Damy - empik

Psychopaci z Karaibów. Witajcie w piekle francuskich kolonii

Autor: | 6 lipca 2016 | 101,908 odsłon

Handlarze niewolników (źródło: domena publiczna).Swych czarnych niewolników Francuzi zakopywali żywcem, palili, dusili siarką, wysadzali w powietrze, rzucali psom na pożarcie… A co na to wielcy francuscy filozofowie? Surowo potępiali niewolnictwo, ale… w pańszczyźnianej Polsce!

Kto nie słyszał o okrucieństwie hiszpańskich kolonizatorów w Nowym Świecie? A pamiętacie, jak na południu USA potraktowano bohatera „Django”? Wszystko to jednak blednie przy polityce prowadzonej przez Francuzów na Karaibach.

Czarny Kodeks (Code Noir), przyjęty za panowania króla Ludwika XIV w 1685 roku, miał zahamować okrucieństwa, ale tylko pudrował szkaradną rzeczywistość. Historyk kultury i obyczajów prof. Stanisław Grzybowski tak to podsumował:

W pierwszym kolonialnym imperium, hiszpańskim, minimalne prawa niewolnikom, zwłaszcza ochrzczonym, zapewniały Los Leyos de las Indias nadane przez Karola V. Na straży ich stać miał Kościół i trzeba dodać, że mimo oporu kolonizatorów, z zadania tego starał się wywiązywać należycie. W koloniach angielskich sytuacja prawna niewolników regulowana była niekiedy przepisami lokalnymi. Natomiast słynny francuski Code Noir z 1685 r. szafował karami okrutnymi, w tym i karą śmierci, za byle występek, nawet przypadkowy.

Na statkach niewolniczych panowały przerażające warunki sanitarne i niewyobrażalny tłok (źródło: domena publiczna).

Na statkach niewolniczych panowały przerażające warunki sanitarne i niewyobrażalny tłok (źródło: domena publiczna).

Okręty tonące we krwi i odchodach

Jak zaznaczał profesor, gehenna zaczynała się już na statkach, na których dochodziło do aktów okrucieństwa nie mieszczących się w żadnych normach moralnych. To dotyczyło zresztą nie tylko francuskich okrętów, ale i innych kolonialnych potęg.

Niewolnicy sprowadzani za bezcen z Afryki upychani byli na pokładzie jak śledzie. Skuci w parach łańcuchami, trzymani w klatkach, musieli spędzić podróż leżąc na boku – najczęściej nie było bowiem miejsca, żeby się wyprostować. Spali w odchodach, które mogli sprzątać maksimum raz dziennie, przy okazji wyjścia na pokład, na świeże powietrze.

Więcej historii o żywych trupach znajdziesz w książce Adama Węgłowskiego pod tytułem m "Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie". Jest to najnowsza publikacja wydaną pod marką „Ciekawostek historycznych”. Kliknij, aby kupić ją 30% taniej!

Artykuł powstał w oparciu o materiały zebrane przez Adama Węgłowskiego podczas pisania książki „Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie”. Kliknij, aby kupić ją 30% taniej!

Ale było to możliwe tylko przy dobrej pogodzie. Przy kiepskiej niewolnicy wegetowali w brudzie, smrodzie i zarazkach. Dostawali rozwolnienia od niewłaściwego pożywienia, wymiotowali, chorowali, tracili przytomność. W poprzecinaną kajdanami skórę wdawało się zakażenie.

Francuzi w XVII-XVIII wieku przywieźli na Karaiby 1-1,25 mln niewolników z Afryki. Ilu jednak nie dotarło na miejsce, umierając w drodze? Trudno o takie szczegółowe statystyki. Jedni historycy szacują, że morderczych transportów na Karaiby nie przetrwało 150 tysięcy Afrykańczyków. Inni wskazują, że śmiertelność na statkach oscylowała wokół 20 procent, więc tych ofiar musiało być znacznie więcej…

„Nawracanie” żelazem i gwałtem

Na miejscu – czyli między innymi na Martynice, Gwadelupie czy Haiti – żywy towar trafiał na targ. Niewolnik był piętnowany rozpalonym żelazem, pospiesznie nauczany przez zakonnika o chrześcijańskich prawdach wiary i chrzczony.

Niewolnikom zbierającym trzcinę cukrową zakładano metalowe maski, żeby nie mogli podjadać cennego syropu trzcinowego (źródło: domena publiczna).

Niewolnikom zbierającym trzcinę cukrową zakładano metalowe maski, żeby nie mogli podjadać cennego syropu trzcinowego (źródło: domena publiczna).

To jednak tylko puste gesty. Właściciele mieli w nosie Ewangelię, a niewolnicy udawali wierzących, by przeżyć. A nie było to łatwe. Dostawali głodowe racje. Zaś przy harówce na plantacjach trzciny cukrowej zakładano im żelazne maski – obręcze z metalową osłoną na usta – by czasem nie wyjadali pańskiego dobra.

Niewolnicza praca nie była końcem upokorzeń. Kobiety albo dobrowolnie zgadzały się na seksualne wykorzystywanie przez właścicieli i nadzorców, albo były gwałcone. Potem rodziły dzieci, które też stawały się niewolnikami. Przed pohańbieniem nie chronił niewolnic ani ślub, ani macierzyństwo, ani wiara. Ich ojcowie, mężowie i dzieci musieli się z tym pogodzić. Jedynym ratunkiem wydawała się ucieczka w góry. Jednak to mogło kosztować życie, a Francuzi szkolili specjalne jednostki Mulatów do tropienia zbiegów.

