Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najciekawsza książka tygodnia. Przed wojną absurd gonił absurd

1Rozglądając się po współczesnej Polsce zauważamy wiele kuriozów. To, co obserwujemy dziś nie umywa się jednak do absurdalnych obyczajów i sytuacji, jakie były codziennością naszych pradziadków przed wojną.

Na przykład istniała profesja, której przedstawiciele mieli za zadanie zapewniać udane przedstawienia w teatrach.

W jaki sposób to robili? Klakierzy bili brawo i z entuzjazmem okazywali zachwyt we wskazanych przez reżysera i czasem zaznaczonych w scenariuszu na kolorowo momentach.

Oprócz tego poznamy historię Polski w przepięknych obrazach, sprawdzimy co dzieje się z przedstawicielami wielkich wymierających religii, a także dowiemy się, czy Stalin zachowywał się przy stole jak zwykła świnia.

Absurdy i kurioza przedwojennej Polski, Remigiusz Piotrowski (PWN)

Dwudziestolecie międzywojenne to jedna z najbarwniejszych epok w dziejach naszego kraju. Ówczesna Polska była pełna sprzeczności. Z jednej strony walczono z analfabetyzmem, a z drugiej zawrotne kariery robili szarlatani i hochsztaplerzy podający się za media, magów i jasnowidzów. Jednym z nich był Stefan Ossowiecki, z którego usług korzystali także polscy politycy.

Co ciekawe, w Warszawie odbył się nawet sabat astrologów, na którym przemawiali specjaliści opowiadający o tym o jakiej porze dnia najlepiej ubić dobry interes, albo o której godzinie należy brać ślub. Nie zabrakło też osób zajmujących się hipnozą i horoskopami. A do wszystkiego podchodzono ze śmiertelną powagą. To tylko jeden z wielu przykładów, jakie przytacza w swojej książce Remigiusz Piotrowski.

Dzieje Polski w obrazach, Marczak Piotr (Wydawnictwo Arkady)

222Czasami czytając o postaciach, czy wydarzeniach z historii Polski nie umiemy sobie wyobrazić, jak mogły one wyglądać.

Albo chcemy pokazać kilka dzieł naszego malarstwa swojemu zagranicznemu znajomemu, który poza ojczystym zna tylko język angielski. Ta dwujęzyczna książka to idealne rozwiązanie.

Spadkobiercy zapomnianych. W poszukiwaniu wymierających religii Bliskiego Wschodu, Gerard Russell (Wydawnictwo UJ)

Bliski Wschód jest obecnie areną dramatycznych przemian. Jedna za druga upadają religie, które od tysiącleci gromadziły swoich wyznawców.

Gerard Russel wyrusza w podróż w poszukiwaniu ostatnich wiernych opierających się ekstremizmowi, eksterminacji i asymilacji. Warto dowiedzieć się o nich więcej. Autor przybliża nam codzienność między innymi jazydów i koptów, a także bierze udział w ich obrzędach.

Szarlotka Lenina i inne sekrety kuchni radzieckiej, Anya von Bremzen (Wydawnictwo UJ)

Wodzowie Związku Radzieckiego dla zwykłego człowieka mieli być niczym stojący na piedestale herosi – niedostępni i wspaniali. Tymczasem, jak to ludzie, oni musieli sypiać, myć się i przede wszystkim jadać.

Książka przeplata opowieść o codziennym życiu ludzi radzieckich, manierach najważniejszych notabli i dawno zapomnianych smakach. Możemy się z niej dowiedzieć między innymi tego, jakie maniery przy stole miał Józef Stalin, czy jaki wpływ na życie zwykłych obywateli miały rekwizycje żywności za Lenina.

Komentarze (2)

  1. Izabela Odpowiedz

    Również z szacunkiem. Ameryki Pan nie odkrył z tą klaką… Instytucja klakierów to nie jest wynalazek Dwudziestolecia. W programach rozrywkowych, telewizyjnych, też funkcjonuje dziś coś podobnego. Jacek Kawalec, aktor, sterował „spontanicznością” jednego z takich programów. To nie jest absurd. Chodziło o pieniądze. Zła klaka potrafiła wpłynąć na liczbę widowni i na recenzje w prasie. Spektakle nie były objęte mecenatem państwa ani samorządów. Produkowały je prywatne przedsiębiorstwa, które nie mogły sobie pozwolić na upadek widowiska z powodu złej klaki. Sama Modrzejewska też ją sobie organizowała (tę dobrą) i obawiała się złej. To była część teatralnej tradycji, a nie żaden absurd. Ludzie nie pasjonowali się wtedy telewizją, grami, Internetem. Emocji dostarczał im teatr.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.