Damy - empik

Niezniszczalny. Facet, którego NAPRAWDĘ nic nie mogło zatrzymać

Autor: | 28 października 2016 | 24,239 odsłon

Prawdziwy bohater, Adrian Carton de Wiart, na portrecie olejnym pędzla Williama Orpena z 1919 roku (źródło: domena publiczna).Gdy stracił oko, myślał tylko o tym, jak by tu się zaciągnąć na kolejną wojnę. Kiedy amputowano mu rękę, stwierdził, że sprawa zrobiła na nim nie większe wrażenie niż wyrwanie zęba. Postrzelono go w głowę, był o włos od amputacji nogi i przeżył całą serię kraks samolotowych. Przy nim bohaterowie filmów Marvela mogą się schować!

Generał Adrian Carton de Wiart urodził 5 maja 1880 roku w Brukseli. Po śmierci matki, gdy miał 6 lat, wyjechał z ojcem do Kairu. Tam ojciec poślubił pewną angielską damę, która starała się przeistoczyć pasierba w stuprocentowego Anglika. Chłopak znał biegle kilka języków, był świetnym sportowcem, jeździł konno i nauczył się strzelać. Wysłany do Anglii, trafił na studia na Oxfordzie, których nie ukończył.

W 1899 roku, kiedy wybuchła wojna angielsko-burska, Adrian nagle odkrył u siebie pociąg do wojaczki. Fałszując swoje dane personalne, zaciągnął się do armii brytyjskiej. Jako cudzoziemiec nie miałby szans na legalną służbę.

W Afryce jednak nie powojował zbyt długo, dostał postrzał w brzuch i krocze. Podczas rekonwalescencji wyszły na jaw jego prawdziwe personalia i odesłano go z armii. Mimo to nie rezygnował. Powrócił do Kapsztadu, gdzie wstąpił do kawalerii. Awansował nawet na kaprala, ale już po 24 godzinach został zdegradowany za groźbę pobicia sierżanta!

Carton de Wiart odkrył u siebie pociąg do wojaczki jeszcze w czasach wojen burskich. Tu pozuje w mundurze podporucznika 4. Pułku Dragonów Gwardii. Fotografia z 1901 roku, zanim liczne rany zmieniły jego wygląd. Zdjęcie pochodzi z książki „Moja Odyseja” (Bellona 2016).

Carton de Wiart odkrył u siebie pociąg do wojaczki jeszcze w czasach wojen burskich. Tu pozuje w mundurze podporucznika 4. Pułku Dragonów Gwardii. Fotografia z 1901 roku, zanim liczne rany zmieniły jego wygląd. Zdjęcie pochodzi z książki „Moja Odyseja” (Bellona 2016).

Na frontach Wielkiej Wojny

Mimo niesprzyjających okoliczności Adrian Carton de Wiart otrzymał patent oficerski i został podporucznikiem. Wojna go jednak rozczarowała, brakowało możliwości aby wykazać się w boju: marzenie o samotnej szarży na oddział Burów, bohaterskiej śmierci i kilku pośmiertnych Krzyżach Wiktorii powoli więdło.

W 1901 roku dostał przydział do nowej jednostki stacjonującej w Indiach. Odkrył tam w sobie pasję do gry w polo i ryzykownych konnych polowań z oszczepem na dziki. Opłacił to złamaniem obojczyka, kilku żeber i skręceniem nogi w kostce.

Gdy Wielka Brytania przystąpiła do wojny z Niemcami w sierpniu 1914 roku, Carton de Wiart wylądował właśnie w Somalii, gdzie walczył z derwiszami. W czasie jednego z ataków został dwukrotnie trafiony w oko, ponadto odniósł ranę łokcia oraz ucha.

Artykuł powstał między innymi na podstawie wspomnień generała Adriana Cartona de Wiarta, zatytułowanych „Moja Odyseja” (Bellona 2016).

Artykuł powstał między innymi na podstawie wspomnień generała Adriana Cartona de Wiarta, zatytułowanych „Moja Odyseja” (Bellona 2016).

Najgorsza była rana oka, podczas wstępnych oględzin zakwalifikowano je do usunięcia. Dla młodego oficera był to wstrząs. Mimo to nie pozwolił przeprowadzić operacji w Afryce. Chytrze, pod pretekstem ratowania wzroku, liczył na wyjazd do Anglii. A to – jak napisał w swoich wspomnieniach, zatytułowanych „Moja Odyseja”otwierało mi perspektywę wzięcia udziału w wojnie, jaka toczyła się w Europie, wszystko jedno z dwojgiem oczu czy z jednym.

