Dziki Zachód

Warto pamiętać, że Deklarację Niepodległości Stanów Zjednoczonych podpisało w 1776 roku zaledwie 13 stanów przytulonych do wschodniego wybrzeża Ameryki Północnej, liczących jedynie 2 miliony ludności. W tym samym czasie Wicekrólestwo Nowej Hiszpanii obejmowało oszałamiające terytorium, drugie na świecie pod względem wielkości (po Imperium Rosyjskim). Hiszpanie opanowali całą Amerykę Środkową, 3/4 terytorium obecnych Stanów Zjednoczonych, całe Karaiby oraz część obecnej Wenezueli. Mieli w sumie ponad 5 milionów poddanych!

Wicekrólestwo Nowej Hiszpanii obejmowało znaczny obszar dzisiejszych Stanów Zjednoczonych, całą Amerykę Środkową oraz fragment Wenezueli (źródło: domena publiczna).

Wicekrólestwo Nowej Hiszpanii obejmowało znaczny obszar dzisiejszych Stanów Zjednoczonych, całą Amerykę Środkową oraz fragment Wenezueli (źródło: domena publiczna).

Pod władzą Madrytu znajdowała się też Luizjana. Było to olbrzymie terytorium, znacznie większe niż obecny stan USA o tej nazwie. Określano tak wszystkie tereny wokół rzeki Missisipi. Na przejęte od Francuzów w 1763 roku ziemie osadnicy hiszpańscy napływali bardzo powoli.

Dość szybko cała środkowa część kontynentu wpadła zresztą ponownie we francuskie ręce. Nie na długo: już wkrótce Napoleon Bonaparte podjął decyzję o sprzedaniu Luizjany Amerykanom… za 15 milionów dolarów. Transakcji dokonano w 1803 roku. Co ciekawe, pieniądze na ten największy w historii zakup nieruchomości pożyczył amerykańskiemu rządowi angielski bank!

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Stany Zjednoczone otwarły sobie w ten sposób drogę dalszej ekspansji w stronę Oceanu Spokojnego. Rząd w Waszyngtonie doskonale rozumiał, że wygrana w wyścigu o kolonizację bezkresnych terytoriów w głębi kontynentu jest najważniejszym zadaniem młodego państwa. Na podbój Dzikiego Zachodu ruszyły błyskawicznie tysiące amerykańskich osadników. Wahadło, wskazujące największą potęgę na kontynencie, znacząco przechyliło się w stronę Stanów Zjednoczonych…

4. Wyprzedawanie terytorium

Zakup Luizjany nie była jedyną inwestycją USA w powiększanie swojego terytorium. Polacy, szczególnie lubiący wytykać błędy Rosjanom, najchętniej słuchają historii sprzedanej Amerykanom za 7,2 miliona dolarów Alaski. Robienia fatalnych interesów z Amerykanami nasi wschodni sąsiedzi z pewnością uczyli się jednak od Meksykanów.

Już w 1819 roku Amerykanie kupili od Hiszpanów Florydę. Na ilustracji moment oficjalnego przejęcia tego terytorium w 1821 roku (źródło: domena publiczna).

Już w 1819 roku Amerykanie kupili od Hiszpanów Florydę. Na ilustracji moment oficjalnego przejęcia tego terytorium w 1821 roku (źródło: domena publiczna).

Jeszcze za panowania Hiszpanów, w 1819 roku, Stany Zjednoczone kupiły za 5 milionów dolarów Florydę. Idąc za ciosem, w 1825 roku Jankesi zaproponowali już niepodległemu Meksykowi odkupienie Teksasu. Był to teren i tak praktycznie niezależny, zdominowany przez amerykańskich osadników. Patrzyli oni z niechęcią na anarchię panującą w hiszpańskojęzycznej Ameryce. Meksykanie nie zgodzili się jednak na transakcję.

Odmowa ze strony Meksyku nie zniechęciła Amerykanów na długo. W 1845 roku ponownie zaproponowali zakup Teksasu i Kalifornii. Choć zaoferowali aż 30 milionów dolarów, rząd meksykański nie przyjął nawet amerykańskiej delegacji. Kongres USA zdecydował się więc na rozwiązanie siłowe: uchwalił przyjęcie Teksasu jako 28-go stanu! Meksyk w odpowiedzi rozpoczął wojnę ze Stanami Zjednoczonymi. Jak piszą autorzy „Nowej historii Meksyku”:

Sytuacja Meksyku była tragiczna (…). Rozdarty wewnętrznie, bez środków i sojuszników z wojskiem pozbawionym niemal wszystkiego Meksyk mierzył się z profesjonalną armią, nowoczesnym uzbrojeniem i dalekosiężną artylerią, z tysiącami dobrze wyszkolonych, umundurowanych, opłaconych i odżywionych ochotników.

