Polskie Imperium

„Myśmy miały miesiączki, to była makabra”. Jak Polki dbały o higienę podczas wojny?

Autor: | 22 czerwca 2016 | 219,077 odsłon

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Umyć się winem, zupą, kawą

Dla wielu kobiet potrzeba higieny była silniejsza niż głód czy pragnienie. Hanna Maria Malewicz wspomina pobyt w obozie Oberlangen: Dostawałyśmy jedzenie minimalne, wodnistą ciecz, którą (z przeproszeniem) trochę się piło, a trochę trzeba było do higieny używać po prostu, żeby się troszkę umyć.

Z kolei Krystyna Bukowska opowiada: Ja się myłam w kawie czasami, jak nie było ciepłej wody. […] Mówią: „Zwariowałaś?”. Ja mówię: „Trudno, wolę nie pić, wolę się umyć”.

Nie tylko w obozach dokonywano takich wyborów. Sanitariuszka Zofia Bernhardt, która w czasie powstania przebywała na warszawskim Starym Mieście, wspomina: O wodę było trudno, przecież nie mieliśmy dostępu, woda była wydzielana do picia. Mnie na przykład włosy koleżanka umyła w czerwonym winie. […] Winem pachniałam, jak beczka.

Wykorzystywano też mocniejsze trunki. Pamiętam, że jeden z bardzo znanych bojowników [Starego Miasta] kapitan „Zdan” [Tadeusz Majcherczyk] […] przysłał do nas swojego ordynansa. Przyniósł nam [na ulicę Miodową 24 do szpitala] wielką butlę, to był spirytus – opowiada sanitariuszka „Marysia”, Stanisława Orlikowska. Tamten przychodzi mówi tak: „»Marysiu« zabierzcie to do mycia, tylko się tym nie podmywajcie”

Kobiety w Powstaniu Warszawskich, walcząc, pracując jako łączniczki, sanitariuszki, gotując w kuchniach polowych i dbając o porządek, starały się wyglądać jak najbardziej schludnie (źródło: domena publiczna).

Kobiety w Powstaniu Warszawskich, walcząc, pracując jako łączniczki, sanitariuszki, gotując w kuchniach polowych i dbając o porządek, starały się wyglądać jak najbardziej schludnie (źródło: domena publiczna).

Piwnica pachnąca lawendą

Jeżeli się mówi o okropnościach Powstania, o głodzie, to [tym], czego nie sposób przekazać, jest zapach. Powstanie miało swój zapach i w końcu sierpnia, i we wrześniu miało straszny zapach – stwierdza „siostra Hanka”, czyli Anna Trzeciakowska. Trupy na ulicach, w szpitalach jątrzące się rany, których nie było czym dezynfekować, niesprawna kanalizacja, wreszcie – odór niemytych ciał.

Czasem i na to kobiety znajdowały sposób. Janina Kin, sanitariuszka „Janeczka”, wspomina czas, gdy dbała o porządek w pewnej piwnicy z ukrywającymi się ludźmi:

[…] w tym domu, gdzie mieszkałam, była tak zwana mydlarnia. […] Właścicielka mydlarni w czasie Powstania podarowała bańkę (taką od mleka) wody kwiatowej lawendowej. Ja tą wodą lawendową polewałam dosłownie ściany w piwnicy, żeby ładnie pachniało, żeby świeżo, bo to na spirytusie. Ci, co mieszkali w piwnicy, tak przesiąkli zapachem lawendy, że można było się poznawać po zapachu, skąd kto jest, z której piwnicy.

Inspiracja:

Inspiracją do napisania tego artykułu była najnowsza powieść Artura Baniewicza pod tytułem „Pięć dni ze swastyką”, wydana właśnie przez Znak Horyzont.