Wyjazd do Anglii się powiódł, choć sama podróż morska dla mocno osłabionego i prawie ociemniałego wojaka była koszmarem. Oko co prawda stracił, ale dopiął swego i wojskowa komisja lekarska dopuściła go do służby.

W lutym 1915 roku Adrian, z czarną opaską na lewym oku, znalazł się we Francji. Pech dał o sobie znać już dwa miesiące później, kiedy na początku drugiej bitwy pod Ypres niemiecka kula zmasakrowała mu lewą rękę, którą trzeba było amputować.

W przeciągu roku de Wiart stracił oko i rękę, ale nie wolę walki. Zdjęcie pochodzi z książki „Moja Odyseja” (Bellona 2016).

W przeciągu roku Adrian Carton de Wiart stracił oko i rękę, ale nie wolę walki. Zdjęcie pochodzi z książki „Moja Odyseja” (Bellona 2016).

Jak wówczas napisał: Cały zabieg nie zrobił na mnie wrażenia większego niż ekstrakcja zęba, a już po godzinie siedziałem o własnych siłach, spożywając obiad. Już na drugi dzień po amputacji wyraził chęć służby w piechocie, a trzy tygodnie później wyszedł ze szpitala.

Krwawe ofensywy

Na czele batalionu piechoty w lipcu 1916 roku brał udział w ofensywie pod Sommą. Podczas marszu na jedno ze stanowisk Adrian ponownie został ranny. Kula niemieckiego cekaemu przeszyła mu na wylot tył głowy, nie naruszając jednak czaszki! Od tego czasu podczas strzyżenia włosów odczuwał łaskotanie.

Kiedy trzy tygodnie później wyszedł ze szpitala od razu został ranny odłamkiem w kostkę! Po kolejnej przymusowej rekonwalescencji Carton de Wiart został dowódcą brygady. W ciągu roku awansował z kapitana, na generała brygady. Był to niezły wyczyn, zważywszy na to, że przeciętna długość życia oficera na froncie wynosiła wówczas dwa tygodnie.

Podczas bitwy nad Sommą kula przeszyła de Wiartowi na wylot tył głowy, ale nawet to nie było w stanie wysłać go na tamten świat. Na zdjęciu brytyjskie okopy w trakcie tej bitwy (źródło: domena publiczna).

Podczas bitwy nad Sommą kula przeszyła de Wiartowi na wylot tył głowy, ale nawet to nie było w stanie wysłać go na tamten świat. Na zdjęciu brytyjskie okopy w trakcie tej bitwy (źródło: domena publiczna).

Adrian w dalszym ciągu jednak przyciągał jak magnes niemieckie pociski. W przeddzień bitwy pod Arras w kwietniu 1917 roku ponownie został ranny odłamkiem w ucho. W lipcu 1917 roku brał udział w krwawej bitwie pod Passchendaele, gdzie alianci za cenę niewielkich korzyści terenowych stracili aż 450 tysięcy żołnierzy. Po tym starciu, kiedy jego brygada prowadziła działania pozoracyjne pod Arras, generał został znów ranny!

Tym razem oberwał odłamkiem w biodro, najnowsza rana kosztowała go trzy miesiące pobytu w szpitalu. Ledwie wrócił na front i omal nie stracił nogi! Spowodowało to kolejny pobyt w klinice. Do Francji powrócił w październiku 1918 roku, tuż przed końcem wojny.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Dariusz Kaliński - Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta "Ciekawostek historycznych.pl". Wielbiciel zlotów militarnych, zespołu Dżem i talentu aktorskiego Clinta Eastwooda.

Okupacja
Komentarze do artykułu (2)
  1. Napoleon Bonaparte, przed awansowaniem kogoś na wysokie stanowisko dowódcze, bardziej niż nad kompetencjami kandydata zastanawiał się, czy jest on szczęściarzem. Carton de Wiart spełniłby chyba wszystkie oczekiwania Cesarza, gdyż był farciarzem zawodowym.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

miniaturka-4
najważniejszą rolę we Francuskim Ruchu Oporu odegrali komuniści? Szczególnie w początkowych okresie, kiedy zwykli Francuzi chowali głowę w piasek.

visit
…polski ambasador w Londynie na przełomie lat 50. i 60. miał manię dotykania ubrań rozmówców? Przed wyjazdem do Wielkiej Brytanii usłyszał radę: „Towarzyszu ambasadorze, królowej nie macajcie”.

miniaturka2

…w 1944 powstanie planowano nie tylko w Warszawie? W lipcu krakowskich AK-owców postawiono w stan alarmowy, a potem w „stan czujności do powstania”. Dlaczego Kraków pozostał bierny?