Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

„Anna nie miała siuraka, bo gdyby miała siuraka, to…”. Czy Lech Wałęsa nienawidził kobiet?

Lech Wałęsa podczas Strajku Sierpniowego w Stoczni Gdańskiej im. Lenina (fotografik: Giedymin Jabłoński, licencja: CC BY-SA 3.0 PL).

Lech Wałęsa podczas Strajku Sierpniowego w Stoczni Gdańskiej im. Lenina (fotografik: Giedymin Jabłoński, licencja: CC BY-SA 3.0 PL).

Zasłużony mąż stanu, autorytet, lider Solidarności, laureat Pokojowej Nagrody Nobla… A może męski szowinista, który ani razu nie kupił niedocenianej żonie kwiatów, a zdolne i charyzmatyczne koleżanki z Solidarności odsunął, by mu nie zagrażały? Oto Lech Wałęsa w zupełnie innym świetle.

Mirosława Danuta Gołoś została jesienią 1969 roku żoną Lecha Wałęsy. Miłość do niej i do dzieci oraz zaangażowanie w życie rodzinne prezydent opisywał potem w wydanej w 1991 roku książce „Droga do wolności”. Publikacja pełna była ciepłych uczuć i dobrych wspomnień. Problem w tym, że Danuta Wałęsa zapamiętała pierwsze lata małżeństwa zupełnie inaczej. I wreszcie przestała milczeć, wydając głośne wspomnienia pod tytułem „Marzenia i tajemnice”.

Była prezydentowa do dziś pamięta na przykład, jak mąż przed ołtarzem, zaraz po złożeniu przysięgi małżeńskiej miał wykrzyknąć: „Co ja zrobiłem?!”. Nie pamiętał dat narodzin swoich dzieci (ponoć zapytany sprawdzał je w dowodzie!), a na wieść o pierwszej ciąży żony nie okazał entuzjazmu.

Powiedzieć, że Lech Wałęsa miał konserwatywny stosunek do podziału domowych obowiązków to za mało. Kadr z filmu "Wałęsa. Człowiek z nadziei", 2013.

Powiedzieć, że Lech Wałęsa miał konserwatywny stosunek do podziału domowych obowiązków to za mało. Kadr z filmu „Wałęsa. Człowiek z nadziei”, 2013.

Jej zdaniem nie cieszył się nawet z narodzin pierwszego syna, Bogdana, dla którego imię wybrał zupełnie sam. Nie okazywał ciepłych uczuć ani jej, ani dzieciom, a do opieki nad powiększającą się gromadką maluchów nie garnął się wcale. Danuta Wałęsa wspomina, że nie potrafił ich ani wykąpać, ani nawet przewinąć:

 Kiedyś wyszłam po zakupy do sklepu. Podczas mojej nieobecności dziecko zrobiło w pieluchę kupę. Mąż nie wytarł mu pupy, a jedynie brudną pieluchę wyciągnął, podłożył nową, brudząc w ten sposób i tę nową. Na tym polegało przewijanie dziecka w jego wykonaniu.

Właściwie Lech Wałęsa w ogóle nie pomagał w domu – uważał, że od tego jest kobieta. W latach osiemdziesiątych całkowicie zajął się nieprzeznaczoną jego zdaniem dla pań polityką, a żonę zostawił z domem i ośmiorgiem pociech na głowie.

Wojciech Harasiewicz i "niekwestionowany mistrz zmieniania pieluch" – Lech Wałęsa (autor: nieznany, licencja: CC BY-SA 3.0).

Wojciech Harasiewicz i „niekwestionowany mistrz zmieniania pieluch” – Lech Wałęsa. Przywódca „Solidarności” nie potrafił wykonać nawet najprostszej domowej pracy (autor: nieznany, licencja: CC BY-SA 3.0).

We wspomnieniach były prezydent roztacza zupełnie inny obraz: męża i ojca zaangażowanego w życie rodzinne, odbywającego liczne rozmowy z żoną i uzgadniającego wiele ważnych spraw, jak choćby jej wyjazd do Oslo po odbiór Nagrody Nobla. Według niej wyjazd ten był wyłącznie jego decyzją, zresztą jak zawsze, bo Wałęsa nigdy nie pytał żony o radę czy zgodę.

Jak mówi była prezydentowa: „Tak w wielu sprawach było przez lata i tak zostało do dziś”. Nie poinformował jej ani o zamiarze uczestniczenia w strajku stoczniowym, ani o planach kandydowania na prezydenta.