Bibliografia:

  1. Archiwum Historii Mówionej, wywiady z uczestnikami Powstania Warszawskiego, [dostęp: 19.06.2016].
  2. Anna Herbich, Dziewczyny z powstania, Znak Horyzont, Kraków 2014.
  3. Zofia Nałkowska, Dzienniki czasu wojny, Czytelnik, Warszawa 1970.
  4. Karolina Lanckorońska, Wspomnienia wojenne, Znak, Kraków 2002.
  5. Tomasz Szarota, Okupowanej Warszawy dzień powszedni, Czytelnik 2010.

Historia polskiej zaradności i hartu ducha!:

W tej powieści nic nie jest czarno-białe:

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Katarzyna BarczykKatarzyna Barczyk - Absolwentka dziennikarstwa i filologii ukraińskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mierzy się z doktoratem w dziedzinie nauk o mediach. Współpracuje z „Gazetą Wyborczą”.

Okupacja
Komentarze do artykułu (23)
  1. Niestety ale artykul to dno i 10 m szlamu…
    Patrzac na inne artykuly to samo

    10 wybitnych Polaków… a gdzie Dobrowolski „Pani” dziennikarko?
    Ukraina… proszę mi pokazać mapę z ostatnich 2000 lat z tym krajem na mapie przed 1918…twór bolszewicki…

      • Panie Rafale, skoro pisze pan „dla nas”, domyślam się, że jest Pan z redakcji. W takim razie, jeżeli chcą Państwo artykuły od Anonima czy kogokolwiek innego, proponowalabym najpierw zaproponować stawkę, gdyż w zaistniałej sytuacji, propozycja nie należy do najkorzystniejszych :)

        Jeżeli mogę wyrazić swoje zdanie- mnie również ten artykuł razi w oczy, jednak dzieje sie tak z powodu stylistyki, nie samej treści. Uważam, że błędy stylistyczne czy jakiekolwiek inne nie mają prawa bytu w artykułach, szczególnie tych publicznych. Mimo że sama publikacja ciekawa, w niektórych momentach ciężko ją czytać. Pana komentarz również pozostawia wiele do życzenia, dlatego też będę mieć cichą nadzieję, że jednak nie ma Pan z redakcją nic wspólnego. Szczególnie ze względu na poziom odpowiedzi jakiej Pan udzielił. Pozdrawiam.

        • i to jest wlasnie Polska i Polaczki – glupot sie beda czepiac bo im stylistyka nie odpowiada – ktos cos robi, pisze, zbiera, dzieli sie wiedza, odwala robote swietna ale oczywiscie zawsze musi byc narzekanie i krytykwoanie – rzygac sie chce -z takiego podejscia wlasnie czlowiek ma ochote wyjechac z kraju i w wiekszosci miejsc gdzie bylem ludzie sa zyczlili , mili , nei sa snobami i nie ma krytykowania i oceniania tak plaskiego jak u nas

      • Witam,

        Panie Rafale,
        Czytałem Pana artykuły i uważam je za bardzo interesujące.
        Rozumiem, że pragnie Pan wstawić się za innymi „twórcami” jednak nic nie poradzę, że w/w artykuł mnie tak zirytował, że postanowiłem sprawdzić pozostałą twórczość autorki. Mój powyższy komentarz jest moją opinią i niestety nic nie poradzę, że komuś ona nie odpowiada.

        Z zawodu jestem elektrykiem i nie piszę o tym artykułów, gdyż nie mam do tego talentu i jestem tego świadomy. Dobrze mi idzie natomiast dzielenie się wiedzą z młodymi jak i doświadczonymi elektrykami
        Jestem osobą bardzo doświadczoną co nie znaczy, że uważam, że pozjadałem wszystkie rozumy, wręcz przeciwnie! cenię sobie opinie innych a zwłaszcza konstruktywną dysputę.

        Osobiście gdybym robił coś nie tak, chciałbym to wiedzieć i byłbym wdzięczny osobie, która wytknęła by mi te błędy, gdyż wiem, że od tego zależy zdrowie i życie moje jak i innych ludzi.

