Polskie Imperium

„Myśmy miały miesiączki, to była makabra”. Jak Polki dbały o higienę podczas wojny?

Autor: | 22 czerwca 2016 | 219,077 odsłon

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Ale z nadejściem wojny sytuacja pogorszyła się znacząco, zwłaszcza w miastach. Jak wspomina łączniczka Zofia Łazor, w czasie powstania warszawskiego kwestie higieny z konieczności zeszły na dalszy plan. [] nie myliśmy się – opowiada. Dopóki jeszcze była w Parku Krasińskich fontanna, to tam się trochę myliśmy, wieczorem dziewczyny, rano chłopcy. Po przyjściu na Stare Miasto raz się kąpałam.

W czasie Powstania Warszawskiego ludzie myli się między innymi w publicznych fontannach. Na zdjęciu: Ogród Saski (autor: Marcin Białek, lic.: GFDL).

W czasie Powstania Warszawskiego ludzie myli się między innymi w publicznych fontannach. Na zdjęciu: Ogród Saski (autor: Marcin Białek, lic.: GFDL).

Woda na wagę złota

Problemy z higieną zaczęły się w Warszawie na długo przed powstaniem. Zofia Nałkowska pisała w swoich dziennikach zimą 1940 roku: Myć i kąpać można się tylko w nocy, gdyż we dnie ciśnienie gazu jest zbyt słabe, woda z kranów cieknie zimna. Dwa lata później, również zimą, pisarka stwierdzała już dobitnie:

Wszelkie ambicje higieniczne są złudzeniem. Kąpać nie można się już nawet w nocy, gaz ledwie migoce, zimna woda leci z gorącego kranu. […] Obnażenie każdego kawałka skóry jest zwycięstwem nad sobą, jest bohaterstwem. Żyje się w ciągłych dreszczach.

Ale w czasie Powstania Warszawskiego już sam dostęp do wody był luksusem. Cecylia Górska, sanitariuszka z batalionu „Iwo-Ostoja”, wspomina:

[…] przynajmniej ostatnie dwa tygodnie to już nie mieliśmy wody, więc to było pół litra wody na osobę na dzień, a trzeba było się myć, pić i przygotować coś do jedzenia. Myłyśmy się chyba co drugi czy co trzeci dzień i zlewałyśmy wodę i potem jedna po drugiej się myła.

Wspólne korzystanie z drogocennej wody pamiętają też cywile. Ulryka Korczyńska opowiada:

Byłam ja, była moja mama, była mojego ojca ciotka, mojej mamy siostra, to już cztery kobiety. […] Najpierw była myta twarz, potem była myta dolna część ciała, potem była wycierana podłoga – tą jedną wodą – a potem była używana jeszcze do ubikacji. Jak się stanęło na podwórku, na ziemi, to nogi były czarne od pcheł […].

Kobietom, jak pisarka Zofia Nałkowska, przyzwyczajonym do pewnego poziomu życia, wymuszona zmiana nawyków higienicznych dawała się mocno we znaki (źródło: domena publiczna).

Kobietom, jak pisarka Zofia Nałkowska, przyzwyczajonym do pewnego poziomu życia, wymuszona zmiana nawyków higienicznych dawała się mocno we znaki (źródło: domena publiczna).

Przed wybuchem powstania polskie władze wezwały do robienia zapasów, stąd jeszcze przez pewien czas pełne wanny i rozmaite zbiorniki służyły mieszkańcom. Później pozostawała woda nagromadzona w piwnicach oraz pompy i studnie na podwórzach.

Ale zdobycie wody wiązało się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem. Ogonki warszawiaków z wiadrami i kubłami były doskonałym celem dla hitlerowców.

Tu gdzie jest ulica Suzina, kiedyś było kino „Tęcza”, tam była jakaś studnia, ustawiały się kolejki, ale to takie kolejki, które stały dzień i noc po wodę. Niestety Niemcy bardzo szybko się zorientowali, zaczęli strzelać do tych ludzi. Sporo osób z naszego podwórka zginęło – relacjonuje inna z uczestniczek powstania, Iwona Bernadzka.

