Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Nie chcesz płacić za prezenty? Te 4 tradycyjne upominki zrobisz sama w domu!

prezentownik2Chcesz podarować prezent naprawdę unikalny? Coś naturalnego, zdrowego i praktycznego? Mamy dla Ciebie sprawdzone receptury z czasów II Rzeczpospolitej. Wystarczy kilka składników, godzina czasu i… odrobina samozaparcia.

Dawno odeszły w niepamięć czasy, kiedy informacje o tym, że za siedmioma morzami wyruszyły do Polski kontenery z pomarańczami na Gwiazdkę podawano w wiadomościach. Na sklepowych półkach mamy dostatek wszystkiego, ale kolejny słoiczek popularnego kremu, czy pięknie zapakowana w sreberko czekolada nie ofiarują obdarowywanym jednej najważniejszej rzeczy – naszego czasu. Dla osób, którym chcemy pokazać, że nam zależy, najlepiej przygotować coś własnoręcznie. Jeśli nie macie pomysłu jak się za to zabrać, chętnie podpowiemy! I to na bazie autentycznych, przedwojennych poradników.

Dla brodacza

Od paru lat na naszych ulicach coraz łatwiej znaleźć mężczyznę z bujną brodą. Nie są to jednak panowie w typie kudłatego wujka, który w zaroście trzyma jeszcze resztki ze śniadania. Współcześni brodacze o włoski na swoich szczękach dbają często równie starannie, co dziewiętnastowieczni dandysi.

Na zdjęciu olej rycynowy i wodno-glicerynowy ekstrakt ze skrzypu polnego z firmy Manufaktura Kosmetyczna, będącej partnerem tego wpisu.

Na zdjęciu olej rycynowy i wodno-glicerynowy ekstrakt ze skrzypu polnego z firmy Manufaktura Kosmetyczna, będącej partnerem tego wpisu.

Większe drogerie i sklepy online proponują nam całe serie kosmetyków służących do pielęgnacji tego atrybutu męskości. Zamiast wydawać fortunę na szczotkę z włosia dzika i sprowadzany zza oceanu balsam zamknięty w designerskim metalowym pudełeczku, możemy przygotować równie dobry kosmetyk w domu.

Do zrobienia olejku pielęgnacyjnego dla brodacza będziemy potrzebować zaledwie kilku składników, w tym przede wszystkim oleju bazowego. Tu sprawdzi się doskonale olej ze słodkich migdałów, który jest bezzapachowy, a w dodatku sam w sobie nawilża włosy i skórę twarzy. Do niego dodajemy tajną broń naszych babć w walce o piękne czupryny z czasów zanim ukuto w internecie termin „włosomaniaczka”, a mianowicie olej rycynowy. Ilustrowany miesięcznik „Naokoło świata” w 1938 roku pouczał, że:

[…] jeśli zaś [włosy] straciły połysk i trudno się układają, trzeba je natrzeć olejem rycynowym.

By wzbogacić skład kosmetyku warto dodać do niego wyciąg ze skrzypu polnego, witaminę E i mleczko pszczele (składniki te działają odżywczo na skórę i włosy; są dostępne w sklepach z półproduktami kosmetycznymi). Na koniec zostaje zapach.

Dzięki nowej książce Ciekawostek historycznych autorstwa Oli Zaprutko-Janickiej znajdziesz jeszcze więcej pomysłów na historyczne prezenty DIY

W nowej książce Ciekawostek historycznych autorstwa Oli Zaprutko-Janickiej znajdziesz jeszcze więcej pomysłów na historyczne prezenty DIY. Kup już teraz w specjalnej cenie.

Jedną z ciekawszych pachnących kompozycji z historią jest tak zwany „Bay rum”. To destylat z rumu i liści laurowca indyjskiego (nie mylić z listkiem laurowym używanym w kuchni!). Już w latach trzydziestych jeden z autorów poradników kosmetycznych narzekał, że trudno dostać wodę kolońską o tym zapachu. Także dziś musimy się zadowolić gotową kompozycją. Nie zmienia to faktu, że ten kolonialny zapach idealnie pasuje do wielbicieli zadbanego zarostu.