        Pozdrawiam
        anonim od szlamu :-)

        • Drogi Anonimie, konstruktywna krytyka jest jak najbardziej wskazana, tylko w Pańskim komentarzu moim zdaniem jest jej bardzo niewiele, a w przypadku tego konkretnego artykułu nie ma jej niestety wcale. Rozumiem, że artykuł może się Panu nie podobać, ale w takim razie niech Pan wskaże elementy, które Panu nie odpowiadają, a nie ucieka się do wycieczek ad personam.

        • a ty tak powaznie elektryku? moje zycie nie zalezy od tego artykulu, ktory uwazam za interesujacy.pozdrawiam

  2. Może nie mam wygórowanych wymagań estetycznych, może jestem jakimś podczłowiekiem, ale do mnie, do kobiety ta prostota bardzo przemawia. Nie wyobrażam sobie artykułu o tym, jak trudno było kobietom w dniach miesiączki i nie tylko, który miałby przekazać informacje w zawoalowany sposób. To jest o higienie, o braku higieny, o menstruacji, o brudzie. Polecam tomiki poezji, jeśli ktoś szuka górnolotnych sformułowań i wybitnego kunsztu literackiego.

  3. Bez wody, nie ma zycia.
    Myjcie się dziewczyny (współczesne), bo nie znacie dnia, ani godziny.
    Dzisiaj wody po „uszy” i nie lubią się myć (podmywać), równiez chłopcy swje „serki” na prąciu.
    Co tu mówić o zdrowiu (brak higieny- nauki,wychowania,itd…).
    Uczyć od urodzenia – kontaktu z wodą.
    „Częste mycie skraca życie”- powiedział Matołek (K).

  4. Powojenne więzienia, zwłaszcza śledcze nie były dla kobiet lepsze. Woda wydzielana jak na lekarstwo. Matka opowiadała, że całą bieliznę zużyły zamiast podpasek. Nasi rodacy robili to by bardziej upokorzyć.

  5. Witam
    Nie rozumie krytykantów. Nie podoba się nie czytam nie wchodzę . Ktoś wcześniej miał rację, kupić sobie proszę tomik poezji. Autora tego artykułu pozdrawiam i pozostałych również. Piszcie proszę dalej.

  6. Moim zdaniem artykuł całkiem dobry, a przede wszystkim ciekawy. Opisuje codzienność, opisuje to, o czym raczej nie przeczytamy w powieściach/materiałach skupiających się raczej na aspekcie zbrojnym wojny i powstania. Proszę o więcej takich artykułów.

  7. Pan Anonim pewnie pragnie napisać własną historię- tą prawdziwą :)) bardzo to dziś modne…niestety…Artykuł świetny- zgodny z celem i charakterem portalu- to są CIEKAWOSTKI! O datach, genezie, przyczynach i skutkach jakiegoś wydarzenia historycznego wszyscy uczyliśmy się w szkole. Z wiekiem natomiast człowiek łaknie nowin i ciekawostek, których nie miał okazji wynieść z lekcji historii. Może pan Anonim podsypiał na tych lekcjach?

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Mala zbrodnia - pion

Czy wiesz że...

stalin
…w ramach kultu jednostki w ZSRR pojawiła się propozycja, aby przyjąć nowy kalendarz? Rok urodzin Stalina (1879) miał być odtąd rokiem pierwszym!

niezniszczalny
…Imperium Brytyjskie miało w swoich szeregach prawdziwie niezniszczalnego żołnierza. Stracił oko, był o krok od amputacji nogi, a kiedy amputowano mu rękę, stwierdził, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia niż wyrwanie zęba.

krwawa-luna-miniaturka
… „Krwawa Luna”, największa sadystka stalinowskiej ubecji w Polsce, miała doktorat z filozofii i w towarzystwie uchodziła za kobietę niezwykle towarzyska i pogodną, niebywale inteligentną.