Damy - empik

Dyplomacja na podwójnym gazie. Jak mocną głowę musi mieć ambasador?

Autor: | 20 listopada 2016 | 14,523 odsłon

Typowy dyplomata przy pracy? Obraz autorstwa Andersa Zorna z 1892 roku (źródło: domena publiczna).

Typowy dyplomata przy pracy?

Dobry dyplomata wie, że służba Ojczyźnie wymaga poświęceń. Szczególnie ze strony wątroby. Gdy ryzykuje własne zdrowie pijąc obowiązkowe morze wódki, musi pamiętać, by czegoś nie chlapnąć. I nie skompromitować siebie ani swojego kraju…

Weterani służby dyplomatycznej mawiają, że w tym zawodzie czasem trzeba „złożyć wątrobę na ołtarzu ojczyzny”. Oznacza to, że w imię dobrych relacji nie wypada odmówić, gdy gospodarz częstuje. Dyplomata musi wyjść z twarzą z każdej sytuacji, nawet jeśli gościnność rozmówców okaże się ponad jego możliwości.

Nie pije tylko kapuś i pedał

Wszelkie oficjalne stosunki międzynarodowe w Moskwie od czasów drugiej wojny światowej musiały być mocno zakrapiane. Były tłumacz Winstona Churchilla i weteran wojenny Hugh Lunghi wspominał, że rauty kończyły się często na podłodze i nieraz miał okazję oglądać ambasadorów pijanych do nieprzytomności.

W czasach ZSRR ogromnym wyzwaniem były wszelkie próby dyplomatycznego wymówienia się od tradycyjnych kilku kieliszków wódki. Problem w tym, że nikt nie ufał abstynentom, więc chcąc nie chcąc wznoszono toasty za „drużbu, bratstwo i wzaimoponimanije”.

Były ambasador RP w Rosji Jerzy Bahr podkreślał, że za naszą wschodnią granicą do niedawna faktycznie obowiązywał „sowiecki styl picia”, jednak dziś odchodzi się od tej mało chlubnej tradycji. Za to polscy dyplomaci i oficjele wydają się jej ochoczo hołdować.

Radzieccy przywódcy preferowali suto zakrapiane rauty dyplomatyczne. Sztuką było jednak schować wszelkie dowody przed zdjęciami. Sesja fotograficzna podczas spotkania Leonida Breżniewa i Gerarda Forda we Władywostoku. Po kieliszkach ani śladu (fot. David Hume Kennerly, źródło: domena publiczna).

Radzieccy przywódcy preferowali suto zakrapiane rauty dyplomatyczne. Sztuką było jednak schować wszelkie dowody przed zdjęciami. Sesja fotograficzna podczas spotkania Leonida Breżniewa i Gerarda Forda we Władywostoku. Po kieliszkach ani śladu (fot. David Hume Kennerly, źródło: domena publiczna).

Przykładem może być toast wzniesiony w 2012 roku przez byłego szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego na spotkaniu ambasadorów w Warszawie: „A kto nie pije, ten kapuś. I pedał!” Wprawdzie minister próbował sprostować swoją wypowiedź, cytując podobne powiedzenie z czasów PRL-u, lecz niesmak pozostał…

Dyplomata nie jest „wolnym człowiekiem”?

Jak wybrnąć z trudnych sytuacji, w których wymówienie się od kieliszka przyniosłoby dalekosiężne skutki dyplomatyczne? Przykładowo w Chinach czy Korei wypada wypić z najstarszym lub najważniejszym gościem przy stole, a odmowa byłaby straszliwym nietaktem. Można jednak zamoczyć usta i… na tym poprzestać.

Jerzy Maria Nowak – były ambasador w Andorze i Hiszpanii – radzi zawsze zachować umiar i podaje dwie wskazówki, które każdy dyplomata powinien wziąć sobie do serca. Nie wolno dać się sfotografować z kieliszkiem i wypada poprzestać na trzech.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Łukasza Walewskiego i Marcina Pośpiecha pod tytułem "Ambasadorowie" (Wyd. SQN 2016).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Łukasza Walewskiego i Marcina Pośpiecha pod tytułem „Ambasadorowie” (Wyd. SQN 2016).

Z pewnością mało dyplomatycznie wypadają na tym tle tłumaczenia byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Na indagacje o swoje nietypowe zachowanie podczas wykładu przed kijowskimi studentami w 2007 roku, odciął się: „Może wypiłem jeden kieliszek wina, a może dziesięć. Jestem wolnym człowiekiem”.

Wywiad czyha nad kieliszkiem

W dyplomacji trzeba zawsze mierzyć siły na zamiary i nie dać się podejść, bo nie wiadomo, co zdarzy się dyplomacie „chlapnąć”, gdy już wypije. Wytrawny specjalista od spraw międzynarodowych i wieloletni Stały Przedstawiciel RP przy Biurze Narodów Zjednoczonych w Genewie Zdzisław Rapacki podkreśla, że upicie się jest skrajnie nieodpowiedzialne, gdyż „obcy wywiad może wykorzystać każdy błąd, każdą słabość, każdą głupotę”.