Bierzemy 20 mililitrów oleju ze słodkich migdałów, 10 mililitrów oleju rycynowego (na przykład tego z firmy Manufaktura Kosmetyczna, która jest partnerem niniejszego poradnika), po kilka kropel witaminy E, mleczka pszczelego i skrzypu, po czym wszystko mieszamy w szklanej buteleczce.

Najlepiej nadaje się do tego celu taka z pipetką, która pozwoli dokładnie odmierzać porcje olejku do nakładania na twarz. Na koniec perfumujemy kompozycją zapachową wedle uznania (raczej na krople, niż na buteleczki). Wystarczy tylko ładnie zapakować i prezent z przedwojennym sznytem gotowy.

Gotowy olejek dla brodacza. Wystarczy wziąć kilka kropel, rozgrzać w dłoniach i wmasować w zarost.

Gotowy olejek dla brodacza. Wystarczy wziąć kilka kropel, rozgrzać w dłoniach i wmasować w zarost.

Słodki podarunek – pierniczki z przedwojennego przepisu

Wszechogarniająca moda na pieczenie kolorowych pierniczków, które wyglądają jak wyjęte z amerykańskiej komedii o Bożym Narodzeniu, szturmem wzięła polskie kuchnie. Nie wszystkie Polki wiedzą jednak, że przygotowywanie korzenno-miodowych słodkości ma w naszym kraju wielowiekową tradycję. W efekcie niepotrzebnie inspirują się kolejnymi komediami romantycznymi zza oceanu.

Już sama nazwa piernik wywodzi się od staropolskiego słowa „pierny”, czyli pieprzny. Co ciekawe, ciasto to w postaci pokruszonej wchodziło w skład jednego ze szlachetnych sosów w dawnej polskiej kuchni. W wiejskich dworach, które były de facto samowystarczalnymi przedsiębiorstwami, pod dostatkiem było wszystkich darów natury, a łatwy dostęp do dużych ilości miodu, jak stwierdzała Maria Disslowa, pozwalał przygotowywać także pierniki. Ta wieloletnia dyrektorka Szkoły Gospodarstwa Domowego we Lwowie w swojej słynnej książce „Jak gotować: Praktyczny podręcznik kucharstwa” wydanej w 1931 roku zanotowała:

Były niektóre gospodynie słynne z umiejętności, trzymanej zwykle w tajemnicy, dodawania wybornego smaku piernikom.

Na piernik staropolski, czyli tak zwany dojrzewający, jest już trochę za późno. Ciasto przygotowuje się bowiem na początku listopada, a piecze tydzień przed świętami. Zamiast kupować kolejne czekoladowe Mikołaje, czy bałwanki, możemy jednak wziąć przepis Disslowej z 1931 roku na pierniki ekspresowe i przygotować po choinkę słodycze, w których nie będzie żadnego zbędnego „E”.

Potrzebujemy 30 dekagramów mąki, 125 mililitrów miodu, 1 jajo, 10 dekagramów cukru, 2 dekagramy masła, 0,5 dekagrama sody i łyżeczki przyprawy korzennej.

Na stolnicy usypujemy górkę z mąki, po czym robimy w niej dziurkę i wlewamy roztopiony miód. Mieszamy nożem, a następnie dodajemy cukier, przyprawę korzenną, sodę, masło i jajo, po czym zagniatamy ciasto. Ciasto wałkujemy dość cienko i wycinamy ulubione kształty. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku przez 10 minut. Nie wolno przekraczać czasu pieczenia, bo łakocie wyjdą twarde jak kamień i będą musiały leżakować kilka tygodni, a tuż przed świętami nie ma już na to czasu. Gotowe pierniczki można polukrować, oblać czekoladą i udekorować jak nasze prababcie orzechami i migdałami. Tak przygotowane zawijamy w celofan, przewiązujemy świąteczną wstążką i mamy gotowy podarunek.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Komentarze

    Dodaj komentarz