Piasek zamiast mydła

Realia okupowanej Warszawy dobrze oddaje przepełnione czarnym humorem „obwieszczenie” wydane rzekomo przez generalnego gubernatora, które jesienią 1943 roku rozlepiano na ulicach stolicy. Znalazły się w nim między innymi zapisy:

[…] ludność polska nie ma prawa ubierać się po europejsku. Resztki pozostałego odzienia będą użyte do produkcji wojennej. Polacy muszą ubierać się według mody środkowoafrykańskiej Murzynów. […] Ludności polskiej zabrania się […] Myć mydłem, które zastąpione będzie przydziałem 50 gramów piasku na osobę miesięcznie.

Jesienią 1943 roku na murach stolicy pojawiły się rzekome "Rozporządzenia o statusie prawnym Polaków". Naprawdę była to akcja państwa podziemnego ośmieszająca ustawodawstwo okupanta (źródło: domena publiczna).

Jesienią 1943 roku na murach stolicy pojawiły się rzekome „Rozporządzenia o statusie prawnym Polaków”. Naprawdę była to akcja państwa podziemnego ośmieszająca ustawodawstwo okupanta (źródło: domena publiczna).

Choć była to tylko satyra, mająca ośmieszyć hitlerowskie ustawodawstwo w okupowanym kraju, to zaskakująco koreluje ona ze wspomnieniami Wandy Piotrowskiej:

Jeśli chodzi o mydło […] Nie wiem, co tam dawali, dość na tym, że to się w ogóle nie mydliło, natomiast ręce można było umyć. To tak, jakby kto wsypał proszku do prania i potem na to piachu dwa kubeczki, i to zmieszał.

Cieszono się jednak nawet z tego. Zofia Nałkowska pisała jeszcze na początku wojny: Kawałek mydła, bandaż, wata, papier i atrament — to są przedmioty pożądań i marzeń, całe skarby.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Katarzyna BarczykKatarzyna Barczyk - Absolwentka dziennikarstwa i filologii ukraińskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mierzy się z doktoratem w dziedzinie nauk o mediach. Współpracuje z „Gazetą Wyborczą”.

Okupacja
Komentarze do artykułu (23)
  1. Niestety ale artykul to dno i 10 m szlamu…
    Patrzac na inne artykuly to samo

    10 wybitnych Polaków… a gdzie Dobrowolski „Pani” dziennikarko?
    Ukraina… proszę mi pokazać mapę z ostatnich 2000 lat z tym krajem na mapie przed 1918…twór bolszewicki…

      • Panie Rafale, skoro pisze pan „dla nas”, domyślam się, że jest Pan z redakcji. W takim razie, jeżeli chcą Państwo artykuły od Anonima czy kogokolwiek innego, proponowalabym najpierw zaproponować stawkę, gdyż w zaistniałej sytuacji, propozycja nie należy do najkorzystniejszych :)

        Jeżeli mogę wyrazić swoje zdanie- mnie również ten artykuł razi w oczy, jednak dzieje sie tak z powodu stylistyki, nie samej treści. Uważam, że błędy stylistyczne czy jakiekolwiek inne nie mają prawa bytu w artykułach, szczególnie tych publicznych. Mimo że sama publikacja ciekawa, w niektórych momentach ciężko ją czytać. Pana komentarz również pozostawia wiele do życzenia, dlatego też będę mieć cichą nadzieję, że jednak nie ma Pan z redakcją nic wspólnego. Szczególnie ze względu na poziom odpowiedzi jakiej Pan udzielił. Pozdrawiam.

        • i to jest wlasnie Polska i Polaczki – glupot sie beda czepiac bo im stylistyka nie odpowiada – ktos cos robi, pisze, zbiera, dzieli sie wiedza, odwala robote swietna ale oczywiscie zawsze musi byc narzekanie i krytykwoanie – rzygac sie chce -z takiego podejscia wlasnie czlowiek ma ochote wyjechac z kraju i w wiekszosci miejsc gdzie bylem ludzie sa zyczlili , mili , nei sa snobami i nie ma krytykowania i oceniania tak plaskiego jak u nas

      • Witam,

        Panie Rafale,
        Czytałem Pana artykuły i uważam je za bardzo interesujące.
        Rozumiem, że pragnie Pan wstawić się za innymi „twórcami” jednak nic nie poradzę, że w/w artykuł mnie tak zirytował, że postanowiłem sprawdzić pozostałą twórczość autorki. Mój powyższy komentarz jest moją opinią i niestety nic nie poradzę, że komuś ona nie odpowiada.