Ponoć Chińczycy zwykli wykorzystywać wylewność pijanych dyplomatów. We dwóch zapraszali gościa na kielicha: jeden się wymawiał chorobą, a drugi sam pił i upijał kontrahenta, osłabiając jego czujność. W ten sposób zdobywano potrzebne informacje.

"Jestem wolnym człowiekiem" to zdecydowanie nie jest dyplomatyczne tłumaczenie. Na zdjęciu Aleksander Kwaśniewski w Davos w 2004 roku (fot. Jean-Bernard Sieber, World Economic Forum, lic. CC BY-SA 2.0).

„Jestem wolnym człowiekiem” to zdecydowanie nie jest dyplomatyczne tłumaczenie. Tak jak „choroba filipińska” i „boleść goleni prawej”. Na zdjęciu Aleksander Kwaśniewski w Davos w 2004 roku (fot. Jean-Bernard Sieber, World Economic Forum, lic. CC BY-SA 2.0).

Alkohol często rozwiązuje język, a dyplomata może na tym skorzystać. Ambasador w ZSRR i Rosji Stanisław Ciosek wspomina, że wiceprezydent Związku Radzieckiego i przywódca puczu moskiewskiego z 1991 roku, Giennadij Janajew, okazał się równie skłonny do kieliszka, co zwierzeń. Jak cytują Łukasz Walewski i Marcin Pośpiech w książce „Ambasadorowie”:

Popijaliśmy, a on mówił, szczęśliwy, że ma przyjaznego słuchacza. […] W czarnych barwach opisał mi sytuację wewnętrzną, z konkluzją, że do upadku nie można dopuścić. I tak opowiedział mi cały scenariusz puczu […], z detalami.

Ciosek zaznacza jednak, że alkohol bynajmniej nie gwarantuje dyplomacie sukcesu w załatwianiu ważnych spraw. Podaje przykład rozmów w Magdalence, obalając pokutujące od lat przekonanie o atmosferze komitywy pieczętowanej litrami wypitej wódki:

To, że siadaliśmy obok siebie za stołem po alkoholu, nie miało żadnego znaczenia. Bo choćbyśmy wypili i całe morze wódki, a używaliśmy jej w ilości i formie stosowanych na oficjalnych przyjęciach, nie załatwilibyśmy niczego bez trzeźwej woli obu stron.

Nie ma to, jak po pijaku zdradzić szczegóły planowanego puczu ambasadorowi obcego kraju... Zdjęcie czołgu zmierzającego w stronę Placu Czerwonego podczas puczu Janajewa (fot. Almog, źródło: domena publiczna).

Nie ma to, jak po pijaku zdradzić szczegóły planowanego puczu ambasadorowi obcego kraju… Zdjęcie czołgu zmierzającego w stronę Placu Czerwonego podczas puczu Janajewa (fot. Almog, źródło: domena publiczna).

Z tą opinią zgadza się też Jerzy Maria Nowak, podkreślając, że kieliszek wcale nie pomaga w negocjacjach czy rozwijaniu przyjaznych relacji. Ważne decyzje zawsze lepiej podejmować na trzeźwo.

Wszystkie choroby prezydentów

Historia dyplomacji uczy, że nie tylko ambasadorom czy ministrom trudno wymówić się od kieliszka. Gdy przywódca kraju nie potrafi być asertywny, o dyplomatyczną gafę nietrudno. Słynna „choroba filipińska” byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego była powodem jego zachowania w Szczecinie na wiecu wyborczym w 2007 roku, gdzie padły pamiętne słowa: „Ludwiku Dorn i Sabo nie idźcie tą drogą!”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut - Absolwentka etnologii i antropologii kultury UJ w Krakowie, prywatnie i zawodowo pasjonatka słowa pisanego zafascynowana tajemnicami przeszłości, zwłaszcza historią zakurzoną, skazaną na zapomnienie i mało frapującą dla współczesnych.

Okupacja

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

TiI
…średniowieczne kobiety znały zadziwiające sposoby na rozkochanie mężczyzn? Jednym z nich było podanie mu do wypicia wody, w której wcześniej panna się… umyła!

minimini
Polacy jako jedni z pierwszych ostrzegali przed Hitlerem? Paweł Hulka-Laskowski czy Jerzy Braun już na początku lat 30. widzieli, że zza swastyki wyziera maska kościotrupa wojny.

akmini
…w czasie okupacji hitlerowskiej bodaj jedyną grupą zawodową, która nie tylko nie odczuwała głodu, ale zarabiała bardzo przyzwoite pieniądze, byli płatni zabójcy Armii Krajowej?