Za próbę ucieczki – ucięta noga

Poza tym, już w razie zwykłej niesubordynacji niewolników srogo karano, a co dopiero przy buncie lub ucieczce! Czarny Kodeks stanowił, iż niewolnik, który silnie uderzy swojego pana lub zakrwawi albo spoliczkuje, ma być skazany na śmierć – opisywał badacz historii Karaibów Tomasz Łepkowski – Za zbiegostwo obcina się ucho, za recydywę nogę do kolana, a za trzecią ucieczkę czeka niewolnika śmierć.

Drobniejsze przestępstwa, na przykład kradzieże, karano zwykle chłostą. Rany traktowano solą, pieprzem, sokiem cytrynowym lub popiołem – dla spotęgowania efektu. Code Noir starał się ograniczyć liczbę wymierzanych batów i zakazać tortur, ale bezskutecznie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Adam Węgłowski - Dziennikarz miesięcznika „Focus Historia”, w którym zajmuje się m.in. historycznymi śledztwami. Pisuje też do „Tygodnika Powszechnego”, „Śledczego”, „W podróży”, „Zwierciadła”. Wydał powieść kryminalną „Przypadek Ritterów", a ostatnio także - "Bardzo polską historię wszystkiego" (Znak Horyzont 2015).

Okupacja
Komentarze do artykułu (30)
  1. Zapomnieliście dopisać, że jedynymi wojskami francuskimi na jakich Haitańczycy nie mieli się za co mścić były oddziały polskie, które często przechodziły na ich stronę. I nie dokonywały takich zbrodni, na ludności cywilnej jak Francuzi. Wielu żołnierzy osiedliło się potem na Haiti. Haitanczycy do dziś nam to pamiętają.

    • I tu jest problem. Bo rasiscie zwyczajnie nie wypada za murzynke sie brac. Tak jak rolnikowi za koze. Karac taki czyn srogo nalezy pamietajac ze prowadzi on do produkcji mulatow a i biale kobiety naraza na choroby. Amen.

  2. Dobra, gadanie ale gdyby nie niewolnictwo to bylibyśmy o kilkadziesiąt lat w tyle. Teraz to wszystko robią maszyny, wtedy ich nie było i ktoś musiał pracować- darmowa siła robocza. Nie popieram takiego traktowania absolutnie, ale to tak jak gadanie, że wojny są takie be i fe… gdyby nie wojny, nadal siedzielibyśmy na drzewach. Internet, puszki, polar, komórka, wifi, m&msy, kawa rozpuszczalna i miliard innych rzeczy mamy dzięki wojnom. Bez niewolnictwa również bylibyśmy w czarnej pupie. Było minęło- trzeba pamiętać, ale pisanie że nic z tego nie mamy (a mamy WSZYSCY) to hipokryzja. A obstawiam, że za 100-200 lat tak samo o nas będą pisać, za to jak traktujemy zwierzęta w ubojniach, kiedy w przyszłości kotlety będą z labolatorium. Ludzie to serio hipokrycie, wielce tolerancyjne świętoszki.
    A ci od procentów… ej, weź się chłopie przyznaj do błędu, że się pomyliłeś, podziękuj Bartkowi, że Cię poprawił i że zyskałeś nową umiejętność i TYLE. A nie jakieś pierdy… ludzie złoci…

    • aha i tak sobie przy śniadaniu pomyślałam… pytanie do tych najbardziej oburzonych… a kto wyprodukował Wam wasze ubrania, sprzęt AGD i kto tam wie co jeszcze? Wprawdzie w dzisiejszych czasach nikt nikogo żywym ogniem nie przypala, ale ‚chińskie rączki’ to również forma niewolnictwa. Kto dziś nam nakręca gospodarkę? I tamtymi wcześniej i nam przyświeca ta sama wizja- zysku. Bez różnicy czy wypłacamy ‚podwładnym’ miskę ryżu czy poddajemy chłoście. Wrażliwość na przemoc przez lata nam mocno podrosła, ale wciąż jesteśmy tymi samymi ludźmi, mamy takie same potrzeby i wszyscy korzystamy z dobrodziejstw tego świata. Już nie wspomnę o tym, ile ‚dobrego’ mamy z obozów koncentracyjnych, gdzie testowano wszystko na jeńcach…
      Łatwo jest powiedzieć ‚o cholera, potwory!’ lub ‚człowiek to okropny gatunek’, ale rzeczywistość ma to do siebie, że cechuje ją dualność, mamy i dobro i zło i nie możemy sobie od tego umyć rączek. Więc więcej świadomości życzę, na czymś świat polega. Miłego dzionka.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...



…zabójca Cezara Marek Juliusz Brutus zginął z rąk własnego przyjaciela? Po przegranej bitwie z Oktawianem Augustem Brutus poprosił niejakiego Stratona, aby go zabił, co ten uczynił przebijając jego bok.

knychala

przedostatnią egzekucję w Polsce wykonano na seryjnym mordercy? Joachim Knychała, nazywany „Wampirem z Bytomia”, został powieszony 28 października 1985 roku.

jew_killings_in_ivangorod_1942-600x414

…zgodnie z najnowszymi ustaleniami historyków w czasie Holokaustu zginęło 5,5 miliona Żydów? W samym tylko obozie Auschwitz-Birkenau zamordowano ponad 900 tysięcy starozakonnych.