Damy - empik

Jak Stalin traktował radzieckich noblistów?

Autor: i | 24 września 2016 | 12,966 odsłon

Choć Nagrodę Nobla przyznawano na "zgniłym Zachodzie", radzieccy nobliści mieli dla władzy wartość propagandową.Naukowcy byli dla Stalina amunicją w walce ze zgniłym, kapitalistycznym Zachodem. Wielkimi odkryciami mieli udowadniać innym krajom potęgę Związku Radzieckiego. Ale w rękach czerwonego cara oraz jego następców nawet nobliści, choć propagandowo użyteczni, stanowili jedynie bezwolne narzędzia. 

Potrzebowano ich do budowania wizerunku prężnie rozwijającego się państwa, odwracania uwagi od niepowodzeń na frontach, tuszowania zbrodni naukowymi sukcesami i, a może przede wszystkim, rewolucyjnych wynalazków, które pomogłyby zdobyć władzę nad światem.

Stalinowi i jego ludziom zależało bowiem na konkretnych efektach – nowych bombach, silnikach rakietowych czy też urządzeniach radiolokacyjnych – piszą Marta i Andrzej Goworscy w książce „Naukowcy spod czerwonej gwiazdy”.

Dlatego nawet gdy w Kraju Rad szalał głód i większość społeczeństwa żyła w biedzie, nie skąpiono pieniędzy na nowoczesne instytucje badawcze, a wybitni naukowcy, w porównaniu z resztą obywateli, mogli się czuć niemal rozpieszczani. Pod warunkiem, że dostosowywali się do bolszewickich „reguł gry”.

Bolszewików nie interesowało, czy noblista Iwan Pawłow ma środki do życia i warunki do pracy naukowej. Aż do chwili, gdy zechciał wyjechać za granicę... (domena publiczna).

Bolszewików nie interesowało, czy noblista Iwan Pawłow ma środki do życia i warunki do pracy naukowej. Aż do chwili, gdy zechciał wyjechać za granicę… (domena publiczna).

Iwan Pawłow. Nobliście wolno więcej

Szczególnym traktowaniem cieszyli się ci badacze, których sukces miał wymiar globalny. Jeśli ich nazwisko otaczał wyjątkowy prestiż, mogli sobie pozwolić wobec władzy na ciut więcej. Tak było w przypadku pierwszego rosyjskiego noblisty, Iwana Pawłowa.

Od czasu rewolucji bolszewickiej Pawłow żył, podobnie jak większość jego rodaków, na skraju nędzy. Co gorsza, nie mógł kontynuować swoich badań.

Brak środków na utrzymanie samych laboratoriów, radykalne cięcia kadrowe (z kilkudziesięciu pracowników pozostał mu w 1920 roku jeden), problemy z dostawami prądu skutecznie uniemożliwiły mu dotychczasową pracę – piszą Marta i Andrzej Goworscy w książce „Naukowcy spod czerwonej gwiazdy”.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Marty Panas-Goworskiej i Andrzeja Goworskego "Naukowcy spod czerwonej gwiazdy". Do kupienia w internetowej księgarni PWN w promocyjnej cenie!

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Marty Panas-Goworskiej i Andrzeja Goworskiego „Naukowcy spod czerwonej gwiazdy”. Do kupienia w internetowej księgarni PWN w promocyjnej cenie!

Sytuacja wybitnego fizjologa zmieniła się radykalnie, gdy zwrócił się do bolszewików (którymi, notabene, szczerze pogardzał) o zgodę na opuszczenie kraju. Zbiegło się to w czasie z listem wysłanym przez szwedzki Czerwony Krzyż, w którym proszono o wypuszczenie Pawłowa za granicę w zamian za pomoc humanitarną.

Propagandowa wartość badacza nieoczekiwanie wzrosła – stwierdzają Marta i Andrzej Goworscy. W tej sytuacji radzieckie władze postanowiły zawalczyć o noblistę – (…) dajemy nie jedną, ale dziesiątki paczek [żywnościowych], budujemy instytut, jakiego świat nie widział, i na dokładkę drukujemy dzieła wszystkie Iwana Pietrowicza na biblijnej bibułce.

Nie zmieniło to zdania Pawłowa o bolszewikach. Publicznie mówił o błędach i wypaczeniach ZSRR. Ba, posunął się o wiele dalej!

Dobrze, że Pawłow nie wpadł na to, by poszczuć wysłanników władzy swoimi psami... Na zdjęciu jeden z psów naukowca, spreparowany i umieszczony w Muzeum Pawłowa w Riazaniu (autor: Rklawton, lic.: CC BY-SA 3.0).

Dobrze, że Pawłow nie wpadł na to, by poszczuć wysłanników władzy swoimi psami… Na zdjęciu jeden z psów naukowca, spreparowany i umieszczony w Muzeum Pawłowa w Riazaniu (autor: Rklawton, lic.: CC BY-SA 3.0).

Gdy po śmierci Lenina Stalin rozprawiał się z byłymi zwolennikami „białych”, czystki nie ominęły laboratorium naukowca. Tu jednak przebiegły zgoła inaczej niż w całym kraju. Przysyłani do psiego królestwa sowieccy czyściciele od progu byli wyrzucani przez krewkiego starca – czytamy w „Naukowcach spod czerwonej gwiazdy”.

