promo do 70

Pogrom Kriegsmarine pod Jersey. Noc chwały ORP „Piorun”

Autor: | 29 czerwca 2016 | 5,522 odsłon

(autor: Tebeuszek licencja: CC BY-SA 4.0).

ORP „Piorun” (autor: Tebeuszek licencja: CC BY-SA 4.0).

Huk eksplozji rozdzierający niebo. Feeria barw nadlatujących pocisków. Marynarze skaczący do wody, w szalonej ucieczce z płonącego okrętu. Zimna krew dowódców, męstwo żołnierzy. Śmiertelna walka i tylko dwa wyjścia: zagłada lub zwycięstwo.

Noc z 13 na 14 czerwca 1944 roku. Trwają walki w Normandii. Na patrolu w rejonie zatoki Saint-Malo znajduje się polski niszczyciel ORP „Piorun”. Towarzyszy mu brytyjski niszczyciel HMS „Ashanti”. Niespodziewanie radary obu okrętów namierzają eskadrę dużych niemieckich trałowców. Dochodzi do gwałtownej walki, której wynik wcale nie jest przesądzony na korzyść alianckich okrętów…

Sojuszniczy patrol

„Piorun” i „Ashanti” wyszły w morze z bazy Plymouth późnym popołudniem 13 czerwca 1944 roku. Dowódcą polskiego okrętu i jednocześnie tej małej alianckiej formacji, był komandor podporucznik Tadeusz Gorazdowski. Rozkazy dla niszczycieli brzmiały następująco:

Patrolować u wybrzeży Francji, w rejonie latarni Roches Douvres. Niszczyć wszystko co pływa. Są sygnały, że nieprzyjaciel będzie chciał ewakuować się z Cherbourga morzem do Saint-Malo…

Akwen do którego zmierzały oba alianckie okręty, okolice wyspy Jersey, był dosyć trudny pod względem nawigacyjnym. Usiany dziesiątkami małych wysepek, które stanowiły świetne schronienie dla niemieckich kutrów torpedowych, często operujących w tym rejonie. Trzeba było mocno mieć się na baczności.

ORP "Piorun" (źródło: domena publiczna).

ORP „Piorun” (źródło: domena publiczna).

Szkopy na radarze!

Przy podejściu do Roches Douvres, przed północą 13 czerwca na niszczycielach ogłoszono alarm bojowy, aby w razie niespodzianki załogi od razu były gotowe do walki. Przezorność opłaciła się. Kilkanaście minut po północy na ekranie radaru na ORP „Piorun” pojawiły się trzy pulsujące światełka. Nie było żadnych wątpliwości: Niemcy! Polacy nie wiedzieli tylko, z jak silnym przeciwnikiem będą mieli do czynienia.

Komandor podporucznik Gorazdowski natychmiast polecił poinformować o sytuacji dowódcę „Ashanti”, komandora podporucznika Barnesa. Okazało się, że Brytyjczycy również zlokalizowali wroga. Polski dowódca rozkazał zwiększyć szybkość obu okrętów.

Sojusznicze niszczyciele z prędkością 25 węzłów poszły na przecięcie kursu niemieckiej eskadrze. Trzy wieże artyleryjskie „Pioruna”, w których mieściły się po dwa działa kalibru 120 milimetrów, w ciemnościach obróciły się w kierunku nadciągającego wroga, gotowe w każdej chwili plunąć ogniem.

Karabiny maszynowe na pokładzie HMS "Ashanti" (źródło: domena publiczna).

Karabiny maszynowe na pokładzie HMS „Ashanti” (źródło: domena publiczna).

Co ciekawe, Niemcy byli prawdopodobnie zupełnie nieświadomi obecności alianckich okrętów. Świadczył o tym fakt, że ich jednostki ani na jotę nie zmieniły kursu i prędkości. Tymczasem oba sojusznicze niszczyciele szły na maksymalne zbliżenie, aby oprócz artylerii głównej wykorzystać w boju również mniejsze działka o krótszym zasięgu.

Nocne starcie

Niemieckie okręty było już widać gołym okiem, gdy oficer artylerii „Pioruna”, porucznik Jerzy Tumaniszwili zakomenderował: Ogień ciągły salwami! Ognia! Odległość między jednostkami obu stron wynosiła nieco ponad trzy tysiące metrów. Była godzina 00:38, 14 czerwca 1944 roku.

Ku zaskoczeniu polskich i brytyjskich marynarzy, w świetle pocisków oświetlających okazało się, że nieprzyjacielskich jednostek jest aż siedem! I co gorsza, siła ognia niemieckiej eskadry była równa sile ognia obu niszczycieli!

Tak zapewne wyglądała flota trałowców, którą napotkały okręty ORP "Piorun" i HMS "Ashanti. Fot. Vater, 1941/1943, Bundesarchiv Bild 101 II. (creative commons).

Tak zapewne wyglądała flota trałowców, którą napotkały okręty ORP „Piorun” i HMS „Ashanti. Fot. Vater, 1941/1943, Bundesarchiv Bild 101 II. (licencja: CC BY-SA 4.0).

Przeciwnikiem „Pioruna” i „Ashanti” okazały się duże niemieckie trałowce typu M-1 z 24 flotylli trałowców. Każdy z nich był uzbrojony w dwie armaty kalibru 105 milimetrów i lżejsze działka przeciwlotnicze. Oba niszczyciele miały łącznie 14 dział 120 milimetrów. Alianckie okręty były co prawda dwukrotnie szybsze od niemieckich, ale na akwenie usianym skalistymi wysepkami i licznymi płyciznami nie mogły w pełni wykorzystać swoich walorów.

Niszczyciele skoncentrowały swój ogień na prowadzącym niemiecką eskadrę okręcie. Po kilku salwach z pokładu nieprzyjacielskiego trałowca buchnął ogień i kłęby dymu. „Piorun” i „Ashanti” ostrzelały wtedy drugą jednostkę w niemieckim szyku.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Dariusz Kaliński - Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta "Ciekawostek historycznych.pl". Wielbiciel zlotów militarnych, zespołu Dżem i talentu aktorskiego Clinta Eastwooda.

Okupacja
Komentarze do artykułu (2)
  1. Pragnę tylko dodać gwoli ścisłości, że będąc zmuszonym do korzystania z publikacji kmdr. Kosiarza, stwierdziłem, że jest to najzwyklejsza komunistyczna propagandówka wypchana po brzegi peanami i hagiografią pod adresem ZSRS. Liczę, że redakcja portalu wzięła poprawkę na w.w fakt. Szkoda, że nie ma nowszych prac n.t polskiej marynarki w II wojnie światowej.

  2. I na co się to niezwykłe męstwo przydało? Polska została oddana Stalinowi a kolaborujące z Niemcami kraje oraz połowa Niemiec otrzymały wolność i plan Marshalla. A teraz to Polskę oskarża się o kolaborację z „nazistami”.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

miniaturka-4
najważniejszą rolę we Francuskim Ruchu Oporu odegrali komuniści? Szczególnie w początkowych okresie, kiedy zwykli Francuzi chowali głowę w piasek.

visit
…polski ambasador w Londynie na przełomie lat 50. i 60. miał manię dotykania ubrań rozmówców? Przed wyjazdem do Wielkiej Brytanii usłyszał radę: „Towarzyszu ambasadorze, królowej nie macajcie”.

miniaturka2

…w 1944 powstanie planowano nie tylko w Warszawie? W lipcu krakowskich AK-owców postawiono w stan alarmowy, a potem w „stan czujności do powstania”. Dlaczego Kraków pozostał bierny?