Damy - empik

Odważniejsze od Macierewicza. Co musiały znosić kobiety walczące z komuną?

Autor: | 29 października 2016 | 3,844 odsłon

Women power!W czasach największej próby nie straciły ducha. Nie złamały ich prześladowania ani więzienie. Nie zrezygnowały z walki o wolną Polskę mimo przemocy i represji władzy ludowej. Poznajcie najodważniejsze dziewczyny z „Solidarności”.

W czasach PRL-u krążyło na wpół żartobliwe powiedzonko, że partię w zasadzie wolno krytykować, ale trzeba pamiętać, że we własnych czterech ścianach jest zdecydowanie przyjemniej. Na każdego, kto się przeciwstawiał, czekały bowiem cele bezpieki, do których trafiały także młode kobiety i dziewczęta. Niektóre miały małe dzieci, inne zostawiały przerażonych rodziców. Bliscy umierali z niepokoju, że już nigdy ich nie zobaczą. Dlaczego dziewczyny walczące z komunizmem podejmowały tak wielkie ryzyko?

Brud, smród i niezłomność

Trafiały do miejsca, gdzie trzeba było się przygotować na najgorsze: brud, ziąb, robactwo, choroby i szemrane towarzystwo. W celi Izabelli Cywińskiej pod ścianą stał kubeł po brzegi wypełniony fekaliami, a koc był dosłownie sztywny z brudu. Elżbieta Regulska-Chlebowska zachowywała w trudnych warunkach hart ducha dzięki… przesypianiu większości czasu spędzonego za kratami.

W celi Izabelli Cywińskiej pod ścianą stał kubeł po brzegi wypełniony fekaliami, a koc był dosłownie sztywny z brudu. Portret Izabeli Cywińskiej z prywatnego archiwum. Zdjęcie pochodzi z książki Anny Herbich pt. "Dziewczyny z Solidarności" (Znak Horyzont 2016).

W celi Izabelli Cywińskiej pod ścianą stał kubeł po brzegi wypełniony fekaliami, a koc był dosłownie sztywny z brudu. Portret Izabeli Cywińskiej z prywatnego archiwum. Zdjęcie pochodzi z książki Anny Herbich pt. „Dziewczyny z Solidarności” (Znak Horyzont 2016).

Jadwiga Staniszkis przesiedziała w areszcie w sumie osiem miesięcy. Jak czytamy w jej relacji przytoczonej przez Annę Herbich w „Dziewczynach z Solidarności”:

Najgorzej wspominam celę. Była niebywale obskurna. Zamiast toalety stał pośrodku wielki kubeł z ekskrementami. Zamknęli mnie z kryminalistkami – to były głównie prostytutki – które straszyły mnie szczurami. […] W efekcie spędziłam te czterdzieści osiem godzin, siedząc na materacu z podkulonymi nogami.

Także Janina Wehrstein miała podczas odsiadki nieciekawe towarzystwo – musiała siedzieć w celi z groźną przestępczynią, która po wypuszczeniu usiłowała wymusić od siostry Janiny pieniądze i jedzenie. Z przestępczyniami świetnie dogadywała się za to Izabella Lipniewicz, która trafiła do słynnego Fordonu w Bydgoszczy w 1981 roku z trzyletnim wyrokiem.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Anny Herbich pt. "Dziewczyny z Solidarności" (Znak Horyzont 2016).

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Anny Herbich pt. „Dziewczyny z Solidarności” (Znak Horyzont 2016).

W domu zostawiła męża i dwóch małych synków. Zaimponowała kryminalistkom… historiami walk z gdańską milicją. Choć początkowo zareagowały na jej przybycie niechęcią, bo przez „polityczne” odbierano im widzenia, szybko ją polubiły. Jak czytamy w książce Anny Herbich pt. „Dziewczynach z „Solidarności”:

Słuchały z zapartym tchem i wypiekami na twarzy.
– I co, i co? – dopytywały się.
– No i gonili ich!
– I co? I co dalej?
– No i walnęli tego milicjanta po łbie.
– Milicjanta? Glinę? O, jak to fajnie!

Izabella dobrze wspominała także początek odsiadki, gdy trafiła na oddział o złagodzonym rygorze. Raz na tydzień mogła się nawet umyć w łaźni, lecz traktowała to „raczej jako okazję, żeby sobie pogadać z innymi więźniami, a nie żeby się porządnie umyć”.