Wyraźnie nie dostrzegał i nie doceniał jej ani jako kobiety, ani partnerki. Co istotne, w działalności solidarnościowej Wałęsa również nie zauważał kobiet, a już na pewno nie widział tam dla nich miejsca na równych wobec siebie prawach.

Bojowniczka? Lepiej dobra ciocia

Amerykanka Shana Penn, autorka książki „Solidarity’s Secret. The women who defeated Communism in Poland” podkreśla, że na Zachodzie obowiązywał wizerunek „Solidarności” opartej wyłącznie na męskim przywództwie. Zarówno polskie społeczeństwo, jak i zachodnia prasa promowały wizerunek męskiej rewolucji, a kobiety całkowicie pomijano.

"Chłopaki, skreślamy dziewczyny z listy, nie? Niech robią kanapki!"(źródło: Fotocollectie Anefo, Nationaal Archief, Den Haag, licencja: CC BY-SA 3.0 NL).

„Chłopaki, skreślamy dziewczyny z listy, nie? Niech robią kanapki!”(źródło: Fotocollectie Anefo, Nationaal Archief, Den Haag, licencja: CC BY-SA 3.0 NL).

Nie pomagał w tym fakt, że niewidzialne bohaterki nie wyrywały się przed szereg, przez co wkład kobiet w działalność Solidarności został w dużej mierze zapomniany. Obszerniej pisze o tym w „Kobietach Solidarności” Marta Dzido, mówiąc jednym głosem ze swoimi rozmówczyniami.

Podkreśla, że do rozmów przy Okrągłym Stole zaproszono raptem jedną panią na 29 reprezentantów Solidarności, a w Magdalence nie było żadnej kobiety. Tymczasem to kobiety zatrzymały Stocznię Gdańską i to one nie dopuściły do zakończenia strajku przez Wałęsę.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

  1. Anonim Odpowiedz

    To kobiety są prawdziwymi bohaterami sierpnia bez ich wytrwałości zaradności żaden strajk by się nie utrzymał a pani Ania to symbol prawdziwej patriotami i żaden Bolek nie zatrze jej zasług D
    ciekawe co by zrobił wałęsa jak by tak był szykanowany

  2. Jarek Odpowiedz

    „Dzisiaj już nikt (poza Lechem Wałęsą) nie kwestionuje zasłóg Anny Walentynowicz”

    Nikt też nie kwestionuje „zasłóg” Agnieszki Bukowczan-Rzeszut na polu ortografii.

    • Agnieszka Odpowiedz

      Artykuł jest po zmianach, w pierwszej wersji mojego autorstwa nie było tego słowa (pisałam o „roli”, nie o zasługach). Niemniej jednak literówka może się zdarzyć każdemu – i autorowi, i redaktorowi. Jest nawet narzędzie do zgłaszania błędów, z którego czytelnicy korzystają, ale Pan najwyraźniej nie widział takiej potrzeby. Bo po co pomóc ulepszyć tekst, skoro można wyśmiać autora?

  3. Mira Odpowiedz

    O Wałęsie zawsze miałam złe zdanie. Uzurpował sobie sobie sukces Solidarności. Był nieuczciwy wobec pozostałych tysięcy ludzi i za to powinien być zdeklasowany jako człowiek i polityk. Szkoda czasu na zajmowanie się nim. To mały wulgarny zapyziały człowiek.

    • Czytacz Odpowiedz

      Zgadzam się z Pani opinią. Lecz jego przerośnięte do kosmicznych granic EGO, nie przyjmuje niczego innego od jego własnej wizji do wiadomości.

  4. Dan Odpowiedz

    brawo Marta Dzido! Dziękuję za mądrą i potrzebną książkę. nie mogłem się oderwać, a niby wszystko znane…

  5. Renata Karsznia Odpowiedz

    Tak bylam w Solidarnosci w tamtym okresie prawie wszystkie polki walczyly.Zapomniano onas my kobiety jestesmy zebchniete przez kosciol do roli kur domowych .Znam to wszystko , przeszlam bicie,szykanowanie. ALE JESTEM DUMNA Z TEGO CO ROBILAM.NIEMA SOLIDARNOSCI CO 1980ROKU. OBECNIE MALOWANY SOLIDARNOSC

Dodaj komentarz