Gdy w 1933 roku do drzwi Pawłowa zastukał sam szef akademickiej sekcji do walki z „antysowieckim elementem”, noblista wykrzyknął wówczas „won swołocz” i zrzucił nieproszonego gościa ze schodów. I nie spotkała go za to żadna kara!

Goworscy twierdzą jednak, że w konflikt na linii Pawłow-władza był mocno teatralny. Obie strony potrzebowały się nawzajem, a naukowiec ostatecznie dobrze spełniał swoją propagandową rolę, okazjonalnie chwaląc niektóre osiągnięcia swojej ojczyzny i samego Stalina.

Iwan Pawłow (siedzi w środku) w otoczeniu swoich doktorantów z Wojskowej Akademii Medycznej w Sankt Petersburgu (1891 rok) (domena publiczna).

Iwan Pawłow (siedzi w środku) w otoczeniu swoich doktorantów z Wojskowej Akademii Medycznej w Sankt Petersburgu (1891 rok) (domena publiczna).

Lew Landau. Nie przekraczaj pewnej granicy!

O wiele poważniejsze były przewiny innego naukowca wobec czerwonych decydentów. I proporcjonalnie bardziej brutalnie zareagowała radziecka władza.

Urodzony w 1908 roku w żydowskiej rodzinie późniejszy noblista Lew Landau już od najmłodszych lat przejawiał niecodzienną bystrość umysłu. Studia na bakijskim uniwersytecie rozpoczął jako czternastolatek. Po dwóch latach nauki, z gratulacjami i znakomitymi referencjami od dziekana wydziału matematyczno-fizycznego, wyjechał do Leningradu, by na tamtejszym uniwersytecie rozwijać swoje zainteresowanie fizyką.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Marta Gruszecka - Miłośniczka kotów, tych czarnych, jak i ciapatych oraz pocztówek wysyłanych z najdziwniejszych miejsc. Niegdyś rozpoznawała ptasie odgłosy wnikliwie studiując biologię, dzisiaj rozmawia z muzykami glównie o muzyce.


Katarzyna BarczykKatarzyna Barczyk - Absolwentka dziennikarstwa i filologii ukraińskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mierzy się z doktoratem w dziedzinie nauk o mediach. Współpracuje z „Gazetą Wyborczą”.

Okupacja
Komentarze do artykułu (3)
  1. Dla zainteresowanych: Дело Aкадемика Вавилова (Sprawa Akademika Wawilowa). Książka wpadła mi w ręce gdy mieszkałem na Ukrainie. Niestety po rosyjsku. Zakazana do momentu rozpadu ZSRR. Opowiada historię w/w człowieka i sposoby z jakimi KGB walczyło z pamięcią o nim.

  2. Dyskusja toczy się także na fecebooku:
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1411998262162162

    Jan S.: „Jest tu pewien błąd. W ZSRR nie mogli skąpić na badania. Badania nie kosztowały nic Stalina, po prostu był rozkaz, to ludzi kierowano do badań. Pieniędzy do tego procesu nie było trzeba”
    Łukasz B.: „(…) każde badania kosztują. Pensja dla naukowca to jest minimalny procent kosztu badań, serio.”
    Jan S.: „Nie w państwie centralnie sterowanym. Cokolwiek to potrzebne do badań, to po prostu wydaje się rozkaz, żeby to dostarczyć. Tak samo z „budżetem” Armii Czerwonej, żadne pieniądze nie były wydawane, żeby wyprodukować i przetransportować czołg. Po prostu był rozkaz (…)”
    Łukasz B.: „No niestety, ale to nie do końca tak. Gdyby tak było to ZSRS byłby najbogatszym państwem świata. Proszę pamiętać, że wielu rzeczy na rynku wewnętrznym nie było więc trzeba bylo robić zakupy na zewnątrz. Poza tym nawet podaż wewnętrzna była regulowana pieniądzem, bez względu na to co się mówi o Rosji sowieckiej to pochłaniała ona morze pieniędzy.”

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Samochody elektryczne - ciche, proste w obsłudze i nie śmierdziały.
…jeszcze na początku XX wieku na drogach można było spotkać samochody o napędzie parowym oraz elektrycznym i nie było wcale przesądzone, że przegrają one konkurencję ze śmierdzącymi i trudnymi w obsłudze automobilami spalinowymi.

Sztokholm-600x398
…w 1598 roku potrzeba było zaledwie 12 Polaków, aby opanować Sztokholm? Po dokonaniu tego niezwykłego wyczynu dowódca oddziału rotmistrz Samuel Łaski wysłał do króla Zygmunta III wiadomość: „Zająłem Sztokholm samodwunast”.

Tygrys na niemieckim plakacie propagandowym.
…choć potężnie opancerzony i uzbrojony Tygrys Królewski budził postrach amerykańskich żołnierzy, jeden z tych czołgów został zniszczony przez maleńki samochód pancerny? Niewykluczone jednak, że jego załoga pomyliła niemieckiego potwora z Pzkpfw IV.