Cieszyła się także z regularnych posiłków w więzieniu, bo na wolności – jako matka, pracownica i działaczka Solidarności nie miała na to czasu. Jednak sielanka szybko się skończyła – przeniesiono ją na oddział o zaostrzonym rygorze, a tam warunki były tak fatalne, że interweniował episkopat i Amnesty International.

Słynny Zakład Karny Bydgoszcz-Fordon. Prawda, że wygląda ponuro? (źródło: domena publiczna).

Słynny Zakład Karny Bydgoszcz-Fordon. Prawda, że wygląda ponuro? (źródło: domena publiczna).

Bez taryfy ulgowej

Od pierwszych chwil po wprowadzeniu stanu wojennego prymas Glemp apelował o „spokój, o zaniechanie gwałtów, o zażegnanie bratobójczych walk”, a Kościół katolicki domagał się uwolnienia internowanych i aresztowanych oraz powrotu do dialogu z „Solidarnością”. Na niewiele się to zdało, bo władza nie zamierzała zrezygnować z opresji i szykan, a schwytane opozycjonistki traktowano nawet gorzej niż kryminalistki z ciężkimi zbrodniami na koncie.

Janinę Wehrstein na jednej z demonstracji dopadli zomowcy – 50-letnia wówczas kobieta trafiła na ostry dyżur, gdzie założono jej 17 szwów. W więzieniu było jeszcze gorzej. Esbecy pastwili się nad nią bez litości, nie chcieli wypuszczać jej do łazienki i kazali załatwiać się na podłogę. Oprawcy stawali jej w ciężkich butach na bosych stopach. „Ból był okropny – wspomina. – Starałam się jednak nie dać im satysfakcji i tego nie okazywać.”

Bezpieka nie przewidywała ulg nawet dla młodzieży szkolnej. Izabella Lipniewicz wspominała, że jeden ze strażników uderzył młodziutką opozycjonistkę za to, że była zbyt głośna. Z kolei syn Joanny Wojciechowicz zaangażował się w działalność opozycyjną jeszcze jako trzynastolatek. Gdy jego matka trafiła do więzienia, w trakcie przesłuchania szantażowano ją, że chłopiec trafi do prawdziwego piekła. Relację Lipniewicz przytacza Anna Herbich w „Dziewczynach z Solidarności”:

A terrorystów […] traktuje się u nas jak największych zbrodniarzy. Będzie siedział w celi z recydywą. Najgorszymi, zwyrodniałymi kryminalistami. Będą go tam bić, gwałcić, upokarzać. Taki siedemnastoletni chłopiec może tego nie przeżyć…

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut - Absolwentka etnologii i antropologii kultury UJ w Krakowie, prywatnie i zawodowo pasjonatka słowa pisanego zafascynowana tajemnicami przeszłości, zwłaszcza historią zakurzoną, skazaną na zapomnienie i mało frapującą dla współczesnych.

Okupacja
Komentarze do artykułu (4)
  1. ta Pani napisała nie prawdę ! a tak zwane „osadzone” w wspomnieniach przekazują nie prawdę ! opowiedział bym ja zachowywała się Gronkiewicz w Grudziądzu ale szkoda słów !!!!!

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Stalin
…Stalin może odpowiadać za śmierć nawet 100 milionów ludzi? Według niektórych szacunków tylko w łagrach do 1956 roku życie straciło około 60 milionów obywateli ZSRR. Należy przy tym pamiętać, że do Gułagu trafiły również miliony niemieckich jeńców wojennych oraz setki tysięcy Polaków.

Brest_SoldatenbordellFb
…na podbitych przez Hitlera terenach funkcjonowały specjalne burdele dla żołnierzy Wehrmachtu? Szczególnie dużo przybytków tego typu powstało w okupowanej Francji. Główną przyczyną ich tworzenia była rosnąca w zastraszającym tempie liczba przypadków chorób wenerycznych wśród niemieckich żołnierzy.

choragiew_husarska
…jednym z głównych powodów upadku husarii wcale nie był rozwój broni palnej, ale kozły? A konkretnie kozły hiszpańskie, czyli rodzaj przenośnych umocnień polowych, chroniących piechotę i tabory przed atakami wrogiej kawalerii.