Wobec takiej dysproporcji sił, rezultat był łatwy do przewidzenia. Przegranym złożono propozycję nie do odrzucenia: Meksyk odstąpił Stanom Zjednoczonym o wiele większe terytorium przyszłych stanów Kalifornia, Teksas, Nowy Meksyk, Arizona, Nevada, Utah, Wyoming i Kolorado… za jedyne 15 milionów dolarów. Pięć lat później, w wyniku bankructwa kraju, za 10 milionów dolarów Meksykanie sprzedali jeszcze południową część Arizony. W ten sposób ostatecznie ukształtowała się granica, która istnieje aż po dzień dzisiejszy.

Efekt tych trwających zaledwie 8 lat zmagań finansowo-wojennych był dla Meksyku tragiczny. Utracił na rzecz silniejszego sąsiada połowę swojego terytorium! Karty na kontynencie zostały rozdane. Jak pisze autor „Nowej historii Meksyku”: rozwiały się dawne sny o potędze. Głęboki pesymizm i traumatyczne doświadczenie klęski spowodowały powszechne załamanie.

5. Wojny domowe i niewykorzystane szansy

W kolejnych latach sytuacja Meksyku nie polepszyła się. Przez północną granicę do kraju wlewały się hordy dzikusów (Indian), których rosnący w potęgę sąsiad nie mógł, a raczej nie chciał powstrzymywać. Na dodatek epidemia cholery na prawie dwie dekady powstrzymała praktycznie wzrost ludności.

W starciu z dobrze wyszkoloną i uzbrojoną amerykańską armią Meksykanie nie mieli właściwie żadnych szans. Ich wojskom brakowało dosłownie wszystkiego (źródło: domena publiczna).

W starciu z dobrze wyszkoloną i uzbrojoną amerykańską armią Meksykanie nie mieli właściwie żadnych szans. Ich wojskom brakowało dosłownie wszystkiego (źródło: domena publiczna).

W kraju narastały też tarcia wewnętrzne, zarówno o charakterze etnicznym, jak i politycznym. Zwolennicy federalizmu ścierali się z centralistami, a republikanie – z monarchistami. Doprowadziło to w końcu do wybuchu wojny domowej. W jej trakcie zwolennicy monarchii zaproponowali koronę bratu Franciszka Józefa, Maksymilianowi Habsburgowi, który jednak w pierwszym odruchu odmówił. Realizował się bowiem życiowo… jako botanik w Brazylii, gdzie odkrywał nieznane gatunki roślin.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych wybuchła wojna secesyjna, która mogła stanowić ostatnią szansę Meksyku na osłabienie potężnego sąsiada i walkę o supremację na kontynencie. Można było na przykład odzyskać Teksas, który poważnie myślał o odłączeniu się od USA i powrocie pod skrzydła sąsiada.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Niestety na podobny pomysł wpadły mocarstwa europejskie, które wykorzystały zamieszanie w regionie, by powrócić na kontynent amerykański. Jak czytamy w „Nowej historii Meksyku”:

Cesarz Francuzów czuł się powołany do ocalenia latynoskich nacji przed angloamerykańskim ekspansjonizmem, a okazja nadarzała się właśnie teraz, gdy Stany Zjednoczone pogrążały się w stanie wielkiej wojny domowej.

Cesarz Maksymilian I na portrecie pędzla Avgusta Tominca (źródlo: domena publiczna).

Cesarz Maksymilian I na portrecie pędzla Avgusta Tominca (źródlo: domena publiczna).

Pod pretekstem egzekucji długów, które rząd meksykański przestał spłacać, Francuzi, którym towarzyszyli także polscy ochotnicy, wkroczyli do Meksyku. Zdobyli stolicę i ostatecznie zainstalowali na tronie tak niechętnego wcześniej Maksymiliana Habsburga.

Cesarstwo nie utrzymało się długo: upadło po czterech latach brutalnej i wykańczającej wojny domowej. Maksymiliana rozstrzelano. Jednak kolejnej okazji na wykorzystanie okresu wewnętrznej słabości Stanów Zjednoczonych Meksyk już nigdy nie dostał. Ostatnia szansa została zmarnowana.

