Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Odważniejsze od Macierewicza. Co musiały znosić kobiety walczące z komuną?

Women power!W czasach największej próby nie straciły ducha. Nie złamały ich prześladowania ani więzienie. Nie zrezygnowały z walki o wolną Polskę mimo przemocy i represji władzy ludowej. Poznajcie najodważniejsze dziewczyny z „Solidarności”.

W czasach PRL-u krążyło na wpół żartobliwe powiedzonko, że partię w zasadzie wolno krytykować, ale trzeba pamiętać, że we własnych czterech ścianach jest zdecydowanie przyjemniej. Na każdego, kto się przeciwstawiał, czekały bowiem cele bezpieki, do których trafiały także młode kobiety i dziewczęta. Niektóre miały małe dzieci, inne zostawiały przerażonych rodziców. Bliscy umierali z niepokoju, że już nigdy ich nie zobaczą. Dlaczego dziewczyny walczące z komunizmem podejmowały tak wielkie ryzyko?

Brud, smród i niezłomność

Trafiały do miejsca, gdzie trzeba było się przygotować na najgorsze: brud, ziąb, robactwo, choroby i szemrane towarzystwo. W celi Izabelli Cywińskiej pod ścianą stał kubeł po brzegi wypełniony fekaliami, a koc był dosłownie sztywny z brudu. Elżbieta Regulska-Chlebowska zachowywała w trudnych warunkach hart ducha dzięki… przesypianiu większości czasu spędzonego za kratami.

W celi Izabelli Cywińskiej pod ścianą stał kubeł po brzegi wypełniony fekaliami, a koc był dosłownie sztywny z brudu. Portret Izabeli Cywińskiej z prywatnego archiwum. Zdjęcie pochodzi z książki Anny Herbich pt. "Dziewczyny z Solidarności" (Znak Horyzont 2016).

W celi Izabelli Cywińskiej pod ścianą stał kubeł po brzegi wypełniony fekaliami, a koc był dosłownie sztywny z brudu. Portret Izabeli Cywińskiej z prywatnego archiwum. Zdjęcie pochodzi z książki Anny Herbich pt. „Dziewczyny z Solidarności” (Znak Horyzont 2016).

Jadwiga Staniszkis przesiedziała w areszcie w sumie osiem miesięcy. Jak czytamy w jej relacji przytoczonej przez Annę Herbich w „Dziewczynach z Solidarności”:

Najgorzej wspominam celę. Była niebywale obskurna. Zamiast toalety stał pośrodku wielki kubeł z ekskrementami. Zamknęli mnie z kryminalistkami – to były głównie prostytutki – które straszyły mnie szczurami. […] W efekcie spędziłam te czterdzieści osiem godzin, siedząc na materacu z podkulonymi nogami.

Także Janina Wehrstein miała podczas odsiadki nieciekawe towarzystwo – musiała siedzieć w celi z groźną przestępczynią, która po wypuszczeniu usiłowała wymusić od siostry Janiny pieniądze i jedzenie. Z przestępczyniami świetnie dogadywała się za to Izabella Lipniewicz, która trafiła do słynnego Fordonu w Bydgoszczy w 1981 roku z trzyletnim wyrokiem.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Anny Herbich pt. "Dziewczyny z Solidarności" (Znak Horyzont 2016).

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Anny Herbich pt. „Dziewczyny z Solidarności” (Znak Horyzont 2016).

W domu zostawiła męża i dwóch małych synków. Zaimponowała kryminalistkom… historiami walk z gdańską milicją. Choć początkowo zareagowały na jej przybycie niechęcią, bo przez „polityczne” odbierano im widzenia, szybko ją polubiły. Jak czytamy w książce Anny Herbich pt. „Dziewczynach z „Solidarności”:

Słuchały z zapartym tchem i wypiekami na twarzy.
– I co, i co? – dopytywały się.
– No i gonili ich!
– I co? I co dalej?
– No i walnęli tego milicjanta po łbie.
– Milicjanta? Glinę? O, jak to fajnie!

Izabella dobrze wspominała także początek odsiadki, gdy trafiła na oddział o złagodzonym rygorze. Raz na tydzień mogła się nawet umyć w łaźni, lecz traktowała to „raczej jako okazję, żeby sobie pogadać z innymi więźniami, a nie żeby się porządnie umyć”.

Cieszyła się także z regularnych posiłków w więzieniu, bo na wolności – jako matka, pracownica i działaczka Solidarności nie miała na to czasu. Jednak sielanka szybko się skończyła – przeniesiono ją na oddział o zaostrzonym rygorze, a tam warunki były tak fatalne, że interweniował episkopat i Amnesty International.

Słynny Zakład Karny Bydgoszcz-Fordon. Prawda, że wygląda ponuro? (źródło: domena publiczna).

Słynny Zakład Karny Bydgoszcz-Fordon. Prawda, że wygląda ponuro? (źródło: domena publiczna).

Bez taryfy ulgowej

Od pierwszych chwil po wprowadzeniu stanu wojennego prymas Glemp apelował o „spokój, o zaniechanie gwałtów, o zażegnanie bratobójczych walk”, a Kościół katolicki domagał się uwolnienia internowanych i aresztowanych oraz powrotu do dialogu z „Solidarnością”. Na niewiele się to zdało, bo władza nie zamierzała zrezygnować z opresji i szykan, a schwytane opozycjonistki traktowano nawet gorzej niż kryminalistki z ciężkimi zbrodniami na koncie.

Janinę Wehrstein na jednej z demonstracji dopadli zomowcy – 50-letnia wówczas kobieta trafiła na ostry dyżur, gdzie założono jej 17 szwów. W więzieniu było jeszcze gorzej. Esbecy pastwili się nad nią bez litości, nie chcieli wypuszczać jej do łazienki i kazali załatwiać się na podłogę. Oprawcy stawali jej w ciężkich butach na bosych stopach. „Ból był okropny – wspomina. – Starałam się jednak nie dać im satysfakcji i tego nie okazywać.”

Bezpieka nie przewidywała ulg nawet dla młodzieży szkolnej. Izabella Lipniewicz wspominała, że jeden ze strażników uderzył młodziutką opozycjonistkę za to, że była zbyt głośna. Z kolei syn Joanny Wojciechowicz zaangażował się w działalność opozycyjną jeszcze jako trzynastolatek. Gdy jego matka trafiła do więzienia, w trakcie przesłuchania szantażowano ją, że chłopiec trafi do prawdziwego piekła. Relację Lipniewicz przytacza Anna Herbich w „Dziewczynach z Solidarności”:

A terrorystów […] traktuje się u nas jak największych zbrodniarzy. Będzie siedział w celi z recydywą. Najgorszymi, zwyrodniałymi kryminalistami. Będą go tam bić, gwałcić, upokarzać. Taki siedemnastoletni chłopiec może tego nie przeżyć…

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze (5)

  1. jontek Odpowiedz

    A to wszystko i tak nic w porównaniu do tego co musi znosić Kijowski za PiSu. Przepraszam wszystkich, ale musiałem.
    Chwała bohaterskim dziewczynom!

  2. Qweett Odpowiedz

    Wielkie bohatyrstwo, pare miechów w pierdlu dla postrachu, takiego Popiełuszkę to skatowali i do wora z kamieniami, Przemyka i innych zabitych, bez jajec, gówno przeżyły, śmieszne te historie

  3. Bogus Odpowiedz

    ta Pani napisała nie prawdę ! a tak zwane „osadzone” w wspomnieniach przekazują nie prawdę ! opowiedział bym ja zachowywała się Gronkiewicz w Grudziądzu ale szkoda słów !!!!!

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.