        Z zawodu jestem elektrykiem i nie piszę o tym artykułów, gdyż nie mam do tego talentu i jestem tego świadomy. Dobrze mi idzie natomiast dzielenie się wiedzą z młodymi jak i doświadczonymi elektrykami
        Jestem osobą bardzo doświadczoną co nie znaczy, że uważam, że pozjadałem wszystkie rozumy, wręcz przeciwnie! cenię sobie opinie innych a zwłaszcza konstruktywną dysputę.

        Osobiście gdybym robił coś nie tak, chciałbym to wiedzieć i byłbym wdzięczny osobie, która wytknęła by mi te błędy, gdyż wiem, że od tego zależy zdrowie i życie moje jak i innych ludzi.

        Pozdrawiam
        anonim od szlamu :-)

        • Drogi Anonimie, konstruktywna krytyka jest jak najbardziej wskazana, tylko w Pańskim komentarzu moim zdaniem jest jej bardzo niewiele, a w przypadku tego konkretnego artykułu nie ma jej niestety wcale. Rozumiem, że artykuł może się Panu nie podobać, ale w takim razie niech Pan wskaże elementy, które Panu nie odpowiadają, a nie ucieka się do wycieczek ad personam.

        • a ty tak powaznie elektryku? moje zycie nie zalezy od tego artykulu, ktory uwazam za interesujacy.pozdrawiam

  2. Może nie mam wygórowanych wymagań estetycznych, może jestem jakimś podczłowiekiem, ale do mnie, do kobiety ta prostota bardzo przemawia. Nie wyobrażam sobie artykułu o tym, jak trudno było kobietom w dniach miesiączki i nie tylko, który miałby przekazać informacje w zawoalowany sposób. To jest o higienie, o braku higieny, o menstruacji, o brudzie. Polecam tomiki poezji, jeśli ktoś szuka górnolotnych sformułowań i wybitnego kunsztu literackiego.

  3. Bez wody, nie ma zycia.
    Myjcie się dziewczyny (współczesne), bo nie znacie dnia, ani godziny.
    Dzisiaj wody po „uszy” i nie lubią się myć (podmywać), równiez chłopcy swje „serki” na prąciu.
    Co tu mówić o zdrowiu (brak higieny- nauki,wychowania,itd…).
    Uczyć od urodzenia – kontaktu z wodą.
    „Częste mycie skraca życie”- powiedział Matołek (K).

  4. Powojenne więzienia, zwłaszcza śledcze nie były dla kobiet lepsze. Woda wydzielana jak na lekarstwo. Matka opowiadała, że całą bieliznę zużyły zamiast podpasek. Nasi rodacy robili to by bardziej upokorzyć.

  5. Witam
    Nie rozumie krytykantów. Nie podoba się nie czytam nie wchodzę . Ktoś wcześniej miał rację, kupić sobie proszę tomik poezji. Autora tego artykułu pozdrawiam i pozostałych również. Piszcie proszę dalej.

  6. Moim zdaniem artykuł całkiem dobry, a przede wszystkim ciekawy. Opisuje codzienność, opisuje to, o czym raczej nie przeczytamy w powieściach/materiałach skupiających się raczej na aspekcie zbrojnym wojny i powstania. Proszę o więcej takich artykułów.

  7. Pan Anonim pewnie pragnie napisać własną historię- tą prawdziwą :)) bardzo to dziś modne…niestety…Artykuł świetny- zgodny z celem i charakterem portalu- to są CIEKAWOSTKI! O datach, genezie, przyczynach i skutkach jakiegoś wydarzenia historycznego wszyscy uczyliśmy się w szkole. Z wiekiem natomiast człowiek łaknie nowin i ciekawostek, których nie miał okazji wynieść z lekcji historii. Może pan Anonim podsypiał na tych lekcjach?

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Mala zbrodnia - pion

Czy wiesz że...

stalin
…w ramach kultu jednostki w ZSRR pojawiła się propozycja, aby przyjąć nowy kalendarz? Rok urodzin Stalina (1879) miał być odtąd rokiem pierwszym!

niezniszczalny
…Imperium Brytyjskie miało w swoich szeregach prawdziwie niezniszczalnego żołnierza. Stracił oko, był o krok od amputacji nogi, a kiedy amputowano mu rękę, stwierdził, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia niż wyrwanie zęba.

krwawa-luna-miniaturka
… „Krwawa Luna”, największa sadystka stalinowskiej ubecji w Polsce, miała doktorat z filozofii i w towarzystwie uchodziła za kobietę niezwykle towarzyska i pogodną, niebywale inteligentną.