Podsumowanie tragicznego meksykańskiego stulecia

Meksykańscy komentatorzy polityczni zastanawiali się, w jaki sposób Stany Zjednoczone mogły tak błyskawicznie zdominować silniejszego niegdyś sąsiada. Dochodzili do wniosku, że w Meksyku nie ma i nie mogło być tego, co nazywa się duchem narodowym, ponieważ nie ma narodu.

Fakty mówią za siebie: w ciągu zaledwie stu lat proporcje terytorialne między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi zmieniły się z 10:1 na 1:4. Meksyk zmniejszył się w tym okresie pięciokrotnie, z dziesięciu milionów kilometrów kwadratowych do dwóch, podczas gdy Stany Zjednoczone powiększyły swoje terytorium, głównie kosztem sąsiada, aż ośmiokrotnie! W drugiej połowie XIX wieku zajmowały już nie milion, a osiem milionów kilometrów kwadratowych…

Meksyk wprawdzie nie stracił niepodległości, jak Polska, która mniej więcej w tym samym czasie upadała pod ciosami zadawanymi przez Rosję, Prusy i Austrię. Na własnej piersi wyhodował jednak nowe mocarstwo, które w końcu usunęło go w cień. To Stany Zjednoczone stały się najpotężniejszym krajem na kontynencie amerykańskim. A gdyby nie to okropne stulecie, może to Meksykanin byłby pierwszym człowiekiem na Księżycu?

Bibliografia:

  1. Paweł Machcewicz, Tadeusz Miłkowski, Historia Hiszpanii, Zakład Narodowy im. Ossolińskich 1998.
  2. Maldwyn A. Jones, Historia USA, Latarnia 2016.
  3. Erik Velásquez García i in., Nowa historia Meksyku, Wydawnictwo Naukowe PWN 2016.
  4. Jarosław Wojtczak, Historyczne bitwy: Meksyk 1847, Bellona 1998.

Kup książkę z rabatem na stronie Wydawcy:

Komentarze

  1. FF Odpowiedz

    Meksykanie byli zbyt podzieleni rasowo aby móc oprzeć się Amerykanom którzy wówczas byli głównie rasy białej. Koloniści hiszpańscy łatwo rozrzedzali swoją krew mieszając się z kolorowymi co musiało prowadzić do upadku…

    • Marcin Odpowiedz

      Przede wszystkim Meksyk to był zawsze kraj w większości rolniczy, z biednym chłopstwem i wielkimi latyfundystami, podczas gdy w USA kwitł przemysł, zwłaszcza na północy. Poza tym kwestia mentalności: Hiszpanie przenieśli do Ameryki wiele postfeudalnych przyzwyczajeń i schematów społecznych, zaś Brytyjczycy w Ameryce stworzyli swoje państwo na sprzeciwie wobec arystokracji, klasowości i monarchii.

  2. Członek redakcji | Anna Winkler Odpowiedz

    Myślę że trudno jednak wskazać jeden jedyny powód, który okazał się decydujący – dlatego podoba mi się podejście autora, który przedstawia tę historyczną „klęskę” Meksyku jako wypadkową wielu czynników, bardziej lub mniej przypadkowych :)

  3. Anonim Odpowiedz

    „Meksyk to był zawsze kraj w większości rolniczy, z biednym chłopstwem i wielkimi latyfundystami”

    „I choć zasiedlali tak olbrzymie obszary, byli zainteresowani przede wszystkim ich rabunkową eksploatacją. W kopalniach kruszców przed dziesiątki lat nie wprowadzali żadnych innowacji, stawiając na maksymalne wydobycie.”

    „Innymi słowy: niezależność tak, ale przede wszystkim dla… zachowania przywilejów Kościoła katolickiego! Nieprawdopodobne wręcz bogactwa Kościoła, do którego należała połowa ziemi w Meksyku”

    „W tym samym czasie Wicekrólestwo Nowej Hiszpanii obejmowało oszałamiające terytorium”

    „Patrzyli oni z niechęcią na anarchię panującą w hiszpańskojęzycznej Ameryce.”

    „Sytuacja Meksyku była tragiczna (…). Rozdarty wewnętrznie, bez środków i sojuszników z wojskiem pozbawionym niemal wszystkiego Meksyk mierzył się z profesjonalną armią, nowoczesnym uzbrojeniem i dalekosiężną artylerią, z tysiącami dobrze wyszkolonych, umundurowanych, opłaconych i odżywionych ochotników.”

    „Wobec takiej dysproporcji sił, rezultat był łatwy do przewidzenia. Przegranym złożono propozycję nie do odrzucenia: Meksyk odstąpił Stanom Zjednoczonym o wiele większe terytorium przyszłych stanów Kalifornia, Teksas, Nowy Meksyk, Arizona, Nevada, Utah, Wyoming i Kolorado”

    „Utracił na rzecz silniejszego sąsiada połowę swojego terytorium!”
    „W kolejnych latach sytuacja Meksyku nie polepszyła się. Przez północną granicę do kraju wlewały się hordy dzikusów (Indian), których rosnący w potęgę sąsiad nie mógł, a raczej nie chciał powstrzymywać.”
    „W kraju narastały też tarcia wewnętrzne, zarówno o charakterze etnicznym, jak i politycznym. Zwolennicy federalizmu ścierali się z centralistami, a republikanie – z monarchistami. Doprowadziło to w końcu do wybuchu wojny domowej.”
    „Dochodzili do wniosku, że w Meksyku nie ma i nie mogło być tego, co nazywa się duchem narodowym, ponieważ nie ma narodu.”
    „Fakty mówią za siebie: w ciągu zaledwie stu lat proporcje terytorialne między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi zmieniły się z 10:1 na 1:4. Meksyk zmniejszył się w tym okresie pięciokrotnie, z dziesięciu milionów kilometrów kwadratowych do dwóch, podczas gdy Stany Zjednoczone powiększyły swoje terytorium, głównie kosztem sąsiada, aż ośmiokrotnie! W drugiej połowie XIX wieku zajmowały już nie milion, a osiem milionów kilometrów kwadratowych… ”
    „Meksyk wprawdzie nie stracił niepodległości, jak Polska, która mniej więcej w tym samym czasie upadała pod ciosami zadawanymi przez Rosję, Prusy i Austrię. Na własnej piersi wyhodował jednak nowe mocarstwo, które w końcu usunęło go w cień.”
    Google: „Poland is a Mexico of Europe”
    Historia katolickiego Meksyku wyjątkowo podobna jest do historii znajdującej się na innym kontynencie wyjątkowo katolickiej Polski xDD

  4. Bombacjusz Odpowiedz

    Czy brak w tekście choćby wzmianki o największym nieszczęściu Meksyku jakim był generał Santa Ana jest celowy? Czy w tej książce jest choć wzmianka o rebelii Komanczów, która zniszczyła niemal całkowicie hiszpańskie osadnictwo na północ od Rio Grande? Historia Texasu też wyglądała „ciut” inaczej. Czy pominięcie prawie równoległych do teksańskiej rebelii Rio Grande i Jukatanu to ma odbicie w książce? Czy brak wzmianki, że z szeregów tej „dobrze odżywionej armii” zaraz po zdobyciu Veracruz ubyło 75% stanu osobowego ze względu na epidemię cholery też oddaje ducha książki? Bo jeśli tak, to wygląda na to, że mamy do czynienia z kolejną pozycją z gatunku „nieszczęśliwy Meksyk gnębiony przez imperializm” a nie z bardziej oddającym ducha Ameryki Łacińskiej „Jak zmarnować wszystkie szanse na stanie się mocarstwem”

    • Czytacz Odpowiedz

      Niemożliwe, a już myślałem, że nigdy się z tobą nie zgodzę Bombacjuszu. Paralele z sytuacją Polski da się znaleźć:-(

    • Członek redakcji | Anna Winkler Odpowiedz

      @Bombacjusz: Przykłady i „powody” można pewnie mnożyć, a wszystkich ująć w tak krótkim tekście z konieczności się nie da. Ja wcale nie mam wrażenia, że artykuł sugeruje, że biedny Meksyk stał się ofiarą przebiegłych sąsiadów. Ale też nie sądzę, żeby trzeba było Meksykanom przyznawać Złote Maliny za wyjątkowo nieudolną państwotwórczość.Raczej, jak to zwykle bywa: trochę stracili na źle prowadzonej polityce, trochę szans zmarnowali, parę przegapili, a trochę rozwijali się w pechowym otoczeniu…

Dodaj komentarz